Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Szanse we wrześniu'39 -c.d.
Autor Wiadomość
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   Szanse we wrześniu'39 -c.d.

Jak wiadomo z logiki formalnej i ogólnej metodologi nauk równowaga układów empirycznych niestabilnych liniowo jest ... problematyczna. Przewidywanie stanu takiego układu jest w zasadzie niemożliwe, bo nawet nie statystyczne. wojna jest takim układem. :D Zatem szanse były, przynajmniej teoretycznie rzecz biorąc. W praktyce trudno to sobie wyobrazić, ale jak wiadomo są rzeczy o których nie śniło się nawet Hitlerowi.
Taki plan kiedyś wykombinowałem sobie w miejsce historycznej improwizacji zwanej szumnie Planem Z.
Wszystkie brygady kawalerii, obrona narodową i samodzielne batalioty piechoty mobilizują się w marcu '39 (w ramach cześciowej mobilizacji) i obejmują dozór granicy. Reszta armii mobilizuje się powszechnie i zajmuje pozycje wyjściowe w głębi kraju z najwiekszą wydajnością na kierunki Śląsk i Prusy. Zadaniem sił dozorujących granice jest usunięcie się z pod uderzenia i wyjście na tyły nacierających Niemców (co łatwo było zrobić bo kierunki uderzeń n-pla były znane w II oddziale SG i niechcący zrobił to nawet Kutrzeba, a następnie typowe zagony kawaleryjskie na tyły i linie zaopatrzenia nacierających korpusów pancernych. Żadnej "obrony manewrowej". Główna linia oporu tworzona przez DP na maksymalnie skrócomych kierunkach w głębi kraju.
Efekt polityczny taki sam jak przy planie Z. A ponadto powinno to wprowadzić chaos w niemiecki plan, spowolnić marsz jednostek motorowych, uniezależnić polskie działania od łączności z NW, zminimalizować wsparcie Luftwaffe (na własnych tyłach dobór celów jest problematyczny). Do zwalczania kawalerii na krótkich dystansach konieczne byłoby użycie jednostek motorowych a to oznaczałoby osłabienie uderzeniowych korpusów niemieckich. Praktyka pokazuje, ze samo posuwanie się jednostki motorowej bez walki zmniejsza jej wydajność bojową z każdym przejechanym kilometrem. Przełamywanie głównej lini obronnej musiałoby zatem wiązać się z reorganizacją tyłów (na co Niemcy nie mieli czasu). Mieliby dylamat: czy zrobić porządek z kawalerią na swoich tyłach czy nacierać mimo niepewności zaopatrzenia? Ponieważ nie mieli większych dylematów w 1939 roku to juz samo to, że mieliby, byłoby osiągnieciem.
No i co Wy na to?
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   Re: Szanse we wrześniu'39 -c.d.

Wuk napisał/a:
Taki plan kiedyś wykombinowałem sobie w miejsce historycznej improwizacji zwanej szumnie Planem Z.


No to teraz ktoś musi wykombinować nowy plan (skoro się zmieniły dane wejściowe Polaków) dla Niemców w miejsce ich historycznego natarcia i potem porównać ;) .
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Wojciech Zalewski
Generał (wydawca)


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2004
Posty: 14485
Skąd: warszawa
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   

A Niemcy widząc brak polskich wojsk wchodzą, zajmuą Wielkopolskę, Śląsk, POmorze, do Torunie i.... ogłaszają, że już osiągnęli swój cel strategoczny i że zgodnie z wolą Anglii kończą wojnę. :) . I wtedy możemy kiblowac do wiosny na tych umocnionych pozycjach, paląc drewnem z Polesia.
_________________
https://www.facebook.com/...?ref=ts&fref=ts
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   

WZ napisał/a:
I wtedy możemy kiblowac do wiosny na tych umocnionych pozycjach, paląc drewnem z Polesia.




Oraz stawiać chatki budowane z cegieł wytwarzanych z błota+siana !
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Wojciech Zalewski
Generał (wydawca)


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2004
Posty: 14485
Skąd: warszawa
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   

i jezdżać na biopaliwie :)
_________________
https://www.facebook.com/...?ref=ts&fref=ts
 
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   Re: Szanse we wrześniu'39 -c.d.

Wuk napisał/a:
Jak wiadomo z logiki formalnej i ogólnej metodologi nauk równowaga układów empirycznych niestabilnych liniowo jest ... problematyczna. Przewidywanie stanu takiego układu jest w zasadzie niemożliwe, bo nawet nie statystyczne. wojna jest takim układem. :D Zatem szanse były, przynajmniej teoretycznie rzecz biorąc. W praktyce trudno to sobie wyobrazić, ale jak wiadomo są rzeczy o których nie śniło się nawet Hitlerowi.
Taki plan kiedyś wykombinowałem sobie w miejsce historycznej improwizacji zwanej szumnie Planem Z.
Wszystkie brygady kawalerii, obrona narodową i samodzielne batalioty piechoty mobilizują się w marcu '39 (w ramach cześciowej mobilizacji) i obejmują dozór granicy. Reszta armii mobilizuje się powszechnie i zajmuje pozycje wyjściowe w głębi kraju z najwiekszą wydajnością na kierunki Śląsk i Prusy. Zadaniem sił dozorujących granice jest usunięcie się z pod uderzenia i wyjście na tyły nacierających Niemców (co łatwo było zrobić bo kierunki uderzeń n-pla były znane w II oddziale SG i niechcący zrobił to nawet Kutrzeba, a następnie typowe zagony kawaleryjskie na tyły i linie zaopatrzenia nacierających korpusów pancernych. Żadnej "obrony manewrowej". Główna linia oporu tworzona przez DP na maksymalnie skrócomych kierunkach w głębi kraju.
Efekt polityczny taki sam jak przy planie Z. A ponadto powinno to wprowadzić chaos w niemiecki plan, spowolnić marsz jednostek motorowych, uniezależnić polskie działania od łączności z NW, zminimalizować wsparcie Luftwaffe (na własnych tyłach dobór celów jest problematyczny). Do zwalczania kawalerii na krótkich dystansach konieczne byłoby użycie jednostek motorowych a to oznaczałoby osłabienie uderzeniowych korpusów niemieckich. Praktyka pokazuje, ze samo posuwanie się jednostki motorowej bez walki zmniejsza jej wydajność bojową z każdym przejechanym kilometrem. Przełamywanie głównej lini obronnej musiałoby zatem wiązać się z reorganizacją tyłów (na co Niemcy nie mieli czasu). Mieliby dylamat: czy zrobić porządek z kawalerią na swoich tyłach czy nacierać mimo niepewności zaopatrzenia? Ponieważ nie mieli większych dylematów w 1939 roku to juz samo to, że mieliby, byłoby osiągnieciem.
No i co Wy na to?


Ale ta kawaleria posiadała artylerię,tabory i pojazdy mechaniczne, więc nie bardzo wiem jak miała by dokonywać zagonów na dalekich tyłach nieprzyjaciela. Musiałaby porzucić dużą częsć sprzętu, co z amunicją?


Ja np zgadzam się z tym ,że terenów na zachód od Wisły z takim samym skutkiem można było bronić dużo mniejszymi siłami i bardziej efektywnie-ale te zagony były nierealne moim zdaniem.Kawaleria z 1939r i np z 1920 r to jednak dwie zupełnie inne formacje.
 
 
 
Gość

Wysłany: Pon 05 Maj, 2008   

Prawda jest jednak, ż e po pierwsze czasem Niemcy działali dość ostrożnie z uwagi na skrzydła (vide 5 DPanc po Pszczynie) i zdarzało się, ze wskutek problemów z zaopatrzeniem w materiały pędne niemieckie WJ szybkie stawały (tak było chyba z 2 DPanc na wschód od Tomaszowa Lubelskiego).
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

WZ napisał/a:
A Niemcy widząc brak polskich wojsk wchodzą, zajmuą Wielkopolskę, Śląsk, POmorze, do Torunie i.... ogłaszają, że już osiągnęli swój cel strategoczny i że zgodnie z wolą Anglii kończą wojnę. :) . I wtedy możemy kiblowac do wiosny na tych umocnionych pozycjach, paląc drewnem z Polesia.


Oczywiście. Ogłaszają rozejm i toczą zarazem wojnę podjazdową na swoich tyłach, celem zlikwidowania polskiej kawalerii. Polska nadal istnieje jako państwo, jej wojsko walczy, Stalin nie wkracza bo jest "ogólny" rozejm a Francja i Anglia wypowiadają wojnę Niemcom, bo ci nie opuszczają granic Polski. I o to właśnie chodzi.
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   Re: Szanse we wrześniu'39 -c.d.

Viking napisał/a:

Ale ta kawaleria posiadała artylerię,tabory i pojazdy mechaniczne, więc nie bardzo wiem jak miała by dokonywać zagonów na dalekich tyłach nieprzyjaciela. Musiałaby porzucić dużą częsć sprzętu, co z amunicją?


Kawaleria poszłaby oczywiście na straty. Byłaby to taka forma unowocześniania armii. W końcu chodzi o formację bez wyraźniej doktryny operacyjnej, źle skadrowaną i źle rozwiniętą ale w końcu z przydomkiem "samodzielna" (patrz. J.S. Tym: "Kawaleria w operacji i walce")
Autonomiczność działania samodzielnej brygady kawalerii to kilka dni do max. 14. wg. przedwojennych ocen. Działałyby w końcu na terenach polskich, mając większą ich znajomość niż nieprzyjaciel i mogłaby wykazać się tym słynnym "duchem kawaleryjskim" o którym bez przerwy pisze się w przedwojennych regulaminach. Nie chodzi o regularną walkę tylko właśnie o zagon na linie zaopatrzenia. Tyłowe oddziały Wermachtu to nie byłby trudny przeciwnik. Kleeberg działał w takich warunkach i jakoś mu szło.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

W tej asytuacji sama broń pancerna wysunieta do przodu miałaby problemy z działaniem - piechota nie nadążała za schnelle Truppen więc albo wojska szybkie szłyby w tempie zbliżonym do piechoty albo oderwały się od niej ryzykując walki w okrążeniu, a przynajmniej z poważnymi problemami z zaopatrzeniem.
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Niemcy pewnie by zgłupieli. Musieliby coś zrobić. Tyłowy Wermacht nie poradziłby sobie z osłoną zaopatrzenia. To było wojsko mobilizowane na łapu capu, rozwinięte z niczego w dwumilionową armię w bardzo krótkim czasie.
Tak zresztą było w wypadku Bzury. 4 Dpz najpierw szturmowała Warszawę potem została cofnięta. 8 Armia też się przegrupowywała. A przecież nie mieli żadnego frontu przed sobą i mogli iść dalej.
Uważam, że to najsensowniejszy sposób użycia kawalerii w 1939 roku.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:
Niemcy pewnie by zgłupieli. Musieliby coś zrobić. Tyłowy Wermacht nie poradziłby sobie z osłoną zaopatrzenia.


Musieliby zaangażować gross piechoty, a samymi pancerkami nie wygraliby wojny.


Cytat:
To było wojsko mobilizowane na łapu capu, rozwinięte z niczego w dwumilionową armię w bardzo krótkim czasie.


Na dodatek generalicja piechoty nie błyszczała nowatorstwem, co uwidoczniło się u nas (w zasadzie po przełamaniu niemiecka piechota smęciła za tankami), a jaskrawop widoczne było we Francji, gdzie tylo niefrasobliwości Aliantów i jeszcze większej głupocie ichniej generalicji nie doszło do rozerwania frontu (oddzielenia grup pancernych od masy piechoty, która dosłownie nie nadążała).

Cytat:
8 Armia też się przegrupowywała. A przecież nie mieli żadnego frontu przed sobą i mogli iść dalej.


Pytanie tylko gdzie dalej?
Niemcy popełnili błąd w rozpoznaniu i mówiąc brzydko olali lewe skrzydło 8 Armii, po czym na gwałt zaczęli wracać nad Bzurę.

Cytat:
Uważam, że to najsensowniejszy sposób użycia kawalerii w 1939 roku.


Na pewno sensowniejszy od tego, jaki wymyślono (po staremu osłona skrzydeł). Choć co wtedy z dakami i pepancami? Przydzielać do piechoty wzmacniając obronę pepanc?
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Zulu von Auffenberg napisał/a:
Na pewno sensowniejszy od tego, jaki wymyślono (po staremu osłona skrzydeł). Choć co wtedy z dakami i pepancami? Przydzielać do piechoty wzmacniając obronę pepanc?


Ja w to nie wierzę. Jak nie ma menewru to i nie ma skrzydeł. Była taka doktryna "obrony manewrowej" i chyba to robiła kawaleria. Choć najczęściej to po prostu szybciej niz piechota zmieniała swe stanowiska ogniowe. W czasie uderzenia nad Bzurą BK okazała sie za słaba do tych planowanych działań na skrzydłach i to nawet przy relatywnie słabym przeciwniku (pułk piechoty). W ogóle w natarciu była do niczego. To był szybszy odwód p-panc o dużym nasyceniu bronią maszynową i nic poza tym.

Jakieś organiczne p-panc powinny pozostać przy brygadach, podobnie jak i armaty 75 (kawaleria nie miała żadnej organicznej artylerii stromotorowej a przecież czymś musiałaby oddziaływać na przeciwnika). Z reszty 37 i 75 zrobić samodzielne bataliony p-panc dla wsparcia DP.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:

W ogóle w natarciu była do niczego. To był szybszy odwód p-panc o dużym nasyceniu bronią maszynową i nic poza tym.


Z tym się dokładnie zgadzam. kawaleria jako opóźniacz tak, ale jako siła przebojowa, to słabo.
Jeśli chodzi o wykorzystanie daków i pepancek, to ne uważasz, ze za bardzo spowolniłyby (zwłaszcza daki) samą jazdę?
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Ta szybkość jazdy to pewien mit. Każdy ma przed oczami husarską szarżę i myśli, że koń cały czas galopem zasuwa. Na dłuższych odcinkach szybkość piechoty i kawalerii jest taka sama. Zwierzęta męczą się szybciej od ludzi. Na krótszych jest inaczej.
Na pewno daki spowalniały szwadrony liniowe, ale przecież wchodziły razem z nimi w skład samodzielnych brygad kawalerii.
Moździerze 81 mm i granatniki 37 mm dało się w jukach wozić nie mówiąc już o tacznkach. Nie wiem, czemu tak nie zrobiono.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:
Ta szybkość jazdy to pewien mit. Każdy ma przed oczami husarską szarżę i myśli, że koń cały czas galopem zasuwa. Na dłuższych odcinkach szybkość piechoty i kawalerii jest taka sama. Zwierzęta męczą się szybciej od ludzi. Na krótszych jest inaczej.
Na pewno daki spowalniały szwadrony liniowe, ale przecież wchodziły razem z nimi w skład samodzielnych brygad kawalerii.
Moździerze 81 mm i granatniki 37 mm dało się w jukach wozić nie mówiąc już o tacznkach. Nie wiem, czemu tak nie zrobiono.


Ja wiem o tym, tylko że zapewne koń wierzchowy jest w stanie sprawniej się przemieszczac jak np. szóstka czy ósemka koni zaprzężonych do działka.
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 06 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:
Ta szybkość jazdy to pewien mit. Każdy ma przed oczami husarską szarżę i myśli, że koń cały czas galopem zasuwa. Na dłuższych odcinkach szybkość piechoty i kawalerii jest taka sama. Zwierzęta męczą się szybciej od ludzi. Na krótszych jest inaczej.
Na pewno daki spowalniały szwadrony liniowe, ale przecież wchodziły razem z nimi w skład samodzielnych brygad kawalerii.
Moździerze 81 mm i granatniki 37 mm dało się w jukach wozić nie mówiąc już o tacznkach. Nie wiem, czemu tak nie zrobiono.
Brygady były samodzielne ale dysponując organiczną artylerią nie były przeznaczone do ,,zagonów" to już nie te czasy, kawaleria była dobra w działaniach zaporowych, osłonowych w ataku walczyła pieszo i raptem stanowiła siłę 2 batalionów piechoty (BK)

W ogóle pomijasz aspekt lotnictwa-jak mając całkowite panowanie w powietrzu Niemcy mieli by być ,,ślepi" na działania kawalerii-a rozpoznanie lotnicze?No i Luftwaffe rozumiem nic by nie robiła? Że sobie konikiem można wjechac w zagajnik to jasna sprawa, jednak nie mówimy o np 500 kawalerzystach którzy maja po szabelce i kbk , ale o brygadzie kawalerii liczącej kilka tys ludzi z organiczną artylerią,kilkudziesięcioma pojazdami mechanicznymi, taborami.

Różne oddziały polskiej kawalerii hasały na niemieckich tyłach przez cały wrzesień , a nawet dłuzej vide Hubal:

1. nie były to pełne BK tylko rozbitkowie , szwadrony , grupy zbiorcze itp pełna BK została by rozproszona przez Luftwaffe , a posiadając ciężki sprzet nie mogła by hasac na tyłach tak czy inaczej

2. w żadnym wypadku nie zdezorganizowało to Niemcom tyłów tak by uniemożliwić realizację planów operacyjnych.

Zwyczajnie w koncepcję udanych ,,zagonów" nie wierzę. Po prostu kawaleria w II wś nie była od tego. Chyba żeby utworzyc np DK w składzie powiedzmy 2 BK po 3 pk każda, dwudywizjonowy pułk atylerii i batalion TKS. Wtedy taka jednostka mogła skuteczniej opóźniać Niemców i stanowiła by jakąś sensowną siłę w ataku-w ataku pieszym oczywiście :)
 
 
 
Wuk
Chorąży


Dołączył: 26 Paź 2004
Posty: 388
Skąd: Radzyń Podlaski
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Viking napisał/a:

W ogóle pomijasz aspekt lotnictwa-jak mając całkowite panowanie w powietrzu Niemcy mieli by być ,,ślepi" na działania kawalerii-a rozpoznanie lotnicze?No i Luftwaffe rozumiem nic by nie robiła? Że sobie konikiem można wjechac w zagajnik to jasna sprawa, jednak nie mówimy o np 500 kawalerzystach którzy maja po szabelce i kbk , ale o brygadzie kawalerii liczącej kilka tys ludzi z organiczną artylerią,kilkudziesięcioma pojazdami mechanicznymi, taborami.


Właśnie, że uwzględniłem taktykę Luftwaffe. Działała w ten sposób, że bombardowała wszystko na wschód od linii frontu, którą Wermacht oznaczał, podpalając zajmowane wsie. Czyli na wschód od lini pożarów. Atakowanie lotnictwem punktowych celów na własnych tyłach to by było novum w 1939 roku. Oczywiście mówię tylko o nurkowcach i myśliwcach, bo powierzchniowe bombardowania własnych tyłów za pomocą horyzontalnych bombowców to już zupełny nonsens.
Przypominam, że zaopatrzenie Wermachtu też opierało się na trakcji konnej. Tak było do końca wojny, nie mówiąc juz o 1939 roku. Ich i nasze kolumny taborowe wyglądały z powietrza jednakowo. Byłoby bardzo korzystne, gdyby Niemcy rozpoczeli zwalczanie naszych zagonów za pomocą lotnictwa. Osobiście w to nie wierzę. Takie wybryki nie mieściły się w ich metodycznej taktyce.

Viking napisał/a:

Zwyczajnie w koncepcję udanych ,,zagonów" nie wierzę. Po prostu kawaleria w II wś nie była od tego. Chyba żeby utworzyc np DK w składzie powiedzmy 2 BK po 3 pk każda, dwudywizjonowy pułk atylerii i batalion TKS. Wtedy taka jednostka mogła skuteczniej opóźniać Niemców i stanowiła by jakąś sensowną siłę w ataku-w ataku pieszym oczywiście :)


Nie chodzi o żadne opóźnianie. Cała "obrona ruchowa" to był taki wymysł, żeby ukryć niewydolnośc obronną naszej armii. Chodzi o to, żeby taktykę blitzu rozbroić za pomocą niej samej, czyli:
1) wpuszczamy korpus pancerny w głąb własnego terenu,
2) na skutek nie opóźnianego niczym marszu traci on skrzydła, bo te przecież maszerują piechotą
3) w skutek czego korpus rozwija się, aby zabezpieczyć swe flanki lub czeka na piechotę, tak czy inaczej tempo natarcia maleje
4) wydłużają się linie zaopatrzenia
5) atakujemy te rozciągnięte linie
6) Po 3-4 dniach korpus powinien stanąć i rozpocząc przegrupowywanie.
Sercem tej koncepcji jest wmanewrowanie przeciwnika w niekorzystne położenie za pomocą wykorzystania jego własnych działań przy załozeniu minimalnej akcji własnej. Chodziłoby o działanie na głównych kierunkach uderzeń czyli ze Śląska i Prus siłami 4-5 BK na każdym. Podstawowym celem byłaby dezorganizacja zaopatrzenia korpusów pancernych. Taki korpus mógły zignorować zagrożenie i przeć dalej, ale w takiej sytuacji raczej nie udałoby mu się przekroczyć lini głównych rzek, które broniłyby siły główne piechoty i artylerii. Zanim by tam dotarł starciłby cześć siły bojowej na skutek samego marszu.
Zakłada się tu, ze autonomiczność kawalerii jest większa niż broni pancernej. Czyli że nasze BK działałyby dłużej niż trwałoby efektywne natarcie Niemców. Przypominam, że dywizja pancerna wymaga nieprzerwanego dopływu środków pędnych i innego zaopatrzenia. Jej własne zapasy starczaja ledwo na 1-2 dni marszu.
Sądzę, że tyłowym oddziałom Wermachtu kawaleria bez problemu wywinełaby się. W końcu miała nad nimi przygniatajacą przewagę ognia i taktycznej mobilności.
Uważam, że taki plan wprowadziłby co najmniej niepewność w niemieckich sztabach i nerwowość w działaniu. Nie od rzeczy byłoby też wykorzystanie (istniejącej-bo pokazały to rzeczywiste działania w 1939 roku) niemieckiej "psychozy kawaleryjskiej". Szwaby na tyłach wszędzie widzieliby "polnishe kavallerie".
:D
Gdyby zatrzymać marsz klinów pancernych miałoby to olbrzymi skutek polityczny. Hitler musiał w ciągu 14 dni zakończyć blitz bo od tego uzależnione było działanie Stalina.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Z psychozą polskiej kawalerii się zgadzam.
Już 1 września dowódca jedne z dywizji XIX korpusu Guderiana zaraz po przekroczeniu granicy nakazał umocnić się przed atakami polskiej kawalerii, mimo że tej nie było.
Został ostro skarcony przez dowódcę korpusu.

Na pewno kawaleria na tyłach wojsk motorowych spowodowałaby sporo zamieszania i zmusiła chocby do osłabienia lotnictwa wspomagającego natarcie kolumn pancerno-motorowych.
 
 
Wojciech Zalewski
Generał (wydawca)


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2004
Posty: 14485
Skąd: warszawa
Wysłany: Śro 07 Maj, 2008   

Wuk napisał/a:

1) wpuszczamy korpus pancerny w głąb własnego terenu,
2) na skutek nie opóźnianego niczym marszu traci on skrzydła, bo te przecież maszerują piechotą
3) w skutek czego korpus rozwija się, aby zabezpieczyć swe flanki lub czeka na piechotę, tak czy inaczej tempo natarcia maleje
4) wydłużają się linie zaopatrzenia
5) atakujemy te rozciągnięte linie
6) Po 3-4 dniach korpus powinien stanąć i rozpocząc przegrupowywanie.
Sercem tej koncepcji jest wmanewrowanie przeciwnika w niekorzystne położenie za pomocą wykorzystania jego własnych działań przy załozeniu minimalnej akcji własnej.

Poniekąd tak właśni rozegralismy wojnę roku 1939. Wpuściliśmy i XVI i XV i 5 DPnc. i 4 DLek z 2 SPanc. Tylko nigdy niebyliśmy w stanie swtorzyć odwodów do ich zlikwidowania, nie mówiąc o załataniu dziur po ich przejechaniu przez nasz front.
Przypomnę jedynie, ze te korpusy same pozbawiły się paliw i taka 5 DPanc. sidziała pod Sandomierzem kilka dni, zaopatryana w paliwo z powietrza.
By dokonać takiej akcji na masową sklaę, nalezało mieć nie tylko plan, ale i wojska rownrzędne przeciwnikowi choćby na odcinku owego zniszczenia na tyłch. Niemcy pokazali nad Bzurą, że nawet trzy nasze dywizje nie sa w stanie rozbić ich jednej. u chyba nie chodziło o plan działania, a o mentalność i sposób dowodzenia, tj. brak improwizacji na szczeblech wszelkich.
_________________
https://www.facebook.com/...?ref=ts&fref=ts
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8