Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Dyplomacja polsko-niemiecka w latach 1934-1938
Autor Wiadomość
Winters
Plutonowy


Dołączył: 22 Wrz 2005
Posty: 179
Wysłany: Czw 14 Maj, 2009   

UUps -coś mnie wyrzuciło :roll:

Kończąc poprzednią wypowiedź - Beck nie miał odpowiedniego autorytetu w społeczeństwie i pozycji politycznej, aby móc decydować o czymś więcej niż sojusz z UK i FR - co z góry było skazane na porażkę, bo Beck dobrze wiedział, że ani UK ani FR nie chcą tej wojny i nie są do niej przygotowane.

Sojusz z ZSRR w ogóle nie wchodził w grę - to byłoby całkowite zatracenie państwowości i zamiana w republikę radziecką.

Ale sojusz z Niemcami to juz była perspektywa bardzo realna. Wbrew temu, co tu się pojawiało, nie myślę, żeby było jakiekolwiek drugie Monachium - a wręcz przeciwnie - mogła być WYŁĄCZNIE dwustronna przemiła konferencja np. w Krakowie. Hitler nie był drobiazgowy - naprawdę nie chodziło mu o jeden powiat na Śląsku, czy wieś na Mazurach. Również autostrada eksterytorialna i Gdańsk, to powody tak śmieszne, że aż nieprawdopodobne, żeby z tego powodu ponosić ogromny koszt i ryzyko wojny. Te sprawy były do załatwienia ale za cenę przynależności Polski do paktu antykominternowskiego czyt. zabezpieczenia tyłów Niemcom w razie wojny z Francją. Sojusz średniej Polski z wielkimi Niemcami oznaczał oczywiście zależność polityczną (chociaż nie zniszczenie państwa). I tu był problem. Beck - i kilku innych przedstawicieli ówczesnych władz może by na to poszli, ale taka decyzja byłaby bardzo niepopularna w społeczeństwie - czego powszechnie się obawiano. Nikt nie miał niestety autorytetu i wpływu "dziadka" , bo ten pewnie by się nie wahał. Stąd - jak już było jasne, że jesteśmy sami - to gadanie o honorze - w ten sposób Beck USPRAWIEDLIWIAŁ się przed narodem (honor nie był oczywiście prawdziwym motywem jego działania).

Podobny problem miał zresztą Rydz-Śmigły. Wiedział, że obrona granic jest bez sensu i że z wojskowego punktu widzenia najlepiej byłoby rozpocząć obronę na linii Wisły. Ale nie móg sobie pozwolić tak po prostu na pozostawienie Wielkopolski i Mazowsza na pastwę Niemców. Myślę, że Piłsudski nie zastanaiwał by się nawet przez chwilę - niestety Rydz nie miał takiej pozycji i możliwości. Oddanie 1/4 kraju bez walki mogło doprowadzić nawet do buntu w armii.

Czy sojusz z Niemcami wyszedłby na dobre to inna sprawa. Przy założeniu, że Niemcy wygrywają wojnę myślę, że krótkoterminowo jak najbardziej tak ale w perspektywie np. 20 lat , myślę, że Polska zniknęłaby z mapy Europy. Niemcy po wygraniu wojny na Wschodzie i zajęciu tych obszarów nie znieśliby polskiego państwa blokującego im kontakt z podbitymi ziemiami wschodnimi.

A przy przegranej Niemców - koniec byłby gorszy niż w scenariuszu "historycznym" - jako pachołki Hitlera nie mielibyśmy co liczyć na lepsze traktowanie niż sojusznik Stalina.
 
 
PzKpfw II
Major



Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 1554
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 14 Maj, 2009   

Darth (ocenzurowany) napisał/a:
A swoją drogą to zgoda na plebiscyt w Gdańsku byłaby z naszej strony wcale niegłupim posunięciem. Gdańsk to nie była Polska, a ewentualne przyłączenie go do Rzeszy usuwałoby kolejny pretekst - co jeszcze by AH zostało? Śląsk? Wielkopolska? Wtedy to już by nie było komunisycznych bzdur o "nieumieraniu za Gdańsk"
Tak jest,powinniśmy oddać Śląśk i Wielkopolskę w razie czego-korzyści bezcenne.Przede wszystkim "wyrównanie" granicy na potrzeby przyszłej wojny,Beck mógłby przemawiać kilka miesięcy dłużej no i nie przegralibyśmy bitwy nad Bzurą.W ogóle Polska powinna oddać sąsiadom wszystkie ziemie,które weszły w jej skład w porównaniu do granic z roku 1807.
_________________
https://boardgamegeek.com/geeklist/232305/hexmagazine-heksmagazynek
https://www.youtube.com/r...y=heksmagazynek
https://www.facebook.com/Heksmagazynek/
 
 
Piotr Wodtke
Kapitan



Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 1014
Skąd: Grudziądz/Płock
Wysłany: Pią 15 Maj, 2009   

PzKpfw II napisał/a:
....... W ogóle Polska powinna oddać sąsiadom wszystkie ziemie,które weszły w jej skład w porównaniu do granic z roku 1807.


A więc wolisz kadłubową Polskę czyli coś na kształt konfederacji Mazowsza, Podlasia i Małopolski ??? :shock:
_________________
Paragraf dwudziesty drugi:
„Człowiek, który chce się zwolnić z działań bojowych, nie jest prawdziwym wariatem.”
Joseph Heller, "Paragraf 22"
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 15 Maj, 2009   

Dyskusja sie rozwinela wiec juz bez odnoszen do poszczegolnych dyskutantow:
1. nie bylo "lepszego terminu" na rozpoczecie wojny - w tym sensie, ze gdyby od nas to zalezalo to pewnie bysmy czekali do 1944 albo wogole. Ale to HITLER rozpoczął wojnę, a nie my. To ON ZDECYDOWAŁ a nie my. Zatrzymac moglismy go juz tylko bagnetem co skutecznie czynilismy przez 35 dni (jakis inny kraj przychodzi nam do glowy oprocz ZSRS, co pomijam ze wzgledu na wielkosc, chociaz godze sie na przeliczenie sredniej dobowej predkosci w km/h niemieckich jednostek czy to pancernych czy piechoty - prosze bardzo).
2. Jesli uznajemy "sojusz" z ZSRS za nierealny a takze blefowanie takim sojuszem - (nie wiem kto by mogl w to uwierzyc... - a taki jest zazwyczaj cel blefu, zeby ktos uwierzyl) , to byly dwa wyjscia: wejscie do paktu antykominternowskiego (za czym ja sie tez opowiadam, przypomne tylko slowa Ribbentropa do Ambasadora Lipskiego - bodajze 1 września 39 "gdyby zyl Marszalek , nigdy do tej wojny by nie doszlo"). Ale jesli juz odrzucono ta wizje to JEDYNYM wyjsciem byl sojusz z GB i FR - co tez Beck uczynil. TAK czy NIE?
3. Na wypelnienie gwarancji francuskich czy brytyjskich nie mielismy ZADNEGO wplywu oprocz meznej walki - co tez czynilismy. TAK czy NIE?
4. Sam pomysl sojuszu z GB i FR byl sensowny - dosc powiedziec ze po wypowiedzeniu wojny przez GB i Fr i pierwszych ruchach wojsk w kwaterze Hitlera powtarzano slowa "finis Germaniae" - tak by sie stalo w 1939 gdyby tylko alianci na powaznie sie ruszyli. Sowieci czekali do samego konca az sie wszsycy wykrwawia i smiem przypuszczac, ze gdyby alianci sie ruszyli to nie byloby 17 wrzesnia w 1939 roku.
5. Obrona Polski na granicach była pomysłem politycznym, z wojskowego punktu widzenia żelazną granicą byla linia wielkich rzek. Dlatego tez Armia Poznan stacjonowala w Wlkp, która wiadomo było ze hitlerowcy omina (z danych wywiadu). Chodzilo o to, żeby pokazac aliantom, ze w pierwszych dniach Niemcy nic istotnego nie zajma. I tak tez bylo przez 3 dni - Niemcy nie zdobyli znaczacych miejscowosci - wliczajac takze Gdansk - oczywiscie poprzez Westerplatte). Historia alternatywna - czy GB i FR wypowiedzialyby wojne gdyby 2 wrzesnia Niemcy byli w Poznaniu, Gdansku, Krakowie itp? Byc moze nie....
6. Czy po wygraniu wojny przez Niemcy Polska zniknelaby z mapy Europy? Mysle ze nie. Nie zniknely jakos Wegry, Rumunia, Bulgaria, Finlandia, Szwecja, Hiszpania... Oprocz Austrii, ktora uwazali za czesc Rzeszy nic nie zniknelo w przypadku sojuszu z Niemcami. Inne pytanie jest wazne - jakiej wojny? Czy mowimy o wojnie Niemiec z ZSRS? Czy nastepnie Niemiec z aliantami zachodnimi? Bo tu juz pojawialyby sie watpliwosci w postaci tego ze USA wsparlyby aliantow, a kewstia bomby atomowej konczyla sprawe.... Trzebaby twedy wbic noz niemiaszkom i juz. Jakos Wlochy nie cierpia na takiej polityce....
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 16 Maj, 2009   

Darth:
Cytat:
1. Owszem, to AH zaczął - ale można było manewrami dyplomatycznymi zwodzić go na tyle, żeby ten termin odsunąć. Opóźnienie o miesiąc oznacza, ze wojna nie wybuchnie do wiosny 1940 roku - a to IMHO można było osiągnąć.
. Nie można było już zwodzić, Zgoda co do skutków opóźnienia. Ale nie można było osiągnąc (IMHO)

Cytat:
. SKUTECZNIE to my walczyliśmy może dwa tygodnie. Potem to już bylo rozbijanie odosobnionych zgrupowań; nawet bez wejścia RKKA WP było skończone jako zorganizowana całość bojowa.

No to już definicja skuteczności - ale walki 11 KDP, SGO Polesie, Tomaszów działy się już po dwóch tygodniach i nie było tak źle. W każdym razie 35 dni walczono jak nic w mniej czy bardziej zorganizowanych jednostkach. Fajnie wygląda porównanie szybkości poruszania się dywizji niemieckich na terenie równym jak stół (nasze niziny, równiny) z np. górzystą Grecją, że nie wspomnę z litości o Francji.

Cytat:
. W realnośc polsko-sowieckiego sojuszu mogliby uwierzyć i Niemcy i WB i FR, szczególnie, gdyby to było odpowiednio podane. Oczywiście tu dużo by zależało od postawy samego S. - równie dobrze mogło z tego nic nie wyjść. Ale sam sygnał, ze rozważamy różne opcje byłby IMHO istotny.
Nawet w sam sygnał nikt by nie uwierzył. Gdyby to Rumuni grali taką kartą no to może, ale nie Polacy. Uważam, że tutaj nic byśmy nie osiągnęli i nie było co udawać. Właśnie po to żeby nie udawać tam, gdzie i tak nikt nie wierzy - można grać na to, aby ktoś uwierzył tam, gdzie mogliśmy zablefowac.

dalej sie zgadzamy
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
Seba
Kapral


Dołączył: 23 Lip 2007
Posty: 94
Skąd: Chorzów
Wysłany: Sob 16 Maj, 2009   

Długa dyskusja się rozwinęła - racje są po trochę z każdej ze stron. I ja mam swoje zdanie. Myślę, że Polska popełniła jeden poważny błąd - niezareagowała na zajęcie Czechosłowacji. Wiem że z Czechosłowacja nie mialiśmy najlepszych relacji oraz że wewnętrznie to państwo było skłócone. Ale wtedy widząc jak agresywną politykę zewnętrzną stosują Niemcy (militaryzacja Nadrenii, przyłaczenie Austrii i w końcu zajęcie Czech), praktycznie nie licząc się z innymi państwami i narodami musiało dojść z czasem do konfrontacji z Polską.
Kilka głosów było na temat informacji wywiadowczych - tutaj chyba można poważnie domniemywać, że polski rząd (a w szczególności minister obrony, spraw zagranicznych oraz premier) wiedział o ciągłych incydentach na pomorzu, sląsku czy tez czasem w wielkopolsce.
Tak więc uważam, że jeżeli chcieliśmy pokazać, że jesteśmy silni i zdecydowani to już w 1938 roku powinniśmy opowiedzieć się za Czechosłowacją i udzielić jej pomocy militarnej do czasu wyjaśnienia postawy Czech i Niemiec. Nic nie robiąc tylko jeszcze samemu zajmując Zaolzie pozwoliliśmy się okrążyć jeszcze przed wojną.
_________________
Jedyne co jest stałe to zmiany
 
 
 
Gość

Wysłany: Sob 16 Maj, 2009   

Dorzuce swoje trzy grosze:
Cytat:
2. Pakt antykominternowski? Brrr... wtedy do sojuszu z Niemcami już niewiele... a Sowieci ochoczo wchodzą w alians z Zachodem, może początkowo niejawny. Bo wtedy też wiadomo, ze Adolf ruszy najpierw na nich - a S. może poczekać. Mielibyśmy przerąbane jeszcze bardziej.


Wydaje mi sie, ze zagrozenie bolszewickie bylo w Europie traktowane o wiele powazniej niz zagrozenie hitlkerowskie. Najlepszy dowod masz w 1940 roku - gdy NIemcy byly o wlos od ataku aliantow zachodnich zajmowalo zbrojenie korpusu ekspedycyjnego na pomoc Finlandii...

Sojusz z ZSRR w ogole nie wchodzil w rachube w latach 30. "Sojusz" taki skonczylby sie jak dla panstw nadbaltyckich
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 17 Maj, 2009   

Seba ale proponowałbys, abysmy Czechom przyszli z pomoca militarna? To znaczy sami zaatakowali Niemcow?? :cry: Zajecie Zaolzia bylo ok, trzeba bylo wiecej zajmowac - zreszta gdzies cos czytalem o propozycjach, ktore sie nie zrealizowaly: wspolnego podzialu Slowacji - i wtedy dluga granica z Wegrami. Tyle ze podejrzewam, ze to moglo nastapic tylko w przypadku naszego akcesu do paktu antykominternowskiego.
Jesli chodzi o dyskusje o Zaolziu, przypomnijmy jak nasi "bracia" Czesi wbijali nam noz w plecy zabierajac Zaolzie i w jakim momencie dla Polski to sie odbywalo....
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
Gość

Wysłany: Nie 17 Maj, 2009   

Cytat:
Seba ale proponowałbys, abysmy Czechom przyszli z pomoca militarna? To znaczy sami zaatakowali Niemcow??


NIe wiem czy nie wystarczylaby twarda deklaracja dla Czechow, ze w razie czego POlska jest z nimi albo demonstracyjne podpisanie sojuszu polsko czeskiego - chociaz miedzy naszymi krajami bylo tak wiele zlej krwii ze watpie czy byloby to realne.

Cytat:
Zajecie Zaolzia bylo ok, trzeba bylo wiecej zajmowac


Brawo. To w sumie na tej samej zasadzie zajecie wschodnich terenów Polski przez ZSRR w 1939 tez bylo ok; szkoda ze wiecej nie zajeli...
 
 
Pan P.
Kapitan



Dołączył: 08 Paź 2004
Posty: 1152
Skąd: Szczecin
Wysłany: Nie 17 Maj, 2009   

Profes - porownywanie zajecia zaolzia z zajeciem polowy polski przez zwiazek zdradziecki jest jakims nieporozumieniem. ALbo jestes po wplywem propagandy komunistycznej albo bierzesz udzial w miedzynarodowym masońsko-judejsko-kolarskim ( kolarze, najbardzej radykalny odłam cyklistów ) spisku majacym oczernic polske, no albo tak ci sie rzekla glupota :-)
_________________
http://lobuzio.blogspot.com/ zapraszam

(\ /)
(O.o)
(> <)

This is Bunny.

Copy Bunny into your signature to help him on his way to world domination.
 
 
 
Gość

Wysłany: Nie 17 Maj, 2009   

http://forteca.w.activ.pl/zaolzie.html

Bardzo ciekawy artykuł w temacie.

Zaolzie zostało zajęte droga pokojową poprzez ultimatum wystosowane do rządu Republiki Czechosłowackiej, choć przewidywano wariant siłowy, czyli zwyczajnie chyba wypowiedzenie wojny.
Ostatnio zmieniony przez Gość Pon 18 Maj, 2009, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gość

Wysłany: Pon 18 Maj, 2009   

Zgadza sie Slawku, wiedzialem o tym.
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 18 Maj, 2009   

Odebralismy tylko to co nam sie nalezalo jak psu buda i zostalo zabrane w latach 1918-1920. Zreszta i dla Czechow i dla nas lepiej bylo ze to my tam weszlismy a nie Niemcy.
To nie jest tak ze to my zabiegalismy o rozbior Czech. Gdybysmy nie zrobili ruchu, Niemcy by to sami (+ Wegry) zorganizowali.
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 18 Maj, 2009   

A swoją drogą ten artykuł przywołany przez Zulu przypomina, ze Polska byla gotowa wesprzec Czechow, pewnie nie dlatego ze ich bardzo lubilismy ale dlatego ze mielismy uklad z Francja a Francja z Czechami. Ale Czesi mieli w nosie nasza pomoc.
A przeciez gdyby oni sie bronili na granicy - Hitler by sie niezle wykrwawil na tych bunkrach. Jak sie spojrzy na mape - dookola Czech byly umocnienia....
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
Gość

Wysłany: Pon 18 Maj, 2009   

Fanatyk napisał/a:
A swoją drogą ten artykuł przywołany przez Zulu przypomina, ze Polska byla gotowa wesprzec Czechow, pewnie nie dlatego ze ich bardzo lubilismy ale dlatego ze mielismy uklad z Francja a Francja z Czechami. Ale Czesi mieli w nosie nasza pomoc.
A przeciez gdyby oni sie bronili na granicy - Hitler by sie niezle wykrwawil na tych bunkrach. Jak sie spojrzy na mape - dookola Czech byly umocnienia....


Gdyby Czesi się postawili, Hitler musiałby o sporo odłożyć inwazję na Polskę.
Czesi natomiast mniej sie czuli jako podmiot a bardziej jako przedmiot prawa międzynarodowego.
Z artykułu ładnie wyinka, że poddali się, bo Francja nie ruszyła palcem w galijskim łapciu, a z ZSRR zawarli taką cacy umowę, że Soweici nie mieli którędy pomóc.
Mam wrażenie, że rządzący Czechosłowacją nie grzeszyli nadmiernym realizmem.
Upiór Białej Góry krążył nad nimi.

Widać, że jednak Beck był choć trochę realistą - propozycja pomocy dla Czechosłowacji dowodziła tego, że wiedział co się świeci (z Czechosłowacją - stąd kwestia, czy Czesi będa walczyć, jak Polska im pomoże po tym, jak Francuzi ruszą).
)
 
 
Piett
St. sierżant



Dołączył: 29 Kwi 2008
Posty: 254
Skąd: Raszyn/Warszawa
Wysłany: Pon 18 Maj, 2009   

Fanatyk napisał/a:
A swoją drogą ten artykuł przywołany przez Zulu przypomina, ze Polska byla gotowa wesprzec Czechow, pewnie nie dlatego ze ich bardzo lubilismy ale dlatego ze mielismy uklad z Francja a Francja z Czechami. Ale Czesi mieli w nosie nasza pomoc.
A przeciez gdyby oni sie bronili na granicy - Hitler by sie niezle wykrwawil na tych bunkrach. Jak sie spojrzy na mape - dookola Czech byly umocnienia....


Niekoniecznie. W końcu linia umocnień od strony dopiero co anektowanej Austrii nie mogła być chyba zbyt silna w stosunku do linii umocnień na granicy z Niemcami. Najpewniej zrobili manewr jak w 1940 i wyszli by na tyły najsilniejszych linii.
 
 
 
maciunia
Podporucznik



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 662
Skąd: WWY
Wysłany: Pon 18 Maj, 2009   

Panowie, z artykułu o fortyfikacjach nie wyciągałbym wniosków odnośnie tego czy Czesi "chcieli czy nie chcieli". Praga oferowała nam umowę wojskową wcześniej, która my odrzuciliśmy. A może warto też postawić pytanie: dlaczego Francja tak czarno widziała sprawę udzielenia aktywnej pomocy Czechom? Może dlatego, że wiedziała jak ewentualnie będzie wyglądać polska "pomoc"..
Jeśli się poczyta o tym coś więcej to widać, że nasi południowi sąsiedzi wcale się tak od nas nie odgradzali. O sojuszu polsko-czeskim (w obronie granic z Niemcami zawsze ciepło mówił Masaryk). Osiągnąć porozumienie było o niebo łatwiej niż z Litwinami np.
Ośrodki polityczne, które potrafią myśleć kategoriami geopolitycznymi (niestety nie beckowski msz) widziały nawet niebezpieczenstwo sojuszu pol-czech, a inspirowana z Berlina i Moskwy czeska i polska prasa była tym czynnikiem, który jątrzył spór polsko-czeski najbardzej.
_________________
Mówimy gierka, myślimy zjarka.
 
 
 
Fanatyk
Podpułkownik


Dołączył: 05 Sie 2005
Posty: 2085
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 19 Maj, 2009   

Jak wygladałaby "czeska pomoc" nawet nie chcę myśleć. to tak bitny naród, że nawet w swojej obronie sie nie ruszyli co dopiero "umeirac za Gdansk".
Tu nie byl problem Czechow ze watpili w polska pomoc. Tu byl problem Francji, ze chciala "pokoju za wszelka cene".

Piett - ja nie pamietam, ale wydaje mi sie (tak wzrokowo z mapy) ze Czesi przewidywali kierunek austriacki takze, (tak jak i na granicy z Polska). Te umocnenia mialy ksztalt prawie zamknietego obwazanka - tak czy siak jesli Niemcy atakowaliby od poludnia - Czesi tez mogli sie bronic w tym miejscu a na granicy z Niemcami trwac w betonie. Zreszta czolgi mieli niezgorsze - dosc powiedziec ze w 39 przydaly sie Niemcom :(
_________________
W.I.Lenin: "Nie sztuką jest sprawić, żeby człowiek umarł. Sztuką jest sprawić, żeby umarł z przyczyn naturalnych". Smoleńsk - pamiętamy 10.04.2010
 
 
PzKpfw II
Major



Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 1554
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 19 Maj, 2009   

No niestety,ale Maciunia ma rację.Polski rząd nie uchwycił w porę szansy na solidny sojusz z bliskim sąsiadem,na pewno bardziej pewny niż paktowanie z daleką Francją czy Anglią.Wiele razy zastanawiałem się nad tym,jak zachowałyby się faszystowskie Niemcy i sprzedajne "mocarstwa" zachodnie,gdyby taki czesko-polski sojusz doszedł do skutku i w 1938 razem i stanowczo stanęlibyśmy przeciwko Niemcom na bardzo długim froncie.Sądzę,że hitlersyny nie zaczęłyby wojny w takiej sytuacji.Nasza krótkowzrocznośc niestety porażała-zamiast prowadzić wspólną i długodystansową politykę,która przecież leżała w interesie naszych dwóch państw,postanowiono wyrównać rachunki za Zaolzie.Zastosowano tym samym rozwiązanie bardzo krótkowzroczne i nieprzemyślanie,najgorsze z możliwych,bo nic nie dające w perspektywie czasu.No chyba,że już wtedy palnowano ucieczkę przez Za-olzie,zamiast przez Za-leszczyki ;) Fanatuku,chyba jednak wolałbym czeskiego żołdaka u mojego boku niż hitlerowskiego depczącego bezkarnie mój kraj.Nawet jeżeli Czesi są słabszym rekrutem (w co nie wierzę-za dużo Szwejka Panowie) to siła oddziaływania sojuszu polsko-czeskiego byłaby całkiem spora i niejednego zmusiłaby do weryfikacji swoich chorych zapędów.
_________________
https://boardgamegeek.com/geeklist/232305/hexmagazine-heksmagazynek
https://www.youtube.com/r...y=heksmagazynek
https://www.facebook.com/Heksmagazynek/
 
 
maciunia
Podporucznik



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 662
Skąd: WWY
Wysłany: Wto 19 Maj, 2009   

Fanatyk napisał/a:
Jak wygladałaby "czeska pomoc" nawet nie chcę myśleć. to tak bitny naród, że nawet w swojej obronie sie nie ruszyli co dopiero "umeirac za Gdansk".
Tu nie byl problem Czechow ze watpili w polska pomoc. Tu byl problem Francji, ze chciala "pokoju za wszelka cene".


F, czy Ty na prawdę nic nie rozumiesz, czy robisz sobie żarty?
Nie chodziło o to żeby Czesi "umierali za Gdańsk", chodziło o to żeby im pokazać "możemy umierać z wami za Pragę lub nawet Sudety". Po pierwsze ktoś dałby pierwszy odpór Hitlerowi nie na ziemi polskiej, po drugie Polska nie byłaby okrążona od południa. Czechów można było zachęcić naszą otwartą i przyjazną postawą. Wtedy można było liczyć na bardziej odważne wystąpienie Francji.
Taki pragmatyzm nie kosztował nas żadnych wyrzeczeń granicznych czy innych dziwnych paktów. Beck powinien od 1937 roku siedzieć w Pradze i głosić wszem i wobec, że prezydent Benesz to największy obrońca wolności w Europie, wielki i dzielny mąż stanu, który w Polakach znajdzie sojusznika.
_________________
Mówimy gierka, myślimy zjarka.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 8