Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Najlepszy krążownik lekki II Wojny

Najlepszy krążownik lekki II Wojny.
HMAS Perth
0%
 0%  [ 0 ]
HMS Manchester
6%
 6%  [ 3 ]
HMS Fiji
2%
 2%  [ 1 ]
La Galissonniere
2%
 2%  [ 1 ]
Giuseppe Garibaldi (Condottieri V)
6%
 6%  [ 3 ]
Nurnberg
9%
 9%  [ 4 ]
Mogami
30%
 30%  [ 13 ]
USS Helena
16%
 16%  [ 7 ]
USS Cleveland
25%
 25%  [ 11 ]
Głosowań: 1
Wszystkich Głosów: 43

Autor Wiadomość
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   Najlepszy krążownik lekki II Wojny

Ponieważ temat z wojną 1904-05 nie chwycił, robię nowy topik, myślę że trochę bardziej zagrzewający do boju.

No to który z tych krążowników i dlaczego?
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Mogami był co prawda zbudowany jako krążownik lekki, niemniej w czasie II wojny był już przebudowany na, bardzo zresztą dobry, krążownik ciężki (cała klasa okrętow typ Mogami).
Z japońskich CL mógłbyś dać np. Oyodo.
Poza tym z mojej praktyki, a i z wiedzy historycznej, wynika, że krążowniki lekkie to nie jest typ okrętów, które decydują o czymkolwiek, to już szybciej niszczyciele (zresztą przy podobnej klasie, raczej dzięki ilości).
Doceniam jakość CL-ów amerykańskich, bodaj lepszych niż ich CA (pewnie tańsze od nich też nie były), ale już z japońskimi CA nie miałyby chyba szans.
Piszę o tym nie przypadkiem, bo przy pewnej dowolności w podchodzeniu do klasyfikowania tego typu okrętów w czasie II wojny być może należało by chyba potraktować krążowniki łacznie. A wtedy wygrywają dobre CA.
Ale wtedy też pojawią sie problemy np. z Alaską.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Kryterium kwalifikacji był kaliber uzbrojenia głównego, więc dlatego Mogami jest krążownikiem lekkim.
Oyodo mieści się zdecydowanie na niższej półce, więc nie zmieścił się w ankiecie (a początkowo tam był, ale brakło miejsca na Jankesów.

Japońskie krążowniki ciężkie miały nad amerykańskimi lekkimi, poza oczywiście torpedami, tylko przewagę zasięgu artylerii głównej.

Nic poza tym.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Cytat:
Japońskie krążowniki ciężkie miały nad amerykańskimi lekkimi, poza oczywiście torpedami, tylko przewagę zasięgu artylerii głównej.

Poza torpedami??? Ależ japońskie krążowniki masakrowały przeciwników tymi torpedami. Toż to jest podstawowe kryterium.
Co do Mogami to sie mylisz. Miał działa kalibru 203 (no nie wiem czy 203 , ale te ponad 200 stosowane w CA). Był kalsyfikowany jako CA bodaj kategori B (czy tabeli B). Przed modernizacją, faktycznie CL kategorii A. Niemniej w czsie wojny okręty typu Mogami były CA.

Ale skoro się upierasz zagłosuję na Mogami.

Jeszcze o Oyoda. Pisałem, zę ciężko porównywać okręty w tej klasie bo czemu innemu służyły.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Nie no jasne, że je przebudowano, ale późniejsze Oyodo i okręty t. Agano były słabiutkie.

Co do torped na krążownikach:

owszem, ale to nie jest główna broń krążownika, a strzelanie ich na dystansie 15 km nie wchodziło w rachubę - to akurat dystans w sam raz dla armat 152 mm amerykańskich krążowników lekkich.

Proszę, dwa głosy za Mogami.

Ja głosowałem na Helenę, bo to bezsprzecznie najlepszy krążownik lekki.
Ostatnio zmieniony przez Gość Czw 30 Gru, 2004, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Cytat:
Ja głosowałem na Helenę, bo to bezsprzecznie najlepszy krążownik lekki.

Jakoś tej bezsprzeczności nie widzę, no chyba, ze traktujesz już Mogami jako cięzki.

Co do torped. Amerykanie po wojnie też stwierdzili, ze torpedy okazały się bardzo użyteczne. A wziąwszy pod uwagę fakt, że walki nocne przeważały nad dziennymi, torpedy okazały sie bronią bodaj najważniejszą.

Oyodo, Agano ja tam nie mogę sie ich doczekać (aczkolwiek nie przyspieszałem produkcji ;-) . Jako krążowniki osłony przeciwlotniczej dla moich lotniskowców będą w sam raz. Zwrotne, zgrabne, dobrze uzbrojone w broń plot. Do walki zadne CLki i tak sie nie nadają zbyt dobrze.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Nowy post bo po dłuzszym czasie i z pewną, różną, wiedzą.
No więc Oyodo to i przy Agano jest jednak słaby. Dla Japonii dobry tylko bo jest ;-) Agano natomiast prezentuje sie całkiem przyzwoicie. Dwa radary (fakt, ze gorsze niż amerykańkie) i silne uzbrojenie plot. Plus zwrotność.
Natomiast z amerykańskich postawiłbym na typ Cleveland. Brak jednej wieży art. 6 calowej nadrabia sporą przewagą w 5. Minimalnie gorszy pancerz burtowy nieco lepszą konstrukcją i wyraźnie silniejsza obrona plot.
Nie wiem czy krążowniki innych nacji były dobrze wyposażone w dobre (co ważne) torpedy, to wtedy mogłyby się ewentualnie równać z Cleveland.
Z tego co widziałem żabol miał tylko 4 wyrzutnie a to za mało żeby nadrobić pozostałe braki.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Pablo napisał/a:
Cytat:
Ja głosowałem na Helenę, bo to bezsprzecznie najlepszy krążownik lekki.

Jakoś tej bezsprzeczności nie widzę, no chyba, ze traktujesz już Mogami jako cięzki.

Co do torped. Amerykanie po wojnie też stwierdzili, ze torpedy okazały się bardzo użyteczne. A wziąwszy pod uwagę fakt, że walki nocne przeważały nad dziennymi, torpedy okazały sie bronią bodaj najważniejszą.

Oyodo, Agano ja tam nie mogę sie ich doczekać (aczkolwiek nie przyspieszałem produkcji ;-) . Jako krążowniki osłony przeciwlotniczej dla moich lotniskowców będą w sam raz. Zwrotne, zgrabne, dobrze uzbrojone w broń plot. Do walki zadne CLki i tak sie nie nadają zbyt dobrze.



????

Pablo, pod jakim względem Mogami przewyższał Helenę jako krążownik lekki?

Torpedy? Po zamontowaniu radaru (Helena miała niezły radar już na Salomonach) 10 km w nocy nie było dystansem.

Nic poza tym.

Amaty japońskie wprawdzie miały większy zasięg, ale brak radaru raczej uniemożliwiał wykorzystanie tego atutu.

Za to ani pancerz, ani wreszcie szybkostrzelność armat głównego kalibru, ani armaty uniwersalne nie mogą się równać odpowiednikom amerykańskim.

Na Twoim miejscu zamiast blaszanek t. Agano uzbrojonych w stareńkie armaty 152 i ledwie w 4 80 plot budowałbym niszczyciele t. Akitsuki - no i Oyodo jeden jedyny krążownik lekki z armatami 100 plot, takimi jak na niszczycielach Akitsuki.

Cytat:
Nowy post bo po dłuzszym czasie i z pewną, różną, wiedzą.
No więc Oyodo to i przy Agano jest jednak słaby. Dla Japonii dobry tylko bo jest Agano natomiast prezentuje sie całkiem przyzwoicie. Dwa radary (fakt, ze gorsze niż amerykańkie) i silne uzbrojenie plot. Plus zwrotność.
Natomiast z amerykańskich postawiłbym na typ Cleveland. Brak jednej wieży art. 6 calowej nadrabia sporą przewagą w 5. Minimalnie gorszy pancerz burtowy nieco lepszą konstrukcją i wyraźnie silniejsza obrona plot.
Nie wiem czy krążowniki innych nacji były dobrze wyposażone w dobre (co ważne) torpedy, to wtedy mogłyby się ewentualnie równać z Cleveland.
Z tego co widziałem żabol miał tylko 4 wyrzutnie a to za mało żeby nadrobić pozostałe braki.



Akurat Oyodo był zdecydowanie lepszy od Agano.

Po pierwsze Oyodo uzbrojono w armaty 155 mm ściągnięte albo z Yamato albo z któregoś z krążowników t. Mogami.

To były dobre armaty, o sporym zasięgu i długiej lufie. Wadą była jedynie dość niska szybkostrzelność (5 strzałów na minutę), ale to pewnie ze względu na ręczny cykl ładowania.

Po drugie Oyodo został uzbrojony w uniwersalne armaty 100 mm, identyczne jak na niszczycielach t. Akitsuki, więc świetna broń.

Dla porównania: Okręty t. Agano uzbrojono w stare, brytyjskiego wzoru armaty 152 mm, zdemontowane z pancerników – zasięg ok. 14 km, szybkostrzelność niewiele większa jak na Oyodo.

Innymi słowy Oyodo mógł załatwić Agano, zanim ten dałby radę podejść na odległość strzału.

Artyleria uniwersalna to na Agano ledwie 4 armaty plot 80 mm. Może nienajgorsza broń, ale po pierwsze mało luf, po drugie i tak gorsze od japońskich setek.

Małokalibrowych armat plot (25 mm) nie ma co liczyć – m.in. podczas ostatniego rejsu Oyodo pokazały, że nie są wiele warte, a zapychanie nimi pokładów nie do końca spełniało swoją rolę.

Co do krążowników amerykańskich:

prawdą jest wszystko to, co piszesz o uzbrojeniu okrętów. t. Cleveland i St. Louis (do którego należała Helena).

Niemniej to były krążowniki lekkie, nie przeciwlotnicze, a w walce z odpowiednikami liczyły się przede wszystkim armaty 152 mm, nie zaś 127 mm. Inna sprawa, że faktycznie burtowa salwa z dział 127 mm na Clevelandzie była dokładnie dwa razy silniejsza od takiej salwy na Helenie.

Co do konstrukcji to kwestia sporna - mówią, że Clevelandy miały problemy ze stabilnością i nie bardzo dawało się montować dodatkowe uzbrojenie plot z uwagi na brak zapasu wyporności – konstrukcyjnie nie były to zbytnio udane okręty.

Co do „francuzów”: La Galissonniere wprawdzie miał tylko 4 wt, ale za to świetne armaty głównego kalibru, solidne opancerzenie i na dodatek jeszcze nawet gródź przeciwtorpedową, która nawet jak nie mogła spełniać swojej roli, to i tak wzmacniała kadłub.

Niemniej jednak jankeskie KL były najlepsze.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Cytat:
Pablo, pod jakim względem Mogami przewyższał Helenę jako krążownik lekki?

Cytat:
Torpedy? Po zamontowaniu radaru (Helena miała niezły radar już na Salomonach) 10 km w nocy nie było dystansem.

Pod takim choćby jak piszę od początku. Był krążownikiem ciężkim. Uzbrojonym w działa kalibru 203 i znakomite torpedy. Z tego co wiem to Helena faktycznie brała udział w starciach, ale jakoś tak na bliskich dystansach. Zresztą z krążownikiem Mogami szans by nie miała. Tak naprawdę to słabo jej poszło i z niszczycielami (dwie torpedy i do widzenia).
Ale tak dla równowagi mogę podać niezaprzeczalną wadę krążownika Mogami - zasięg. Bardzo niestety słaby. Ale to pewnie koszt ciężkiego uzbrojenia.

Cytat:
Na Twoim miejscu zamiast blaszanek t. Agano uzbrojonych w stareńkie armaty 152 i ledwie w 4 80 plot budowałbym niszczyciele t. Akitsuki - no i Oyodo

Agano to okręt bardzo porzyteczny i czekam z niecierpliwością. Gorzej niestety z Akitsuki, minimalnie zbyt niska prędkość powoduje że trafi raczej do drugorzędnych zespołów (KB 3 i 4). Agano ma dużo lepsze uzbrojenie przeciwlotnicze niż Oyodo, jak co to wyrzutnie torped (pewnie zbyt mało, ale raczej nie będzie jak co) i nawet broń przeciw podwodną. A działa 152, to faktycznie zainstalowali tam niepotrzebnie. Mogli dać same 3.1". No chyba ze chodziło o teoretyczne odpieranie niszczycieli, bo broń plot i tak jest ok.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Cytat:
Innymi słowy Oyodo mógł załatwić Agano, zanim ten dałby radę podejść na odległość strzału.

Tylko po co miałby to robić?? Oba Japońskie.
Zresztą poważniej to przecież nie do walk z krążownikami skonstruowano te CL. Do tego służyły inne okręty.

Cytat:
Małokalibrowych armat plot (25 mm) nie ma co liczyć – m.in. podczas ostatniego rejsu Oyodo pokazały, że nie są wiele warte, a zapychanie nimi pokładów nie do końca spełniało swoją rolę.

Jak to nie ma co liczyć?? Traf z tego samolot to specjalnie nie polata.

Cytat:
St. Louis (do którego należała Helena)

A widzisz z nazewnictwem typów to jest różnie. Ja np. widziałem ostatnio taki podział: Brooklyn, Helena, Cleveland.

Cytat:
Niemniej to były krążowniki lekkie, nie przeciwlotnicze, a w walce z odpowiednikami liczyły się przede wszystkim armaty 152 mm, nie zaś 127 mm. Inna sprawa, że faktycznie burtowa salwa z dział 127 mm na Clevelandzie była dokładnie dwa razy silniejsza od takiej salwy na Helenie.

No więc jak jest?? Burtowa salwa ogólnie lepsza czy gorsza?? Poza tym podtrzymuję resztę.

Cytat:
Co do konstrukcji to kwestia sporna - mówią, że Clevelandy miały problemy ze stabilnością i nie bardzo dawało się montować dodatkowe uzbrojenie plot z uwagi na brak zapasu wyporności – konstrukcyjnie nie były to zbytnio udane okręty.

A bo to różnie ludzie gadają. Clevelandy miały montowane więcej art. plot niż Heleny więc chyba to co napisałeś nie do końca jest prawdą.

Cytat:
Niemniej to były krążowniki lekkie, nie przeciwlotnicze

Podstawowe zadanie krążowników lekkich, jak dla mnie. Z japońskimi ciężkimi i tak nie miały czego szukać, poza tym brak torped. Więc poza użyciem do osłony przeciwlotniczej użyteczność wątpliwa.
Zresztą krążowniki lekkie były często lepsze jako przeciwlotnicze niż CLAA, bo CLAA były budowane tak (lub przebudowywane) na samym początku, a potem już nie zmieniane. A CL modernizowano wzmacnając obronę plot.

Jeszcze żabol. Moze i dobry ale gorszy od amerykańskich o czym pisałem.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Znów z nową wiedzą. Więc nowy post.
Tak więć po modernizacji bodaj z lipca 1944 chyba wybrałbym juz Oyodo (niż Agano), a to z uwagi na 3 radary róznego typu i większy jednak zasięg. Być moze od tego momentu jest to okręt użyteczniejszy. Ale czy wojna potrwa tak długo??

A tak poza tym to byc moze najlepsze lekkie krążowniki to typu Kuma/Kitikami. Stare ale przerobione na krążowniki torpedowe (po 40 wyrzutni!!!) oraz dość szybko, jak na Japonię, w radar. Niestety nie sprawdzone w bitwie, więc trudno powiedzieć czy było to dobre rozwiązanie. Wileu historyków twierdzi, ze mogły byc bardzo groźne. W starej grze Pacific War sprawiały sie wspaniale.

I jeszcze jedno Helena miała lepszy zasięg niż Cleveland (wyraźnie), ale oba okręty miały zasięg wystarczający.
 
 
pionik
St. szeregowy


Dołączył: 11 Gru 2004
Posty: 63
Skąd: pomorskie
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

I znowu żółtki w przewadze :lol: Oczywiście że bracia(siostry?) M. Chociażby ze względu na ciężar salwy burtowej 203mm. Natomiast do kalibru 152-155 faworytem byłby Cleveland.
Cytat:
Ja głosowałem na Helenę, bo to bezsprzecznie najlepszy krążownik lekki.
opinia Pana Generała wydaje się być odosobniona w tym towarzystwie :wink:
_________________
Wojna jest zbyt poważną sprawą by oddać ją w ręce wojskowych!
 
 
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

pionik napisał/a:
I znowu żółtki w przewadze :lol: Oczywiście że bracia(siostry?) M. Chociażby ze względu na ciężar salwy burtowej 203mm. Natomiast do kalibru 152-155 faworytem byłby Cleveland.
Cytat:
Ja głosowałem na Helenę, bo to bezsprzecznie najlepszy krążownik lekki.
opinia Pana Generała wydaje się być odosobniona w tym towarzystwie :wink:


Opini9a miłośników Mogami natomiast jest niczym nie poparta, poza miłością do Japońców.

To nie czasy, gdy "lepszość" okrętów mierzyło się wagomiarem wystrzeliwanej masy burtowej.

Co z tego, że przy maksymalnej szybkostrzelności 5 salw na minutę (ale to raczej teoretycznie) Mogami uzbrojony w działa 203 mm wystrzeliwał 6.250 kg, jak Helena na minutę wywalała 7.050 kg, choć o połowę lżejszych pocisków.

Przy czym szybkostrzelność 10 strzałów na minutę raczej osiągano.

Błąd, Panie Kolego. Co mi z salwy burtowej, jak przy dwukrotnie (a praktycznie pewnie trzykrotnie) niższej szybkostrzelności gorzej mi korygować ogień i nanosić poprawki.
 
 
pionik
St. szeregowy


Dołączył: 11 Gru 2004
Posty: 63
Skąd: pomorskie
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   re

Cytat:
To nie czasy, gdy "lepszość" okrętów mierzyło się wagomiarem wystrzeliwanej masy burtowej.
i
Cytat:
choć o połowę lżejszych pocisków.
ale nie da się ukryć że siła rażenia 203 jest dużo groźniejsza dla sprawności okrętu niż 152.
_________________
Wojna jest zbyt poważną sprawą by oddać ją w ręce wojskowych!
 
 
Czerwona Świnia
Chorąży


Dołączył: 17 Mar 2004
Posty: 376
Skąd: Warszawa / Węgorzyno, Ks. Zachodniopomorskie
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Cytat:
ale nie da się ukryć że siła rażenia 203 jest dużo groźniejsza dla sprawności okrętu niż 152.


Nie ma wątpliwości. Ale chyba istotne porównanie jakości i standardu opancerzenia. Jeśli oba typy okrętów posiadają tę cechę na tym samym poziomie - a jeden z nich charakteryzuje się znacznie większą szybkostrzelnością (+ bonus za lepsze przyżądy), to siła razenia pociskow przestaje mieć takie znaczenie.

Pozdr.
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Ja już tematów morskich XX wieku zwyczajnie nie trawię.
Może byśmy tak założyli wątek o flotach żaglowych np. "Ideał żaglowego okrętu wojennego" (kradnę sformułowanie K. Gerlacha). Wiem, że mało kogo to zajmuje, ale może a nóż..
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Ale Panowie torpedy. Torpedy.
To jest broń która, jak sądzę, zatopiła większość okrętów w czasie II wojny.

Cytat:
Opini9a miłośników Mogami natomiast jest niczym nie poparta, poza miłością do Japońców.

Właściwie widać w tym zdaniu jakąś niechęć do "małych żółtych ludzików o złośliwych oczkach". Stad może te wybory wszystkiego co niejapońskie.
Zresztą argumenty w obie strony były wymieniane, więc nie zauważanie ich przez jedną ze stron nosi znamiona tendencyjności. Szczególnie gdy strona ta pozaostaje w mniejszości.
Poza tym co do samej skuteczności pocisków. Pocisk o większej wadza, trafiając opancerzony cel, ma większą szansę osiągnąć sukces, niż dwa pociski o połowę mniejsze. Ot choćby przez wzgląd na możliwości pancerza.
Zresztą ile potrzeba pocisków 152mm na to by zatopić krążownik Mogami?? Na Helenę starczyły dwie torpedy.

Poza tym cały czas nie byłbym zwolennikiem porównywania krążowników lekkich z tylko ednym krążownikiem ciężkim. Bo dlaczego??
 
 
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Wuk napisał/a:
Ja już tematów morskich XX wieku zwyczajnie nie trawię.
Może byśmy tak założyli wątek o flotach żaglowych np. "Ideał żaglowego okrętu wojennego" (kradnę sformułowanie K. Gerlacha). Wiem, że mało kogo to zajmuje, ale może a nóż..


Żebym to ja się cokolwiek na tym znał, to pewnie taki topik by był.

Chcesz, to załóż, z chęcią czegoś się dowiem, jeszcze jakby Mickara ściągnąć...

Mogę co najwyżej jeszcze założyć temat o wojnie japońsko-chińskiej, bo ten konflikt jakoś kojarzę - wcześniejsze to czarna magia.

Druga sprawa, że ja chcę po prostu podyskutować o okrętach, a nie o śrubkach i rodzajach stali :wink: - wprawdzie to ciekawe, ale dla mnie na dłuższą metę nużące.

Pablo napisał/a:
Ale Panowie torpedy. Torpedy.
To jest broń która, jak sądzę, zatopiła większość okrętów w czasie II wojny.

Cytat:
Opini9a miłośników Mogami natomiast jest niczym nie poparta, poza miłością do Japońców.

Właściwie widać w tym zdaniu jakąś niechęć do "małych żółtych ludzików o złośliwych oczkach". Stad może te wybory wszystkiego co niejapońskie.
Zresztą argumenty w obie strony były wymieniane, więc nie zauważanie ich przez jedną ze stron nosi znamiona tendencyjności. Szczególnie gdy strona ta pozaostaje w mniejszości.
Poza tym co do samej skuteczności pocisków. Pocisk o większej wadza, trafiając opancerzony cel, ma większą szansę osiągnąć sukces, niż dwa pociski o połowę mniejsze. Ot choćby przez wzgląd na możliwości pancerza.
Zresztą ile potrzeba pocisków 152mm na to by zatopić krążownik Mogami?? Na Helenę starczyły dwie torpedy.

Poza tym cały czas nie byłbym zwolennikiem porównywania krążowników lekkich z tylko ednym krążownikiem ciężkim. Bo dlaczego??


Pablo, żeby celnie strzelić torpedy, Japończycy musieli zbliżyć się na odległość mniejszą jak 10 km, Anglosasi na ok 3-4 km max, więc podczas próby tak drastycznego zmniejszenia dystansu moje lufy 152 walące 8 - 10 razy na minute zrobią z Ciebie dosłownie sito. Nie zdążysz zipnąć.
A jak jeszcze ogień będzie kierowany przy pomocy radiolokatora, to juz w ogóle.


Co do Japończyków:

akurat odczuwam do nich wiele sympatii - zawsze lubię oglądać wszystko, co o Japonii, a bardzo mi się spodobały wspomnienia T. Hary "Dowódca niszczyciela".

Akurat wcale nie uważam, żeby wszystko co japońskie było gorsze, bo japońskie. Na poczatku wojny mieli świetne lotnictwo pokładowe i taktykę użycia go. Mieli bardzo dobre krążowniki ciężkie, choć nie bez wad, mieli świetne niszczyciele, do pewnego momentu (radar!!!) lepsze nawet od jankeskich, do końca 1942 r. mieli świetnie wyszkolone załogi, a zwycięstwo Mikawy pod Savo to mój ulubion przykład na japońską precyzję sprawnośc i wyszkolenie. Kiepskie, poza Yamato i Nagato mieli pancerniki, krążowniki lekkie, poza Mogami beznadzieja, nie te czasy (ale i filozofia nie ta (to były przede wszystkim przewodniki flotylli niszczycieli).

tescudo napisał/a:
Cytat:
ale nie da się ukryć że siła rażenia 203 jest dużo groźniejsza dla sprawności okrętu niż 152.


Nie ma wątpliwości. Ale chyba istotne porównanie jakości i standardu opancerzenia. Jeśli oba typy okrętów posiadają tę cechę na tym samym poziomie - a jeden z nich charakteryzuje się znacznie większą szybkostrzelnością (+ bonus za lepsze przyżądy), to siła razenia pociskow przestaje mieć takie znaczenie.

Pozdr.


Jesli oba krążowniki swoimi pociskaim sa w stanie zrobić sobie krzywdę, to czy to będzie 1 pocisk 203 czy 3 152 nie robi większej różnicy, z tym że lepiej jednak strzelać szybciej - przeciwnik czasem mnoże nie mieć możliwości odpowiedzieć, a zważ, że na morzu wstrzelanie się to nie jest prosta sprawa. Prinz Eugen trafił z odległości 20 km Hooda już 2 salwą, Exeter na Morzu JAwajskim przy podobnym chyba dystansie dopiero 10 salwą nakrył przeciwnika, bez zaobserwowanych trafień.

W którejś z późniejszych bitew na Salomonach (w 1943) krążowniki t. Brooklyn w ciągu 10 minut strzelały po 1100 pocisków 152 mm, więc to po prostu jest ulewa ognia.
Ostatnio zmieniony przez Gość Czw 30 Gru, 2004, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
pionik
St. szeregowy


Dołączył: 11 Gru 2004
Posty: 63
Skąd: pomorskie
Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

Pablo:
Cytat:
Zresztą ile potrzeba pocisków 152mm na to by zatopić krążownik Mogami??
zwłaszcza jeśli ważą tylko po 59kg? (amer.APC). 127mm prawie się nie liczą 24-25kg to mogło tylko lakier podrapać. Co lnnego kal.203. 115 - 125kg wagi pocisku robi duuuuże wrażenie.
_________________
Wojna jest zbyt poważną sprawą by oddać ją w ręce wojskowych!
 
 
Gość

Wysłany: Czw 30 Gru, 2004   

pionik napisał/a:
Pablo:
Cytat:
Zresztą ile potrzeba pocisków 152mm na to by zatopić krążownik Mogami??
zwłaszcza jeśli ważą tylko po 59kg? (amer.APC). 127mm prawie się nie liczą 24-25kg to mogło tylko lakier podrapać. Co lnnego kal.203. 115 - 125kg wagi pocisku robi duuuuże wrażenie.


Czy pancerz Mogami chroni przed pociskami Heleny?

Jak opancerzone były wieże Mogami?

Czy koniecznie trzeba było tylko strzelać z dział, czy też wtystarczyło obezwładnić przeciwnika, aby dorwać się do niego torpedami?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10