Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Wojna secesyjna
Autor Wiadomość
Zeka
Chorąży


Dołączył: 27 Paź 2004
Posty: 451
Skąd: Toruń
Wysłany: Sob 13 Lis, 2004   Wojna secesyjna

Postanowiłem założyć ten temat, jako że już istniejący dotyczy kwestii niewolnictwa, natomiast chciałbym podyskutować o samych działaniach militarnych. Podejżewam jednak, że i tu przewinie się wątek dotyczący położenia Murzynów (Black Troops, jak mawiają Amerykanie).
 
 
 
JednoSłowo
Szeregowy


Dołączył: 01 Wrz 2004
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

To zacznijmy - jak ocenić Belmont 1861? Czy tak, jak Grant sam przyznawał, jako zwycięstwo, czy raczej odwrotnie? Moim zdaniem, gdyby Belmont uznać za zwycięstwo federalnych, to i Gettysburg należy uznać zwycięstwem Południa. W końcu Grant wszedł jak w masło w obóz konfederacki w Belmont, ale potem został przegnany.

Pozdrowienia
JednoSlowo
_________________
Nie dajcie się wyprzedzić tym z Missisipi!
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Konia z (g)rzedem kto bedzie wiedzial cos Belmont :wink:
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
JednoSłowo
Szeregowy


Dołączył: 01 Wrz 2004
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Na pewno ktoś będzie wiedział. Ale możemy inaczej - czy inwazje miały sens? Czy były tylko sposobem na zabezpiecznie spokojnych zbiorów, czy też pokonanie północy na jej własnym terytorium mogło przynieść wymierny efekt?

Pozdrowienia
JednoSłowo
_________________
Nie dajcie się wyprzedzić tym z Missisipi!
 
 
 
PŁASKI
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2004
Posty: 151
Skąd: Chełm/Lublin KUL
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Jeżeli chodzi o ataki konfederatów na unionistów to ich wypady mogły przynieść pewien efekt. Wystarczyłoby zająć Waszyngton nie mówiąc o rozbiciu kilku armi północy jeszcze na początku wojny gdy połódnie miało przewagę.

Jednak Belmont pierwsze słyszę :shock:
 
 
JednoSłowo
Szeregowy


Dołączył: 01 Wrz 2004
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Właśnie ciekawe, jaki byłby efekt zajęcia Waszyngtonu - a przede wszystkim, co jest moim zdaniem znacznie ciekawsze - zajęcie Marylandu tak, żeby Waszyngton stał się enklawą. Inna sprawa, czy zajęcie stolicy by wystarczyło? W tamtych czasach wszystie przyklady wskazują, że tam. Natomiast co do pobicia armii północnych na początku - było blisko. Wllson's Creek i Lexington, Manassas i Ball's Bluff i wreszcie owo Belmont w Missouri - pierwsza bitwa Granta przeciwko Polkowi. Mała wioska naprzeciwko Columbus w Kentucky (po drugiej stronie Missisipi).

Pozdrowienia
JednoSłowo
_________________
Nie dajcie się wyprzedzić tym z Missisipi!
 
 
 
PŁASKI
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2004
Posty: 151
Skąd: Chełm/Lublin KUL
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Mam małą anegdotę co do bitwy pod Getysburgiem.(niewiem tylko czy jest ona prawdziwa niepamiętam dokładnie jeśli się mylę to proszę o sprostowanie ).

:arrow: Chodzi o to iż oddział konfederatów chciał zdobyć buty w małej miejscowośći Getysburg. Spotkali tam jednak oddział kawaleri gen.Buforda
który zatrzymał kolumnę połódniowców. Oba oddziały uznały że przeciwnik to część większych sił i poprosił o posiłki.
:arrow: Jest też inny powód wybuchu tej bitwy. Kawaleria połódnia chcąc powetować porażkę pod Brandy Station zapendziła się na teren północy. Lee musiał zawrócić i spotkał unionistów pod Getysburgiem.
 
 
mickar
Sierżant *



Dołączył: 03 Kwi 2004
Posty: 62
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

dla niezbyt zorientowanych (to ja, żeby nie było wątpliwości :D )
fajne mapy pogladowe kampanii ACW:

po lekturze vicksburga trafia do mnie stwierdzenie, że walki na wschodzie były efektowne i krwawe, ale to zachód - kampanie wokół Missisipi (rzeki a nie stanu) i ich efekt - odciecie południa od zaplecza wschodnich stanów i systematyczne zdobywanie portów i odcinanie od morza zadecydowało o efekcie wojny
 
 
 
mickar
Sierżant *



Dołączył: 03 Kwi 2004
Posty: 62
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

ups link a nie obrazek
http://www.dean.usma.edu/...tlas%20home.htm
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Belmont mialo byc chyba dywersja przciwko konfederatom, zeby odwrocic ich uwage od Paducah, ktore zajmowali wlasnie jankesi...jesli patrzymy tak to Grant wykonal swe zadanie..

Kampania Lee w 1863 jest bardzo niejasna...chcial odciazyc Virginie od dzialan wojennych i wygrac bitwe gdzies na polnocy, a jednak ten jeden raz fatalnie rozciagnal korpusy co skonczylo sie zle...

Lexington? Zdobyli i co :) w StLouis stalo 30tys jankesow, a w Missouri mieli 10tys marnie uzbrojonej milicji pro-konfederackiej. To bylo zwyciestwo, ktore nic nie dawalo, szybko sie zreszta z Lexington ewakuowali. To samo Wilson Creek. Wszystkie te zwyciestwa co najwyzej oslabily morale na polnocy i zwiekszyly wole walki Poludnia. Efektow dlugofalowych nie daly (poza zwiekszeniem aktywnosci partyzantow w Missouri).

Z tymi butami w Gettysburgu nie jest tak do konca. Lee chcial sie tam skoncentrowac po prostu, a buty swoja droga zawsze chetnie brali ;) .
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
PŁASKI
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2004
Posty: 151
Skąd: Chełm/Lublin KUL
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Nie zmienia to faktu że do bitwy pod Getysburgiem doszło przez przypadek.

Zastanawiam się tylko czy konfederaci mieli szanse całkowicie pokonać unie.

Unia miała przewagę ludności , cały przemysł był po ich stronie.
Północ posiadała też całą marynarkę która pozostała wierna Linkolnowi.
Skuteczna blokada portów konfederatów zmniejszała ich handel i napływ broni z importu.

Połódnie miało głównie bawełnę problemy z zaopatrzeniem min. w buty dla żołnierzy zaś o muszkietach działach i amunicji nie wspomnę.
Zdobyli trochę tego na początku wojny jednak na dłóższą metę nastręczało im to wiele problemów.

Obie strony cierpiały także na brak doświadczonych oficerów szczególnie na początku wojny.
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Oficerow lepszych na poczatku wojny mialo Poludnie. W polowie wojny pojawili sie dopiero pierwsi dobrzy jankescy ;P.
Poludnie szanse mialo, ale sie nie udalo. Najblizej chyba byli w 1862 roku - flaga poludnia powiewala juz w Kentucky i Marylandzie, ale Antietam (zgubienie kopii rozkazu lee - 191go) i Perryville (Bragg byl do dupy) sprawilo, ze nadzieje sie rozplynely. I to chyba koniec, bo w 1863 Poludnie chyba jednak nie mialo juz szansy, inwazja gen. Lee na Pensylwanie mogla cos zmienic, gdyby udalo sie totalnie zniszczyc Armie Potomacu, a do kompletnych destrukcji armii nie dochodzilo w tamtej wojnie. Niektorzy uwazaja, ze Poludnie bylo najblizsze wygrania w 1864 nie tracac Atlanty i dzieki temu McClellan wygrywajacy wybory prezydenckie na Polnocy w 1864. Jednak jesli nawet demokraci by wygrali, czy spoleczenstwo popralo by zawarcie pokoju po tak krwawych ofiarach przez 4 lata wojny. Chyba jednak nie.

Braki w butach, ubraniu, uzbrojeniu napewno doskwieraly Poludniu, ale nigdy Poludnie nie przegralo zadnej bitwy z powodu tych brakow. Wygrywalo nie malo pomimo tych brakow ;) .
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
PŁASKI
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2004
Posty: 151
Skąd: Chełm/Lublin KUL
Wysłany: Śro 17 Lis, 2004   

Zgadza się pomimo braków w uzbrojeniu i umundurowaniu konfederaci wykazywali się wielką walecznością i odwagą. To oczymś świadczy.
Chociaż i unionistom nie brakowało odwagi i walecznośći.

Mam anegdotę na temat Granta:

Pewnego razu Grant wybrał się na inspekcje swoich lini. Jednak stracił orientacje i się zgubił. Zajechał aż do obozu połódnia. Oszałómieni żołnierze wpóścili go do obozu. Grant spytał się kto dowodził i żekł że przyjechał na inspekcje. Konfederaci ustawili szareg do inspekcji. Grant obejrzał ich coś zamruczał zasalutował i odjechał.
 
 
Zeka
Chorąży


Dołączył: 27 Paź 2004
Posty: 451
Skąd: Toruń
Wysłany: Śro 17 Lis, 2004   

Myślę, że Południe największą szanse miało na początku wojny, kiedy to konfederatom jeszcze nie dawał się tak mocno we znaki problem uzupełnień, oraz póki w szeragach Unii panowało pewne zamieszanie (zmiany na stanowiskach dowódców). Także zbytnia ostrożność generała McClallana mogła poniekąd sprzyjać Konfederacji. Co do upadku stolicy, mam wątpliwości czy spowodowałoby to przerwanie wojny i kapitulację Unii. Oczywiście w owych czasach taki fakt nie raz był wystarczający, ale już powoli się to zmieniało. Natomiast rozbicie Armii Potomacu mogłoby spowodować skończenie wojny (a przynajmniej regularnych działań).
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 17 Lis, 2004   

Tego o Grancie nigdy nie slyszalem.

Tutaj bardzo ciekawy artykul o 'czarnym konfederacie'.

http://www.ashevilletribune.com/blackrebel.htm
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
JednoSłowo
Szeregowy


Dołączył: 01 Wrz 2004
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 18 Lis, 2004   

Moim zdaniem Południe miało szansę niemal przez całą wojnę - oczywiście nie na zwycięstwo militarne, ale polityczne. Gdyby McClellan w 1864 r. zostałby wybrany na prezydenta, to zostałby zaprzysiężony 4 marca 1865 r. - a zatem przed tym, jak Pickett dał sobie w Petersburgu przełamać front.
Natomiast jeśli chodzi o zwycięstwo militarne - praktycznie do fensywy w 1863 r., kiedy to z jednej strony była Chickamauga, z drugiej Chancllorsville i marsza pod Gettysburg, a z trzeciej ogromnie straty Granta pod Vicksburgiem - tam niestety nie popisał się Joe Johnston, który mógł sporo namieszać Grantowi szyków.

Pozdrowienia
JednoSłowo
_________________
Nie dajcie się wyprzedzić tym z Missisipi!
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 18 Lis, 2004   

Gdyby McCllelan zostal prezydentem to jeszcze w kongresie musieli by dostac wiekszosc demokraci przekonujac narod, ze stracili juz 300.000 chlopcow, Poludnie jest krok od kleski, a oni chca sie wycofac z wojny. Narod po tylu ofiarach nie przelknal tego...

Chickamuga to takie pyrrusowe zwyciestwo :( nic nie dawalo tak naprawde. Lokalny sukces.

Joe Johnston nigdy i nigdzie sie nie popisal zaczynajac od nieuzasadnionej ewakuacji Harpers Ferry w 1861, przez Manassas, gdzie jego wojska sie pojawily dzieki energi gen. Kirby-Smitha, przez poczatek 1862 - opuszczenie w pospiechu pozycje pod Manassas palac magazyny i zaopatrzenie, ktorych brakowalo, dalej Vickburg i jego niekonczacy sie odwrot pod Atlanta. Marny general, malowany bohater jak Kosciuszko.
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
JednoSłowo
Szeregowy


Dołączył: 01 Wrz 2004
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 18 Lis, 2004   

Zaraz, zaraz - akurat wycofanie się z Manassas nad Rappahannock moi zaniem było uzasadnione - gdyby tego nie zrobił, McClellan wylądował by na jego tyłach w znacznie lepszej pozycji, niż przed Peninsula Campaign. Jednak Rappahannock była lepsza do obrony, co pokazał grudzień 1862 i maj 1863 ;-)

POzdrowienia
JednoSłowo
_________________
Nie dajcie się wyprzedzić tym z Missisipi!
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 18 Lis, 2004   

Zgadza sie. Ale wycfoal w wojsko i spalil magazyny, bo sadzil ze McClellan zaraz zaatakuje i zdobedzie to wszystko. A mogl zostawic 1-2 brygady kawalerii jako oslone i powoli ewakuowac zgromadzone materialy. Gdyby przeciwniki ruszyl przerwali by ewakuacje i spalili to co pozostalo.
Zarzut dalszy, to gdy zaproponowal ten odwrot z pod Manassas glebiej do Virignii, prezydent Konfederacji, J.Davis, zapytal jaka nowa pozycje wybral. Odpowiedzial, ze nie zna terenu jaki jest za nim. ZONK - facet dowodzi na tym terenie od lipca wczesniejszego roku i nie zdazyl poznac terenu na swoich tylach na wypadek odwrotu. To juz dyletantyzm. Chce sie wycofac, ale nie wie gdzie, bo nie zna terenu, przy okazji pali zaopatrzenie....
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
JednoSłowo
Szeregowy


Dołączył: 01 Wrz 2004
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 19 Lis, 2004   

No dobra, w sumie masz rację. Mam sentyment do Joe Johnstona po lekturze Przeminęło z wiatrem, ale faktycznie niewieloma rzeczami się popisał. Chociaż - żeby nie być złośliwym - to jednak przeprowadził kampanię w 1864 r. znacznie lepiej, niż jego następca. I tak nie miał szans powstrzymania Shermana po klęsce pod Chattanoogą, ale przynajmniej nie wytracił w tydzień jednej trzeciej armii, jak gen. Hood.

Pozdrowienia
JednoSłowo
_________________
Nie dajcie się wyprzedzić tym z Missisipi!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9