Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Pomysły na wprowadzenie dzieci w nasze Hobby
Autor Wiadomość
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 25 Lut, 2005   Pomysły na wprowadzenie dzieci w nasze Hobby

Ten temat zakładam w wyniku pewnych refleksji jakie nasunęły mi się po przeczytaniu tematu z kantyny pt. zasady b35.
Kilku forumowiczów stara się wprowadzić w tą pasję swoich synów. Chwała im za to. Jak się okazuje nie jest to zadanie proste. Dlatego chciałem napisać kilka swoich uwag na temat tego wprowadzania.
Opowiem jednak najpierw na swoim przykładzie jak ja się wciągnąłem w gry.
Otóż chodziłem wtedy do 1 klasy podstawówki. W Święta Bożego nardzonia dostrałem do swoich rąk pudełko formatu, który jest mi najmilszy. Od tąd zawsze moja dusz skakała z radości gdy dostawałem wiadomych rozmiarów prezenty. Ale po koleii. Był to Grunwald piękna ilustracja, rycerze... Były to moje klimaty... uwielbiałem bitwę pod Grunwaldem, kiedy oglądałem ją w muzem i w albumach patrzyłem na nią godzinami. Cały czas starałem się ją narysować. Poza tym wtedy był to okres kiedy w każdą niedzielę puszczali jakiś film historyczny: typu upadek cesarstwa rzymskiego, itp... Dlatego kiedy przeczytałem tytuł gry Grunwald wiedziałem że będzie to moja ulubiona zabawka i że domino i memo idzie w odstawkę. Oczywiście reguł nie przeczytałem. Rozstawiłem sobie żetony i grałem na swoich własnych zasadach. Czyli Ruch na zmianę po jednym żetonie. Rzut kostką, na zasięg ruch. Walka kto ma więcej wygrywa. Zabawa była fnatastyczna. Godzinami grałem tak z moim bratem. Dlaczego nam się to podobało- było bardzo proste, miało swój klimat (rycerze)... Potem dostałem Ardeny, Bzurę... i dalej wiecie jak już jest, gram w gry i świata poza nimi nie widze. Z czasem nauczyłem się zasad, odkryłem co to jest scenariusz.
Jednak myślę ze nie można zaczynać gry z dzieciakiem od przeczytania zasad. Zawsze musi to być troszkę zaawansowany chinczyk. Myślę że dziecko musi być wprowadzone w świat gier od tych najprostrzych: czyli właśnie wyścigów, chinczyków... Ważna jest tu rola ojca, który wprowadza dzicko w ten świat. Mi tata mimo dużej pracy poświęcał ten czas. Zawsze po południu był conajmniej godzina gier i zabaw razem. Bo nie nalezy liczyć że dziecko samo się zainteresuje tym tematem jak ma komputer. Rola ojca jako inicjacja wprowdzenia do życia mężczyzny wojownika jest najważniejsza. Wojownicy rywalizują ze sobą, najlepszą rywalizacją są właśnie gry planszowe, dziecko nie może się przy tym zniechęcić do gry, musi nauczyć się przegrywać i wygrywać. Pamiętajmy że każdy facet marzy o tym by stoczyć bitwę w swoim życiu, by przeżyć przygodę i uratowac jakąś piękną kobietę. Są to trzy podstawowe pragnienia które tkwią w naszych duszach. Nie którzy ciągle o tym marzą, a inni zgasili ten ogień pod wpływem nudy codziennego dnia. Dlatego Tata powinien wprowadzić chłopca w ten fascynujący świat męskiej przygody i walki o prztrwanie. Myślę że dziecko które lubi grac jak zostanie posadzone przed grą z czołgami, rycerzami, jazdą i innymi elementami powinno zagrać w pewną formę chinczyka. Na pewno musi spodoba wojenny chinczyk. Myślę że nie ma chłopca który nie lubi bawić się z kolegami w rycerzy. Jeśli np. ktoś tam kupił TiSa dziecku to niech wymyśli sam zasady do gry i sobie pogra z synem. Myślę że każdy syn na 100% do pewnego wieku jest wpatrzony w swojego ojca jak w największa wyrocznię i napewno będzie z chęcią grał w to co wymyślił tatuś.
Czasem wystarczy tylko to co napisałem na górze, by syn stał się wielbicielem gier wojennych. Czasem natomiast zwłaszcza w wieku ok 10-15 lat może dojśc do tego że trzeba wydac pieniądze by namówić potomstwo do gry: czyli figurki. Niestety ale tak: ładne kolorowe, lub razem je malować. Dzieci w tym wieku uwielbiają zbierać różne rzeczy- jest to obserwacja z mojej klasy. Były karty Doomtrooper, były Warhammery, jednak to też jest pewna odmiana gier i dlaczego by w pewnym momencie nie powiedzieć: słuchaj a może dla odmiany chciałbyć pograć żetonami na planszy?....
Są to pewne moje sugestie, jeśli chodzi o wprowadzenie dzieci do gry. Myślę że w wieku ok 13 lat jest to już prawie nie możliwe jeśli w domu stoii komputer i są różne strzelanki na nim. ( jest to prostrze, nie wymaga myślenia...). W powyższym tekście zastosowałem oczywiste skróty myślowe, bo na niektóre tematy typu: jak nauczyć dziecko przegrywać i wygrywać (co jest bardzo ważne by nie było płaczu) można pisać całą pracę magisterską. Nie mniej jednak jak mi się uda mieć kiedyś syna to będę go wprowadzał w świat gier właśnie tak jak ja zostałem wprowadzony przez tatę (czyli chinczyki tylko :( , ale to mi wystarczyło by iść dalej bo moja pasja rycerzy była rozbudzona do czerwoności).
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 25 Lut, 2005   

Trzeba prace u podstaw:) od przedszkola chlopcow miliatryzowac-indoktrynowac...tak samo jak uczyc o wspanialym Cesarzu i Ksieciu :wink: . Jak tego dokonac? Proste jak nic. Przejac wladze i zmienic program oswiatowy. 8)
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
jacalup
Kapral


Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 84
Skąd: Bialystok
Wysłany: Pią 25 Lut, 2005   Re: Pomysły na wprowadzenie dzieci w nasze Hobby

Wojpajek napisał/a:
Ten temat zakładam w wyniku pewnych refleksji jakie nasunęły mi się po przeczytaniu tematu z kantyny pt. zasady b35.
Kilku forumowiczów stara się wprowadzić w tą pasję swoich synów. Chwała im za to. Jak się okazuje nie jest to zadanie proste. Dlatego chciałem napisać kilka swoich uwag na temat tego wprowadzania.
Opowiem jednak najpierw na swoim przykładzie jak ja się wciągnąłem w gry.
Otóż chodziłem wtedy do 1 klasy podstawówki. W Święta Bożego nardzonia dostrałem do swoich rąk pudełko formatu, który jest mi najmilszy. Od tąd zawsze moja dusz skakała z radości gdy dostawałem wiadomych rozmiarów prezenty. Ale po koleii. Był to Grunwald piękna ilustracja, rycerze... Były to moje klimaty... uwielbiałem bitwę pod Grunwaldem, kiedy oglądałem ją w muzem i w albumach patrzyłem na nią godzinami. Cały czas starałem się ją narysować. Poza tym wtedy był to okres kiedy w każdą niedzielę puszczali jakiś film historyczny: typu upadek cesarstwa rzymskiego, itp... Dlatego kiedy przeczytałem tytuł gry Grunwald wiedziałem że będzie to moja ulubiona zabawka i że domino i memo idzie w odstawkę. Oczywiście reguł nie przeczytałem. Rozstawiłem sobie żetony i grałem na swoich własnych zasadach. Czyli Ruch na zmianę po jednym żetonie. Rzut kostką, na zasięg ruch. Walka kto ma więcej wygrywa. Zabawa była fnatastyczna. Godzinami grałem tak z moim bratem. Dlaczego nam się to podobało- było bardzo proste, miało swój klimat (rycerze)... Potem dostałem Ardeny, Bzurę... i dalej wiecie jak już jest, gram w gry i świata poza nimi nie widze. Z czasem nauczyłem się zasad, odkryłem co to jest scenariusz.
Jednak myślę ze nie można zaczynać gry z dzieciakiem od przeczytania zasad. Zawsze musi to być troszkę zaawansowany chinczyk. Myślę że dziecko musi być wprowadzone w świat gier od tych najprostrzych: czyli właśnie wyścigów, chinczyków... Ważna jest tu rola ojca, który wprowadza dzicko w ten świat. Mi tata mimo dużej pracy poświęcał ten czas. Zawsze po południu był conajmniej godzina gier i zabaw razem. Bo nie nalezy liczyć że dziecko samo się zainteresuje tym tematem jak ma komputer. Rola ojca jako inicjacja wprowdzenia do życia mężczyzny wojownika jest najważniejsza. Wojownicy rywalizują ze sobą, najlepszą rywalizacją są właśnie gry planszowe, dziecko nie może się przy tym zniechęcić do gry, musi nauczyć się przegrywać i wygrywać. Pamiętajmy że każdy facet marzy o tym by stoczyć bitwę w swoim życiu, by przeżyć przygodę i uratowac jakąś piękną kobietę. Są to trzy podstawowe pragnienia które tkwią w naszych duszach. Nie którzy ciągle o tym marzą, a inni zgasili ten ogień pod wpływem nudy codziennego dnia. Dlatego Tata powinien wprowadzić chłopca w ten fascynujący świat męskiej przygody i walki o prztrwanie. Myślę że dziecko które lubi grac jak zostanie posadzone przed grą z czołgami, rycerzami, jazdą i innymi elementami powinno zagrać w pewną formę chinczyka. Na pewno musi spodoba wojenny chinczyk. Myślę że nie ma chłopca który nie lubi bawić się z kolegami w rycerzy. Jeśli np. ktoś tam kupił TiSa dziecku to niech wymyśli sam zasady do gry i sobie pogra z synem. Myślę że każdy syn na 100% do pewnego wieku jest wpatrzony w swojego ojca jak w największa wyrocznię i napewno będzie z chęcią grał w to co wymyślił tatuś.
Czasem wystarczy tylko to co napisałem na górze, by syn stał się wielbicielem gier wojennych. Czasem natomiast zwłaszcza w wieku ok 10-15 lat może dojśc do tego że trzeba wydac pieniądze by namówić potomstwo do gry: czyli figurki. Niestety ale tak: ładne kolorowe, lub razem je malować. Dzieci w tym wieku uwielbiają zbierać różne rzeczy- jest to obserwacja z mojej klasy. Były karty Doomtrooper, były Warhammery, jednak to też jest pewna odmiana gier i dlaczego by w pewnym momencie nie powiedzieć: słuchaj a może dla odmiany chciałbyć pograć żetonami na planszy?....
Są to pewne moje sugestie, jeśli chodzi o wprowadzenie dzieci do gry. Myślę że w wieku ok 13 lat jest to już prawie nie możliwe jeśli w domu stoii komputer i są różne strzelanki na nim. ( jest to prostrze, nie wymaga myślenia...). W powyższym tekście zastosowałem oczywiste skróty myślowe, bo na niektóre tematy typu: jak nauczyć dziecko przegrywać i wygrywać (co jest bardzo ważne by nie było płaczu) można pisać całą pracę magisterską. Nie mniej jednak jak mi się uda mieć kiedyś syna to będę go wprowadzał w świat gier właśnie tak jak ja zostałem wprowadzony przez tatę (czyli chinczyki tylko :( , ale to mi wystarczyło by iść dalej bo moja pasja rycerzy była rozbudzona do czerwoności).
Pozdrawiam i życzę sukcesów.


Dobry tekst Wojpajku. jestem akurat w roli ojca,któryma w domu prawie czterolatka, narazie ćwiczę z nim domno a'la Kubuś Puchatek i przyjaciele :D
Moja bogata kolekcja gier musi narazie zaczekać, aż narybek podrośnie a i kobieta w domu będzie inaczej patrzeć jak zacznę grać ze swoimi pociechami, bo trudno czasami wytłumaczyć połowicy że chcesz się urwać na całą noc na rozgrywkę z kolegami/kolegą :lol:
Bo kobietom trudno jest zrozumieć nasze hobby.
 
 
 
Grohmann
Porucznik



Dołączył: 23 Mar 2004
Posty: 896
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 25 Lut, 2005   

Też mi się spodobał ten text do tego stopnia, że mółbym przysiąc że Wojpajek pisze zawodowo w jakims poradniku "Jak ulepić wojowniczą duszę syna" ;)
_________________
Get the graal or die tryin.
 
 
 
jacalup
Kapral


Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 84
Skąd: Bialystok
Wysłany: Pią 25 Lut, 2005   

Koncepcje ze wszechmiar słuszne lecz z wprowadzaniem bywa różnie :wink:
 
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 25 Lut, 2005   

Polecam wszystkim książkę, z której czerpałem inspiracje i która stała się dla mnie elementarzem mężczyzny-wojownika- bohatera:
"Dzikie serce, tęsknoty męskiej duszy"
John Eldredge.
Przeczytajcie ja i dajcie ją swoim kobietom. Bo jest tu wiele bardzo dobrych myśli na temat mężczyzn. Dlaczego są tacy jacy są i dlaczego ich hobby zawsze jest walka. :wink: To tak trochę spłyciłem bo książka też jest częściowo o Panu Bogu ale nawet jeśli ktoś jest innej wiary lub niewierzy to comu szkodzi poczytać o istocie bycia mężczyzną, która została trochę inaczej opisana niż to zwykle czyta się w różnych gazetkach: dobry facet= dobry w łóżku.
A tak dodam jeszce od siebie że można też z dzieckiem robić samemu proste gry. Pamiętam jak kiedyś tata ze mną robił grę o rycerzach którzy muszą uratować królewnę. W sumie to był chinczyk ale przez dwa dni roboty nad grą miałem wypieki na policzkach z radości. 8)
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
Nataniel
Szeregowy



Dołączył: 28 Maj 2004
Posty: 32
Skąd: Gdynia
Wysłany: Wto 29 Mar, 2005   

Polecam takie gry jak Settlers of Catan czy Drakon - na pewno bardziej przemówią do dziecka niż napieranie batalionami :)
_________________
- Artur Nataniel Jedlinski ---
artur @ jedlinski.pl
GG #27211, ICQ #137720875

- Wszystko o grach planszowych: --
- www.Gry-Planszowe.pl ----
 
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 29 Mar, 2005   

A ja polecam Memo i Mix Max.... nie każde dziecko też musi lubić smoki :wink: Setlersi chyba moga być trochę za poważni ze względu na złożoność problemu.
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
Nataniel
Szeregowy



Dołączył: 28 Maj 2004
Posty: 32
Skąd: Gdynia
Wysłany: Wto 29 Mar, 2005   

Złożoność? Budowanie domkow i branie owieczek i zboza nie jest specjalnie zlozone :) Gralem w swieta z zupelnie nie planszowkowymi tesciami i bawili sie swietnie.
_________________
- Artur Nataniel Jedlinski ---
artur @ jedlinski.pl
GG #27211, ICQ #137720875

- Wszystko o grach planszowych: --
- www.Gry-Planszowe.pl ----
 
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 29 Mar, 2005   

Co innego teść, a co innego dziecko. Ja w Siedlery też wprowadziłem mojego tatę, który nie gra w gry planszowe. I bawił się świetnie. Jednak myślę że małe dziecko nie ma jeszcze takiej zdolności uwagi by usiąść i kombinować czy tu postawić drogę czy tu dom. Bo tu naprawdę trzeba myśleć. NIe można stawiać wszystkiego od tak sobie bo nic się nie wskóra z taką taktyką. A teść choć może nie grał w gry planszowe to jak mu się powie że ma zodbyć 10 czy 12 punktów to usiądzie i będzie myślał tak by je zdobyć- godzinę czy półtorej, będzie siedział i myślał. NAtomiast dziecko niestety ale myślę że w po 30 minutach raczej wysiądzie.
PS. Zależy o jakim wieku mówimy, bo ja pisząc tu dziecko miałem na myśli osobniki do ok. 6-7 roku życia, choć myślę że ta granicę w różnych przypadkach można wydłóżyć o parę lat. :wink:
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
SSupras
Sierżant



Dołączył: 15 Mar 2005
Posty: 221
Skąd: Gliwice/Baniocha Ostrzeżenia: 5/4
Wysłany: Pią 01 Kwi, 2005   Moje początki

Mogę podsunąć doświadczenia z mojego dzieciństwa. Polecam na początek Monopoly lub inne jego klony, także warcaby lub szachy (zwłaszcza z ciekawymi pionami, np. zabawkowe żołnierzyki), proste gry figurkowe też są dobre (mi musiały wystarczyć zabawy żołnierzykami i rzucanie kostką, bo nie było jeszcze w Polsce żadnych figurkowców).

Dobre też są stare "Magia i miecz", "Potyczka" i "Labirynt Śmierci", ale kto to pamięta jeszcze... To były planszówki, gdzie wystarczyło, że jedna osoba zna zasady, reszta po prostu mówiła, co chce robić ("strzelam", "chcę iść tutaj") i tamta za nich zaglądała po tabelkach, sprawdzała wyniki rzutów itp. Mnie akurat do gier wciągnął kolega z jego ojcem, przy pomocy wymienionych tytułów...
 
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 01 Kwi, 2005   

JA akurat jak mi się uda mieć dzieć, a najlepiej synów :wink: to napewno nie będę z nimi zaczynał od Magii i Miecza, Labiryntu Śmierci, czy innych demonów...
Najpierw będzie Memo, Domino, warcaby, grzybobranie, chinczyk, a potym.... (B-35 :wink: ) szachy.
_________________
Gdzie są kwiaty z dawnych lat?
[`] [`] [`]
 
 
Gość

Wysłany: Pią 01 Kwi, 2005   

Cytat:
Dobry tekst Wojpajku. jestem akurat w roli ojca,któryma w domu prawie czterolatka, narazie ćwiczę z nim domno a'la Kubuś Puchatek i przyjaciele


Bardzo mi się to domino podoba, jest po prostu śliczne.

Mam chłopa w wieku 6 lat (o lasce w wieku 2 lata nie wspomne, bo ona ma wyjątkowo damskie zapędy, choć mieczem lubi machać).
Na razie go nie wprowadzam do gier, ale czasem sie gość zainteresuje samolotami, to mu pokażę.

Wszystko w swojem czasie.
Ostatnio zmieniony przez Gość Pią 01 Kwi, 2005, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 01 Kwi, 2005   

Moze Zona ma inne plany ;) ?
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Gość

Wysłany: Pią 01 Kwi, 2005   

Nico napisał/a:
Moze Zona ma inne plany ;) ?

Myślę, że nie.
 
 
Monthion
Plutonowy



Dołączył: 05 Kwi 2005
Posty: 193
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 08 Kwi, 2005   

Najpierw trzeba mieć dzieci :)
A potem już tylko zacząć ukazywać przewagi gumisiów nad ogrami czy
tam pszczółek nad szerszeniami (Maja i Gucio) ,aż dojdzie się do
niewątpliwej wyższości obecnej armii U.S.A. nad każdym przeciwnikiem,
a zamiłowanie do bezkrwawych wprawek samo przyjdzie :wink:
 
 
SSupras
Sierżant



Dołączył: 15 Mar 2005
Posty: 221
Skąd: Gliwice/Baniocha Ostrzeżenia: 5/4
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005   

Monthion napisał/a:
Najpierw trzeba mieć dzieci :)
A potem już tylko zacząć ukazywać przewagi gumisiów nad ogrami czy
tam pszczółek nad szerszeniami (Maja i Gucio) ,aż dojdzie się do
niewątpliwej wyższości obecnej armii U.S.A. nad każdym przeciwnikiem,
a zamiłowanie do bezkrwawych wprawek samo przyjdzie :wink:

Chyba chodzi o wyższość US Army nad pszczółkami, szerszeniami, ogrami i gumisiami, bo żadnej innej armii, nad którą wyżej wzmiankowana by górowała nie jestem w stanie sobie wyobrazić...
 
 
 
Teufel
Szeregowy



Dołączył: 04 Sie 2004
Posty: 778
Skąd: Stadt Thorn
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2005   

Cytat:

Chyba chodzi o wyższość US Army nad pszczółkami, szerszeniami, ogrami i gumisiami, bo żadnej innej armii, nad którą wyżej wzmiankowana by górowała nie jestem w stanie sobie wyobrazić...


Jak OT to OT
Chyba Cię w Akademii Frunzego uczyli o US Army.
_________________
Legiony i ja mamy się dobrze.
 
 
 
jarzynek
Szeregowy


Dołączył: 01 Lip 2005
Posty: 17
Skąd: Częstochowa
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005   

Mam niespełna 2-letnią córkę. Na pewno ciężko mówić o graniu w tym wieku, ale kamienie domina już lubi przekładać ( i to z sensem :D )

Dziecko na pewno zainteresuje się tym, czym zajmują się rodzice - wiem po sobie. Mój tato namiętnie grywał w szachy i samo patrzenie mnie wciągnęło.
Dlatego staram się namówić żonę na planszówki ( na początek młynek ).
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005   

Tak jak Mcdonalds:

Zrobic ludzika "Tisiek" , taki wesoly stworek z lufa czolgu na czole, kilkoma swastykami na ramieniu i w kolorowym ubranku maskujacym. Bedzie maszerowal miedzy dziecmi i rozrzucal zetony.

Do tego zrobic "zestaw dla dzieci" : zetony jak np. "kubus puchatek" (oczywiscie inna ikona niz Brummbär lub woz powstancow ;) ) albo jakies tam spidermeny, zrobic wspolczynniki i mape. Jako zrodla bedzie sluzyc telewizja i komiksy.

a tak na serio to nie mam pojecia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8