Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Indochiny-porażka USA ??
Autor Wiadomość
7TPje
Chorąży



Dołączył: 23 Paź 2004
Posty: 453
Skąd: Lublin
Wysłany: Pon 28 Lut, 2005   Indochiny-porażka USA ??

Witam.Postanowiłem wprowadzić ten temat w przeświadczeniu że może on zainteresować wszystkich(a przynajmniej część naszego szanowanego grona)

Czy indochiny to poraszka Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej??Mi się wydaje że w dużej mierze tak.Po pierwsze-propagandowo.Był to okres zimnej wojny,a poraszka wiele znaczyła w układach międzynarodowych i rozkładzie ideologicznym świata.Po drugie,wielka poraszka wewnętrzna Stanów.Pokolenie dzieci kwiatów w pewnym sęsie wygrało.

Jeśli jednak rozpatrywać przegraną w wymiarze wojny,a nie polityki,to można uznać całość za remis.Po pierwsze ilość siły żywej przeciwnika-pod względem strat zadanych przeciwnikowi ilościowo-zwycięstwo nalezy się amerykanom.Jeśli chodzi o pokazanie procentowe strat,trudno określić.Pod wzglendem sprzętu zniszczonego-znowu przewaga koalicji antykomunistycznej.Jednak tu jest ona niewielka,ponieważ straty mósimy rozpatrywać zarówno w ilości,jak i jakości.
Wkońcu otatecznie jednak to Ameryka i sojusznicy się wycofali-to też ma znaczenie.

A jakie jest zdanie waszmości :?: :?: .Jestem tego bardzo ciekawy 8)
_________________
Memento Mori
 
 
 
Mozart
Szeregowy



Dołączył: 27 Lut 2005
Posty: 18
Skąd: Płoki
Wysłany: Pon 28 Lut, 2005   

Wydaje mi się że rząd USA od początku wiedział że nie ma szans w Indiochinach, ale i tak walczył do końca :o
_________________
"Śmierć jednego człowieka jest tragedią, a miliona statystyką" - Józef Stalin
 
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Pon 28 Lut, 2005   

mi sie wydaje ze nie wiedzial. byl zaskoczony ze sprzet to nie wszystko...
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 28 Lut, 2005   

WIetnam okazał się dużym zaskoczeniem dla Amerykanów. Myślę że z początku pewnie ruszyli do boju myśląc że sprzęt to wszystko czego potrzebują- pomylili się. Okazało się że w warunkach dżungli czołgi to nie wszystko.
Oczywiście Amerykanie byli świetnie wyposażeni. Napewno silne lotnictwo i artyleria nie jednokrotnie powstrzymywało maych żołtych braci.
Jednak straty jakie USA poniosło, brak sukcesów (Operacja znajdź i zniszcz, późniejsza wielka ofensywa w święto Tet) oraz wszechobecność wrogam, który atakował nawet Sajgon zniechęciły opinię publiczną do wojny. Niestety. BYła to jedna z wojen w które USA włączyło się chcąc ratować kolejne regiony przed komunizmem. Myślę że większość z nas widziała ten gigantyczny rozszalły tłum który próbował wejść na teren ambasady USA po wycofaniu Ameryki z wojny. Tak oni ucieakli przed komuchami. Tymczasem w USA ludzie hipisi protestowali przeciwko wojnie, bo ona była zła. Jeśli tak to dlaczego po zawarciu pokoju wszysycy rozpaczliwie chcieli opuścić Wietnam.
NIestety USA przegrało wojnę propagandową. Wojna w polu zakończyła się remisem. Amerykanie mogli spokojnie walczyć tak dalej raz atakując, raz się broniąc, jendka do twego nie dopuścili komuniści poprzez te swoje strajki, przeciwko wojnie. Od tego czasu nie znoszę Hipisów, bo protestowali oni przeciwko czemuś co było koniecznością w imię ratowania świata. Sami przy tym bawili się na koncertach i palili trawę. MIeli z tego niezłą zabawę nie patrząc w dal. Przez to moja ulubiona armia po II WŚ musiał się wycofać z Wietnamu.
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Pon 28 Lut, 2005   

Wojpajek, masz ty pojecie o co tym ludziom (hipisom) chodzilo?
to ze wstawili sie za pokojem a nie wojna. wojna ta trwala wiele lat (zaczelo sie juz z francuzami) i nic nikt nie mowil. ruch "dzieci kwiatow" nie nastapil od razu.
wiesz jakie skutki miala ta wojna dla Wietnamu i np. Kambodzy?
komunizm w Wietnami to troche co innego niz w ZSRR.
nie bylo tez za wesolo w poludniowym wietnami zanim wojna przyszla.
armia USA wycofala sie i koniec dla nich z problemami z krajem w ktorym zyc przyszlo milionom ludzi.
jak by zaraz po 2WS do Polski wpadla US Army, powalczyla z komunistami kilka lat zmieniajac caly teren w pustynie przy tym prawie wymazujac czechy z map swiatai wojna by zbierala krwawe zniwa wsrod mieszkancow przez wiele lat, to co bys powiedzial na koniec wojny?
Wojna w polu nie zakończyła się remisem.
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 28 Lut, 2005   

A ja myślę że się wojna zaczkończyłą remisem. Amerykanie, np. Żelazny Trójkąt całkowicie zniszczyli, zrównali z ziemią i jeszcze czymś spryskali poto tylko by nic tam nie urosło i nie dało możliowości na założenie nowych punktów oporu. Zauważ Słowiku że Wietnam jak chcą inni nie był wstanie na podjęcie głównej ofensywy, na wyjście ze swoich kryjówek. Kilka razy podją taką akcję ale został odparty z dużymi stratami dla obu stron. Problem widzenia tej wojny zależy jednak od kultury w jakiej żyjemy. U nas starano sie zachować życie jak najwiekszej liczby ludzi. Każda starta byłą wstrząsająca. Wietnam natomiast gdzie jeden człowiek jest niczym nie miał takich problemow z opinią publiczną jak Amerykanie.
A co do hipisów i tej wojny to uważam że powielasz tamten stereotyp. Każda wojna to okrucieństwo. Jednak dlaczego właśnie podczas tej wojny w Wietnami tak nasiliły się ruchy antywojenne. Dlaczego nie było tego w USA podczas II WŚ lub wojny w Koreii. Przynajmniej dlaczego słyszymy tylko o antywojennych organizacjach z Wietnamu. Panuje stereotyp że Amerykanie w Wietnami to krwiorzercze bestie, takie same jak SSmani. A biedny Wietnam północny to najechany kraj, który chciał ratowaćpołudnie przed białym człowiekiem. TO jest nie prawda, bo to Północ najechała południe. A wycofanie żołnierzy USA z Wietnamu pozwoliło jedynie Północnemy Wietnamowi najechać południe i je zdobyć. Jeszcze raz przytaczam ku pamięci obrazy z amasady Amerykańskiej otocvzonej tłumem przerażonych ludzi. Oni baliu się komunistów, czyli białego gołąbka pokoju.
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

ta wojna nie skonczyla sie remisem.
nie pisze nic o krwiozerczych USA ani o dobrym wietnamie polnocnym Wojpajek. nie wypowiadam sie ani za jedna ani za druga strona.

ta wojna skonczyla sie tym ze wietnam polnocny najechal wietnam pld. i wygral.

nie prawda ze u nas jest inaczej ze kazda strata byla wstrzasajaca (np. co powiesz o stratach w Powstaniu warszawskim, straty armii czerwonej itd.). ofiarowalo sie ludzkie zycie rownie latwo jak w azji.
a w wietnamie ludzkie zycie tak samo sie liczy dla twej informacji (masz problem z azjatami? to tez ludzie)
nie rozumiesz ruchu pokojowego. w IIWS ameryka zostala zaatakowana.
Wojna w koreii tez miala swych przeciwnikow i byla moim zdaniem nawet i potrzebna.
gdzie sens w wojnie gdzie nie wiesz o co walczysz? nie walczysz ani o swoj kraj, ani o swa wolnosc. Amerykanie walczyli w wietnami prawie 10lat (1965 do 1975)!byl tez rownoczesnie ruch rasowy w USA (wielu zolnierzy amer. w wietnamie bylo czarnych). wojna coraz bardziej przejawiala sie w "biedni walcza dla bogatych".

twoja ulubiona armia USA zmiazdzyla kraj o ktory nawet nie walczyla do konca.
Ostatnio zmieniony przez slowik Wto 01 Mar, 2005, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

W tym momencie dochodzimy do sedna sprawy. Żołnierze amerykańscy nei mieli podstaw do tego by walczyć równie gorliwie jak ich mali żółci braci. Amerykanie walczyli w Wietnamie za siebie, za to żeby wrócić do domu, natomiast to góra amerykańskiej władzy przyjeła zaproszenie Wietnamu Południowego by go bronić przed komunistami. Dla zwykłego szeregowego żołnierza siedzącego w dżungli to czy w tym kraju będzie taki system czy inny nie miało znaczenia on chciał wrócić do domu. JEdnak po powrocie ze słóżby nie mieli takiego łatwego życia. NIe witano ich jak bohaterów lecz jak okupantów. I myślę że to był ich największy dramat. Jak powiedział Mel Gibson w filmie We were soldiers o tym czym jest powietrzna kawaleria: lecimy w środek piekła, z dala od domu i lepiej mieć tam przyjaciela który będzie na tyle odwarzny by powrócić po ciebie na pole bitwy i zabrać cię z tąd. I tak właśnie czuli się amerykańscy żołnierze. Wepchnięci w sam środek piekła, za problemy władz.
Cytat:
nie rozumiesz ruchu pokojowego. w IIWS ameryka zostala zaatakowana. gdzie sens w wojnie gdzie nie wiesz o co walczysz? bylo tez rownoczesnie ruch rasowy (wielu zolnierzy amer. w wietnamie bylo czarnych).

Tak mówiła propaganda że nie wie o co walczą Amerykanie. ALe wszsyc dobrze wiedzieli że wtych czasach walczyło się o rozciągnięcie wpływów swojego systemu nad obszarami świata.
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

edytowalem tekst jak ty pisales swoje.

raz piszesz ze normalny szeregowy nic tylko chcial wrocic do domu a potem ze kazdy wiedzial o co walczy, widac sens wojny kwestionowal nawet szeregowy gdyz nie widzial motywacji by walczyc. byl to najdluzszy konflikt USA w historii chyba.

1.pisales cos o hipisach-zdrajcach. zapominasz widze tez o normalnych obywatelach USA a tym bardziej o weteranach (np. Vietnam Veterans Against the War (VVAW)) wietnamu ktorzy nie widzieli sensu dalszego prowadzenia wojny. np. senator John Kerry oni tez zdrajcy???

2.walczyli i przegrali. i co? zalala swiat fala komunistow z wietnamu? ciekaw jestem czy by bylo gorzej dla swiata gdyby nie bylo tego konfliktu dodajac ze na pewno by bylo o wiele wiele mniej ofiar i zniszczen.

odpowiedz prosze jak mozesz na te pytania (1. i 2.)

na SB napisalismy oboje ze dalsza dyskusja nie ma sensu wiec jak chcesz to odpowiedz tutaj lub sam sobie w domowym zaciszu.
 
 
7TPje
Chorąży



Dołączył: 23 Paź 2004
Posty: 453
Skąd: Lublin
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

Panowie,spokojniej 8) .Wasza dyskusja jest bardzo ciekawa.Jednak zapominamy(ja też na początku)o jeszcze jednym-walki w wietnamie to był ogromny,krwawy poligon dośwadczalny.To na jej potrzeby powstały Cobry.To na jej potrzeby wyposarzono nie w kierowane rakiety przeciwpancerne TOW.To na jej potrzeby wymyślono samoloty do walki radiolologicznej,mające na celu zniszczyć radary wroga.To na jej celu ruscy wymiślali coraz to nowsze systemy przeciwlotnicze.To poligon potrzebny obu stronom żelaznej kurtyny.To że amerykanie przegrali propagandowo-zgoda.Ale nie przegrali w polu.To że północ zajeła południe było pogwałceniem umów międzynarodowych,w tym z Paryża.Dlamnie to remis.
Co do hipisów-mieli swój udzał,ale nie zapominajmy o walce polityków.Ani też są wini 8)

Pozdrawiam
Memento Mori
_________________
Memento Mori
 
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

Amerykanie stricte militarnie nie przegrali-ich straty były duze ale nieporównywalnie mniejsze od wietnamskich, tyle ze to nie ma nic do rzeczy bo w ostatecznym rozrachunku USA sie skompromitowało jako panstwo siedzac po uszy ponad 10 lat (1962-1975) w Wietnamie z tego przez duza czesc tego konfliktu angazowano tam kilkaset tysiecy zołnierzy(zdaje sie ze w szczytowym momencie pół miliona :!: nie liczac sojuszników) a nie osiągnieto nic, układy pokojowe oznaczały przyznanie sie do porazki tym bardziej ze USa nie zareagowało gdy zaczeto je łamac,politycznie był to konflikt ewidentnie przegrany ,militarnie remis -lecz pamietajmy ze nie da sie odzdzielic wojny od polityki to raz , a dwa nie mozna patrzec przez sam pryzmat strat bo dla jednej strony konfliktu(USA) kazdy zabity żołnierz stawał sie problemem a druga strona zupełnie nie liczyła sie ze stratami wsrod zolnierzy,partyzantów jak i ludnosci cywilnej(sytuacja podobna do tej obecnie istniejacej w Iraku) -jak stwierdził słowik USA sie wycofało,poniosło duze straty wojskowe i nawet jesli przeciwnikowi zadano duzo wieksze to wojna i tak była przegrana nie ma co do tego watpliwosci
 
 
 
Darth (ocenzurowany)
"Global Thermonuclear War"


Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 1942
Skąd: Płock
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

Problem Ameryki z Wietnamem był problemempolitycznym, nie militarnym. Ofensywa Tet zakończyła się porażką komunistycznej partyzantki, bo po tej operacji NFWWP już nie miał w zasadzie większych sił polowych. Większość walczących na Południu stanowili od 1969 roku żołnierze armii regularnej DRW. Podobnie ofensywa Linebacker, czyli "zabombardowanie" DRW: militarnie wygrana, ale za późno - chodziło już tylko o wycofanie się "z twarzą" (którą i tak stracili).
Za mało naciskali na władze Południa żeby przestały być krwawą dyktaturą (pamiętacie bunty buddystów i samospalenia mnichów? tam był całkiem silny autentyczny ruch oporu z wielu stron, nie tylko komunistycznej), i przede wszystkim skorumpwaną dyktaturą. Poza tym Amerykanie walczyli ZAMIAST Wietnamczyków, co demoralizowało obie strony. Ciekawą rzecz można znaleźć w biografii Schwartzkopfa (był w Wietnamie dwa razy - raz jako doradca, drugi jako dowódca batalionu): jak Amerykanów było mało i nie robili wszystkie za Wietnamczyków, to były autentyczne sukcesyarmii południa; jak się potem władowali całą potęgą to arbitralnie uznali, że "wiedzą lepiej" jak wygrać wojnę partyzancką i niekonwencjonalną, odsunęli armię Południa od działań (z wyjątkiem nielicznych jednostek elitarnych) - i w efekcie skopali wojnę. Tu akurat początkowe działani USA były całkiem mądre - wysłanie Zielonych Beretów miało więcej sensu niż B-52.

A w sumie to zaraz po II Wojnie (i w trakcie) Ho Chi Minh współpracował z Amerykanami; gdyby USA otwarcie poparło "wujka Ho", to pewnie nie byłoby ani wojny z Francuzami ani interwencji USA, tylko jeden Wietnam, pewnie niekoniecznie demokratyczny ale też niekoniecznie tak komunistyczny jak się potem stał, za to co najmniej neutralny albo nawet lekko sprzyjający USA; przecież głównym wrogiem Wietnamu OD ZAWSZE były Chiny, a nie jakieś zamorskie mocarstwa... Chińska pomoc była tylko z konieczności i bardzo Wietnamczyków uwierała; ZSRR był najoczywistszym sojusznikiem, teraz Rosja dalej się tam mocno trzyma, ale USA wchodzą coraz mocniej - i, wbrew ozorom, wcale nie są tam źle widziani. Stara gwarda pamiętająca wojnę już nie rządzi, a nowa generacja przywódców widzi doskonale, że przeciwnik wyrasta na północy - czyli Chiny (jakiekolwiek) - więc nie ma oporów przed braniem wsparcia zarówno od Rosji jak i od dawnego wroga.
_________________
Oh, Mother Russia, union of lands,
Will of the people strong in command.
Oh, Mother Russia, union of lands -
Once more victorious the Red Army stands!

[Sabaton - The art of War - Panzerkampf]


Kosovo i Metohija je Srbija!
 
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

Były kolonie był i spokój. A tak wymyślili...
Przed druga wojna to by wysłano troche floty i pare samolotów = spokój.
A jakieś komunizmy, anarchie itp doprowadziły do tego ze juz porządnej wojenki nie ma :D
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 01 Mar, 2005   

USA nie mogło wygrac wojny jesli prezydentem był Johnson,ktory blokował ruchy swoich wojsk, np zabraniał bombardowan strategicznych w Wietnamie, zolnierze nie mogli zblizac sie do granicy z Laosem i Kambodza a juz tym bardziej jej przekraczac,zreszta obóz demokratów nigdy tej wojny za bardzo nie popierał wiec jak mogł ja wygrac?? później gdy prezydentem został Nixon to wojska amerykanskie uzyskały ewidentna przewage choc nie na wiele sie to zdało bo Nixon odszedł w atmosferze wiellkiej afery a nastepny prezydent nie miał zamiaru dalej ciagną tego bardzo niepopularnego konfliktu,gdyby od poczatku do konca ster trzymali tam ludzie pokroju Nixona to kto wie jak by sie to skonczyło
 
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Śro 27 Kwi, 2005   

Ja się tu zgodze z Vikingiem. Nie można wygrać wojny komenderując że do tego południka bombardujemy a od tego juz nie, udajemy że zwalczamy tylko Vietcong i nie przyjmuje my do wiadomsci że bokiem przez laos i kambodże przechodzą regularne pułki północnowietnamskie aj ka juz się za to bierzemy, to robimy to w wielkiej tajemnicy a jak to wychodzi na jaw to znowu jesteśmy ci źli.
Po dojściu Nixona do władzy akcje militarne były juz bardziej sensowne, niestety, podejmowano je głównie po to by mieć mocna kartę przetargową na rokowaniach w Paryżu, a nie poto zeby wygrac.
Wygrać mozna było - wystarczyło najechac północ. Jasne, Sowieci i Chińczycy podniesliby wrzask ale czy byliby gotowi do wojny? Nie sądze.
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Shogun
Sierżant



Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 246
Skąd: Gdynia/Poznań
Wysłany: Wto 24 Maj, 2005   

POra coś dodać odemnie co do tej bardzo malowniczej wojenki. :lol:
Mianowicie cóz amerykanom przyszło z tej wojny wiele i niewiele jednocześnie. Mońa sie pokusić o tezę, że ten głupi naród wpakował swoje tłuste dupsko(przepraszam za kolokwializm) do tego spokojnmego i miłego kraju. Jednak wszystko było by dobrze gdyby nie sama wojna z pólnocą wywołana prze Pólnocny Wietnam a nie przez agresorów z USA. Ci tylko odpowiedzieli na apel południowego Wietnamu który miał wyraźne ciągoty demokracyjne. W momencie kiedy amerykanie przybyli na południe Wietnamu rozpoczeła sie jego demokratyczna era a ludnosc w pewnym stopniu została wydźwignięta z kryzysu i wreszcie nastał tam porządek i pokój. Z drugiej jednak strony dokonało to niesamowitych zaburzeń w sferze socjalno- politycznej. Na takie warunki nie godzili sie narodowi - socjaliści z pólnocy którym bliżej było do komunizmu a taK dostawali od ruskich i chinoli wsparcie(nie możemy jednak mówic o jakiejs międzypaństwowym braterstwie czy przyjaźni). Pólnocy Wietnam postrzegał amerykanów jako wrogów godnych potępienia i zaborców. Wiec cała ta wojna toczyła sie nie tyle na tle ustrojowym ale raczej narodowościowym. Tak też Pólnoxcni chcieli wyzwolenia kraju spod "okrutnych" amerykańców i osadzenia Ho CHi Minha jako władcy(coś na wzór Mao) a południowcy całkiem dobrze sie czuli z amerykanami przy swoim boku- oczywiscie nie az tak aby ci sie stali ich opiekunami. Histaoria pokazuje jednak że demokracja została wprowadzona w tym kraju nie naturalnie ale na gwAŁT(coś jak socjalizm w Rosji) i nie przetrwałpróby czasu bo tylko amerykanie byli na to przygotowani.

Takie jest moje wstępne zdanie ale pewnie ulegnie zmianie po przeczytaniu ksiązki wydawnictwa Bellona - Wietnam 1962 - 1975

Pozdrawiam!! :)
 
 
 
O'nell
St. sierżant



Dołączył: 17 Cze 2005
Posty: 291
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 17 Cze, 2005   

Amerykanie nie walczyli tylko w wietnamie
wiadmo ze zapuszczali sie tez do innych krajów w indochinach
czeba tez zauwazyc ze to Amerykanie w 1945 stworzyli Viet-minh
która miałą walczyc przeciwko japończykom jak i Francuzom(Amerykanie sprzeciwiali sie powtórnemu kolonializmowi Francuskiemu)
kiedy Amerykanie wplątali sie w ta wojne
wiekszośc społeczństwa Amerykanskiego popierała tę wojne
dopiero przedłużajacy sie konflikt spowodował spadek poparcia ludnosci
(co ciekawe wojnie w wietnamie sprzeciwiali sie w wiekrzosci Amerykanie w przedziale wiekowym 18-26 , ludnosc w przedziale 30-40 w wiekrzosci akceptowałą tę wojne i uwarzałą ja za słuszna)
sama wojna ; Amerykanie nie zangazowali sie odrazu w konflikt co przedewrzystkim przyczyniło sie do przedłuzeniea konłiktu i pochłoneła wieksze ilosci ofiar.O ile do 1968 roku siec Viet-kongu na południu była dobrze rozwoinieta to Ofensywa TET doprowadział do jej całkowitego zniszczenia prawie w 89% .Poparcie ludmosci wiejskiej dla partyznatów malało i do 1970 Amerykanie i witnamczycy z południa byli blizsi zwyciestwa niz w 1965 a nawet 1966. Niema wątpliwości ze przewaga technologiczna Stałą po stronie Ameryknaów w Lotnictwie i w Broni ciezkiej lecz nie wiele osób wie ze dopiero od 968 zaczęto stoswac powrzechnie M-16 9 do tej pory tylko elitarne jednostki zniej korzystały , najpożniej wprowadziły je do uzycia jednostki Marines) za to wietnamczycy od poczatku dostawali od chińczyków i rosjan Ak-47(na pocżatku w małych ilosciach) i wiele innej broni maszynowej lepszej od Amerykańskeij.Trzeba tez zauwazyc ze pomimo ze w Wietnamie w okresie kulminacyjn ym czyli w 1968 było 536100 żółnierzy US Amy , US navy US Airforce oraz US Marinesz czegoo tylko 3 n 10 zołnierzy brało udział w walkach a w partyznatce Komunistsów walczylo 10/10
(armia amerykańska ma bardzo duże zaplecze logistyczne)
Samewygrane starcia Amerykanie zawdzieczaja wsparciu Ogniowemu i lotniczemu (broken Arow-prosba do kazdego bojowego samolotu smigłowca US army o wsparcie)(najlepsze wsparcei artyleryjskie od casow II wojny swiatowj Precyzja strzałow do 10 Metów )a takze taktyce
( Kawaleria powietrzna ) np: starcie z 1965 roku na "X-ray" i na "Albany"
Straty US 304 zabitych i 524 rannych( zczego wieksze straty poniesLI na "Albany"
straty regularnej Ammri pólnocnego wietnamu i pomocniczych jednoste Viet-kong-u to 3568 Zbitych 1178 rannych i 157 wzietych do niewoli
Sama operacja " Roling Tunder" wydaje sie byc nie potrzeban gdyz kazdy cel ataku osobiscie aporobowal prezydent USA i nie pozwalał on uzyc całej siły US Airforce dopiero Prezydent richard Nixon zezwalajac na operacje "Linebacker" oraz "Linebacker II" pokazały sieł Aerykanskiego lotnictwa. własnie te 2 ostatnie operacje doprowadziły do tego ze to Wietnamczycy z południa poprosili o rozejm i zawarcei pokoju a Nixon mógł wyprowadzic USA z wojny z Honorem
Łączne zaangażowanie w wietnamie wyniosło 2 594 000 żołnierzy
pzypadajce na lata 1960-1972 z czego Zgineło 56 948 złonierzy ( z czego nie w wyniku starc smierc poniosło 10 390 zołnierzy).
Trzeba zauwazyc ze Wietnam południowy był finansowany Przez USA
i nawet po wycofaniu z wietnamu USA Finansowały Wietnam oraz pozostawiły sprzet dla armi południowego wietnamu(której wartosc bojowa była niewielka chociaz było wiele przypadków zwyciestw południowych wietnamczyków CHocy w operacji Lam son 719
lecz mimo to Armia ta dostałą wielu kompromitujacych porazek a ich dowodców cechowąło brak zdecydowania , korupcja oraz głupota
dodatkowow szacuje sie ze okoó 300000 złonierzy USa odniosło w wietnamie rany.. co ciekawe powrzechnie myslano ze żołnierze słuzacy w wietnamie nabawili sie nerwicy w wyniku badan z 1988 roku stan psychiczny uczestników wojny nieodstawał od normy reszcie społecznstwa
Straty wojenne wietanmu Połnocnego i Viet-kongu szacuje sie na ok 1 000000 żółnierzy i ok 65 Tyś ludnosci wietnami południowego
Straty wietnamu południowego to ok 250 Tys zabtych żołnierzy
a ludnos cywilna szacuej sie do 1000000 zabitych przez obie strony
ponadtow wietnamie zginłeo
Korea Południowa: 5000
Filipiny:1000
Australia/Nowa Zelandia:500
Tajlandia:351
-żółnierzy
Wojna w Wietnamie zakonczona w 1975 roku doprowadział do zjednoczenia biednej połnocy z bogatym południem
co było potem przyczyna kryzysu ekonomicznego Wietnamu kótry trwa do dzis. ponadto interwencja w indochinach opuzniła wejscie tych panstw w sfere wpływów komunistycznych .Podsumowujac Amerykanie pzregrali tę wojne nie przez to ze walczyli w trudny, terenie czy ze RZad południa był tak skorumpowany ze 205 dotacjoi amerykanskich ladowało w prywatnej kieszeni lecz przegrali bo brakowało zdecydowania w ich posunieciach militarnych oraz zabrakło poparcia wsród młodszej czesci spolecznestwa Które by miało walczyc .
_________________
CoMe On YoU SoNs Of BiTcHeS ,Do YoU WaNt To LiVe FoReVeR
-WeLcOmE To ThE SuCk-
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 17 Cze, 2005   

O'nell napisał/a:
zabrakło poparcia wsród młodszej czesci spolecznestwa Które by miało walczyc .


Po ofensywie TET zdarzyl sie cud.....mlodzi z poludnia ochotniczo zglaszali sie do armii. Dlaczego? Ofensywa TET otworzyla oczy wszystkim, ze wojna nie toczy sie gdzies tam w Jungli tylko wszedzie.
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
KG Grau
Kapitan


Dołączył: 25 Mar 2004
Posty: 1049
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 17 Cze, 2005   

wojna w wietnamie byla juz praktycznie wygrana (na poludniu) - po tet wietkong praktycznie przestal istniec a spoleczenstwo poludnia wyraznie zwrocilo sie przecow komunistom
sumtna prawda ale prawda - wojne przegrali politycy, bo nawet po wycofaniu sie A z wietnamu - poludnie wcale nie musialo upasc
_________________
KG Grau
 
 
Shogun
Sierżant



Dołączył: 11 Kwi 2005
Posty: 246
Skąd: Gdynia/Poznań
Wysłany: Wto 21 Cze, 2005   

Decyzja o wysłaniu wojsk amerykańskich do Wietnamu nie była zła to po prostu politycy amerykańscy tak namieszali maczając swoje palce w tym konflikcie że zmarnowali olbrzymi potencjał wojskowy stanów i powinni byc obwiniani za porazkę. Z drugiej strony zabrakło zmyslnego i doświadcznego dowódcy jak McArthur z całym szacunkiem dla gen.Westmorelanda. Zołnierze walczący tam to nie byli w dużej mierze weterani pamietający czasy Wojny na pacyfkiu z Japończykami tylko "piękni chłopcy" zupełnie nie przystosowanych do tego typu walk wiec przedałby sie ktoś z doświadczeniem i polotem nie mający związanych rąk jak Westmoreland, a takim potrafił być McArthur.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9