Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Szanse we wrześniu'39 -c.d.
Autor Wiadomość
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

No ale niemiaszki jakoś nie dostali „psychozy poznańskiej” mając na tyłach „całą” armię Poznań, dlaczego mieliby się przejmować brygadą kawalerii? Po pierwszym dywersyjnym ataku wiedzieli by już że nie wszyscy swoi są swoi a duży związek jak korpus wytropiliby i rozpiżyli od razu (o ile nie zrobili by tego już pierwszego dnia co by im takie samodzielne korpusy nie bruździły na tyłach i z całą pewnością można liczyć że „poważyliby” się na taki precedens) a raczej nie jest ona celem punktowym. Taki Hubal i paru jego kumpli, mogli sobie hasać ponieważ przy sile jaką dysponowali i możliwościach jej użycia tak naprawdę praktycznie wcale Niemcom nie przeszkadzali. Co im się udało zdziałać? Pohałasowali, pomachali szabelką i skończyło się na tym że dostali bęcki gdy przyszła na nich pora.

Przede wszystkim trzeba założyć że Niemcy znaliby mniej więcej rozlokowanie naszych wojsk, to oznacza że musieliby zastosować całkowicie inną strategię i od tego należy zacząć rozważania – o czym już wspomniał jeden z kolegów. Ocenianie że Niemcy dostali by świra z powodu naszej kawalerii na tyłach, na podstawie tego jak przebiegały działania we wrześniu 39 jest nieporozumieniem. Przy innym rozlokowaniu wojsk nie byłoby września 39, nie w takim wydaniu.
Podstawowym celem byłoby najprawdopodobniej rozbicie polskiej armii więc jak dla mnie chyba najsensowniej by zrobili gdyby zgromadzili większość zaopatrzenia w Prusach i Czechosłowacji, atakowali taką ilością wojska jaką się da przez beskidy na Rzeszów (skoro w ardenach się udało :wink: ) a resztę jak najszybciej przerzucili do Prus, w między czasie zasypując naszych bombami i stamtąd dopiero przez Lomżę większością sił. A po Wielkopolsce niech sobie hasają kawalerzyści, co to komu przeszkadza.
I teraz dopiero pytanie: Co by się stało?
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
krzysiek65
St. szeregowy


Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 43
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Dokładnie. Ja bym powiedział, że to raczej nasza kawaleria miała psychozę niemieckich czołgów - widziano i niszczono jest wszędzie, nawet tam gdzie ich nie było.

Był taki epizod, że XIX korpus zmot. miał na swoich tyłach dwie brygady kawalerii (Suwalską i Podlaską) i jak to się skończyło? Ano tak, że obie brygady zostały w zasadzie rozbite za pomocą natarcia dwóch batalionów piechoty zmotoryzowanej. Odtwarzały się potem długo i namiętnie i wydostały się z worka tylko z powodu luki pomiędzy 21 a 206 dywizją piechoty. Poza jednostkami pierwszego rzutu, Niemcy dysponowali naprawdę sporymi odwodami armijnymi i grupy armii i byli w stanie rozbić naszą całą kawalerię bez odwoływania się do jednostek pierwszego rzutu.

Natomiast nie zgadzam się, żeby cofnięcie się na linię rzek zmieniało polityczne cele wojny ze strony Niemiec - ich celem było zniszczenie naszego państwa, a nie okrojenie części terytorium, i co ciekawe mieliśmy wszelkie przesłanki, żeby o tym wiedzieć. Natomiast żądanie Anglii dotyczyło wycofanie się z Polski, a nie tylko przerwanie działań. Nawet gdyby Niemcy ogłosili jednostronny rozejm po zajęciu Śląska i Wielkopolski, czas działałby na korzyść Koalicji - Polski, Francji i Anglii. Moglibyśmy stale się wzmacniać (korzystając z dostaw kupowanych wszędzie gdzie się da), a Francuzi mogliby kontynuować ofensywę.

W interesie Niemiec leżało jak najszybsze zlikwidowanie Polski, a nie utrzymywanie dwóch frontów. Rozejm, w przypadku nie naruszenia głównych sił naszej armii był zupełnie niemożliwy. Jeśli nasze władze obawiały się takiego rozwiązania, to tylko z powodu braku wiary w postawę sojuszników... jak wiemy, była to obawa całkowicie nieuzasadniona.

Pozdrawiam
Krzysiek
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Nieuzasadniona? Ano wojna dotarla do Francji dopiero po okresie 1 roku, gdy Niemcy wjechali do Francji... "Smieszna" wojne mielismy. Od zrzucanych ulotek Niemcom drzaly nogi... Uwazam ze Niemcy mogli tak zrobic jak pisze WZ, tworzac bufor na granicy z Sowietami. A gros wojsk zdazyliby zniszczyc. (podobnie L. Moczulski Wojna Polska 1939)
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

WZ napisał/a:

Poniekąd tak właśni rozegralismy wojnę roku 1939. Wpuściliśmy i XVI i XV i 5 DPnc. i 4 DLek z 2 SPanc. Tylko nigdy niebyliśmy w stanie swtorzyć odwodów do ich zlikwidowania, nie mówiąc o załataniu dziur po ich przejechaniu przez nasz front.
Przypomnę jedynie, ze te korpusy same pozbawiły się paliw i taka 5 DPanc. sidziała pod Sandomierzem kilka dni, zaopatryana w paliwo z powietrza.
By dokonać takiej akcji na masową sklaę, nalezało mieć nie tylko plan, ale i wojska rownrzędne przeciwnikowi choćby na odcinku owego zniszczenia na tyłch. Niemcy pokazali nad Bzurą, że nawet trzy nasze dywizje nie sa w stanie rozbić ich jednej. u chyba nie chodziło o plan działania, a o mentalność i sposób dowodzenia, tj. brak improwizacji na szczeblech wszelkich.


Poniekąd tak. Nie mieliśmy tylko nigdzie solidnego frontu. A w tej koncepcji jest. Na lini rzek w głębi kraju.
Kawaleria ma tu robic szum, nie każę jej wcale walczyć z pierwszą linia tylko z taborami.
 
 
krzysiek65
St. szeregowy


Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 43
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Po pierwsze - Francuzi atakowali i szykowali się do ofensywy, mobilizowali wojsko, zbroili się na potęgę.

Po drugie - w jaki sposób mogliby Niemcy rozbić większość naszej armii, skoro założenie jest takie, że zajmują tereny nie bronione i ogłaszają rozejm? :)

Po trzecie - Moczulski jest troszkę przeterminowany, nieprawdaż?

Pozdrawiam
Krzysiek
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Fanatyk napisał/a:
Nieuzasadniona? Ano wojna dotarla do Francji dopiero po okresie 1 roku, gdy Niemcy wjechali do Francji... "Smieszna" wojne mielismy. Od zrzucanych ulotek Niemcom drzaly nogi... Uwazam ze Niemcy mogli tak zrobic jak pisze WZ, tworzac bufor na granicy z Sowietami. A gros wojsk zdazyliby zniszczyc. (podobnie L. Moczulski Wojna Polska 1939)

Tylko że „korytarz”, Gdańsk i co tam jeszcze Hitler żądał, to nie były cele strategiczne tylko pretekst do wojny. celem Hitlera o ile pamiętam był Lebensraum (czy jak to się tam pisze) i nie w Wielkopolsce tylko na wschodzie u ruskich. Przecież Hitler chciał załatwić zachód nie po to że mu była Francja i Anglia potrzebna, tylko dlatego że nie chciał rozpoczynać wojny na wschodzie mając potencjalnych wrogów na zachodzie. W ówczesnym układzie politycznym musiał najpierw całkowicie załatwić Polskę ponieważ nie miał wystarczających sił aby walczyć na 2 frontach a wiedział że Polacy uniosą się honorem i pomogą aliantom i przeczuwał lub miał solidne podstawy aby sądzić że alianci nie pomogą Polakom.
Plan był: zniszczyć Polskę żeby zniszczyć Aliantów zachodnich żeby zniszczyć Ruskich i zdobyć Lebensraum. Żaden rozejm nie wchodził w grę.
Wuk napisał/a:
WZ napisał/a:

Poniekąd tak właśni rozegralismy wojnę roku 1939. Wpuściliśmy i XVI i XV i 5 DPnc. i 4 DLek z 2 SPanc. Tylko nigdy niebyliśmy w stanie swtorzyć odwodów do ich zlikwidowania, nie mówiąc o załataniu dziur po ich przejechaniu przez nasz front.
Przypomnę jedynie, ze te korpusy same pozbawiły się paliw i taka 5 DPanc. sidziała pod Sandomierzem kilka dni, zaopatryana w paliwo z powietrza.
By dokonać takiej akcji na masową sklaę, nalezało mieć nie tylko plan, ale i wojska rownrzędne przeciwnikowi choćby na odcinku owego zniszczenia na tyłch. Niemcy pokazali nad Bzurą, że nawet trzy nasze dywizje nie sa w stanie rozbić ich jednej. u chyba nie chodziło o plan działania, a o mentalność i sposób dowodzenia, tj. brak improwizacji na szczeblech wszelkich.


Poniekąd tak. Nie mieliśmy tylko nigdzie solidnego frontu. A w tej koncepcji jest. Na lini rzek w głębi kraju.
Kawaleria ma tu robic szum, nie każę jej wcale walczyć z pierwszą linia tylko z taborami.

Pod warunkiem że Niemcy uderzaliby dokładnie tak jak w rzeczywistości to zrobili, co przy innym rozlokowaniu naszych wojsk jest mało prawdopodobne, z czego z kolei wynika że nasi dzielni kawalerzyści nie mieli by taborów z którymi mogliby walczyć, a nawet gdyby to Niemcy i tak by ich rozwalili od razu żeby nie mieć kłopotu w przyszłości. Nawet mając wolną drogę do Warszawy, nad Wisłą i tak musieliby się zatrzymać żeby podciągnąć odwody zanim uderzą dalej, a uderzać dalej musieli – patrz wyżej, tylko po co sobie wydłużać na upartego linie zaopatrzeniowe i zdobywać to co nie jest bronione i nie ma znaczenia strategicznego?
Cytat:
Po pierwsze - Francuzi atakowali i szykowali się do ofensywy, mobilizowali wojsko, zbroili się na potęgę.

I ranili dotkliwie niemiecki ordnung zaśmiecając ulice ulotkami. Zapewne była to inteligentna prowokocja do uderzenia na linię magimota.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

jogi bear napisał/a:

I teraz dopiero pytanie: Co by się stało?


Nadal twierdzę, że mobilizacja na lini rzek dałaby większy efekt militarny i byłaby wydajniejsza logistycznie. Przecież przegrywaliśmy w marszu cofając się z nad granicy, a nie w polu. Plan Z dał Niemcom Polskę na tacy jak upieczoną gęś. Ja jakoś nie widzę Niemieckich sukcesów w bezpośrednim natarciu. Zawsze obchodzili skrzydła i wygrywali szybkością.
 
 
krzysiek65
St. szeregowy


Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 43
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

To legendy - przełamanie solidnie umocnionej pozycji pod Nowogrodem zajęło Niemcom mniej więcej 30 godzin, przy użyciu jednej dywizji piechoty.

Oczywiście można powiedzieć, że to wina złego ugrupowania wojsk polskich i jeszcze gorszego dowodzenia operacyjnego, tym niemniej jednak długo im to nie zajęło.

Pozdrawiam
Krzysiek
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Z całą pewnością Niemcy mieliby o niebo większy zgryz i tu właśnie należy zadać sobie pytanie, co by zrobili wtedy Niemcy i dopiero rozważać jak to się mogło skończyć.
Ale pomysł pozostawienia całych korpusów, czy nawet brygad za linią frontu uważam za – sorki ale – poroniony. Jak długo to by mogło działać zwarzywszy na choćby zapasy żarcia potrzebnej amunicji, mieliby grabić okolicznych wieśniaków czy jak? A poza tym mocno naciągnięte jest to że Niemcom nie udałoby się dopaść i rozbić korpusu. Co innego małe oddziały dywersyjne, takie jest w miarę łatwo przyzwoicie zaopatrywać, łatwo ukryć a w razie czego sporej pomocy mogą użyczyć nawet miejscowi.
Natomiast:
WZ napisał/a:
Niemcy pokazali nad Bzurą, że nawet trzy nasze dywizje nie są w stanie rozbić ich jednej.

krzysiek65 napisał/a:
Był taki epizod, że XIX korpus zmot. miał na swoich tyłach dwie brygady kawalerii (Suwalską i Podlaską) i jak to się skończyło? Ano tak, że obie brygady zostały w zasadzie rozbite za pomocą natarcia dwóch batalionów piechoty zmotoryzowanej.

Ale jak tu myśleć inaczej niż o dzielnych super wyszkolonych Polakach skoro począwszy od przygód „Rudego” który natłukł Tygrysów, zawsze uczą naród że jeden nasz żołnierz ma wartość bojową plutonu każdej innej nacji. Amerykanie mają jednego Rambo, a u nas jest przynajmniej ze 3 korpusy Rambo, Szwarcenegerów, Klosów i kogo tam jeszcze.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Cytat:
No ale niemiaszki jakoś nie dostali „psychozy poznańskiej” mając na tyłach „całą” armię Poznań,


Niemcom z tego co kojarzę Armia Poznań jakoś "umknęła" w trakcie kampanii i jej odnalezienie sie w trakcie zwrotu nad Bzurą narobiło sporo zamieszania.

Polska kawaleria robila jakies smieszne zagony na tereny Niemiec - w Prusach o ile pamietam - bez jakichs szczegolnych efektow.

W 1939 roku kawaleria była już formacją przestarzałą - i żadne gdybanie tego nie zmieni. Gdybysmy zamiast tych kilkunastu brygad kawalerii mieli polowe brygad pancerno-motorowych to Niemcom troche krwi bysmy napsuli...
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

"To legendy - przełamanie solidnie umocnionej pozycji pod Nowogrodem zajęło Niemcom mniej więcej 30 godzin, przy użyciu jednej dywizji piechoty."

Całkowicie się nie zgadzam z takim gadaniem. Generalnie przygotowana piechota i kawaleria wytrzymywała frontalny atak Niemców w 1939 roku. Góry Borowskie, Mława, Mokra, Śląsk, Warszawa, Westerplatte, Wizna. Zawsze leciały skrzydła, wiszące w próżni zgodnie z taktyką "obrony ruchowej", albo ogólna sytuacja nakazywała odwrót lub poddanie się. Proszę u Mariana Porwita sprawdzić jak zaczynały się przegrane boje obronne. Groźbą oskrzydlenia a nie przełamaniem. Ja nie znam przypadku przełamiania polskiej obrony w bezpośrednim ataku. Na regulaminowych odcinkach obrony DP o BK trzymały się. Proszę mnie wyprowadzić z błędu. Kiedy, gdzie i jak wyglądała taka sytuacja.
Znam za to piekne przykłady załamania się niemiekiego ataku.
 
 
krzysiek65
St. szeregowy


Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 43
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Ja nie muszę sprawdzać u Porwita - mam dokładny opis walk o Nowogród z obu stron konfliktu, łącznie z meldunkami 3 pułku piechoty (niemieckiego). Po prostu od momentu systematycznego przystąpienia do przełamania, aż do momentu przełamania obrony minęło ok. 36 godzin. Straty niemieckie wyniosły ok. 90 osób. Tyle o Nowogrodzie. Oczywiście dużo winy jest po naszej stronie - praktyczny brak artylerii, brak odwodów, spóźniony kontratak 42 pp.

Natomiast Wizna... cóż. Najbardziej pasuje tutaj komentarz Majorkiewicza do słów Guderiana: "Gdyby Guderian zainterweniował bardziej skutecznie 9 rano pozycja zostałaby przełamana tego samego dnia do południa". A Majorkiewicz był przecież oficerem sztabu SGO "Narew"... ale znów - symboliczna obsada odcinka, brak odwodów i artylerii.

Niestety obawiam się, że ciągle poruszamy się w sferze mitów opartych o polskie relacje nie skonfrontowane z dokumentami strony przeciwnej (Amerykanie dokonali takiej konfrontacji, połączonej ze wspólnymi niemiecko-amerykańskimi podróżami sztabowymi jeszcze w latach 50).

Pozdrawiam
Krzysiek
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:
"To legendy - przełamanie solidnie umocnionej pozycji pod Nowogrodem zajęło Niemcom mniej więcej 30 godzin, przy użyciu jednej dywizji piechoty."

Całkowicie się nie zgadzam z takim gadaniem. Generalnie przygotowana piechota i kawaleria wytrzymywała frontalny atak Niemców w 1939 roku. Góry Borowskie, Mława, Mokra, Śląsk, Warszawa, Westerplatte, Wizna. Zawsze leciały skrzydła, wiszące w próżni zgodnie z taktyką "obrony ruchowej", albo ogólna sytuacja nakazywała odwrót lub poddanie się. Proszę u Mariana Porwita sprawdzić jak zaczynały się przegrane boje obronne. Groźbą oskrzydlenia a nie przełamaniem. Ja nie znam przypadku przełamiania polskiej obrony w bezpośrednim ataku. Na regulaminowych odcinkach obrony DP o BK trzymały się. Proszę mnie wyprowadzić z błędu. Kiedy, gdzie i jak wyglądała taka sytuacja.
Znam za to piekne przykłady załamania się niemiekiego ataku.


A po co mieli by szturmować zawzięcie jakieś pozycje , jesli mogli je obejsc?

1.Mława-ile mielismy takich pozycji?Gdzie była spora ilosc schronów bojowych podporzadkowanych armii w polu? I Niemcy po pierwszych niepowodzeniach obeszli ta pozycje.
Swoja drogą ataklujace wtedy dywizje niemieckie były tymi III rzutu, jesli dobrze pamietam.

2.Mokra-to był wyjatek

3.ślask-a co z tym śląskiem?Po 3 dniach polacy opuscili jedyny umocniony rejon niemal bez walki.Po co Niemcy mieli by atakowac frontalnie?

4.Westerplatte-izolowany punkt, swoja droga szturmowały tam głównie oddziały gdańskie o wyszkoleniu i uzbrojeniu podobnemu naszej ON. Ciekawi mnie co by było gdyby niemiaszkom na serio zalezało na szybkim zdobyciu Westerplatte-atak batalionu szturmowego pionierów ile by trwał?Bo chyba nie tydzien?


5. Wizna-znowu schrony bojowe i wyjatkowo korzystny teren, no i niemcy jakby nie patrzec zrealizowali swój cel.

w ogóle to raczej podajesz sytacje nietypowe-bo Wizna,Mokra,Mława,Westerplatte to przeciez wyjątki , a nie żadna reguła. W otwartym terenie dostawaliśmy niemal zawsze po tyłku-Mokra to własnie wyjatek.



a Warszawa-w pismie Forteca był ciekawy artykuł-niemcy gdy zaczeli nie blokowac, a szturmowac polskie pozycje to szybko zdobyli bez większych problemów kilka silnie bronionych fortów, pionierzy szybko to załatwiali jesli było trzeba.


Obawiam sie ,że wrzesień 39 za bardzo obrósł mitami.

Tam gdzie musieli za wszelka cene zdobyc umocniony rejon szturmem-to zawsze to im sie udawało; Wizna,forty warszawskie,Wegierska górka,Nowogród, Różan itp

Tam gdzie nie musieli tego robic co oczywiste woleli obejśc pozycję lub powierzali zadanie jednostkom tyłowym.
 
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Linii Maginota Niemce też nie mogli w żaden sposób zdobyć w frontalnym ataku, dopiero jak podstępnie otoczyli dzielnych Francuzów...
Jak to kino i legendy tworzą historię.
Cytat:
Nie mieliśmy tylko nigdzie solidnego frontu.

Bo w Blitzkriegu właśnie o to chodzi żeby nie było solidnego frontu, chodzi o to że by przełamać, otoczyć i zniszczyć. Armia Poznań Niemcom raczej się nie zawieruszyła, oni ją po prostu zignorowali i mieli rację bo w całej kampanii nie odegrała praktycznie żadnej roli – no poza tym epizodem nad Bzurą.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
krzysiek65
St. szeregowy


Dołączył: 14 Kwi 2006
Posty: 43
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

No tak, ale w odróżnieniu od Linii Maginota, Nowogród i Wiznę szturmowali czołowo i obie pozycje przełamali stosunkowo szybko.

Pozdrawiam
Krzysiek
 
 
Gość

Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

jogi bear napisał/a:
Linii Maginota Niemce też nie mogli w żaden sposób zdobyć w frontalnym ataku, dopiero jak podstępnie otoczyli dzielnych Francuzów...
Jak to kino i legendy tworzą historię.
Cytat:
Nie mieliśmy tylko nigdzie solidnego frontu.

Bo w Blitzkriegu właśnie o to chodzi żeby nie było solidnego frontu, chodzi o to że by przełamać, otoczyć i zniszczyć. Armia Poznań Niemcom raczej się nie zawieruszyła, oni ją po prostu zignorowali i mieli rację bo w całej kampanii nie odegrała praktycznie żadnej roli – no poza tym epizodem nad Bzurą.


Tak, tyl;ko dlaczego dla odparcia Kutrzeby ściągnęli sioły kilkukrotnie przewyższające siły PeGe?
Czyżby dlatego, ze ignorowali Poznaniaków i Pomorzan?
 
 
Gość

Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

No bez przesady - Wizna i LM to zupelnie inne kategorie umocnien...MOze mozna porownywac gdyby nie wysuszone latem przeszkody wodne ale tak to bylo tylko kilka bunkrow - nie zdobyto ich szybciej bo nie mial kto popedzic batem atakujacych jednostek (co nie umniejsza walecznosci obroncow).
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Szlachetni Panowie, ponawiam pytanie:
Gdzie i kiedy Niemcy przełamali regulaminowo obsadzony odcinek polskiej obrony? :D :D :D Regulaminowo a nie byle jak. Przełamanie 100 km odcinka obsadzonego jedną DP to nie jest żadne przełamanie. To tylko przejcie przez linie dozoru.
Chyba 5 raz zwracam uwagę, że tzw. obrona manewrowa vel ruchowa nie miała żadnej podstawy w regulaminach walki. Ja w każdym razie niczego takiego w nich nie znalazłem, ani nie znam nikogo, kto by znalazł.
Ostatnio zmieniony przez Wuk Śro 07 Maj, 2008, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Zapomniałem dodać takiej :wink: emotki pomiędzy ataku i przecinkiem, chodzi o to że zawsze lepiej osiągnąć cel mniejszym nakładem sił – czyli w przypadku umocnionych pozycji otoczyć jeśli można – i atakować zawsze najsłabsze miejsce, jak to mówią: „obrona jest tak silna jak jej najsłabszy punkt”.

Zulu, zgodnie z powiedzonkiem: „nie śliń się, spluń raz a dobrze”.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
Ostatnio zmieniony przez jogi bear Śro 07 Maj, 2008, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:
Szlachetni Panowie, ponawiam pytanie:
Gdzie i kiedy Niemcy przełamali regulaminowo obsadzony odcinek polskiej obrony? :D :D :D

A jak przez okrążenie to nie przełamany? :roll:

A ile my mieliśmy takich odcinków nadających się do „regulaminowego obsadzenia”?
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
Ostatnio zmieniony przez jogi bear Śro 07 Maj, 2008, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 9