Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
ANEGDOTY HISTORYCZNE Z EPOKI
Autor Wiadomość
Gość

Wysłany: Wto 12 Paź, 2004   Trochę anegdot historycznych... :)

Mahomet Prorok rzekł kiedyś:
-Kiedy ktoś z was kichnie, towarzysz powinien mu powiedzieć: Niech Cię Allah błogosławi, lecz jeśli ktoś kichnie więcej niż trzy razy, to znaczy, że ma katar, a wtedy już mu się nie życzy.

Bolesław III Krzywousty wysłał w 1109 r. wojewodę Jana z Góry z poselstwem do króla Niemiec, Henryka V, późniejszego cesarza. Król, chcąc nastraszyć posła wielką potęgą Niemiec, aby móc zażądać od Polaków hołdu, pokazał mu swój skarbiec, mówiąc:
-Tym pokonamy Polaków.
Usłyszawszy to, poseł zdjął z palca swój własny pierścień i rzucając go do skrzyni pełnej klejnotów rzekł:
-Pójdź, złoto do złota, My Polacy wolimy żelazo.
Osłupiały odpowiedzią Henryk powiedział tylko:
-Hab Dank.

Na marginesie księgi z XV w. znaleziono notatkę: Włoskie nabożeństwo, weneckie ubóstwo, niemiecki post, czeska religia, wiara węgierska, pokora rakuska, skromność bawarska, prostota szwabska, prawda śląska, rada ruska, przysięga pruska, polski most, jedzenie brandenburskie, piwo erfurckie, piękność Murzynki - niewiele warte'' :)

Kiedy król francuski, Ludwik XI, w 1471 r. zapragnął pożyczyć do przeczytania z wydziału medycznego akademii paryskiej jakieś dzieło przeciętnej wartości, musiał dać w zastaw wiele srebrnych przedniotów i jednego szlachcica.

Mikołaj Rej, przyjechawszy do Łęk, wsi w krakowskiem, spytał na drodze chłopa:
-Kto tę wieś trzyma?
-Ziemia i płoty.
-Kto tu panem?
-Ten, co ma najwięcej pieniędzy.
-A kto tu starszym?
-Jest babula, co jej przeszło sto lat.
-A kto tu najwyższy?
-Lipa przed kościołem, co ją jegomość widzi.
-Daleko południe?
-Nie szło tędy, miłościwy panie, nie wiem, jak daleko może być.
-Widzi mi się, chłopie, weźmiesz w gębę.
-Wolę w rękę, jako człowiek...

Pewien magnat, chcąc zostać kanclerzem, rzekł do króla Zygmunta I Starego, pragnąc go wybadać:
-Ludzie plotą, że mam zostać kanclerzem.
A król na to:
-Nie turbuj się, waszmość, czego to ludzie nie plotą.

,,Jeśli dasz mi sześć linijek, napisanych przez najbardziej uczciwego człowieka, i tak znajdę w nich przyczynę do powieszenia go''
Armand Jean du Plessis kardynał de Richelieu.

W 1622 r. opuścił Rzeczypospolitą wielki poseł Krzysztof Zbaraski. Miał w Stambule uregulować sprawy pokoju między Rzeczpospolitą a Turcją po wojnie chocimskiej.
Od razu zaczęło się ciekawie. Na żądanie, by Zbaraski zdjął czapkę przed sułtanem podczas audiencji powitalnej, pan Krzysztof odpowiedział:
-Chyba tylko razem z głową!

Pewnego razu w towarzystwie zapytano znanego angielskiego poetę Miltona:
-Czy wie pan, dlaczego król może się koronować w czternastym, a ożenić dopiero w osiemnastym roku życia?
-Oczywiście-odpowiedział poeta; to dlatego, że łatwiej jest rządzić krajem niż kobietą.

Ludwik XIV pokazał kiedyś Boileau kilka swoich wierszy, prosząc o ocenę.
-Wasza Królewska Mość-odparł zapytany poeta-nie zna rzeczy niemożliwych. Wasza Królewska Mość chciała napisać potworne bzdury, i udało się to Jej znakomicie.
 
 
Gość

Wysłany: Sob 30 Paź, 2004   

Nie ufaj kobiecie z przodu, mułowi z tyłu, a kapłanowi ze wszystkich stron.
Omar ibn Ali Saad

Za panowania Karola Wielkiego wprowadzono karę za naruszenie porządku publicznego, polegającą na przeniesieniu psa na plecach z jednej frankońskiej prowincji do drugiej. Karę taką odbywali przedstawiciele arystokracji. Rycerzowi do noszenia przypadał kot.

Nie słuchajcie tych, którzy mówią: głos ludu to głos Boga.
Alkuin

Hamedi Kermanni był błaznem władcy mongolskiego, Timura.
-Jak wysoko mnie oceniasz? spytał raz błazna Timur podczas kąpieli.
-Na 30 srebrnych monet.
-Ale tyle to jest warte płótno, którym się teraz wycieram. odparł włądca.
-Płótno już wliczyłem.

Cesarz Zygmunt Luksemburski podczas przemowy na soborze w Konstancji popełnił błąd gramatyczny, pewien prałat zwrócił mu uwagę. Cesarz mruknął:
Jestem cesarzem rzymskim, a zatem stoję ponad gramatyką!

Ludwikowi XI przypadła do gustu Małgorzata de Assenage. Dwa lata trzymał ją przy dworze, i miał z nią dwóch synów.
Pewnego razu Małgorzata zwróciła się do astrologa, by jej przepowiedział przyszłość. Ten spojrzał na nią i odrzekł, że wkrótce umrze. I rzeczywiście, wskutek jakiejś tajemniczej choroby Małgorzata wkrótce umarła.
Król, podejrzewając zbrodnię, wezwał astrologa, i tonem nie wróżącym nic dobrego, zapytał:
Ty, który wszystko przewidujesz, czy wiesz, kiedy umrzesz?
Tak, Panie - odparł chytrze astrolog - w gwiazdach powiedziano: trzy dni przed Waszym Majestatem.
 
 
Gość

Wysłany: Pon 01 Lis, 2004   

Jan Chryzostom Pasek, goszcząc się w gospodzie pod Wilnem, wdał się w słowną, i nie tylko, potyczkę z Litwinami. Sprawę jakoś uspokojono, imć Pasek pozostawił po niej ślad w swoich zapiskach.
,,Za coś mię, taki synu, Kukuć, napastował?
Wszakżem boćwiny w Wilnie nic nie zakosztował.
Bo to świńska potrawa, jeść się jej nie godzi.
Widzę, Litwin a świnia, w jednej sforze chodzi.''

Kukuć-pogardliwe określenie, odnoszące się raczej do Żmudzinów, ze względu na ich język, przypominający kukanie.
Boćwina-potrawa litewska, przyrządzana z zakiszonych ogonków liści czerwonego buraka.

I trochę przysłów(?, nie wiem, jak to określić), odnoszących się do nazwisk szlachty litewskiej.

,,Szukszta, Pukszta, Łopatta, Puciata - zebrali się kpy z całego świata'';
,,Żaba Cielicę zabiła, Szukszta i Pukszta sprawę sądziła''
 
 
Gość

Wysłany: Nie 07 Lis, 2004   

Jednego z biskupów krakowskich znaleziono pod łóżkiem ladacznicy. Na szczęście działo się to w średniowieczu, więc nikt nie wątpił, że to diabeł przybrał postać niewinnego pasterza, aby go zohydzić w oczach wiernych...

Zawisza z Kurozwęk, także biskup krakowski, wizytując majątki biskupie, w pewnej wsi zauważył bardzo łądną dziwczynę, córkę chłopa. Wpadła ona biskupowi w oko, ale mimo nalegań, oparła się zalotom biskupa. Wieczorem dziewczyna wdrapała się na stóg siana, co zauważył biskup. z drugiej strony na stóg wdrapał się jednak ojciec dziewczyny, pilnujący jej wianka, ojca biskup nie zauważył. W nocy, Zawisza podstawił drabinę, i zaczął się po niej wspinać. Gdy był już u szczytu, ojciec dziewczyny kopnął drabinę, przez co biskup spadł i kark skręcił.

Gdy kiedyś Jagiełło pouczał o zmartwychwstaniu ciał, jeden z przysłuchujących się Żmudzinów odezwał się:
-Jużci, ja wierzę, że zmartwychwstaniemu, miłościwy królu, ale obaczysz, że nic z tego nie będzie.

Gdy Zygmunt August postanowił się ożenić po raz trzeci, tym razem z Katarzyną, córką Ferdynanda Habsburga, jako posła wysłał do Wiednia Mikołaja Radziwiłła Czarnego, wojewodę wileńskiego, aby ten poślubił per procura ( w zastępstwie) wybrankę króla.
Finał tego zdarzenia opisano nastepująco:
,,Po tańcach szli do łożnic, tan Ferdynand kazał się się posłowi położyć, po czym rozkazał córce, aby się przy Radziwille połozyła. Ta jednak zawstydziwszy się, położyć się nie chciała. Zatem ojciec, wziąwszy ją w poły od głowy, rzekł do syna:
-,,Maksymilianie, pomóż mi'',
a Maksymilian za drugą połowę od nóg wziąwszy, połozyli przyszłą królową podle posła. Zaraz potem królowa się porwała i wstała nie bez pomocy z łoża, a pan wojewoda także.''

Pewien szlachcic, wszedłszy do katedry, natrafił na wielką uroczystośc. kiedy mu wyjaśniono, że właśnie biskup wyświęca nowych księży, powiedział:
-Rozumiem, na naszą to pszenicę wróble.

W ziemi radomskiej rozeszła się pogłoska o grożącym najeździe tatarskim. Zebrana szlachta naradzała się, gdzie zabezpieczyć rodziny. Powszechnie panowała opinia, że najbezpieczniejszym miejscem bedzie klasztor w Sieciechowie. Na zebraniu tym znajdował się niejaki Siemieński, którego żona słynęla z urody. zapytany przez sąsiadów, czy też wywiezie małżonkę do klasztoru, odpowiedział:
-A wie go diabeł, komu by się pierwej bronić: czy Tatarom od muru, czy mnichom od żony.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Co nieco o szlachcie mazowieckiej i jej bogactwie :) Z której to szlachty imć Simba się nie wywodzi... ;)

Choć łata na łacie,
kłaniam, panie bracie.

Z kordem - a boso, nago - a w rekawicach.

Jak pies usiądzie na fortunie Mazura, to ogon trzyma za granicą.

We wsi Radwanowice pełno było szlachty chodaczkowej, mającej wielkie pretensje. Pewna szlachcianka posłała do drugiej swą służkę z prośbą o pożyczenie worka. Sąsiadka odparła:
-Kłaniaj się swej imości i przeproś, że worka pożyczyć nie mogę, bo w jeden worek wdział się starszy panicz i pognał świnie na paszę, pod drugim śpi młodszy panicz, a więcej worków nie mamy.

Opowiadał imć pan Ponikiewski, szlachcic starodawny z ziemii nurskiej, parafii goworowskiej, o jednym skąpcu, który nie lubił gości u siebie przyjmować, że to zwykle szlachcic do szlachcica, choć nieznajomy, na popas w podrózy jako w dym zajeżdża. Owóż ten skąpiec, którego dworek jak na złość leżał niedaleko gościńca, wypatrywał bacznie, czy kto z nie skręca z drogi ku niemu, a gdy to dostrzegł, chował się wtedy gdziekolwiek, każąc, by powiadała czeladź, iż pana nie ma w domu.
Razu pewnego zajechało dwóch szlachty z jakimś do tego skąpca interesem, a spostrzegli z daleka, iż był o na gumnach i w nagłej potrzebie, nie mając się gdzie ukryć, wlazł pod wasąg, który leżał dnem do góry na pod stajnią. Gdy chłopiec stajenny oznajmił przybyłym, że pana nie ma w domu, szlachta powiadają:
-Nic nie szkodzi, zaczekamy tu, aż powróci, a tymczasem, że mamy ze sobą pistolety, zabawimy się strzelając do celu, który węglem naznaczymy na tym wasągu.
Wasąg, usłyszawszy o swym przeznaczeniu, począl się ruszać i podnosić bokiem, spod którego wylazł gospodarz, mówiąc, że chciał jeno zażartować z ichmościów, aby mieli potem niespodziankę, gdy go obaczą...
 
 
Gość

Wysłany: Wto 16 Lis, 2004   

Zgodnie ze zwyczajem, że król co dwa lata spędzał pół roku na Litwie, Władysław IV, jako zapalony myśliwy, chętnie się trzymał tej tradycji. Ostatnie dni spędzał w Wilnie, a w chwili wyjazdu żegnał go biskup uroczyście, odprawiając nabożeństwo w intencji szczęśliwej podrózy do Warszawy.
Zdarzyło się pewnego razu, że w dzień odjazdu królewskiego, jeden z dygnitarzy litewskich urządził huczne przyjęcie, tak, że się wszyscy co znakomitsi Litwini upili prawie do nieprzytomności. Zajeżdża więc król karetą przed katedrę, wchodzi do środka, a tam już czeka biskup wileński, w otoczeniu kleru, ,,samą tylko infułę mając trzeźwą''. Na widok króla, którego jednak rozpoznał, rozpocząl orację, lecz język mu się całkiem poplątał. ,,Po benedykcji - zapisuje wyjątkowo trzeźwy świadek - sam biskup Te Deum zaczął. Krząkaniem i perswazją przerwać chcieliśmy, lecz przemógł głos duchowieństwa winem pokrzepionego. Król, nie czekając końca z kaplicy wyszedł, idąc przez kościół powiedział:
-Litwa cieszy i winszuje sobie odjazdu mego, śpiewając Te Deum''.

Te Deum Laudamus- hymn kościelny, jest pieśnią radosną, dziękczynną, śpiewaną z racji jakiejś szczęśliwej okoliczności. Nic dziwnego, że król miał kwaśną minę...
 
 
Gość

Wysłany: Sob 20 Lis, 2004   

Szlachcic podrózny, bardzo otyły, spieszył się, by przed wieczorem przybyć do miasta, bo bramy na noc zamykano. Blisko celu zapytał napotkanego chłopa:
-Ej, chłopie, czy przejadę ja przez bramę?
Chłop, przyjżawszy się postaci szlachcica, pomyślawszy chwilę, odpowida:
-Ja z furą siana przejechałem, to myślę, że waszmość pan także się zmieści.

Skoro mowa o otyłości, to wspomnieć należy o podskarbim litewskim Mikołaju Tryznie, z którego król Władysław żartował, że trzeba dlań obstalować specjalne krzesło w senacie. Był to brzuchacz tak wielki, że nawet na tle ówczesnych dośc pokaznej tuszy senatorów wyglądał jak monstrum. Jeżeli normalny człowiek zużywał na kontusz 5-6 łokci sukna, to dla Tryzny krawiec szył z z 17 łokci...

W czasie jednego z sejmów, na balkonie zasiadła pewnego razu królewna ze swym fraucymerem, przysłuchując się obradom. wtedy to,jak opowiada naoczny świadek ,,panna jedna z fraucymeru, senatorskiego domu, nieostrożnie na ganku stojąc, deszczka się pod nią przechyliła, za którą ona wpadła, na wszystkich swych ubiorach i narządkach zawiesiwszy się, tak wisiała, jak się urodziła. Panny, co z nią na ganku stały, zamiast ją do siebie wciągnąć i jakkolwiek ratować, pouciekały, a to niebożątko wisiało, aż któryś dobry pachołek wyciągnąwszy ją do izby senatorskiej, okrył ją suknią swoją, i twarz jej zakrywszy, odprowadził do pokoju''.
A że ówczesne panny bielizny nie nosiły, to się posłowie... ;)
 
 
Gość

Wysłany: Wto 26 Lip, 2005   

Na forum grywojenne zamieściłem pewną zagadkę ;)

Jakoś nie ma chętnych do odpowiedzi, może tu znajdzie się ktoś, kto obroni honor gier planszowych :)

Trochę czasów I Rzeczypospolitej.
Obaj panowie, działając ramię w ramię, oblegali twierdzę Kuldyngę, ( Goldynga ) w Kurlandii, po rozgromieniu przez jednego z nich, Aleksandra Hilarego Połubińskiego odsieczy gen. Douglasa, 19 września 1659 roku twierdza padła. Z tej okazji, a także kilku innych zwycięstw, książę Bogusław Radziwiłł wyprawił 20 października 1659 r. wielką ucztę na zamku w Grobinie, oczywiście z udziałem obu bohaterów spod Koldyngi. Jak to było w zwyczaju, obaj panowie zdrowo sobie popili, a potem udali się w do obozu wojsk polskich. Połubiński wrócił bez przygód, natomiast drugi z nich, niestety, zginął podczas drogi śmiercią dość nietypową jak na owe czasy.

I teraz pytanie:
-proszę o podanie imienia i nazwiska tego pana;
-podanie funkcji, jaką pełnił w tym czasie;
-podanie przyczyny jego śmierci.

;)
 
 
Gość

Wysłany: Śro 27 Lip, 2005   

Sądząc z nazwiska Polak, choć pełnił funkcję ,,litewską'', a śmierć naprawdę była dość nietypowa jak na owe czasy ;)
Taka podpowiedź albo i nie podpowiedź, ale jak powiem wiecej, to się wyda, kto zacz :D

Poszukać można w ,,Dyariuszu wojny moskiewskiej'', Dołęgą się ten pan herbował :D
 
 
Gość

Wysłany: Czw 28 Lip, 2005   

Skoro zapadła cisza, ( chyba nikogo nie wystraszyłem pytaniem ;) ), podaję odpowiedź:

Ten pan to Samuel Aleksander Komorowski, pełniący w tym czasie funkcję oboźnego litewskiego. Przyczyną śmierci było faktycznie wkręcenie długiego szala, który nosił Komorowski, w szprychy koła kolaski. Można tylko gdybać, ile promili miał we krwi pan Samuel, ale znając ówczesną szlachtę, to pewnie sporo :D

Smierć była na tyle niezwykła jak na owe czasy, ( gdyby padł na polu bitwy, to pewnie mało kto by się nim przejął, a tak ;) ), że wzmiankowano o niej w kronice dziejopisa inflanckiego Christiana Kelcha, a potem powtórzono wzmiankę o tym, w innym dziele, gdzie nawet zamieszczono rycinę przedstawiającą to wydarzenie.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 28 Lip, 2005   

RK napisał/a:
A w "Diaryuszu wojny moskiewskiej" było o tym :?:


:twisted:

Hmmmm... No ,,Dyariusz..'' to jedna wojna, a ze Szwedem druga i to trochę później ;)

Z tego co pamiętam, to chwalono go w ,,Dyariuszu'', bo ,,derewnie palił i szabli nie żałował'' ( chyba tak napisano ) :twisted:
 
 
Gość

Wysłany: Pią 29 Lip, 2005   

RK napisał/a:
No właśnie - zauważyłem. To jak ja miałem znaleźć w Diaryuszu :twisted: . W maliny mnie tylko wpuszczałeś :twisted: ...


Mea culpa, niechcący wprowadziłem w błąd. Myślałem, że bedziesz szukał samej osoby, a nie wieści, w jaki sposób zginął rzeczony Samuel.
Przepraszam jeszcze raz :oops:
 
 
Filip
Szeregowy


Dołączył: 03 Sty 2006
Posty: 29
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro 04 Sty, 2006   Ostre pióro

Henri Vital d'Audiguier, płodny ale niezbyt ceniony pisarz z przełomu XVI i XVII wieku, zapewniał poetę Teofila de Viau, że pióra zwykł temperować szpadą.
Nie dziwię się teraz - rzekł Teofil - że tak źle piszecie.
 
 
Caius Marius
St. sierżant



Dołączył: 31 Sie 2005
Posty: 294
Skąd: Civitas Praesnensis
Wysłany: Nie 25 Cze, 2006   

Cytat:
[quote="Anonymous"]Co nieco o szlachcie mazowieckiej i jej bogactwie :) Z której to szlachty imć Simba się nie wywodzi... ;)


Lajf iz brutal end full of zasadzkas.... :P
Jak się okazało, to po kądzieli wprawdzie, ale jednak ja ze szlachty :?
Przodkowie, Śmiecińscy wywodzą się z majątku Śmiecin koło Ciechanowa. Jakaś moja pra pra albo jeszcze ileś razy pra babka okazała się kobietą mocno ,,trunkową'' i przepuściła majątek :x Rodzina potem przeniosła się do Frankowa koło Przasnysza, i do dziś mieszka tam jeden z ostatnich potomków rodu...
Ze strony ojca mamy, Sentowskiego, to też jakieś szlachectwo tam się pałętało, ale nikt nie wie, jakie i po kim :?
Ze strony ojca, też coś tam może być, ale to do sprawdzenia...
Ale opinię co do szlachty nadal podtrzymuję :twisted:

Caius Marius d'Arth :lol: Simba
_________________
To właśnie pod krzyżem,
właśnie pod tym znakiem,
knuł przeciw Polsce
Watykan z krzyżakiem.
Ale Jagiełło dziki,
co czcił jeszcze bożków,
600 lat temu
pogonił świętoszków.
(...)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8