Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Decydująca bitwa napoleońska
Autor Wiadomość
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 25 Sie, 2004   Decydująca bitwa napoleońska

RK narzekal ze nudno i brak tematow :-) wiec sobie zakladam nowy.

Topic jest o bitwie(kampanii), ktora zdecydowala o klesce Napoleona.

Moim bardzo skromnym zdaniem ;) bitwa, ktora zadecydowala o klesce Napoleona byl Budziszyn 20-21 V 1813 roku.
Bitwa choć wygrana nie skonczyla sie tym czym powinna, a mianowicie zniszczeniem armii pruskiej i rosyjskiej, byc moze wziecia i samego Cara Aleksandra I i krola Fryderka Wilhelma III do niewoli. Miala szanse stac sie wiekszym zwyciestwem niz Austerlitz. Nie stalo sie tak. Dlaczego? Z winy jednego glupszych marszalkow Napoleona - 'najdzielnijszego z najdzielniejszych', ktory drugiego dnia, wraz z 60 tys. znalazl sie na flance wojsk koalicji. Nie bylo nikogo by go zatrzymac. Ten zamiast uderzyc na tyly i zamknac okrazenie, uderzy na nieprzyjaciela i wdal sie w zdobywania wzgorz, zaprzepaszczajac szanse na welkie zwyciestwo.

Miał rację diuk de Berry, który go [Neya] nazwał "bestią bez mózgu", która potrafi walczyć, jeśli precyzyjnie wskaże jej się cel, ale nie jest w stanie myśleć samodzielnie.

Co najsmutniejsze, Ney mial w sztabie generala Jominiego, jednego z najwybitnijszego teoretykow wojskowosci. Nie znosil go, gdyz ten zaczesto wytykal mu bledy.

"Zamiast poprowadzić wojsko w taki sposóbm aby oskrzydlić sprzymierzonych, uderzył frontalnie, grzebiąc w tym plan Bonapartego. Doskoczył do niego Jomini, wołając, że nie chodzi o zdobywanie wzgórza Preitiz, ale o wyminięcie pozycji i zajście Prusaków od tyłu.
- Nie znam sie nic a nic na pańskiej cholernej strategii! Wiem tylko jedno - nigdy nie nadstawiam pleców na artyleryjską kanonadę - zawołał marszałek".
[ogólnie 177/178s Marsz. Ney - Bielecki].

I tak armia rosyjska i pruska uniknely zniszczenia i uciekly, Napoleon nie mial zbyt duzej ilosci kawalerii, zeby ich skutecznie scigac. Pozniejszy blad, jakim bylo podpisanie rozejmu bylo ostateczna kleska Napoleona i Francji, nic juz nie mogla MOIM ZDANIEM zmienic tego co mialo nastapic.

Pytanie jednak jakie sobie zadaje brzmi, kto jest bardziej winny za ta kleske. Ney za swoja glupote, czy Napoleon za to, ze nie wzial ze soba klucza do zwyciestwa kampanii 1813? Klucz do zwyciestwa kampanii 1813 roku zostawil Napoleon w Hamburgu, tam stal i marnowal sie drugi najlepszy wodz epoki napoleonskiej - marszalek Davout :cry:

Jakie sa wasze opinie :?:

[przypomne jeszcze, ze juz po kleskach pod Lutzen i Budziszynem wlasnie, Prusacy juz chcieli wynosic sie z wojny, a rosyjskie sily nowe dopiero sie mobilizowaly...dopiero wlaczenie sie do wojny Austrii zmienilo sytuacje.]

[Neyom (Budziszyn 1813), Muratom(zdrada 1814 i strzelanie do wlasnych we Wloszech) i Marmontom(zdrada pod Paryzem w 1814) mowie glosno i stanowczo - NIE!]
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
Ostatnio zmieniony przez Nico Śro 25 Sie, 2004, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
EQR
Szeregowy


Dołączył: 25 Maj 2004
Posty: 29
Wysłany: Śro 25 Sie, 2004   

Nico, meczenie Neya to przestaje u Ciebie być hobby tylko zamienia się w manię. ;)
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Śro 25 Sie, 2004   

Większość Marszałków Napoleona wykonując samodzielne zadania okazała się niegodna swojego władcy.
Co do pozostawienia Davouta poza centrum głównych wydarzeń to trzeba wziąść pod uwagę, ze Davout przydałby się Napoleonowi wszędzie. Ale z drugiej strony został wysłany do Hamburga być może ze względów poza merytorycznych. Cos kiedyś czytałem o tym, że Davout miał trudny charakter (to akurat fakt) i zdaje się, że zniechęcił i cesarza do siebie.
Co do decydujących bitew to zapewne było ich parę i tych wygranych i tych przegranych. Dla mnie jednak decydujący był "talent" Marszałków Napoleona. Z drugiej strony epokę Napoleońską zawdzięczamy geniuszowi Bonapartego, więc być może jego marszałkowie byli po prostu zwyczajni (szczególnie, ze bądź co bądź w większości to jednak Francuzi).
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Czw 26 Sie, 2004   

Cytat:
Topic jest o bitwie(kampanii), ktora zdecydowala o klesce Napoleona.
moim zdaniem o klesce Napoleona zdecydowała kampania w Rosji w 1812, utrata praktycznie calej armii wstrząsnela nie tylko Francja ale cała Europą bo okazało sie ze Napoleona mozna pokonac,od Francji stopniowo zaczeli odchodzic sojusznicy moim zdaniem ta kampania byla decydujaca w kampaniach 1813 czy 1815r postawiono wszystko na jedna karte, tamte pozniejsze kampanie mogly powiesc sie tylko wtedy gdyby byly przeprowadzone bezblednie dodatkowo nalezalo tez miec spora doze szczescia a wiadomo jak to na wojnie zawsze popelnia sie bledy a i nie zawsze szczescie sprzyja :wink:
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 26 Sie, 2004   

RK napisał/a:
Nad Neyem rzeczywiście nie ma się co znęcać. Dzielny był chłopak - takich też potrzeba. Jak w armii za dużo myślicieli, to też jest nie dobrze :wink: . Kto np. miałby ochotę iść w ariegardzie Wielkiej Armii w odwrocie spod Moskwy tak, jak Ney.


Tak, niewatpliwie Ney byl bardzo dzielny, heroiczny, napewno tez bylo partu takich zwyklych zolnierzy, ale z racji, ze on byl marszalkiem, to przeszlo do historii. Ale teraz zadajmy sobie pytanie, Ney nie robi takich heroicznych wyczynow itp. Cos to zmienia? Nie, WA i tak znika posrod sniegow Rosji z jego bohaterstwem lub bez.

Co do Davout, Napoleon obwinial go nieslusznie za pozostawienie Neya pod Krasnym w 1812 :( .

Viking: Co do 1813 pamietaj, ze zaraz po kleskach pod Lutzen i Budziszynem, krol Saski przybiegl do Napoleona i nagle wojsko Saskie znow bylo z nim. Teraz jesli pod Budziszynem zniknely by armie Rosji i Prus, krolowie Bawarii, Saksonii itd dluzej by pomysleli zanim zostawili 'Boga Wojny'. Tak jak pisalem krol Wilhelm III byl juz gotow konczyc wojne po tamtych dwoch kleskach, wiec w przypadku udanego okrazenia pod Budziszynem z pewnoscia Prusacy by odpadli, a Rosjanie zostali sami z nowym wojskiem daleko na wschodzie jeszcze. Austria w maja 1813 roku nie byla gotowa do wojny, tak wiec istniala duza szansa odzyskania utraconych ziem do Wisly przez Napoleona. Natomiast Austria nie zdecydowala by sie na starcie 1:1.
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Bismarck
Chorąży



Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 368
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 26 Sie, 2004   

A moim skromnym zdaniem, Napoleon przegrał kampanie wewnętrzną! u siebie w domu we Francji. BYło zbyt wielu ludzi i wiele sił które tak naprawde chcialy sie go pozbyc, że wymienie tylko zdrajce Talleyranda. Za bardzo zaangazowal sie w polityke zewnetrzna i wojne a za malo uwagi przywiazywal do kwestii wewnetrznych. Odzwierciedleniem tego moim zdaniem byla kampania obronna Francji w 1814 r. W sumie zakonczona kleska chociaz wcale tak sie skonczyc nie musiala. Pozniejsza Kampania belgijska to juz labedzi spiew Napoleoniady. Byl juz wtedy bez szans nawet gdyby pobil Prusakow i Anglikow pod Waterloo.
 
 
EQR
Szeregowy


Dołączył: 25 Maj 2004
Posty: 29
Wysłany: Czw 26 Sie, 2004   

Ja tez uważam, że to masoni. ;)
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 26 Sie, 2004   

Przypomne, ze prawie wszyscy czekali na kleske Napoleona zawsze i wszedzie.
A.Manfred "Dnia 20 czerwca rano przybyl kurier ze straszna wiescia o klesce pod Marengo. Podniecenie siegnelo szczytu. Wielu zaczelo sie chelpic, mowiac 'Przewidywalem to', 'Pierwszy to powiedzialem'. Spekulacje gieldowe i niepokoje zmagaly sie z godziny na godzine. Nie interesowano sie losem Bonapartego, nie mowiono nawet o nim, uwazaono go za czlowieka skonczonego(..)w tym krytycznym momencie zjawil sie nowy kurier z Italii (..) czegoz sie dowiemy? I jest - krotka wiadomosc o calkowitym, zdecydowanym zwyciestwie. (..) A gdy wreszcie szok minal, wszyscy od razu, jeden przez drugiego zaczeli glosic chwale wielkiego wodza." (1986 rok, str.392-393)
Tak samo bylo, gdy Napoleon udal sie Hiszpanii w 1808, a Austria szykowala sie pod nosem. Taleyrand, Fouche i Murat juz spiskowali. Powrot Napoleona i spokoj.
Przeciw Napoleonowi spiskowano zawsze i wszedzie, on o tym wiedzial, ale trzymal tych ludzi, gdyz byli to najlepsi z najlepszych - jak niby z pustego, zadluzonego skarbu znalazl kase na wojne w 1800? Powolal na stanowiska min. skarbu, wojny itp - najlepszych. Trzymal ich i wiedzial, ze dopoty on bedzie gora, dopoty beda tylko szeptac.
Oczywiscie w 1814 juz nie bylo mowy o tym by byc gora i go zdradzili wszyscy na koniec. Niemniej mozna latwo zauwazyc, ze decydujaca byla kampania 1813 roku, a nie 1812. Tamta tylko oslabila Napoleona, a 1813 i przystapienie Austrii do wojny zmienilo sytuacja. Nadal twierdze ;) , ze znsizczenie armii ros-prus. pod Budziszynem moglo to odwrocic. Na poczatku 1813 jeszcze nikt nie chcial go zdradzac, kleska pod Lipskiem zakonczyla wszystko.
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
PŁASKI
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2004
Posty: 151
Skąd: Chełm/Lublin KUL
Wysłany: Pią 05 Lis, 2004   

Chciałbym zadać szanownemu gronu pytanie. Dlaczego nikt niewypowiedział się na temat Waterlo. To przecież była moim skromnym zdaniem największa klęska Napoleona. To co żę w kampani rosyjskiej poniusł totalną klęskę i na gruncie politycznym w swoim kraju ponosił porażki ,to gdyby pokonał Welingtona a Następnie Blushera pod Waterlo wątpie by ktoś byłby na tyle dobry by otwarcie stawić mu czoła. Po tak wielkim sukcesie z pewnością jego armia byłaby owiele większa i udało by mu się odbudować swoje cesarstwo.

Podam pszykład. Gdy Napoleon powróci z wygnania w 1815 wysłano Neya by go pojmał ten jednak żucił mu się do kolan ze słowami "Mój Cesażu".

To pokazuje siłę harakteru Napoleona i wiary jaką pokładali wnim jwgo żołnierze oni niewalczyli za Francję ale za niego i dla niego.

Ponadto co do Neya to był on najlepszym marszałkiem Napoleona jednak w Rosji a dokładniej na Litwie doznał szoku. Niedawno odkopano tam 1000 zwłok jego żołnierzy któży zmarli z głodu i chorób a nie podczas walki. Te wydarzenia wywołały u niego zapewne szok. Łączy się to między innymi z rozkazem szarży Kirasjerów pod Waterlo(Napoleona wtedy niebyło na polu bitwy) Ney obawiał się zapewne powtórki z Rosji. Jak wiemy czworoboki Welingtona odparły kawalerie zaś piechota wysłana jej na pomoc przez Napoleona zaskoczonego przebiegiem wydarzeń nadeszła za póżno. Anglicy wykonali kontratak i pobili francuzów.

Pszed samym Waterlo Napoleon poczynił zmiany w dowództwie niestety błędne. Dodatkowo korpus (Grouchiego bądż Devouta niepamiętam który dowodził) miał rozbić Prusaków Blushera nie uczynił tego przez co ten wspomógł Anglików.

Jedno jest pewne Napoleon żle zrobił niedoceniając Rosyjskiej zimy oraz bitności rosyjski żołnierzy. Cała kampania Rosyjska była początkiem końca jego panowania w europie.

_________________________________________
" Od wzniosłości do śmieszności tylko jeden Krok"
Napoleon Bonaparte
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 05 Lis, 2004   

Kampania 1815 jest jedna z lepszych kampanii Cesarza. Plan prosty jak zawsze. Najpierw roznosimy Bluchera, potem Wellingtona i Benelux nasz. Jak wiemy pod Ligny Prusacy nie zostali rozniesieni, gdyz niejasnosc przyporzadkowania korpusu d`Erlona, uniemozliwila dobicie prusakow. Niewatpliwie braklo to Berthiera. Opozniony poscig za uciekajacymi Prusakami to tez jeszcze nie dramat. Dramat zaczal sie pod Waterloo.
Waterloo byla to wygrana bitwa. Mogl ja wygrac i sam Ney z zamknietymi oczami. Byl Cesarz i bitwa byłaby wygrana, gdyby Grouchy wypelnil rozkaz, ktory otrzymal - tj. trzymal Prusakow . Jak wiemy Grouchy rozkazu nie wykonal i Prusacy pojawili sie pod Waterloo.
Bez Prusakow, Wellington dostalby tam w d... jak kazdy od Cesarza. Napoleon mial rzucac do walki Mloda Gwardie i VI korpus, ktory zostalby skontrowany czym sie pytam? Niczym i byloby po brytolach. Jednak pojawili sie Prusacy (korpus Bulowa i Pircha) i trzeba bylo ich zatrzymac. Kiedy po 19ej dotarl kolejny korpus pruski Zietana to byl juz koniec.
Bitwa pod Waterloo byla od poczatku wygrana. Zostala przegrana pod Wavre, gdyz tylko nadejscie Prusakow ratowala skore Wellingtona.

Czy wybor Grouchego byl zly? Trudno powiedziec. Ten general walczyl dzielnie w Rosji, w 1814. Nie byla do niego zastrzezen, a dowodcow kawalerii bylo brak niestety. Ironicznie mozna powiedziec, ze tego jednego dnia Grouchy oslepl i nie zauwazyl jak Prusacy mu sie wymkneli z rak. Gdyby sie posluchal gen. Vandamma.... :(

Czy mialby szanse jesli wygralby pod Waterloo? Male...choc duzo wieksze niz w 1814, a Cesarstwa nigdy by nie odbudowal, nie mial juz takiego poparcia burzuazji jak dawniej. Co najwyzej zdolalby sie utrzymac na tronie w graniach Francji jakie byli po pokoju w 1814.

Ney zmienial zdanie co chwila i zachowywal sie jak ostatnia ...... Wiary w Napoleona juz nie bylo takiej. Jedynie Soult, Davout, Ney, Suchet i Brune dolaczyli do Napoleona. Cala reszta marszalkow albo dala dyla z Burbonami albo pozostali w swoich domach. Spojrz na dowodcow korpusow w 1815. To sami generalowie dywizji z lat poprzednich.

Co do bledow Napoleona popelnil tylko dwa. Neyowi powinien dac dowodztwo gwardii, gdyz tam nie musialby myslec, co bylo dla niego bardzo trudne oraz Soult powinien dowodzic zamiast niego jednym skrzydlem armii, byl to rozwazny i dzielny zolnierz oraz znal anglikow. Szefem sztabu powinien zostac oficer, pulkownik, nazwiska teraz nie pamietam. Byl prawa reka Berthiera.

Wziecie/niewziecie Davout na kampanie jest bardzo problematyczne. Napoleon nie chcial powtorki z 1814, ale moim zdaniem Savary wystarczylby do pilnowania stolicy...

Koniec Napoleona to bitwa pod Budziszynem w 1813. Wszystko wczesniej to przejsciowe trudnosci ;-) .
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
PŁASKI
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2004
Posty: 151
Skąd: Chełm/Lublin KUL
Wysłany: Sob 06 Lis, 2004   

Zaiste Nico Twoje argumenty przebijają moje a to dlatego że nieman w tych sprawach dość doświadczenia. Obaliłeś moje stwierdzenia o Waterloo i postawę dowództwa Napoleona. Ciesze się żę przyznałeś mi racje co do Grouchego i jego nieudanego zadania rozwalenia Prusaków.


______________________________________________
"Od wzniosłości do śmiesznaści tylko jeden krok"
Napoleon Bonaparte.
 
 
Panzer
Chorąży



Dołączył: 17 Mar 2004
Posty: 406
Skąd: Dębica
Wysłany: Sob 11 Gru, 2004   

A moim zdaniem bitwa,która przesądziła o klęsce Napoleona to Borodino-Szewardino.Pod koniec bitwy,gdy wszystkie oddziały rosyjskie były zaangażowane w najwyższym stopniu,gdy po ich stronie walczył już każdy zdolny do noszenia broni od ciurów do kucharzy wliczywszy,Napoleon miał jeszcze jeden potężny odwód,którego nie użył-Gwardię.
Ok. 10 000 żołnierzy,samej elity praktycznie nie wzięlo czynnego udziału w bitwie,a w sytuacji,gdy Rosjanie wypruwali z siebie żyły, aby zatrzymać kolejne mordercze francuskie ataki,uderzenie Gwardii powinno przesądzić sprawę.Część wojsk rosyjskich rzuciłaby się wówczas do ucieczki(lub została wycięta do nogi),co za tym idzie-luka w zwartej linii armii carskiej powinna była pociągnąć za sobą jej absolutną katastrofę.Tak się jednak nie stało,armia rosyjska wycofała się z dużymi stratami,ale zachowała zwartość bojową,jaką zapewne straciła by,gdyby przegrała bitwę.
Potem,w latach 1813-1815 Napoleon miał już jedynie cień tej wielkiej armii,która zaległa bezkresne rosyjskie stepy,więc dlatego uważam,że Borodino-Szewardino była bitwą kluczową dla niego i całej Europy.
Pozdrawiam
_________________
"Oni się nie zestarzeją,
jak ci,co pozostali,
wiek ich nie pochyli,czas ich nie złamie,
będziemy o nich pamiętać zawsze,
gdy słońce wstaje i gdy zachodzi"
O Żołnierzach II Wojny Światowej
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 11 Gru, 2004   

Ta gwardia i Borodino to b.ladnie brzmi...zauwazmy jedno, Napoleon zwial z Moskwy nie przed armia rosyjska...ale z powodu braku zaopatrzenia i nadchodzajacej zimy. Uzycie gwardii co najwyzej sprawiloby, ze armia rosyjska nie mogla by powaznie zagrozic podczas odwrotu mu. Chyba tylko wygrana pod Borodino w stulu Austerlitz/Jeny moglaby zmusic Cara do zawarcia pokoju...kazde inne zwyciestwo bylo zwyciestwem Rosjan.
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
PRom
Kadet


Dołączył: 25 Lis 2004
Posty: 3
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 16 Gru, 2004   

Moim zdaniem nie można tłumaczyć cesarza tym, ze jego marszałkowie źle wykonywali jego rozkazy(bądź w ogóle nie wykonywali). Przecież urząd marszałka przywrócił właśnie cesarz. Tylko on decydował o tym kto zostanie wyniesiony na to stanowisko.
Spośród marszałków tylko Davout, Massena, Suchet (wg A.Nieuważnego w posłowiu do Napoleoni jego marszałkowie) nadawali się do samodzielnych działań, ale Suchet jest w Hiszpani aż do 1814 roku, Massena po odwołaniu z stamtąd miał dość wojowania a Davout ze względu na swoje wybitne talenty organizacyjne potrzebny był gdzie indziej zarówno w 1813 jak i w 1815 roku.
Wraz z kolejnymi kampaniami ubywało Napoleonowi dobrych dowódców.
Wagram to śmierć 21 generałów (w tym Lasalle) a wcześnie pod Aspern-Essling zginął Lannes. Ten ostatni czasem (Bielecki, Wielka armia)uznawany jest za zdolnego do działań samodzielnych. Borodino to strata kolejnych kilkudziesięciu generałów, którzy mogliby zostać wyniesieni do grona Marszałków.
Z biegiem lat marszłkowie tracili także chęć dalszej walki.

Nico napisał/a:
Co do bledow Napoleona popelnil tylko dwa. Neyowi powinien dac dowodztwo gwardii, gdyz tam nie musialby myslec, co bylo dla niego bardzo trudne oraz Soult powinien dowodzic zamiast niego jednym skrzydlem armii, byl to rozwazny i dzielny zolnierz oraz znal anglikow.

Z tym wypada się zgodzić.

A jesli chodzi o Budziszyn to głupota Neya to nie wszystko gdyby było choć trochę dobrze dowodzonej (Bessieres zginął parę dni wcześniej a Murat juz miał gdzieś Napoleona)kawalerii to w pościgu można by naprawić jego błedy:)

A bitwa
 
 
 
Turenne
Szeregowy


Dołączył: 07 Sty 2005
Posty: 12
Skąd: Stargard Szcz.
Wysłany: Pią 07 Sty, 2005   

witam.
Największą porażką Napoleona nie była sama bitwa pod Budziszynem, ale rozejm zawarty póżniej. Do tego momentu Napoleon walczył z armiamii Prus i Rosji póżniej włączyła się Austria, której siły przechyliły szale na korzyść sprzymierzonych doprowadzając do bitwy pod Lipskiem.
Jeśli chodzi o kamapnię w Belgii to od samego początku była ona dziwnie prowadzona, a wszystko to wynikało z ze złej pracy sztabu Napoleona. Nawet gdyby zakończyła się sukcesem, to kolejne armie Rosji i Austrii stały u granic Francji.
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 22 Mar, 2005   

Teraz troche propagandy ;)
Napoleon nie przegral, zadnej bitwy !:D Jesli juz wojny. Dowod nie wprost.
1805, 1806, 1807, 1809 - same zwyciestwa (!) - o Aspern-Essling pisalem w osobny temacie.
1812 - wszystkie bitwy wygral :) .
1813 - Lipsk - 300 tys Aliantow kontra 150 tys Francuzow jeszcze zdradzonych pod koniec i obrkazonych. I co? 70tys Francuzow daje noge po drodze pod Hanau roznoszac Bawarow. Miec Cesarza jak na widelcu...i pozwolic mu uciec...to zadne zwyciestwo nad Cesarzem. Waterloo ? To wina Grouchego i Neya.

Jak widzimy, Cesarz bitew nie przegrywal ;)
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Śro 18 Maj, 2005   

Pytanie proste, więc prosto odpowiem: kampania w Rosji.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 18 Maj, 2005   

Bledna odpowiedz ;) , pytanie brzmi "Bitwa" :D !
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Śro 18 Maj, 2005   

Aspern (wiem wiem, osobny temat ;) jak tak dalej pojdzie to bedziemy sie scigac po forach :) )
 
 
Nico
Pułkownik



Dołączył: 08 Kwi 2004
Posty: 2515
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 18 Maj, 2005   

Nie...ja zaczne powaznie moderowac 8) :!:
_________________
Confederately yours,
PFC Nico, Brotherhood of Beer
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8