Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Wojny punickie
Autor Wiadomość
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Wto 12 Paź, 2004   Wojny punickie

Kolejny szlagier starożytnej historii wojskowości.

A zatem panowie, co myślicie??

Czy Hannibal mógł rzucić Rzym na kolana, czy współdziałając z Antiochem Wielkim Seleukidą, albo z macedończykami miał realne szanse na zwycięstwo??

Czy mógł zrealizować przysłowiowe słowa "Ante Portas" i rzeczywiście zagrozić "wiecznemu miastu"??

I wreszcie, czy państwo kupieckie - Kartagina - miało na dłuższą metę szanse w wojnie ze zmilitaryzowaną Republiką?????
_________________
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 14 Paź, 2004   

Przegral ostatecznie, gdy wszedl do Italii, pobil pod Kannami Rzymian i...sprzymierzency Rzymu pozostali wierni. To byl juz koniec, artmetyka zasobow Rzymu pokonala go i Kartagine.
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Czw 14 Paź, 2004   

A co by było gdyby tak chociaż część sprzymierzeńców Rzymu, żywo zareagowała na jego przyjście.
Gdyby samnici, sabelczycy i bruttiowie dołączyli na miarę możliwości licznie do jego armii...

A co by było gdyby tak flotę Scypiona Afrykańskiego sztormy zniosły do Hiszpanii albo Grecji :lol: :?:

Hannibal tak kiedys powiedział na pytanie "Kto jest najlepszym wodzem wszechczasów??" Aleksander Wielki...aq drugim ja sam.
Scypion zapytał go którym byłby gdyby wygrał z Rzymianami pod Zamą
Punijczyk odpowiedział: "wtedy to ja byłbym pierwszym"

Anegdota ta pochodzi z czasów wojny Rzymu z monarchią Seleukidów, kiedy hannibal był doradcą Antiocha Wielkiego, a Scypion Afrykański legatem swego brata - konsula.

No cóż... ja wciąż mam wrażenie że Rzym jakoś można było pokonać - wiadomo, nie mogła tego uczynić sama Kartagina, ani sama monarchia Seleucydów, ale razem???
A gdyby jeszcze poparła ich macedonia????

Rzym przecież też miał pewne ograniczenia zasobów.
Co Wy na to??
_________________
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Wto 10 Maj, 2005   

Panowie!!! Rzym miał do dyspozycji jakieś 770 000 poborowych. Jednorazowo mógł postawić w polu do 200 000. Hannibal mógł pokonać te siłu, co udowodnił pod Kannami. Zabrakło mu jednak dwóch rzeczy: floty i inżynierów. Armia z którą wszedł do Italii była skazana na przegraną, bo nie mogła zdobywać miast inaczej jak głodem, co wymagało czasu potrzebnego RZymianom na wystawienie nowej armii (jak przeciw Pyrrusowi). Rzymu nie mógł wziąć nawet głodem, bo nie miał floty. Jedyną jego szansą było przerażenie RZymian, co prawie mu się udało pod Kannami i gdyby wtedy chociaż podszedł pod Rzym zapewne ujrzałby parlamentariuszy. Nie użycie tego blefu było jego największym błędem.

A co do Filipa V, to miał on własne kłopoty i nie miał floty. Sam biedził się z Etolami i resztą Hellady. Na dłuższą metę myślę, że Kartagina poradziłaby sobie z RZymem, gdyby odbudowała flotę wojenną i wcześniej pomyślała o sprzymierzeńcach.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Wto 10 Maj, 2005   

Memnon napisał/a:
Panowie!!! Rzym miał do dyspozycji jakieś 770 000 poborowych. Jednorazowo mógł postawić w polu do 200 000. Hannibal mógł pokonać te siłu, co udowodnił pod Kannami. Zabrakło mu jednak dwóch rzeczy: floty i inżynierów. Armia z którą wszedł do Italii była skazana na przegraną, bo nie mogła zdobywać miast inaczej jak głodem, co wymagało czasu potrzebnego RZymianom na wystawienie nowej armii (jak przeciw Pyrrusowi).


Owszem, zdolności mobilizacyjne Rzymu były potężne i to właśnie dlatego wg mnie Hannibal nie mógł wygrać długotrwałej wojny z państwem z italskiego buta. Nie miał wystarczających rezerw ludzkich.

Cytat:
Rzymu nie mógł wziąć nawet głodem, bo nie miał floty. Jedyną jego szansą było przerażenie RZymian, co prawie mu się udało pod Kannami i gdyby wtedy chociaż podszedł pod Rzym zapewne ujrzałby parlamentariuszy. Nie użycie tego blefu było jego największym błędem


Z tego co pamiętam to Kartagina w początkach swego istanienia była krajem morskim i miała bardzo silną flotę. Jej upadek rozpoczął się po pierwszej wonie punickiej, ale mimo tego jeszcze za życia Hannibala prezentowała ona znaczną siłę. Ale to Rzym rozbudował swoje okręty...
 
 
 
Teufel
Szeregowy



Dołączył: 04 Sie 2004
Posty: 778
Skąd: Stadt Thorn
Wysłany: Wto 10 Maj, 2005   

usunięte
_________________
Legiony i ja mamy się dobrze.
Ostatnio zmieniony przez Teufel Śro 12 Kwi, 2006, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Śro 11 Maj, 2005   

Kartagina pokładała w pierwszej wojnie wiarę we flocie i w zasadzie nie miała zamiarów ofensywnych. Jedenak moim zdaniem w drugiej mogli się zmuc i wystawić dodatkowe statki. Albo znaleźć dobrego admirała. Filip V zapaprał sprawę, bo sam też nie miał floty. Dopiero tuż przed Kynoskefalaj zaczął budować chyba 50 okrętów. Wszystkie diabli wzięli po klęsce, a pieniądze poszły w błoto. Połączone floty mogłyby wygrać tę wojnę. Problem w tym, że Rzymu jeszcze wtedy nikt nie doceniał.

A co do opuszczania Rzymu przez sprzymierzeńców, to było ono w toku. Tyle tylko, że Rzymianie zaczęli wysyłać ekspedycje karne i atakować Kartaginę poza Italią. NIedługo po Kannach opanowali sytuację. Cokolwiek mówią ludzie przychylni Hannibalowi (a ja się do nich zaliczam, jest on wręcz moim ulubionym dowódcą) to jedyną jego szansą było wykorzystać szok po Kannach i podejść pod Rzym. Co prawda jego taktyka odrywania sprzymierzeńców była wykonalna, ale Rzymianie szybko zrozumieli, co oznacza jej powodzenbie i wykonali kolejny ruch.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Czw 12 Maj, 2005   

To była metoda Rzymu na nowe wojny. Zawierali sojusz z największymi mąciwodami w regionie, a potem oburzeni, że "biją naszych sprzymierzeńców" robili swoje, czyli wprowadzasli pax romana.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Sob 02 Lip, 2005   

Memnon napisał/a:
To była metoda Rzymu na nowe wojny. Zawierali sojusz z największymi mąciwodami w regionie, a potem oburzeni, że "biją naszych sprzymierzeńców" robili swoje, czyli wprowadzasli pax romana.


Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wojen Rzymu z Kartaginą. Punktami zapalnymi były Syrakuzy, będące pod ciągłą presją ze strony Kartaginy, czy Sagunt - hiszpanskie miasto w kartagińskiej strefie wpływów. Mimo ustalonych uprzednio granic w Hiszpanii Rzym poparł miasto Sagunt gdy oblężyli je kartagińczycy i wywołał w ten sposób II wojnę punicką. A wszystko po to, by Kartagina nie mogła się zbyt umocnić.
_________________
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Pon 04 Lip, 2005   

W sumie jak się chce wojny, to powód się znajdzie. A jak go nie ma, to się go stworzy. Tyle tylko, że chyba Rzymianie wpadli na to jeśli nie pierwsi to jako jedni z pierwszych i niezależnie od innych.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Nie 10 Lip, 2005   

Memnon napisał/a:
W sumie jak się chce wojny, to powód się znajdzie. A jak go nie ma, to się go stworzy. Tyle tylko, że chyba Rzymianie wpadli na to jeśli nie pierwsi to jako jedni z pierwszych i niezależnie od innych.


Aler przyznasz chyba Memnonie, że Rzymianie doskonale potrafili stosować taką własnie politykę zawłaszczania sobie ziem, lub praw do nich. Do Azji Mniejszej mieli prawa jako potomkowie Eneasza z Troi i dlatego też mieli prwo do zemsty na Grekach, w ogóle wszystko u nich było zazwyczaj doskonale zaplanowane.

I zawsze niszczyli najgroźniejszego przeciwnika z najmniejszego powodu, tak żeby nikt nie był w stanie zagrozić ich pozycji w basenie morza Śródziemnego.
_________________
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Pon 11 Lip, 2005   

Gladky napisał/a:
Memnon napisał/a:
W sumie jak się chce wojny, to powód się znajdzie. A jak go nie ma, to się go stworzy. Tyle tylko, że chyba Rzymianie wpadli na to jeśli nie pierwsi to jako jedni z pierwszych i niezależnie od innych.


Aler przyznasz chyba Memnonie, że Rzymianie doskonale potrafili stosować taką własnie politykę zawłaszczania sobie ziem, lub praw do nich. Do Azji Mniejszej mieli prawa jako potomkowie Eneasza z Troi i dlatego też mieli prwo do zemsty na Grekach, w ogóle wszystko u nich było zazwyczaj doskonale zaplanowane.

I zawsze niszczyli najgroźniejszego przeciwnika z najmniejszego powodu, tak żeby nikt nie był w stanie zagrozić ich pozycji w basenie morza Śródziemnego.


Ummm, zdaje się, że podbój Azji to kwestia wcześniejsza niż pomysłowość Wergiliusza. No ale to jest to co mówiłem. Powód się znajdzie. Chocby mityczny. Załuzmy, że chcę sprać komuś skórę. No niechbyś to był ty. Za co? Ano, za dobrze grałeś przeciwko memu znakomitemu znajomemu, czyt: Zulusowi. Jeśli ten powód będzie dobry, nikt nie piśnie w twojej obronie. Jeśli będzie kiepski, to liczba protestów będzie odwrotnie proporcjonalna do liczby kumpli z baseballami, których mogę zwołać. Oczywiście to tylko przykład. :lol: Stare prawo, które ostatnio w sposób spektakularny wykorzystał G. W. Bush porywając się na Saddama.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Czw 28 Lip, 2005   

Owszem, każdy powód jest dobry, ale należy też tutaj docenić pomysłowość, spryt wojenny i refleks Hannibala. W II Wojnie Punickiej nie pozwolił on Rzymianom na przejęcie inicjatywy, co nieuchronnie zadecydowałoby o przebiegu wojny, lecz sam napadł ich na ich własnej ziemi. moim zdaniem tylko to tak przeciągnęło starcie obu wielkich potęg.

Gdyby Hannibal dysponował większymi siłami, albo równoczesnie z nim uderzyli ze Wschodu choćby Grecy, czy seleucydzi, Rzym nie wytrzymałby tego naporu. Zabrakło po prostu trochę ludzi. I tutaj dostrzegamy największą wartość rzymskiego systemu mobilizacyjnego i zasobów ludzkich...
_________________
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Czw 28 Lip, 2005   

Gladky napisał/a:
Owszem, każdy powód jest dobry, ale należy też tutaj docenić pomysłowość, spryt wojenny i refleks Hannibala. W II Wojnie Punickiej nie pozwolił on Rzymianom na przejęcie inicjatywy, co nieuchronnie zadecydowałoby o przebiegu wojny, lecz sam napadł ich na ich własnej ziemi. moim zdaniem tylko to tak przeciągnęło starcie obu wielkich potęg.

Gdyby Hannibal dysponował większymi siłami, albo równoczesnie z nim uderzyli ze Wschodu choćby Grecy, czy seleucydzi, Rzym nie wytrzymałby tego naporu. Zabrakło po prostu trochę ludzi. I tutaj dostrzegamy największą wartość rzymskiego systemu mobilizacyjnego i zasobów ludzkich...


Wiesz co Gladky, myślę, że co innego zadecydowało o sukcesie Rzymian w II wojnie i o wielu sukcesach potem. Po Kannach Hannibal nie uderzył na Rzym z bardzo prostego powodu. Jego armia złaożona z bitnych, ale nieprzeszkolonych pod kątem inżynieryjnym ludzi nie byłaby w stanie przeprowadzić oblężenia. Wzięcie miasta głodem też nie wchodziło w grę, bo na morzu panowała flota rzymska. To samo dotyczy tego co Rzymianie robili w międzyczasie. Przecież Hannibal wygrywał w Italii, a Scypion najspokojniej w świecie zdobywał Nową Kartaginę. I to w momencie. Tak samo padła Messyna, choć nieco wcześniej. Zdolności mobilizacyjne na nic by się zdały po Kannach. Jednorazowo przwecież republika i tak mogła w sumie wystawić o ile dobrze pamiętam 120.000 ludzi. A tym trzeba było obsadzić twierdze, postawić garnizony i osłaniać tyły. POd Kannami było 80.000 żołnierzy, z tego 50-60 tyś zostało wyeliminowanych. Wielu dostało się do niewoli. Nowa armia mogła zostać wystawiona najwcześniej za kilka miesięcy, a do Rzymu było zdaje się sto kilkadziesiąt kilometrów. Przy dobrym wiertrze dwa-trzy dni marszu. Hannibal popełnił jeden jedyny błąd. Gdyby podszedł pod Rzym (a co mu zależało spróbować) może wziąłby miasto tym, czego w Rzymie wtedy było pod dostatkiem: strachem. Na jego usprawiedliwienie można powiedzieć, że mógł sobie nie zdawać sprawy ile do powiedzenia w Rzymie ma spanikowany motłoch. Zdaje się, że o tym juz gdzies pisałem, ale tu piszę raz jeszcze uzupełniając też nieco swoimi przemyśleniami.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Wto 02 Sie, 2005   

Memnon napisał/a:
Wiesz co Gladky, myślę, że co innego zadecydowało o sukcesie Rzymian w II wojnie i o wielu sukcesach potem. Po Kannach Hannibal nie uderzył na Rzym z bardzo prostego powodu. Jego armia złaożona z bitnych, ale nieprzeszkolonych pod kątem inżynieryjnym ludzi nie byłaby w stanie przeprowadzić oblężenia. Wzięcie miasta głodem też nie wchodziło w grę, bo na morzu panowała flota rzymska. To samo dotyczy tego co Rzymianie robili w międzyczasie. Przecież Hannibal wygrywał w Italii, a Scypion najspokojniej w świecie zdobywał Nową Kartaginę. I to w momencie. Tak samo padła Messyna, choć nieco wcześniej. Zdolności mobilizacyjne na nic by się zdały po Kannach. Jednorazowo przwecież republika i tak mogła w sumie wystawić o ile dobrze pamiętam 120.000 ludzi. A tym trzeba było obsadzić twierdze, postawić garnizony i osłaniać tyły. POd Kannami było 80.000 żołnierzy, z tego 50-60 tyś zostało wyeliminowanych. Wielu dostało się do niewoli. Nowa armia mogła zostać wystawiona najwcześniej za kilka miesięcy, a do Rzymu było zdaje się sto kilkadziesiąt kilometrów. Przy dobrym wiertrze dwa-trzy dni marszu. Hannibal popełnił jeden jedyny błąd. Gdyby podszedł pod Rzym (a co mu zależało spróbować) może wziąłby miasto tym, czego w Rzymie wtedy było pod dostatkiem: strachem. Na jego usprawiedliwienie można powiedzieć, że mógł sobie nie zdawać sprawy ile do powiedzenia w Rzymie ma spanikowany motłoch. Zdaje się, że o tym juz gdzies pisałem, ale tu piszę raz jeszcze uzupełniając też nieco swoimi przemyśleniami.


Być może istaniała realna szansa zdobycia Rzymu, ale nie jestem pewien, czy rzeczywiście było to możliwe. Ja uważam wręcz, że raczej mało prawdopodobne. tym bardziej, że żołnierze Hannibala też topnieli w oczach. Potrzebne były posiłki, cały czas było potrzebne wsparcie, ale nagle się okazało, że nie ma jego źródeł...

Do Galów było daleko, Kartagina już nie miała możliwości poboru, zostali tylko sojusznicy Rzymu w południowym bucie...

Moim zdaniem trzeba było zawrzeć sojusz z jakimś silnym państwem wschodu. To była jedyna szansa na rzucenie Rzymu na kolana...
_________________
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Śro 03 Sie, 2005   

Kartagina miała możliwość wysłania Hannibalowi wojsk. Co więcej, wysłała je (w tym kilkanaście słoni), ale konwój musiał zawrócić bo natknął się na znacznie silniejszą flotę rzymską.

Nie przeczę, że szansa na zdobycie Rzynmu była raczej nikła, ale powtarzam co mu zależało spróbować. Może za pomocą kija i marchewki jakoś by siędało.

A co do sojuszu, to zawarł go z Filipem V i co? Filip miał dalej swoje zmartwienia, Hannibal swoje, bo obaj nie mieli floty.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Darth (ocenzurowany)
"Global Thermonuclear War"


Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 1942
Skąd: Płock
Wysłany: Śro 03 Sie, 2005   

Kartagina + Macedonia + Seleucydzi = recepta na powstrzymanie a moze nawet pokonanie Rzymu.

Bez tego - było bicie przeciwników częściami przez Synów Wilczycy :twisted:

Nawet jeszcze Antioch miał szansę przynajmniej ich zastopowania - tylko powinien był się dogadać z Filipem.

Niestety; ci wszyscy władcy naokoło mieli jakiś taki dziwny zwyczaj nieplanowania naprzód i nieprzewidywania konsekwencji działań swoich i innych graczy... Rzymu nikt nie brał na poważnie - a chyba tylko tam patres potrafili dążyć do celu z konsekwencją nawet wieloletnią. Zobaczcie - Kartagina to około 100 lat rywalizacji, trzy wojny (w tym dobicie leżącego) - cały czas z myślą przewodnia o zdobyciu dominacji. Nie widzę w okolicy żadnego państwa/dynastii tak konsekwentnego w działaniu.
_________________
Oh, Mother Russia, union of lands,
Will of the people strong in command.
Oh, Mother Russia, union of lands -
Once more victorious the Red Army stands!

[Sabaton - The art of War - Panzerkampf]


Kosovo i Metohija je Srbija!
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Czw 04 Sie, 2005   

Darth (ocenzurowany) napisał/a:
Kartagina + Macedonia + Seleucydzi = recepta na powstrzymanie a moze nawet pokonanie Rzymu.

Bez tego - było bicie przeciwników częściami przez Synów Wilczycy :twisted:

Nawet jeszcze Antioch miał szansę przynajmniej ich zastopowania - tylko powinien był się dogadać z Filipem.

Niestety; ci wszyscy władcy naokoło mieli jakiś taki dziwny zwyczaj nieplanowania naprzód i nieprzewidywania konsekwencji działań swoich i innych graczy... Rzymu nikt nie brał na poważnie - a chyba tylko tam patres potrafili dążyć do celu z konsekwencją nawet wieloletnią. Zobaczcie - Kartagina to około 100 lat rywalizacji, trzy wojny (w tym dobicie leżącego) - cały czas z myślą przewodnia o zdobyciu dominacji. Nie widzę w okolicy żadnego państwa/dynastii tak konsekwentnego w działaniu.


Wiesz co, nie żebym się czepiał, ale twoje słowa to ewidentna ocena post factum. Wiesz jak doszło do spotkania się Rzymu z pierwszm państwem hellenistycznym (wiem o Pyrrusie, chodzi mi o sytuację kiedy to Rzym był agresorem). Rzym zajął niewielki skrawek lądu, który akurat Filip uważał za swój. Było to jeszcze gdzieś przed inwazją Hannibala o ile dobrze pamiętam. Bitwa pod Mmagnezją to 190 rok pne, bitwa z resztą była tak na dłuższą metę kontynuacją Kynoskefalaj. O co mi idzie. Żeby udowodnić, że rozprawa ze wschodem, z państwami hellenistycznymi to kwestia 1 do 2 pokoleń. jak u można mówić o konsekwencji, jak Rzym, któr do tej pory nie miał żadnych interesów na Bałkanach nagle pojawia się tam i w kilkadziasiąt lat później juz jest w Syrii i na całym Bliskim Wschodzie. I niedocenianie Rzymu to też ocena post facum Jeseś mi w stanie wskazać, kto będzie wnajbliższm czasie dominował nad światem? To posaw się w suacji amch ludzi, kórz mieli do dspozcji znacznie mniej informacji niz mn
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Czw 04 Sie, 2005   

Sory, kłopoty techniczne, a nie chciało mi się tego drugi reaz pisać. Wracając do tematu:

... którzy mieli znacznie mniej informacji niż ty :!: Chodzi po prostu o to, że do układu kilkusetletniego nagle wpada nowy element i to rzeczywiście niedoceniany no i co? Co ty byś zrobił mój dalekowzroczny współrozmówco.

Przepraszam za sarkazm, ale już mnie #$&** jak słyszę o patrzeniu w przyszłość i o tym jaki to Rzym był konsekwentny. Mówicie tak, jakby Rzym, miał swój osobny mózg i tylko kierował konsulami. Rzym to po prostu zmilitaryzowane społeczeństwo, które sporo ze swej wielkości zawdzięczało właśnie wojnie, przez co prowadziło ją nieustanniei tylko szukało pretekstów, o czym już była mowa. Po prostu sytuacja politycznomilitarna była taka a nie inna i w ciągu kilkuset lat akurat Rzym stał się imperium. I jezcze jedno, to tak jakby mówić, że Czuingis Chan jeszcza zanim zjadnoczył plemiona mongolskie już widział oczami wyobraźni stepy i lasy Rusi. Przecież większość, nawet senatorów, nie bardzo wiedziała gdzie Kartagina jest. :!: , a pewnie żądan nie widzxiał jej na oczy :?
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Darth (ocenzurowany)
"Global Thermonuclear War"


Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 1942
Skąd: Płock
Wysłany: Czw 04 Sie, 2005   

Może i nie widział, ale wystarczająca większość zdawała sobie sprawe z konsekwencji pokonania tejże Kartaginy (czy szerzej - wojny z nią o dominację) - i potrafiła ten cel realizować, w toku działań długofalowych. Problem w tym, że pozostałe okoliczne potęgi nie zauważyły, co może wyniknąć z rzymskiej polityki ekspansji tudzież z ich podejścia do spraw wojny. Najpierw powstrzymali Pyrrusa, potem w I Wojnie Punickiej zniszczyli morską potęgę Kartaginy i odebrali jej wyspy... i dalej nie mieli dość. Nikt nie zauważył, co z tego może wyniknąć?
Już w temacie F. vs. K pojawiła sie chyba teza, że Rzym to takie kolejne wcielenie Asyryjczyków, budujących imperium bezwzględnie i brutalnie. Fakt, że między tymi państwammi było już wtedy jakieś 500-600 lat różnicy, ale jednak działanie Rzymu wyróżniało się na tle pozostałych.
_________________
Oh, Mother Russia, union of lands,
Will of the people strong in command.
Oh, Mother Russia, union of lands -
Once more victorious the Red Army stands!

[Sabaton - The art of War - Panzerkampf]


Kosovo i Metohija je Srbija!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9