Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Najlepszy krążownik lekki II Wojny

Najlepszy krążownik lekki II Wojny.
HMAS Perth
0%
 0%  [ 0 ]
HMS Manchester
6%
 6%  [ 3 ]
HMS Fiji
2%
 2%  [ 1 ]
La Galissonniere
2%
 2%  [ 1 ]
Giuseppe Garibaldi (Condottieri V)
6%
 6%  [ 3 ]
Nurnberg
9%
 9%  [ 4 ]
Mogami
30%
 30%  [ 13 ]
USS Helena
16%
 16%  [ 7 ]
USS Cleveland
25%
 25%  [ 11 ]
Głosowań: 1
Wszystkich Głosów: 43

Autor Wiadomość
krakał
Szeregowy


Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 14
Skąd: z Krakowa oczywiscie
Wysłany: Wto 21 Mar, 2006   

Kuły napisał/a:


Czyli wynika że były to tylko przerośnięte niszczyciele (czy niszczyciele niszczycieli) lecz jeszcze nie krążowniki.


Nno nie. Zgadzam się, że były cholernie niszowe, mało uniwersalne taktycznie itp., ale to jednak krążowniki - są zdecydowanie wieksze od najwiekszych ówczesnych niszczycieli, i silniej od nich uzbrojone (pomijam Narwiki).
Mogę też podać przykład okrętów zaprojektowanych jako "destroyers of destroyers", co do których panuje zgoda że były krążownikami lekkimi - brytyjskie typu D z I wojny. Zgoda, że większe i z większym kalibrem (choć mniej luf), ale podobne nieco założenie taktyczne - tępienie okrętów "klasa nizej" (niszczyciele i torpedowce) u przeciwnika, czyli lekkich, szybkich sił uderzeniowych floty. Były jednak znacznie bardziej uniwersalne niż CRy (a skądinąd w roli niszczycieli niszczycieli sie nie sprawdziły, bo były za wolne :mrgreen: ), okręty makaronów zostaly skrojone zbyt dokładnie pod zwalczanie niszczycieli francuskich. Choć były udane w sensie konstrukcji, właściwości morskich itp., to jednak ich przydatność była ograniczona - bo trudno je było użyć do czegoś innego... A żeby było weselej, to żabojady wycięly Regia Marina wredny numer i sakpitulowały - i w efekcie te piękne blaszanki zostały bez wroga :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
 
andrzejm
Plutonowy


Dołączył: 28 Wrz 2004
Posty: 196
Skąd: Orle k. Wejherowa
Wysłany: Śro 22 Mar, 2006   

Ok. "Capitani Romani" to oczywiście typ, a nie klasa.
Wiem że krążowniki typu "Dido" to krążowniki przeciwlotnicze. Zwróciłem jedynie uwagę na porównywalną z CR liczbę i kaliber artylerii głównego kalibru.
Poza tym krążowniki typu "Dido" były większe o ok. 50%, a nie dwukrotnie (Dido- ok. 5.450-5.900 ts., CR- 3.745 ts.).
Uważam, że krążowniki typu "CR", japoński "Yubari" (2890 ts., 6x140 mm), holenderski "Tromp" (3350 ts., 6x150 mm) to podklasa krążowników lekkich.
Natomiast co sądzicie o lekkich krążownikach chińskich "Ning Hai" i "Ping Hai" (2500 ts., 6x140 mm)?
 
 
Kuły
Szeregowy


Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 15
Skąd: Wodzisław Śl.
Wysłany: Śro 22 Mar, 2006   

andrzejm napisał/a:

Ok. "Capitani Romani" to oczywiście typ, a nie klasa.
Wiem że krążowniki typu "Dido" to krążowniki przeciwlotnicze. Zwróciłem jedynie uwagę na porównywalną z CR liczbę i kaliber artylerii głównego kalibru.

Porównywanie okrętów o tak różnym przeznaczeniu to jednak sensu nie ma.
andrzejm napisał/a:

Poza tym krążowniki typu "Dido" były większe o ok. 50%, a nie dwukrotnie (Dido- ok. 5.450-5.900 ts., CR- 3.745 ts.).

Zgodzę się, popełniłem błąd, patrzyłem na wyporność pełną Dido która wynosi ponad 7,000 t, ale jeśli mamy być dokładni to są większe o 46-58%.
andrzejm napisał/a:

Natomiast co sądzicie o lekkich krążownikach chińskich "Ning Hai" i "Ping Hai" (2500 ts., 6x140 mm)?

Ja bym te okręty nazwał wielce nieprzydatnymi, Japończycy je zdobyli i sami nie wiedzieli co z nimi zrobić, choć je wybudowali.
krakał napisał/a:

Nno nie. Zgadzam się, że były cholernie niszowe, mało uniwersalne taktycznie itp., ale to jednak krążowniki - są zdecydowanie wieksze od najwiekszych ówczesnych niszczycieli, i silniej od nich uzbrojone (pomijam Narwiki).

Niszczyciele typu Mogador 2884 t i 8X138 aż tak dużo słabiej uzbrojone się nie wydają tak samo jak Tribale ok. 2000 t i 8X120 czy nasz kochany Grom 2144 t i 7X120. Wyporność mniejsza tak drastycznie też nie jest. Większą różnicę wyporności można zauważyć pomiędzy CR a np. Belfastem.
 
 
 
krakał
Szeregowy


Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 14
Skąd: z Krakowa oczywiscie
Wysłany: Czw 23 Mar, 2006   

Kuły napisał/a:


Niszczyciele typu Mogador 2884 t i 8X138 aż tak dużo słabiej uzbrojone się nie wydają tak samo jak Tribale ok. 2000 t i 8X120 czy nasz kochany Grom 2144 t i 7X120. Wyporność mniejsza tak drastycznie też nie jest. Większą różnicę wyporności można zauważyć pomiędzy CR a np. Belfastem.


Hmm, tak, rzeczywiście każdy z nich mógł byc dla CRów równorzędnym przeciwnikiem w starciu 1 na 1, ale typ Mogador to tylko dwa okręty. A poza nim masz typ Guepard - łącznie aż 18 jednostek (nieco się różniących pomiędzy sobą), i 6 okrętów typu Le Malin. Było się z kim bić :D
Tribale zaś były pomyślane głównie na Atlantyk, przed wojną zakłądano, że rejonem operacyjnym RN bedzie głównie Atlantyk i Morze Północne, a MN - głównie Morze Śródziemne. To nie była jakaś wielka i głęboka tajemnica i dlatego też Regia Marina projektując i zamawiajac Capitani Romani miała na myśli głównie Francuzów. Stąd dążenie do osiagania wielkiej prędkości maksymalnej i uzbrojenie silniejsze o 3 lufy niz na jednostkach francuskich, nota bene noszących niezbyt rewelacyjne armaty o stosunkowo niedużej szybkostrzelności.
Że potem wszystko się popieprzyło i Tribale wcale licznie operowały na sródziemnym , to inna sprawa - różna od przedwojennych planów i założeń operacyjnych.
Oczywiście RM nie mogła uwzględniać Groma i Błyskawicy - CR projektowano jeszcze przed wojną, a wtedy nikomu się nie śniło, nawet po pijanemu, że polskie okręty będą walczyć na Morzu Śródziemnym :mrgreen:
 
 
andrzejm
Plutonowy


Dołączył: 28 Wrz 2004
Posty: 196
Skąd: Orle k. Wejherowa
Wysłany: Czw 23 Mar, 2006   

Każde państwo budowało takie krążowniki jakich uważało że będzie potrzebować i/lub na jakie je było stać. Dlatego np. Włosi zbudowali zarówno "Giuseppe Garibaldi" jak i "blaszanki", Holendrzy "De Ruyter" i "Tromp".
To że "Dido" i CR były przeznaczone do zupełnie innych zadań nie oznacza że nie można ich porównywać. Po to w końcu jest to forum. Krążowniki te są porównywalne pod względem ilości i kalibru głównego dział. Pod każdym innym względem nie. Ale uważam że właśnie kaliber artylerii głównej, oraz zadania jakie miały wypełniać pozwalają je zaliczyć do krążowników.
Przecież te kilkanaście krążowników typu Dido (i zbliżonych) spełniało we flocie angielskiej nie tylko funkcję plot. nieprawdaż? Bo zastosowane na nich działa 133 mm były uniwersalne. Cechy tych okrętów jak wyporność, opancerzenie, prędkość i uzbrojenie stawiają je co najmniej na równi z innymi krążownikami lekkimi. Mogły przecież toczyć równorzędną walkę z każdym niemieckim i japońskim, oraz włoskim krążownikiem lekkim, zwalczać lekkie siły nawodne, zapewniać osłonę własnym siłom lekkim. A to chyba zadania krążowników lekkich. Tylko typy "Mogami" i "Giuseppe Garibaldi" (z państw Osi) były od nich dużo silniejsze.
Z kolei krążowniki typu CR, jak już ktoś pisał miały cechy pozwalające zwalczać wielkie niszczyciele francuskie, do czego były budowane. Oczywiście wojna weryfikuje wszelkie plany i zamierzenia. Stąd problematyczna niekiedy przydatność niektórych okrętów, w tym CR.
Z kolei trzeba zauważyć, że przebudowane na plot. angielskie krążowniki typu "C" mogły praktycznie spełniać tylko funkcję krążownika przeciwlotniczego. Kaliber ich dział (102 mm), a także prędkość max. (29 w) w praktyce uniemożliwiała spełnianie innych zadań. No ale krążowniki typu "C" były w końcu tak naprawdę okrętami końca I w.ś.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 23 Mar, 2006   

krakał napisał/a:

Mogę też podać przykład okrętów zaprojektowanych jako "destroyers of destroyers", co do których panuje zgoda że były krążownikami lekkimi - brytyjskie typu D z I wojny. Zgoda, że większe i z większym kalibrem (choć mniej luf), ale podobne nieco założenie taktyczne - tępienie okrętów "klasa nizej" (niszczyciele i torpedowce) u przeciwnika, czyli lekkich, szybkich sił uderzeniowych floty. Były jednak znacznie bardziej uniwersalne niż CRy (a skądinąd w roli niszczycieli niszczycieli sie nie sprawdziły, bo były za wolne :mrgreen: ),


Prędkość ma tu o tyle znaczenie, że pozwalała tym krążownikom (t. D) pływać w zespołach floty czy też nawet jako przewodniki flotylli - do ataku torpedowego na npla krążownik nie szedł, a nie chodziło o ściganie się z niszczycielami, tylko o osłonę zespołów floty.

Jeśli chodzi o okręty t. Dido i armaty 132 mm, to Panowie naprawdę te działa nie świeciły zaletami, poczynając od kiepskiej szybkostrzelności jak na uzbrojenie uniwersalne.
A jednocześnie masa pocisku była zbyt mała, by mogły być tak samo groźne dla krążowników, jak armaty 150-152 mm.
Nie darmo nazywano je bezzębnymi drapieżnikami.
To już krążowniki t. C po przezbrojeniu na armaty 102 mm były dużo lepsze i bardziej uniwersalne (armaty 102 Mk XVI można było śmiało wykorzystać do ostrzału celów nawodnych z uwagi na sporą szybkostrzelność, rekompensującą mniejszą masę pocisku).
 
 
krakał
Szeregowy


Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 14
Skąd: z Krakowa oczywiscie
Wysłany: Czw 23 Mar, 2006   

Zulu von Auffenberg napisał/a:


Prędkość ma tu o tyle znaczenie, że pozwalała tym krążownikom (t. D) pływać w zespołach floty czy też nawet jako przewodniki flotylli - do ataku torpedowego na npla krążownik nie szedł, a nie chodziło o ściganie się z niszczycielami, tylko o osłonę zespołów floty.

J


Nie pamiętam już, gdzie to czytałem, bo wielce dawno to było... Co do operowania w składzie zespołów floty, to masz oczywiście rację. Nie nadawały się jednak do zwalczania niszczycieli i torpedowców działajacych samodzielnie - te mogły zawsze się oderwać od takiego przciwnika, chyba że któryś w międzyczasie oberwał :D
 
 
Kuły
Szeregowy


Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 15
Skąd: Wodzisław Śl.
Wysłany: Pią 24 Mar, 2006   

krakał napisał/a:
Kuły napisał/a:


Niszczyciele typu Mogador 2884 t i 8X138 aż tak dużo słabiej uzbrojone się nie wydają tak samo jak Tribale ok. 2000 t i 8X120 czy nasz kochany Grom 2144 t i 7X120. Wyporność mniejsza tak drastycznie też nie jest. Większą różnicę wyporności można zauważyć pomiędzy CR a np. Belfastem.

Hmm, tak, rzeczywiście każdy z nich mógł byc dla CRów równorzędnym przeciwnikiem w starciu 1 na 1, ale typ Mogador to tylko dwa okręty. A poza nim masz typ Guepard - łącznie aż 18 jednostek (nieco się różniących pomiędzy sobą), i 6 okrętów typu Le Malin. Było się z kim bić :D

No tak ale CR'ów wyprodukowano tylko 3 sztuki. Ukończenie większej ilości zostało powsztrzymane przez kapitulację Włoch, tak samo jak ukończenie Mogadorów przez kapitulację Francji(miało powstać ok. 8-10 sztuk może i więcej). Do tego trzeba wziąć pod uwagę różnicę ok 3 lat pomiędzy ukończeniem I CR'a i I Mogadora.
krakał napisał/a:

Tribale zaś były pomyślane głównie na Atlantyk, przed wojną zakłądano, że rejonem operacyjnym RN bedzie głównie Atlantyk i Morze Północne, a MN - głównie Morze Śródziemne.

Co do Tribali to nie mozna powiedzieć że były pomyślane głównie na Atlantyk gdzyż jako przedstawiciele klasy niszczycieli powinny być na tyle uniwersalne aby móc operować na każdym akwenie który mógł interesować Royal Navy. Trzeba także zwrócić uwagę na sporą przewagę Tribali nad każdym dosłownie każdym włoskim niszczycielem, a także na to że rozpoczeły operowanie na Możu Śródziemnym po kapitulacji Francji właśnie wtedy gdy rozpoczynano budowę CR'ów. Włosi chyba zrozumieli że nie maja niszczycieli z prawdziwego zdarzenia.
krakał napisał/a:

To nie była jakaś wielka i głęboka tajemnica i dlatego też Regia Marina projektując i zamawiajac Capitani Romani miała na myśli głównie Francuzów. Stąd dążenie do osiagania wielkiej prędkości maksymalnej i uzbrojenie silniejsze o 3 lufy niz na jednostkach francuskich, nota bene noszących niezbyt rewelacyjne armaty o stosunkowo niedużej szybkostrzelności.

Tak ale to wynikało z założeń polityki Angielskiej i Francuskiej.
Po I rejon Morza Śródziemnego miał dla Francuzów znacznie wyższy priorytet niż dla Anglików.
Po II Marine Nationale mogła nawet w pojedynkę dać radę flocie Włoskiej.(no może przy minimalnym wsparciu Anglików)
Po III ilość baz morskich i lotniczych na tym terenie we władaniu Francuzów w porównaniu do Anglików dawało większą swobodę działania właśnie żabojadom.
Także większość okrętów włoskich to były jakby odpowiedniki okrętów francuskich, niestety raz lepsze a raz gorsze, ale budowane 2-3 lata później. Co do tej słabej szybkostrzelności niszczycieli francuskich do dotyczyła ona Jaguarów i pierwszych wersji Guepardów, na Le Malinach i późniejszych wersjach Guepardów zostało to już wyeliminowane.
 
 
 
Kuły
Szeregowy


Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 15
Skąd: Wodzisław Śl.
Wysłany: Pią 24 Mar, 2006   

andrzejm napisał/a:

To że "Dido" i CR były przeznaczone do zupełnie innych zadań nie oznacza że nie można ich porównywać.

To tak jakby porównywać Atlantę z Heleną, maja nawet podobną liczbę dział he he.
andrzejm napisał/a:

Po to w końcu jest to forum. Krążowniki te są porównywalne pod względem ilości i kalibru głównego dział. Pod każdym innym względem nie. Ale uważam że właśnie kaliber artylerii głównej, oraz zadania jakie miały wypełniać pozwalają je zaliczyć do krążowników.

Tak ale krążowniki typu Dido miały otrzymać 10X133 a wojna i związane z nia problemy zmniejszyła to 8X133 na kilku czy 8X114 na dwóch innych.
andrzejm napisał/a:

Przecież te kilkanaście krążowników typu Dido (i zbliżonych) spełniało we flocie angielskiej nie tylko funkcję plot. nieprawdaż? Bo zastosowane na nich działa 133 mm były uniwersalne.

Tak ale Anglicy jeszcze nie zwariowali żeby posyłać Dido do walki z innymi krążownikami bo wynik tej bitwy byłby do przewidzenia (a jesli już to robili to z musu wobec braku innych okrętów, świetny przykład dali Amerykanie pod Guadalcanal posyłając do walki Atlantę i Juneau, stracili 2 najlepsze krążowniki plot)
andrzejm napisał/a:

Cechy tych okrętów jak wyporność, opancerzenie, prędkość i uzbrojenie stawiają je co najmniej na równi z innymi krążownikami lekkimi. Mogły przecież toczyć równorzędną walkę z każdym niemieckim i japońskim, oraz włoskim krążownikiem lekkim, zwalczać lekkie siły nawodne, zapewniać osłonę własnym siłom lekkim. A to chyba zadania krążowników lekkich. Tylko typy "Mogami" i "Giuseppe Garibaldi" (z państw Osi) były od nich dużo silniejsze.

Nie nie mogły o czym pisałem wyżej, a radzę się przyjrzeć bliżej niemieckim i japońskim, oraz włoskim krążownikiom lekkim bo takie teorie to aż nie przystoją.
 
 
 
krakał
Szeregowy


Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 14
Skąd: z Krakowa oczywiscie
Wysłany: Pią 24 Mar, 2006   

Kuły napisał/a:



No tak ale CR'ów wyprodukowano tylko 3 sztuki. Ukończenie większej ilości zostało powsztrzymane przez kapitulację Włoch, tak samo jak ukończenie Mogadorów przez kapitulację Francji(miało powstać ok. 8-10 sztuk może i więcej). Do tego trzeba wziąć pod uwagę różnicę ok 3 lat pomiędzy ukończeniem I CR'a i I Mogadora.


Co z tego, ile zbudowano? Zaczęto dużo więcej, a kolejne były jeszcze w planach. Nie mam czasu teraz sprawdzać ile ich miało razem być, ale o ile dobrze pamiętam to koło 10, z czego 8 rozpoczęto, ukończono 4, wcielono 3...
A co do Mogadorów, to coś nie gra - sam piszesz, że między typem CR a typem Mogador są trzy lata rożnicy (i to jest prawda), a linijkę wyżej napisałeś że budowę tych jednostek przerwała kapitulacja Francji. To je nemożliwe, chyba że Francja skapitulowała w 1937 roku...
 
 
Kuły
Szeregowy


Dołączył: 17 Mar 2006
Posty: 15
Skąd: Wodzisław Śl.
Wysłany: Pią 24 Mar, 2006   

krakał napisał/a:

Co z tego, ile zbudowano? Zaczęto dużo więcej, a kolejne były jeszcze w planach. Nie mam czasu teraz sprawdzać ile ich miało razem być, ale o ile dobrze pamiętam to koło 10, z czego 8 rozpoczęto, ukończono 4, wcielono 3...

No więc co z tego ile zbudowano Mogadorów??
krakał napisał/a:

A co do Mogadorów, to coś nie gra - sam piszesz, że między typem CR a typem Mogador są trzy lata rożnicy (i to jest prawda), a linijkę wyżej napisałeś że budowę tych jednostek przerwała kapitulacja Francji. To je nemożliwe, chyba że Francja skapitulowała w 1937 roku...

Planowano zbudowanie większej liczby tych niszczycieli według ulepszonego projektu. Z tąd też pewne opóźnienia. Pierwsze 4 dostały nawet nazwy: Desaix, Hoche, Kleber, Marceau + 8 bliźniaczych jednostek.
Jest 3 lata różnicy, ale widzę że nasze źródła też się różnią albo ich interpretacja, bowiem CR weszły do służby dopiero w 1943 roku, a jednostka prototypowa w 1942. (położenie stępki dla większości 1939, wodowanie 1941 też dla większości)
 
 
 
flugzeug
Szeregowy


Dołączył: 14 Sie 2007
Posty: 20
Skąd: Łódż
Wysłany: Nie 02 Gru, 2007   

USS Helena i USS Cleveland- choć słabsze od Mogami.

Najsłabszą stroną artylerii u Japończyków były mało wydajne i słabe balistycznie działka 25 mm.
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Czw 24 Kwi, 2008   

Helena była w stosunku do mogami jednak bardziej uniwersalna. Przewaga w kalibrze dział w klasie okrętów, które NIE SĄ przeznaczone dorozstzrygania walnych bitew, nie jest aż tak istotna. Nie mówiąc juz o szybkostrzelności.
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Gość

Wysłany: Czw 24 Kwi, 2008   

Bergman napisał/a:
Helena była w stosunku do mogami jednak bardziej uniwersalna. Przewaga w kalibrze dział w klasie okrętów, które NIE SĄ przeznaczone dorozstzrygania walnych bitew, nie jest aż tak istotna. Nie mówiąc juz o szybkostrzelności.


Przede wszystkim krążownik lekki z działami o zasięgu 27 km i niższej jak na kaliber szybkostrzelności to kiepski pomysł.

Prowadzenie ognia na takie dystanse nie wchodziło w rachubę (HMS Warspite trafił Giulio Cesare na dystansie ok 24 km z o niebo cięższych pocisków), zatem trzeba skupić się na mniejszych dystansach, gdzie jednak rolę zaczyna odgrywać szybkostrzelność.
A tu bezsprzecznie USS Helena ma przewagę.

Poza tym opancerzenie Heleny to jednak coś, w przeciwieństwie do kiepskiej stali na japońskich okrętach, dodatkowo o niższej od amerykańskiej grubości.

Jedyną przewagą Mogami mogłoby być uzbrojenie torpedowe, ale tylko w pewnych sytuacjach (w nocy), a i to nie we wszystkich, co pokazała Bitwa w Zatoce Cesarzowej Augusty (japońskie krązowniki ciężkie zdaje sie nie wystrzeliły ani jednej torpedy, zaś ogień artyleryjski prowadzony na dystansie średnio chyba ok 10 km był nieskuteczny (Japończycy trafili 3-4 razy, ale albo niewybuchami, albo w nieopancerzone części amerykańskich krązowników).

Najbardziej jednak dziwi mnie kompletny brak głosów na La Galissonniere.
Widocznie forumowice nie za bardzo wiedzą, co to było.
Powiem tylko tyle, że raczej wszystkie włoske, niemieckie i japońskie krążowniki lekkie mogłyby się schować przy Francuziku.
Swoją droga dopowiem, ze La Galissonniere chyba jako jedyny krążownik lekki w owym czasie był wyposażony we wzdłużne grodzie torpedowe.
Ostatnio zmieniony przez Gość Czw 24 Kwi, 2008, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
FIOL
Chorąży


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 351
Skąd: Głogów
Wysłany: Czw 24 Kwi, 2008   

Zulu von Auffenberg napisał/a:


Najbardziej jednak dziwi mnie kompletny brak głosów na La Galissonniere.
Widocznie forumowice nie za bardzo wiedzą, co to było.
Powiem tylko tyle, że raczej wszystkie włoske, niemieckie i japońskie krążowniki lekkie mogłyby się schować przy Francuziku.
Swoją droga dopowiem, ze La Galissonniere chyba jako jedyny krążownik lekki w owym czasie był wyposażony we wzdłużne grodzie torpedowe.


Też uważam,że b.dobry był to krążownik.

Klasyczne niedocenianie francuskich wynalazków.Taki Richelieu
jest piękny i zaprojektowany z głową,a w ankietach wygrywa Bismark...
Po prostu Francuzi nie powalczyli sobie no morzu za długo

Podajesz przykład Bitwy w Zatoce Cesarzowej Augusty-ale tam
Amerykanie wiedzieli już jak z Japończykami walczyć.Przez
długi czas japońskie krążowniki i ich uzbrojenie torpedowe
było postrachem Pacyfiku.Im te torpedy się spłaciły...
_________________
Ten, kto spróbuje nieść kota za ogon,
nauczy się czegoś, czego nie można nauczyć
się w inny sposób.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 24 Kwi, 2008   

Sęk w tym własnie, że to nie róznica w uzbrojeniu (nie mówię o radiolokacji) zadecydowała w Zatoce Cesarzowej Augusty o zwyciestwie -walczyły tam amerykańskie krązowniki uzbrojone DOKŁADNIE w te same działa 152 mm co typ Brooklyn oraz dokładnie w te same działa 127 mm co typ St. Louis (Brooklyny miały armaty starszego modelu, L25 mówiąc w skrócie).

Japońskie krązowniki zdaje sięnie odpaliły żadnej torpedy, inna bajka, że były makabrycznie dowodzone.
 
 
FIOL
Chorąży


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 351
Skąd: Głogów
Wysłany: Pią 25 Kwi, 2008   

Zulu von Auffenberg napisał/a:
Sęk w tym własnie, że to nie róznica w uzbrojeniu (nie mówię o radiolokacji) zadecydowała w Zatoce Cesarzowej Augusty o zwyciestwie -walczyły tam amerykańskie krązowniki uzbrojone DOKŁADNIE w te same działa 152 mm co typ Brooklyn oraz dokładnie w te same działa 127 mm co typ St. Louis (Brooklyny miały armaty starszego modelu, L25 mówiąc w skrócie).

Japońskie krązowniki zdaje sięnie odpaliły żadnej torpedy, inna bajka, że były makabrycznie dowodzone.


A czy ja pisałem że zdecydowała różnica w uzbrojeniu?Po prostu
lekcje w postaci nocnych bojów pod Guadalcanalem przyniosły
skutek...
Niszczyciele amerykańskie w końcu działaly tak,jak powinny,
nie związane ściśle z szykiem krążowników,amerykanie wiedzieli,
że nie mogą wejść w zasięg torped.

Co do fatalnego dowodzenia Japończyków,to się zgadzam.
Japończycy atakowali tymi krążownikami zupełnie nie
w swoim stylu...
_________________
Ten, kto spróbuje nieść kota za ogon,
nauczy się czegoś, czego nie można nauczyć
się w inny sposób.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 29 Kwi, 2008   

Porównałem sobie zasięgi krążowników - zdecydowanie prowadzaą Amerykanie.
 
 
FIOL
Chorąży


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 351
Skąd: Głogów
Wysłany: Śro 14 Maj, 2008   

Długo myślałem is twierdzam,że automatycznie odrzucam
głosowanie na krążowniki amerykańsie z powodu braku wyrzutni torped.
Zwłaszcza na lekkich krążownikach.Uważam,że krążowniki
są na tyle uniwersalnym okrętem,używanym do tak różnorakich
zadań,żę choć po dwie rury na burtę powinny mieć.
Ot,zawsze w nocy jakiś okręt liniowy może pod strzał wyjść,czasem
jakąś grubą rybę trzeba dobić (czasem własny okręt) :( czasem
to broń ostatniej szansy...
Dlatego zdjąłbym jedną wieżę artylerii pomocniczej
na amerykańskich krążownikach lekkich i wstawiłbym
wyrzutnię torped (wiem,że to uproszczenie,a okręt nie składa się
z klocków,ale łapiecie czemu nie głosuję na Jankesów).
_________________
Ten, kto spróbuje nieść kota za ogon,
nauczy się czegoś, czego nie można nauczyć
się w inny sposób.
 
 
Pan P.
Kapitan



Dołączył: 08 Paź 2004
Posty: 1152
Skąd: Szczecin
Wysłany: Śro 14 Maj, 2008   

Moze ktos opisac wlocha, jak wypada na tle innych ?
_________________
http://lobuzio.blogspot.com/ zapraszam

(\ /)
(O.o)
(> <)

This is Bunny.

Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 11