Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Bitwa na Drodze Duńskiej - Bismarck topi Hooda
Autor Wiadomość
Nietoperz
St. sierżant


Dołączył: 15 Gru 2006
Posty: 333
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

Ma się nie tylko sposobem opancerzenia ale też jakością stali z której pancerz został wykonany. Pancerz "Bismarcka" był zrobiony z najlepszej jakościowo stali szwedzkiej a "Bismarck" został ukończony w 1940,a więc wtedy gdy można było sobie na to pozwolić.Pancerz "Yamato" był wykonany z słabej jakościowo stali japońskiej.Jakiej była jakości wszyscy wiedzą...


Okręty typu "Rodney" były już dosyć starymi okrętami co można zauważyć po tym że zanim włączono go do grupy pościgowej płynął do USA po co? trzeba było przecież wyremontować zużyty okręt!


Wracając do pancerzy to proszę zwrócić uwagę na bitwę u ujścia La Platy.
Teoretycznie "Exeter" wraz z dwoma lekkimi krążownikami miał przewagę nad "Admiralem Grafem Spee" a mimo to oberwało mu się od dwustuosiemdziesiątek tak że ledwo dowlókł się do portu (nie przestał jednak być moim ulubionym okrętem). Pozostałe "Ajaks" i "Achilles" zasypały wprawdzie Admirała lawiną pocisków ale ich 152-jki okazały się zbyt małym kalibrem na opancerzonego kolosa.
Opinia że niemiecki system opancerzenia był zły jest dosyć trafna ale niepełna. Dowodzi tego historia.Bo z najgorszej floty można zrobić najlepszą a z najlepszej najorszą (wiadomo że chodzi o włochów :lol: )


Krążownik liniowy to krążownik liniowy. W żadnym rejestrze nie znajdzie się termin "Pancernik" tak określano okręty liniowe.Pojęcie to stosowano po prostu dla określenia dobrze opancerzonego okrętu. Jeśli się mylę niech ktoś mnie poprawi ale tak moi się wydaje.
 
 
siwy102
Plutonowy


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 129
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

ragozd napisał/a:
Tylko przednia plyta wiezy Yamato nie zostala przebita w pojedynku pancerza z pociskiem.


Musze przyznać ,że nie za bardzo wiem o co Ci chodzi w tym zdaniu, :P czy o to, że Yamato nie miał specjalnej okazji oberwania ciężkim pociskiem artyleryjskim (pod Lyete to St. Lo i jemu podobne mogły temu kolosowi guzik zrobić) czy jako jedyny posiadał pancerz którego takowe nie były w stanie przebić. Bo to zdanie troszkę wyrwane z kontekstu i niejasne jest (no chyba że ja zaćmienie umysłu mam :wink: )

A co do Bismarcka: o 9.21 w płytę czołową wieży Dora trafił pocisk, nie wiem czy wystrzelony z pancernika czy z krążownika i pancerza nie przebił (chociaż spowodował buum ładunków miotających wewnątrz luf doprowadzając do tego, że nie nadawały się one do uzytku 8) ) Około 9 minut później w barbertę ww. wieży uderzył "kuferek" z Rodneya i pancerza również nie spenetrował. Tzn pancerza barberty, bo odbity poleciał czynić spustoszenie pod pokładem :lol: Co dowodzi iż nie tylko Yamato mial silny pancerz :D

O ile się orientuje to błąd niemieckich projektantów Bismarcka polegał na rozprowadzeniu pancerza na zbyt wielu powierzchniach zamiast skupić się tylko i wyłącznie na najważniejszych częściach (co było ideą AoN)

A podział na krążowniki liniowe i pancerniki też zawsze mi sprawiał problem. Ogólnie przyjmuję, że każdy z nich jest okrętem liniowym, natomiast krążownik liniowy to pancernik o zwiększonej kosztem opancerzenia prędkości i tyle. Przy czym zastrzegam, że to tylko moja dość dowolna interpretacja i być może jakby Dyskant czy Flisowski ją przeczytali to dostaliby zawału :wink:
_________________
Naucz się posłuszeństwa, nim zaczniesz rozkazywać... - Solon z Aten
 
 
Gość

Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

ragozd napisał/a:
siwy102 napisał/a:

A po wojnie do zdjętych z Tirpitza płyt pancernych pancerza burtowego oddano strzały pociskami przeciwpancernymi i płyty zostały przebite.

I na tym wlasnie polegal niemiecki system opancerzenia - w przeciwienstwie do AoN zakladal przebicie i tak byl pomyslany by mimo to chronic istotne czesci okretu (cytadela).


Ten przemyślny system rodem z wojny rosyjsko-japońskiej (albo i wcześniej) spowodował, ze Bismarck dość szybko został sparaliżowany.
Zresztą na co mi pancerz cytadelowy na pancerniku uyzbrojonym w średnią artylerię w wieżach?
30 lat wcześniej miał sens - chronił własnie cytadelę uzbrojoną w aertylerię drugiego głównego czy średnich kalibrów rozciągniętą na całej burcie w kazamatach.

Cytat:
W Bismarcka trafilo ok 80 pociskow duzego kalibru i ze 30 x wiecej mniejszych - zaden okret nie przezylby takiej nawaly


Skąd ta pewność?
 
 
siwy102
Plutonowy


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 129
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

Może i by przeżył, byłby to stan śmierci klinicznej :lol:

A tak na serio: to są po prostu gdybania, trudno odpowiedziec na takie pytanie. Warspite w 1916 przyjął chyba ze 13 ciężkich pocisków na klatę i tylko trochę się zarysował, ale co by było gdyby dostał w jakąś pięte achilesową? To mógł być tylko fart, nic więcej. Kłócenie sie czy średnio wystarczy 50 czy 90 pocisków, żeby zatopić pancernik też się mija z celem. Wiadomo że do tego wystaczy 1 bomba (via Arizona) :D
_________________
Naucz się posłuszeństwa, nim zaczniesz rozkazywać... - Solon z Aten
 
 
Gość

Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

Albo jedna mina z ładunkiem 86 kilo.
 
 
siwy102
Plutonowy


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 129
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

Przyznam, że nie słyszałem o zatopieniu pancernika przez minę, to ciekawe, mógłbys poszerzyć moją wiedzę na ten temat? (z góry dziękuje) :)
_________________
Naucz się posłuszeństwa, nim zaczniesz rozkazywać... - Solon z Aten
 
 
Gość

Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

HMS "Audacious" (t."King George V") na minie postawionej przez niemiecki pomocniczy stawiacz min "Berlin" (to nie ten krążownik pancernopokładowy), 27 października 1914 r.

Pancernik najechał na małą minę o ładunku 86 kilogramów trotylu (chyba trotylu). Mina eksplodowała -pod jedną z kotłowni (okrety tego typu miały trzy wielkie, równoległe kotłownie wzdłuż kadłuba, przedzielone grodziami).
Wskutek przecieków zalała pozostałe dwie kotłownie i okrętu nie dało się uratować.
Całość sfotografowano z transatlantyka s/ "Olympic" (bliźniak "Titanica"), ale oczywiście tajemnica wydała się dopiero po wojnie.
 
 
siwy102
Plutonowy


Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 129
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

Ale jaja... :roll: Od takiego małego g... cały okręt... No to znam kolejną ciekawostkę, dzięki :wink:
_________________
Naucz się posłuszeństwa, nim zaczniesz rozkazywać... - Solon z Aten
 
 
ragozd
Kapral


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 83
Skąd: Warszawa/Kielce
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

siwy102 napisał/a:

Musze przyznać ,że nie za bardzo wiem o co Ci chodzi w tym zdaniu, :P czy o to, że Yamato nie miał specjalnej okazji oberwania ciężkim pociskiem artyleryjskim (pod Lyete to St. Lo i jemu podobne mogły temu kolosowi guzik zrobić)

Oprocz walko robione byly przeciez i testy ...

siwy102 napisał/a:

O ile się orientuje to błąd niemieckich projektantów Bismarcka polegał na rozprowadzeniu pancerza na zbyt wielu powierzchniach zamiast skupić się tylko i wyłącznie na najważniejszych częściach (co było ideą AoN)

Taki blad gimnazjalista by wykryl - jesli to byl blad. Bo takie bylo zalozenie. System AoN nie dawal pewnosci nieprzebicia pancerza - tylko troche zwiekszal odpornosc pewnych czesci kosztem innych. Niemcy zakladali brak penetracji istotnych czesci okretu. Gdyby na Scharnhorscie nie bylo zmiany planow i maszynowni z dosztukowana cytadela - urwalby sie Anglikom. System AoN nie pomoglby tez Bismarckowi przy zaklinowanym sterze.
Zulu - okrety z AoN tez maja cytadele - jest to wlasnie czesc chroniona pancerzem. A paraliz Bismarcka spowodowala torpeda - nie majac sterownosci nie mogl chociazby kozystac z rufowego kierowania ogniem po zniszczeniu dziobowego. Uwazasz ze przy tej intensywnosci ostrzalu Iowa wytrzymalaby dluzej? Bo ja nie. Na dosatek uszkodzenia nieopancerzonych czesci kadluba srednia artyleria byloby o rzad wielkosci wieksze 145 mm gorna burta B wytrzymywala ja bez problemow - w AoN tam bylo nic ;)
A artyleria srednia nie ma tu nic do rzeczy - istone jest predkosc i mozliwosc strzelania z dzial glownych
_________________
Sa tylko dwie zasady wojny - nigdy nie atakuj Rosji i nigdy nie atakuj Chin
 
 
Gość

Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

ragozd napisał/a:
System AoN nie dawal pewnosci nieprzebicia pancerza - tylko troche zwiekszal odpornosc pewnych czesci kosztem innych.


A system, w którym był zrobiony Bismarck dawał stuprocentową osłonę?

Cytat:
Niemcy zakladali brak penetracji istotnych czesci okretu. Gdyby na Scharnhorscie nie bylo zmiany planow i maszynowni z dosztukowana cytadela - urwalby sie Anglikom.


Tego braku nie dało się zrealizować - w przypadku walki na dystansie ok. 20 km i więcej pancerz pokłądowy Bismarcka był słabiutki.
Spełniał swoją rolę jedynie na bliskich dystansach, gdy działał wg XIX założeń.

Cytat:
System AoN nie pomoglby tez Bismarckowi przy zaklinowanym sterze.


A jaki system by pomógł?
Czy system AoN pomógłby w razie trafienia torpedą?

Cytat:
Zulu - okrety z AoN tez maja cytadele - jest to wlasnie czesc chroniona pancerzem.


Ale nie mają pancerza cytadelowego i to jest istotna różnica.
Pancerz cytadelowy to pas nad pasem głównym, który w starszych pancernikach (eskadrowych i drednotach) chronił górę cytadeli najeżoną jak forteca armatami średnich kalibrów umieszczonymi w kazamatach.
Z momentem gdy zabrakło kazamat pancerz cytadelowy chronił powietrze, a jego grubość powodowała inicjację zapalników, czyli nie tyle chronił co dla hcornionego był nebezpieczny.

Cytat:
A paraliz Bismarcka spowodowala torpeda - nie majac sterownosci nie mogl chociazby kozystac z rufowego kierowania ogniem po zniszczeniu dziobowego.


Czy to jest argument przeciwko opancerzeniu AoN?
Czy też raczej to, ze Bismarck został szybko wyłączony z walki poprzez utratę np. uzbrojenia głównego (niemieckie wieże armat 38 cm były opancerzone prawie jak na krązownikach liniowych nowszej generacji - Hood miał te wieże lepiej opancerzone chyba).

Cytat:
Uwazasz ze przy tej intensywnosci ostrzalu Iowa wytrzymalaby dluzej?


trudno powiedzieć - lecące płaską trajektorią pociski miałyby wioększa szansę na ześlizgnięcie się w dół, a nie na przebicie pasa burtowego.
Przy walce na większy dystans na pewno Iowa miałaby lepiej.
Swoją drogąnie jestem miłośnikiem Iowy tylko innego pancernika, kardynalskiego.

Cytat:
Bo ja nie. Na dosatek uszkodzenia nieopancerzonych czesci kadluba srednia artyleria byloby o rzad wielkosci wieksze 145 mm gorna burta B wytrzymywala ja bez problemow - w AoN tam bylo nic ;)


A co to opancerzenie chroniło?
Pomieszczenia załogi?
Co tam było żywotnego?

Cytat:
A artyleria srednia nie ma tu nic do rzeczy - istone jest predkosc i mozliwosc strzelania z dzial glownych


No jasne, obroń się z 3 wież artylerii 406 mm przed atakiem 4 niszczycieli. Życzę dużo pomarańczy.
 
 
Gość

Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

siwy102 napisał/a:
Ale jaja... :roll: Od takiego małego g... cały okręt... No to znam kolejną ciekawostkę, dzięki :wink:


Swoją droga to nie był jeden pancernik zatopiony przez jedną minę.
Tak na chybcika powiem, że admirał Makarow stracił życie na "Pietropawłowsku" przez eksplozję jednej miny, która spowodowała eksplozję przewożonych przez pancernik min (wtawianych przez okrętowe kutry parowe) i chyba eksplozję dziobowej komory amunicyjnej.
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007   

Cytat:
Całość sfotografowano z transatlantyka s/ "Olympic" (bliźniak "Titanica"), ale oczywiście tajemnica wydała się dopiero po wojnie.


Tak bardzo po wojnie, że już w 1915 r. w niemieckiej prasie pojawiły się zdjęcia tonącego pancernika z odpowiednim (prawidłowym) podpisem 8)

A w 1914 prof. W. Stower (kto zna to nazwisko ten wie) narysował całe zdarzenie na podstawie przekazów ustnych :lol: Raczej od rybaków, bo od dziobu (fotografie są od rufy), a w tle jest właśnie "Olympic" :wink:
 
 
Gość

Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

Dzięki za informacje.

Cytat:
A w 1914 prof. W. Stower (kto zna to nazwisko ten wie)


Ty masz swoich znajomych, a ja mam swoich. Ty nie wiesz kto to był Georg von Trapp, ja nie wiem kto to był prof. W. Stower.

Poza tym nie lubię mentorstwa, zwłaszcza w prostowaniu czyichś błędów.
 
 
Gość

Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

http://www.deepimage.co.u...swreckpage1.htm

Tu opis całej sytuacji zatonięcia Audaciousa.
Niestety po angielsku.
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

Cytat:
Ty nie wiesz kto to był Georg von Trapp, ja nie wiem kto to był prof. W. Stower.


Akurat wiem :wink:

A profesor Willy Stower to jeden z najbardziej znanych i popularnych malarzy marynistó i plakacistów okresu II cesarstwa i I wojny światowej. Ten najbardziej znany obrazów Titanica to też jego dzieło

http://de.wikipedia.org/wiki/Willy_St%C3%B6wer

Cytat:
Poza tym nie lubię mentorstwa, zwłaszcza w prostowaniu czyichś błędów.


A gdzie ty tu widzisz mentorstwo. :shock:
 
 
Gość

Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

Forteca napisał/a:
Cytat:
Ty nie wiesz kto to był Georg von Trapp, ja nie wiem kto to był prof. W. Stower.


Akurat wiem :wink:


No to 2:0 dla Ciebie.
Choć jak pisałeś o "Curie", to wydawało się, że nie wiążesz tego z Trappem

Cytat:
A profesor Willy Stower to jeden z najbardziej znanych i popularnych malarzy marynistó i plakacistów okresu II cesarstwa i I wojny światowej. Ten najbardziej znany obrazów Titanica to też jego dzieło

http://de.wikipedia.org/wiki/Willy_St%C3%B6wer


Dzięki, znowu się czegoś dowiedziałem, jak to warto słuchać innych.

Cytat:
Cytat:
Poza tym nie lubię mentorstwa, zwłaszcza w prostowaniu czyichś błędów.


A gdzie ty tu widzisz mentorstwo. :shock:


Cytat:
A w 1914 prof. W. Stower (kto zna to nazwisko ten wie)


Tu, ale dajmy pokój, szkoda się spierać.

Pozdrawiam.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

ooo... widzę że dyskusja ruszyła z kopyta :lol: , kilka uwag:
Cytat:
z najlepszej jakościowo stali szwedzkiej

Nie ma czegoś takiego jak „najlepsza jakościowa stal szwedzka”, znaczy może jest ale w użytym tu kontekście jest coś takiego jak „najlepsza jakościowo ruda szwedzka” stal powstawała dopiero w zakładach Kruppa zdaje się po długiej drodze przemian od szwedzkiej rudy do KcN/a.
siwy102 napisał/a:
Może i by przeżył, byłby to stan śmierci klinicznej :lol:

A tak na serio: to są po prostu gdybania, trudno odpowiedziec na takie pytanie. Warspite w 1916 przyjął chyba ze 13 ciężkich pocisków na klatę i tylko trochę się zarysował, ale co by było gdyby dostał w jakąś pięte achilesową? To mógł być tylko fart, nic więcej. Kłócenie sie czy średnio wystarczy 50 czy 90 pocisków, żeby zatopić pancernik też się mija z celem. Wiadomo że do tego wystaczy 1 bomba (via Arizona) :D

I tu należy dodać że były to pociski o 1/3 lżejsze niż 15”, kilka niemieckich okrętów za to przyjęło jeszcze więcej pocisków od 305 do 380 i powróciły też do bazy, co prawda poszły prosto do remontu ale przeżyły a były też osłonięte tym „archaicznym” systemem który później powielono w ogólnej koncepcji na scharnhorstach i bismarckach oraz zamierzano powielać dalej.
Cytat:
Ale jaja... Od takiego małego g... cały okręt... No to znam kolejną ciekawostkę, dzięki

na FOW temat "Atak na North Carolina" str 4 albo 5 jest fajna dyskusja na temat uszkodzeń jakie potencjalnie mogła by odnieść Iowa od wybuchu pod dnem. w końcu nie dla jakiegoś widzimisię współczesne torpedy mają wpływać pod cel nawodny i bum zamiast uderzać w burtę. w tym samym temacie jest też kilka słó na temat: Uwazasz ze przy tej intensywnosci ostrzalu Iowa wytrzymalaby dluzej?
trudno powiedzieć - lecące płaską trajektorią pociski miałyby wioększa szansę na ześlizgnięcie się w dół, a nie na przebicie pasa burtowego.

Cytat:
Cytat:
Niemcy zakladali brak penetracji istotnych czesci okretu. Gdyby na Scharnhorscie nie bylo zmiany planow i maszynowni z dosztukowana cytadela - urwalby sie Anglikom.

Tego braku nie dało się zrealizować - w przypadku walki na dystansie ok. 20 km i więcej pancerz pokłądowy Bismarcka był słabiutki.
Spełniał swoją rolę jedynie na bliskich dystansach, gdy działał wg XIX założeń.

no ale strzelania na 25 km to max jeśli chodzi o szansę na trafienie w coś sensownego, a nawet na tym dystansie więcej było straszenia morskiej fauny niż czynienia jakichkolwiek szkód. zwróćcie uwagę że w bitwach jakie toczono w czasie WWII dystans walki najczęściej się skracał, można by powiedzieć że dążono do tego niemal maniacko wbrew całej koncepcji AoN która kazała trzymać dystans wyznaczany przez tak zwane strefy bezpieczeństwa, poszaleli czy jak?
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
ragozd
Kapral


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 83
Skąd: Warszawa/Kielce
Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

e tam poszaleli - przeciez ci konstruktorzy i dowodcy sie nie znali po prostu. Majac gruntowne wyksztalcenie, setki testow, dziesiatki trafien na okretach ktore wrocily z jutlandii, z uporem maniaka stosowali dalej XIXw koncepcje. Szkoda ze braklo im przeblysku geniuszu z tego forum :P
Tak jak dowodcy: Holland jak szalony dazyl do zblizenia, nawet kosztem wylaczenia z walki tylnych dzial. Udalo mu sie na 15 tys m zblizyc :P
Rodney tez zaczal strzelac dopiero od 20 tys m, i czaly czas dystans sie zblizal. Glupi niemieccy konstruktorzy mieli farta bo z okretem walczyli idioci?
A to, Zulu nazywa pancerzem cytadelowym, mialo rowniez sluzyc jako zabezbieczenie przed pociskami padajacymi z dalszych dystansow - detonowac zapalnik i spowolic szybkosc pocisku tak by pancerz pokladu wytrzymal uderzenie resztek. Dodatkowo chronil przed srednimi kalibrami - bo to byl planowany przeciwnik Bismarcka wlasnie
_________________
Sa tylko dwie zasady wojny - nigdy nie atakuj Rosji i nigdy nie atakuj Chin
Ostatnio zmieniony przez ragozd Sob 27 Sty, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

Cytat:
Tu, ale dajmy pokój, szkoda się spierać.


W każdym razie przepraszam :oops: , chodziło mi o to że Stower który to rysował musiał dostać na to "zapotrzebowanie" z góry, bo taki znany ilustrator pracuje głównie na zlecenia, wiec zdarzenie musiało być znane i admiralicji niemieckiej i "szerokim masom" 8)

Cytat:
kilka niemieckich okrętów za to przyjęło jeszcze więcej pocisków od 305 do 380 i powróciły też do bazy, co prawda poszły prosto do remontu ale przeżyły a były też osłonięte tym „archaicznym” systemem który później powielono w ogólnej koncepcji na scharnhorstach i bismarckach oraz zamierzano powielać dalej.


Tu tak nie do końca, bo zupełnie inny był stosunek % wagi pancerza do całkowitej wyporności. Zreszta kosztem zasięgu, i to drastycznie.

Dodajmy do tego to, że okręty spod Skagerakku planowano kiedy nie było dział 15 calowych, i nie przewidywano walki na duzych dystansach, nie było więc obawy przed pociskami spadajacymi pod dużym kątem.

Bo co do tego że pancerz "Bismarcka" doskonale się sprawdizł na bliskich odległościach to chyba nie ma różnicy zdań. :wink:

Cytat:
można by powiedzieć że dążono do tego niemal maniacko wbrew całej koncepcji AoN która kazała trzymać dystans wyznaczany przez tak zwane strefy bezpieczeństwa, poszaleli czy jak?


to jest chyba słuszna uwaga. Np . hipotetyczny pojedynek z Yamato najlepszych pancerników "made in USA". Paradoksalnie na dalekich odległościach 925-20 km) armaty "Yamato" nie dają mu specjalnej przewagi, za to na bliskich dystansach - ogromną. Stąd - kolejny paradoks - "Yamato" mimo iż ma większe działa będzie dążył do maksymalnego skrócenia odległości. Czyż to też nie jest paradoks. :wink:
 
 
Gość

Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

ragozd napisał/a:
e tam poszaleli - przeciez ci konstruktorzy i dowodcy sie nie znali po prostu. Majac gruntowne wyksztalcenie, setki testow, dziesiatki trafien na okretach ktore wrocily z jutlandii, z uporem maniaka stosowali dalej XIXw koncepcje. Szkoda ze braklo im przeblysku geniuszu z tego forum :P


Oni po prostu wiedzieli, ze nie będą strzelać na dystansie zapewniającym możliwość trafienia od góry. Inni tego nie wiedzieli i konstruowali armaty o zasięgu 44 km (francuskie 330 mm z Dunkerque).
Niemcy mieli swoją rację, którą ja im kiedyś przyznałem. Z tym, ze w kilku wypadkach okazało się, że gdyby walczono inaczej, racji by nie mieli. Japończycy na Jawajskim zaxczęli strzelać z cięzkich krązowników
z 25 km, ale używając do obserwacji SAMOLOTÓW. I wtedy styrzelanie na 25 km zaczyna mieć większy sens. Jedno trafienie w siłownię Bismarcka i Das ist deine Ende!!!
Zauważcie, że na Drodze Duńskiej żadna strona nie użyła samolotów.

Cytat:
Tak jak dowodcy: Holland jak szalony dazyl do zblizenia, nawet kosztem wylaczenia z walki tylnych dzial. Udalo mu sie na 15 tys m zblizyc :P


Holland być może wiedział co robi: miał kiepski pancerz pokładowy, sporo lepszy burtowy. O dziwo chciał walczyć jak 22 lata wcześniej walczono.

Cytat:
Rodney tez zaczal strzelac dopiero od 20 tys m, i czaly czas dystans sie zblizal. Glupi niemieccy konstruktorzy mieli farta bo z okretem walczyli idioci?


Paliwo Panie Kolego, paliwo. King George V wrócił mając po kilka wiader ropy w zbiornikach.

Cytat:
A to, Zulu nazywa pancerzem cytadelowym, mialo rowniez sluzyc jako zabezbieczenie przed pociskami padajacymi z dalszych dystansow - detonowac zapalnik i spowolic szybkosc pocisku tak by pancerz pokladu wytrzymal uderzenie resztek.


No to jest ta XIX - wieczna koncepcja. Przy czym to nie Zulu tak to nazywa, nazywają to tak fachowcy (choć z głowy nie powiem, kto, na pewno Jaskuła), choć nie wiem, czy w odniesieniu do Bismarcka.

Cytat:
Dodatkowo chronil przed srednimi kalibrami - bo to byl planowany przeciwnik Bismarcka wlasnie


Co chronił?
Barbety wież 15 cm można było ochronić lepiej rezygnując z pancerza cytadelowego i pogrubiając je - i tak dodatkowo chronił je kształt.

Forteca napisał/a:
Tu tak nie do końca, bo zupełnie inny był stosunek % wagi pancerza do całkowitej wyporności. Zreszta kosztem zasięgu, i to drastycznie.

Dodajmy do tego to, że okręty spod Skagerakku planowano kiedy nie było dział 15 calowych, i nie przewidywano walki na duzych dystansach, nie było więc obawy przed pociskami spadajacymi pod dużym kątem.


Po pierwsze różnica w zasięgu z okrętami brytyjskimi nie była tak znaczna, jak się wydaje. Co do masy opancerzenia to prawda, oczywiście masa została przełożona na odpoweidnią grubość. Dochodził do tego genialny podział wewnętrzny (t. Nassau miał chyba 9 kotłowni i 4 maszynownie, t. King George V, czyli czasowo zbliżony miał dosłownie 3 kotłownie wzdłuż kadłuba. Trafienie jednym pociskiem nurkującym, który ominąłby dolną część pasa burtowego powodowałoby utratę 1/3 zasilania w parę.

Po drugie jeszcze w 1914 starsze niemieckie drednoty miały zasięg artylerii głównej na 16 km, a wg T. Klimczyka Brytyjczycy zakładali walkę na dystansie do ok. 10 km (jesli się nie mylę).
Gwoli ciekawostki przed wojną z Japonią rosyjska Eskadra Tichowo Okieana próbowała strzelać na dystansach ok. 13 km.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9