Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Operation Weserubung. Kampania norweska AD 1940.
Autor Wiadomość
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Nie 29 Paź, 2006   

Panowie tak generalnie to trochę za bardzo tu offtopicujemy...

Forteco, po pierwsze:

Finowie, nawet przy bezpośrednim wsparciu zachodnich aliantów nie mogli w nieskończoność prowadzić wojny z ZSRR. W końcu zawarliby ze Stalinem pokój. A wtedy obecność wojsk alianckich na terenie Szwecji straciłaby rację bytu. I co wtedy?

Po drugie, Niemcy daliby nie gorszą cenę za rudę i dołożyliby groźbę inwazji albo przynajmniej nalotów

Po trzecie, wyznaczenie jednego z terminów ofensywy na 17 stycznia jendoznacznie świadczy o tym, że Wehrmacht miał prowadzić ofensywę zimową. A w ewentualnym desancie na Szwecję nie brałby przecież udziału cały WH, ale specjalnie wyekwipowane jednostki górskie i spadochronowe.

Po czwarte, chętnie się doedukuję, jeśli podasz mi jakieś źródło, które opisuje te szwedzkie fortyfikacje. Jeśli rzeczywiście były takie potężne, to z chęcia przyznam Ci rację :)

Po piąte, zagroda minowa miała b. niską skuteczność w zwalczaniu U-bootów, zmarnowano tylko czas i pieniądze

Po szóste, z Niemiec do Szwecji jest bliżej niż do niektórych miejsc w Norwegii. Przy tym wszystko na Bałtyku, a więc bez ryzyka kontrakcji aliantów. Myślę, że jednostek desantowych by Niemcom wystarczyło, jakby się sprężyli. A te 10 dywizji szwedzkich najpierw musiano by ściągnąć do przeciwuderzenia. A gdyby Niemcy wylądowali w kilku punktach? Poza tym WH miałby poważny atut - spadochroniarzy. Możnaby ich wykorzystać do neutralizacji szwedzkiej floty poprzez desanty na porty marynarki wojennej, połączone z bombardowaniami.

Po siódme, Mokra i Gembloux to przykłady starć pancernych. W Szwecji walczyłaby sama piechota. A szwedzka armia tez nie była znów taka pancerna.

Po ósme, Niemcy mogli też poczekać z inwazją aż się ociepli i na jedno by wyszło.

Po dziewiąte, Niemcy wielokrotnie udowadniali, że potrafią błyskawicznie odbudowywać zdewastowane zakłady przemysłowe. Moim zdaniem, nawet jakby alianci zrobili z Kiruny i całej Lulei jesień średniowiecza, to po zajęciu tych terenów Niemcy pojechaliby rok na zapasach i dostawach z ZSRR i w tym czasie odbudowali infrastrukturę.

pozdrawiam :D
 
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Nie 29 Paź, 2006   

Zacznijmy od rzeczy oczywistych:

Cytat:
Finowie, nawet przy bezpośrednim wsparciu zachodnich aliantów nie mogli w nieskończoność prowadzić wojny z ZSRR. W końcu zawarliby ze Stalinem pokój. A wtedy obecność wojsk alianckich na terenie Szwecji straciłaby rację bytu. I co wtedy?


I dobrze - Aliantom chodziło o to, by wyłączyć Stalina z wojny, vby przestał zaopatrywać Hitlera w ropę. Jak to osiągną w umowie pokojowej - a podchodząc pod Leningrad przestraszyli by "Soso" widmem kontrewolucji - więc było to realne, to wszystko gra, a od rudy odepchną Adolfa wcześniej.

Cytat:
Po drugie, Niemcy daliby nie gorszą cenę za rudę i dołożyliby groźbę inwazji albo przynajmniej nalotów


Nie dali by, bo czym by zapłacili :wink: Niemcy w 1939 r. stały na skraju bankructwa, a wartość marki w rozliczeniach zagranicznych była prawie równa wartości papieru, na którym ją drukowano. Poza tym najważniejsze - to Alianci siedzieli by w tym czasie na złożach, nie Niemcy, i to oni mieliby głos decydujący

Cytat:
Po trzecie, wyznaczenie jednego z terminów ofensywy na 17 stycznia jendoznacznie świadczy o tym, że Wehrmacht miał prowadzić ofensywę zimową.


Jednoznacznie świadczy o tym że na czele "tysiącletniej" stała osobowość paranoidalna, oderwana od rzeczywistości. Niestety, jeszcze wtedy generalicja zdołała mu "wyperswadować" ten termin.

Cytat:
A w ewentualnym desancie na Szwecję nie brałby przecież udziału cały WH, ale specjalnie wyekwipowane jednostki górskie i spadochronowe.


No to zdecyduj się - desan na wielką skalę czy jednostki górskie i spadochronowe - nb., W tym przypadku te siły byłyby wyraźnie słabsze od przeciwnika.

Cytat:
Po czwarte, chętnie się doedukuję, jeśli podasz mi jakieś źródło, które opisuje te szwedzkie fortyfikacje. Jeśli rzeczywiście były takie potężne, to z chęcia przyznam Ci rację


"Skane-Linjen" oraz kilkutomowa "I Per-Albinlinjes Fotspar" Lefa Hogberga (nb, mojego znajomego :wink: ) jak też roczniki Fort & Bunker"
Nieco informacji na http://www.bunker.nu/

Cytat:
Po piąte, zagroda minowa miała b. niską skuteczność w zwalczaniu U-bootów, zmarnowano tylko czas i pieniądze


Być może, ale w końcu operację osłaniały by też niszczyciele RN, a U-booty z 1939/40 to nie te same co w 1944

Cytat:
Po szóste, z Niemiec do Szwecji jest bliżej niż do niektórych miejsc w Norwegii. Przy tym wszystko na Bałtyku, a więc bez ryzyka kontrakcji aliantów. Myślę, że jednostek desantowych by Niemcom wystarczyło, jakby się sprężyli. A te 10 dywizji szwedzkich najpierw musiano by ściągnąć do przeciwuderzenia.


Jest blisko ale to nie byłaby (ogólnie biorąc) wycieczka do Norwegii, gdzie Norwegowie zastanawiają się czy strzelać czy nie (jak w Narwiku). Szwedzi postawili swoje siły zbrojne w stan gotowości w połowie 1939 r. ! Widocznie uważali że Hitler ich napadnie przed atakiem na Polskę - cóż, mają lżejszą odmianę paranoi szwajcarskiej :wink:

Wiec nie trzeba by było zbierac dywizji do przeciwuderzenia, bo już były (i sporo samodzielnych brygad), to Niemcy mieli problem logistyczny jak to czym by chcieli dokonać desantu przewieźć przez Bałtyk - musiały by to być "nieco" większe siły niż przeciw Norwegii.

Nb., w 1943 r. opracowano plan ataku na Szwecję i całkiem słusznie zauważono, że bez wcześniejszego wyeliminowania 3 CDBB nie ma mowy o desancie. Tylko że wtedy mieli bazy od Oslo po Finlandię, a na początku 1940 r. nie.

Cytat:
Poza tym WH miałby poważny atut - spadochroniarzy. Możnaby ich wykorzystać do neutralizacji szwedzkiej floty poprzez desanty na porty marynarki wojennej, połączone z bombardowaniami.


Oj, nie lubisz ty niemieckich spadochroniarzy najwidoczniej. Zobacz jak zakończył się desant na Kretę JEDNEJ dywizji, gdzie działali przeciw robitym w Grecji jednostkom pozbawionym wsparcia broni ciężkiej. A w Szwecji 40 mm Boforsów (jak i innych Boforsów) nie brakowało - szczególnie w okolicach baz 8)

Cytat:
W Szwecji walczyłaby sama piechota. A szwedzka armia tez nie była znów taka pancerna.


Bardzo dobra piechota świetnie znająca swój teren i przystosowana do walk w nim. Zaś faktycznie teren mało pancerny - blitzkrieg się nie uda.
Nb., w pierwszej fazie desantu niemiecka piechota byłaby pozbawiona wsparcia broni ciężkiej, szczególnie artylerii - co by ją znacznie ograniczyło w możliwościach zaczepnych.

Cytat:
Po ósme, Niemcy mogli też poczekać z inwazją aż się ociepli i na jedno by wyszło.


No właśnie - rudy nie ma, wiec produkcja czołgów (i nie tylko) kuleje. A alianci siedzą tam już od stycznia i umacniają pozycje. Tak samo jak Szwedzi - czas działa wybitnie na niekorzyść Niemiec.

Cytat:
Po dziewiąte, Niemcy wielokrotnie udowadniali, że potrafią błyskawicznie odbudowywać zdewastowane zakłady przemysłowe. Moim zdaniem, nawet jakby alianci zrobili z Kiruny i całej Lulei jesień średniowiecza, to po zajęciu tych terenów Niemcy pojechaliby rok na zapasach i dostawach z ZSRR i w tym czasie odbudowali infrastrukturę.


Majkopu nie odbudowali :wink: Ale ta "jesień średniowiecza" mi się podoba. Choć wysadzenie szybów i zalanie pozostałości musiało by spowodować dłuższy przestój.

Oczywiście tylko wtedy jeżeli Niemcy wysadzą skuteczny desant, przedrą się przez naturalną barierę jezior i pokonają silnie ufortyfikowany obszar Boden.
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Kolego Forteca - poddaję się :D Twoja logika jest taka, że nie mogę z Tobą dłużej dyskutować :P

A tak niejako na odchodnym proszę o wyjaśnienie następujących kwestii:

Jakim cudem alianci podeszliby pod Leningrad, skoro (podaję za J. Lipińskim "Druga wojna światowa na morzu") lądować w Skandynawii miały 2-4 dywizje, z czego tylko jedna do działań bezpośrednio na froncie fińskim, a reszta do opanowania dróg wywozowych rudy?

Rozbraja mnie twierdzenie, jakoby alianci byli w stanie w 1940 r. zmusić Stalina do zaprzestania dostaw ropy dla Rzeszy :lol:

Nawet gdyby zawarto taki traktat (choć to już szczyt absurdu, nawet w sferze fantazji) to czy Stalin by go przestrzegał? Jak alianci by to na nim wymusili? :lol:

Kolejna sprawa - czym Niemcy płacili za rudę szwedzką całą wojnę? To jest poważne pytanie, bo nie jestem ekspertem od kwestii przemysłu zbrojeniowego. Czyżby ich walutą w handlu ze Szwedami były wyłącznie zagrabione w Europie dobra?

Niestety, nie mogę sprawdzić źródeł, które mi podałeś, bo nie znam zadnego skandynawskiego języka - jakoś nie chcą ich uczyć w liceach. Ciekawe dlaczego? W każdym razie - bardzo sprytnie... :D

Majkopu faktycznie nie odbudowali, ale byli tam za krótko, poza to cały czas był obszar bezpośrednio w pobliżu frontu. Za to spójrz, jak funkcjonowała niemiecka "zastępcza" gospodarka po bombardowaniach w 1944. Można Niemców nie lubić, ale trzeba im przyznać, że szybko stawiali na nogi zniszczone zakłady.
 
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Aha, jeszcze jedno - cały Twój wywód o możliwościach szwedzkiej obrony opiera się na założeniu, że Szwedzi nie daliby się zaskoczyć. Francja dała się zaskoczyć 10 maja, choć od 8 miesięcy była w stanie wojny z Rzeszą, Sowiety dały się zaskoczyć 22 czerwca, choć przez 6 miesięcy były wyraźne sygnały, że Niemcy szykują im coś paskudnego, ale Szwedzi nie daliby się zaskoczyć. No cóż, niewykluczone.

Pozdrawiam :wink:
 
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Cytat:
Twoja logika jest taka, że nie mogę z Tobą dłużej dyskutować


Dyskusja polega na wymianie argumentów, logikę można podważyć, jeżeli się ma punkt podparcia. Możesz np. napisać że "ponieważ liczba baterii w X nie pokrywała całości zdatnego do lądowania obszaru, a na obszarze od A do B nie był odostatecznej ilości fortyfikacji to niemieckie barki desantowe typu Z, zdolne do pokonania Bałtyku mogły tam bez przeszkód szybko lądować, licząc na wsparcie niemieckiej agentury liczącej F ludzi pod dowództwem U" - podać fakty które mnie przekonają. Bo twierdzenie na zasadzie "Niemcy wszystko potrafią" to trochę mało, czyż nie :?:

Cytat:
Rozbraja mnie twierdzenie, jakoby alianci byli w stanie w 1940 r. zmusić Stalina do zaprzestania dostaw ropy dla Rzeszy


Zapewne pisząc to znasz założenia francuskiego planu "MA-6" i francuskiego "RIP"

Wiesz też jakie dokumenty znaleźli Niemcy na stacji w La Charite-sur-Loire na południu Francji.

Oczywiście znane ci są ustalenia z 19 stycznia 1940 r., opisane w P.Stehlin. Temoignage pour l'Ristoire. Paryż, 1964

Znasz też amerykańską ekspertyzę, zamówioną przez Stalina odnośnie (nie)możliwości ugaszenia pożaru zagłebi naftowych. Wiesz że zaraz po usłyszeniu wyników Stalin podpisał "na szybko" zawieszenie broni z Finlandią.

Oczywiście znanym Ci jest fakt iż już od marca Alianci wykonywali loty rozpoznawcze nad Baku i okolicami.

I mimo to ""twierdzenie Cię rozbraja..." dziwne :shock:


Cytat:
Jakim cudem alianci podeszliby pod Leningrad, skoro (podaję za J. Lipińskim "Druga wojna światowa na morzu") lądować w Skandynawii miały 2-4 dywizje, z czego tylko jedna do działań bezpośrednio na froncie fińskim, a reszta do opanowania dróg wywozowych rudy?


Ale to tylko I fala - a w drugiej 3 pełne dywizje brytyjskie - i następne, w zależności od rodzaju sytuacji. Tylko trzeba siegnąć do źródeł i prowadzić ożywioną korespondencję, aby sie czegoś dowiedzieć.

Cytat:
Aha, jeszcze jedno - cały Twój wywód o możliwościach szwedzkiej obrony opiera się na założeniu, że Szwedzi nie daliby się zaskoczyć. Francja dała się zaskoczyć 10 maja, choć od 8 miesięcy była w stanie wojny z Rzeszą


Primo, Francja nie dała sie zaskoczyć, była na inwazję przygotowana - zaskoczeniem był niemiecki manewr Mannsteinowego "ciosu sierpem". Tak samo Polska nie dała sie zaskoczyć w 1939 roku.

A ZSRR w 1941 roku - abstrahując od tego że Stalin planował coś zupełnie innego niż obronę warto zauważyć, że brał Adolfa za człowieka w miarę rozsądnego, który nie zrobi tak idiotycznej rzeczy jak napaść na ZSRR - sam Hitler to potwierdził pod koniec 1941 - "gdybym wiedział jaką siłę ma Stalin, nie napadł bym na niego".
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

[quote="Forteca"]Dyskusja polega na wymianie argumentów, logikę można podważyć, jeżeli się ma punkt podparcia. Możesz np. napisać że "ponieważ liczba baterii w X nie pokrywała całości zdatnego do lądowania obszaru, a na obszarze od A do B nie był odostatecznej ilości fortyfikacji to niemieckie barki desantowe typu Z, zdolne do pokonania Bałtyku mogły tam bez przeszkód szybko lądować, licząc na wsparcie niemieckiej agentury liczącej F ludzi pod dowództwem U" - podać fakty które mnie przekonają. Bo twierdzenie na zasadzie "Niemcy wszystko potrafią" to trochę mało, czyż nie :?: [quote]

Chyba mnie nie zrozumiałeś dobrze. :D Ależ ja Ci przyznaję rację po uwzględnieniu przytoczonych argumentów. Sporo się dowiedziałem o możliwościach obronnych szwecji i jest tow iedza bardzo pożyteczna. Po co więc ten elaboret o logice?


[quote="Forteca"]Zapewne pisząc to znasz założenia francuskiego planu "MA-6" i francuskiego "RIP".Wiesz też jakie dokumenty znaleźli Niemcy na stacji w La Charite-sur-Loire na południu Francji.Oczywiście znane ci są ustalenia z 19 stycznia 1940 r., opisane w P.Stehlin. Temoignage pour l'Ristoire. Paryż, 1964. Znasz też amerykańską ekspertyzę, zamówioną przez Stalina odnośnie (nie)możliwości ugaszenia pożaru zagłebi naftowych. Wiesz że zaraz po usłyszeniu wyników Stalin podpisał "na szybko" zawieszenie broni z Finlandią. Oczywiście znanym Ci jest fakt iż już od marca Alianci wykonywali loty rozpoznawcze nad Baku i okolicami. I mimo to ""twierdzenie Cię rozbraja..." dziwne :shock: [quote]

Przyjacielu, wobec tego pisz swoje posty precyzyjnie. Nie wspomniałeś w poprzednim nic o kwestii nalotów. Z Twojego postu wynikało ni mniej ni więcej, tylko tyle, że alianci byli w stanie posługując się środkami jedynie wojskowymi i wyłącznie na froncie fińskim zmusić Stalina do takiej ugody. Gdybyś wspomniał o nalotach na Kaukaz, przyznałbym Ci rację. I przyznaję, że taka akcja rzeczywiście mogła zahamować dostawy ropy dla Rzeszy.


[quote="Forteca"]Ale to tylko I fala - a w drugiej 3 pełne dywizje brytyjskie - i następne, w zależności od rodzaju sytuacji. Tylko trzeba siegnąć do źródeł i prowadzić ożywioną korespondencję, aby sie czegoś dowiedzieć.[quote]

Mało, Forteco, mało. To wciąż zbyt skromne siły jak do ofensywy na Leningrad. Timoszenko nasycił przecież wąski Przesmyk Karelski dużą ilością wojsk.


Jeszcze jedno - wspomniałeś o możliwości zniszczenia okręgu Lulei. Taka demolka, choć korzystna ze względów strategicznych, propagandowo wyglądałaby znacznie gorzej. No i doprowadziłaby do wojny szwedzko-alianckiej.

pozdrawiam :D
 
 
 
andrzejm
Plutonowy


Dołączył: 28 Wrz 2004
Posty: 196
Skąd: Orle k. Wejherowa
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Co do ofensywy WH w płd. i środkowej Szwecji.
Jeśli tam byliście to przyznacie, że to teren raczej sprzyjający obronie. Wielkie obszary leśne, liczne jeziora i rzeki. Słabo widzę tam ofensywę dywizji WH. Teraz sieć dróg w Szwecji jest dość gęsta i dobra, ale przypuszczam że 65 lat temu tak nie było, więc szybkie działania jednostek pancernych i zmot. mogłyby się nie udać.
Co do możliwości desantów to w grę wchodzi ewentualnie wybrzeże regionu Halland, albo (podobnie jak w Norwegii) wprost w portach.
Uważam, że Niemcy mieliby wielkie problemy żeby zająć Szwecję i potrzebowaliby do tego m.in. 15 dywizji, w tym wszystkich posiadanych górskich, oraz wszystkie jednostki spadochronowe.
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Cytat:
Mało, Forteco, mało. To wciąż zbyt skromne siły jak do ofensywy na Leningrad. Timoszenko nasycił przecież wąski Przesmyk Karelski dużą ilością wojsk.


Ale jakich wojsk :wink:

Nb., w 1930 r. Mannerheim proponował Piłsudskiemu "wojnę prewencyjną" i wspólny atak na Leningrad - słiałmi tylko Polski i Finlandii 8) . Szkoda że marszałek ten pomysł odrzucił...
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Forteca napisał/a:
Cytat:
Mało, Forteco, mało. To wciąż zbyt skromne siły jak do ofensywy na Leningrad. Timoszenko nasycił przecież wąski Przesmyk Karelski dużą ilością wojsk.


Ale jakich wojsk :wink:

Nb., w 1930 r. Mannerheim proponował Piłsudskiemu "wojnę prewencyjną" i wspólny atak na Leningrad - słiałmi tylko Polski i Finlandii 8) . Szkoda że marszałek ten pomysł odrzucił...


Te wojska radzieckie ostatecznie przełamały opór Finów, prawda? Przy dużych stratach, ale przełamały. Poza tym wydaje mi się, że porównanie potencjału Armii Czerwonej w 1930 i 1939 jest troszkę nie na miejscu 8) Trochę tak, jakbys porównał Reichswehrę '30 i Wehrmacht '39.
 
 
 
Gość

Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Niemcy mieli za cienką flote, by się desantować u wybrzezy Szwecji.
Chyba, ze znowu zadziałałaby Luftwaffe.
Tylko że przzenoszenie wojny na teren Szwecji to lipa - przyleci Bomber Command, zrówna z ziemią przemysł wydobywczy w Kiruna i Gallivare, załatwi koleje.
I co, będa znowu, jak w 1915, zdzierać dzwony z kościołów?
To miedź.
A stal z widelców?
 
 
paweł Bartkowiak
Sierżant


Dołączył: 15 Wrz 2006
Posty: 205
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Poza tym Szwedzi byli bardziej pro nimieccy niż pro brytyjscy więc po co atakowac cichego sojusznika
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Pon 30 Paź, 2006   

Cytat:
Poza tym Szwedzi byli bardziej pro nimieccy niż pro brytyjscy


Ale masz jakieś wsparcie :?:
 
 
Gość

Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

Z uwagi na swoją proniemieckość sprzedawali Brytyjczykom łożyska kulkowe, wysyłane ścigaczami do Wielkiej Brytanii.
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

No niezły się tu offtopic zrobił :wink: , przez chwilę myślełem, że jestem w "czy wojna mogła się skończyc w 1940" :wink:

A co do Szwecji, polecam książkę Koneckiego Skandynawia w latach II wojny Światowej.

W duzym streszczeniu: powazniejszym planom zajęcia szwecji przeszkodziły klęski pod Stalingradem i Kurskiem. Szwedzi wtedy zresztą wyczuli pismo nosem i zaczęli się coraz badziej stawiac, np. w sprawie tranzytu wojsk niemieckich do Narwiku itp.
A z planów studyjnych wynika, że żadna wielka inwazja morska nie wchodziła w rachubę. To miała byc kampania WH z Norwegii.
Swoją drogą największe szanse na powodzenie Niemcy mieli tuż po zajęciu Norwegii w 1940. Wtedy ze szwedami było cieniutko i uratowało ich zgodzenie się na warunki niemieckie. W 1943 armia szwedzka była juz znacznie silniejsza. Nie znaczy to, oczywiśce, że odparłaby z powodzeniem atak całego wehrmachtu, ale walki mogłyby potrwać dość długo, aż do ściągniećia posiłkó z innych frontów. Jak juz wspomniałem wyżej, tych sił z innych odcinków nie było jak zabrać.
Niemcy ze Szwecji chcieli metali, urządzeń precyzyjnych, itp. W wypadku szybkiej kampanii mogliby to potem mieć za friko, w wypadku przedłużającego sie oporu ryzykowali, że szwdzi zniszczą swój przemysł i zostaną bez niczego.
Koniec offtopicu z mojej strony.
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

Cytat:
A z planów studyjnych wynika, że żadna wielka inwazja morska nie wchodziła w rachubę. To miała byc kampania WH z Norwegii.


Tylko, że my tu mówimy [głównie] o sytuacji gdy Alianci wyprzedzają Niemców (jak planowali) i to oni siedzą w Norwegii. I Niemcom pozostaje tylko inwazja morska na Szwecję - ZAMIAST "ćwiczeń nad Wezerą"
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

:oops: tak to jest, jak się nie prześledzi z pośpiechu całego wątku... :oops:
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Gość

Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

Forteca napisał/a:
Cytat:
A z planów studyjnych wynika, że żadna wielka inwazja morska nie wchodziła w rachubę. To miała byc kampania WH z Norwegii.


Tylko, że my tu mówimy [głównie] o sytuacji gdy Alianci wyprzedzają Niemców (jak planowali) i to oni siedzą w Norwegii. I Niemcom pozostaje tylko inwazja morska na Szwecję - ZAMIAST "ćwiczeń nad Wezerą"


Ja na miejscu Niemców bym nie ryzykował.
Zdobycie Narwiku było dużo prostsze jak Goeteborga (mimo, ze tylko hop przez Bałtyk). No i ewentualnie łatwiej odbudowywac port narwicki jak kopalniany przemysł w Szwecji.
Po za tym w Narwiku mieli wsio, co chcieli - kolej do Kiruny, port.
Tylko trzeba było pilnować transportów wzdłuż wybrzeża do Reichu.
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

Ale czemu mowicie o Goteborgu czy innych portach stosunkowo oddalonych od Niemiec?
Czy najlepszą taktyką nie było by zajęcie Dani, a potem szybka przeprawa w okolice Malmo czy Helsingborgu?
Tam jest ponadto nizsze wybrzeże - możliwe by było ewentualnie desantowanie na plaże?
Jak w tych rejonach wygląda obrona wybrzeza?
Ile baterii trzeba by zniszczyć, aby móc promowo przewozić chociażby czołgi do Helsingborgu?
Niemcy wywalczyli by przewage powietrzna nad Szwedmi?
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Gość

Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

Emden napisał/a:
Ale czemu mowicie o Goteborgu czy innych portach stosunkowo oddalonych od Niemiec?
Czy najlepszą taktyką nie było by zajęcie Dani, a potem szybka przeprawa w okolice Malmo czy Helsingborgu?
Tam jest ponadto nizsze wybrzeże - możliwe by było ewentualnie desantowanie na plaże?
Jak w tych rejonach wygląda obrona wybrzeza?
Ile baterii trzeba by zniszczyć, aby móc promowo przewozić chociażby czołgi do Helsingborgu?
Niemcy wywalczyli by przewage powietrzna nad Szwedmi?


Prawda, w istocie można było próbować do najbliższego portu.
Tylko po pierwsze miny, po drugie szwedzka flota, po trzecie atakw dwóch miejscach powodowałby łatwe określenie miejsca lądowania
i reakcję.
No i w jakim tempie i ile mżna tymi nędznymi promami przewozić, skoro Niemcy nie mieli żadnego doświadczenia w operacjach desantowych.
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Wto 31 Paź, 2006   

Chyba by Sundu nie minowali?
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9