Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Mit o Amerykańcu-idiocie i jego konsekwencje.

Czy uważasz, że amerykanie to idioci, którym się po prostu udaje?
Zdecydowanie tak
15%
 15%  [ 6 ]
Raczej tak
10%
 10%  [ 4 ]
Trudno powiedzieć
18%
 18%  [ 7 ]
Raczej nie
13%
 13%  [ 5 ]
Zdecydowanie nie
42%
 42%  [ 16 ]
Głosowań: 0
Wszystkich Głosów: 38

Autor Wiadomość
FIOL
Chorąży


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 351
Skąd: Głogów
Wysłany: Śro 02 Maj, 2007   

Devean napisał/a:
Biorąc pod uwagę, że wypowiadają się głównie przedstawiciele tych pozostałych 20%... dziwisz się?


Ale z Ciebie idealista.Że niby jak kto potrafi używać kopmputer,to on
zaraz z tej 20-procentowej elity :?: Popatrz choćby na poziom dyskusji
na niektórych forach,albo poproś któregoś z gen.moderatorów
o impresje na temat forumowej kultury i usuniętych postów. :)

Ja uważam że mit,o którym dysputujemy,ma leczyć kompleksy
odstawionej na boczny tor historii Europy.

Inne takie mity anty-USA to np:
-wy tam w USA gonicie tylko za pieniądzem,my za to żyjemy pełnią
życia,
-Europa to kultura wysoka,a USA to tylko "chłam z Hollywood"
-USA to żarcie z fastfoodów,a Europa to francuskie restauracje it.
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Śro 02 Maj, 2007   

Cytat:
Ja uważam że mit,o którym dysputujemy,ma leczyć kompleksy
odstawionej na boczny tor historii Europy.

Inne takie mity anty-USA to np:
-wy tam w USA gonicie tylko za pieniądzem,my za to żyjemy pełnią
życia,
-Europa to kultura wysoka,a USA to tylko "chłam z Hollywood"
-USA to żarcie z fastfoodów,a Europa to francuskie restauracje it.

I sie oboma ręcami podpisuję pod wnioskiem kolegi 8)
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Czw 03 Maj, 2007   

FIOL napisał/a:
jogi bear napisał/a:
No ale to oni wymyślili też MTV i „Modę na sukces”.


A ty to oglądasz.Widzisz,jao czywiście nie wiem co to jest "Moda na sukces" :D ,ale państwo idiotów narzuciło reszcie świata kulturę.

Dla mnie ludzie którzy stworzyli takeigo B-2,idiotami nie są.

aaaaa... więc też to oglądasz. Nie napisałem że to programy w telewizji.
Cytat:
Aha,czyli w masie siła?
No to licz chińskie lub hinduskie Noble.
A te "fakty"

Lech Wałęsa też dostał Nobla. Geniusz.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Wto 08 Maj, 2007   

NO proszę, nie było mnie przez ten długi weekend i teraz nie wiem do czego się odnosić.

Na początek tak: w temacie napisałem "mit" bo dla mnie to jest mit i wszelkie fakty przemawiają za uznaniem go jako takim. Jesli ktoś wolałby żebym zapytał "co sądzicie o amerykanach" to jeden by napisał fajne mają laski, inny że kobiety, a jeszcze inny że jest zakochany w Lincolnie. Do tematu mozna sie ustosunkować. Probelm by sie zaczął, gdyby ktos zaczął wyrzycac posty nie idące z prądem tematu.

A teraz kilka odniesień:
Ktos tu zrobił porównanie do polskiego społeczeństwa. Nie wiem ile z naszych rodaków nie jest w stanie zrozumieć wiadomości. 80% brzmi podejrzanie okragło. Tak czy owak FAKTY na TVN, gdzie przy większości reportarzy dziennikarz na koncu dzieli się swoją (choć też czy aby na pewno swoją) opinią na dany temat, oglada przeszło 3 mln ludzi. A stanach odpowiednikiem tego jest serwis FOX NEWS, tyle że w TVN nikt jeszcze rozmówcy nie powiedział, żeby się zamknął. Tak czy owak wszędzie są elity i masy oraz mniejsza lub większa część pośrednia.

Dalej, ktoś tu tez wymyslił coś w rodzaju "Amerykanie to jeszcze więksi idioci niż Europejczycy". Przyłóżcie sobie to do zdanie "Amerykanie są silniejsi gospodarczo i militarnie oraz bogatsi od Europejczyków" a zrozumiecie, co chciałem powiedziec w tym akapicie. Generalnie wychodzi na to, że im ktoś jest potężniejszy, tym większym jest idiotą.

Dalej, kolejny mądarala zarzucił, że edukacja w USA jest nastaiwona kierunkowo, z kontekstu domysliłem się, że chodzi o specjalizację, bo na początku myślałem, że jest tendencyjna (co swoją drogą jest poniekąd prawdą). No i bardzo dobrze. To znaczy należy inaczej rzecz ująć. Tam wybiera się bloki tematyczne, ale nikt fizykowi jądorwemu nie zabroni zrobić sobie zaliczenie z filozofii.

Kto to jest Amerykanin? Każdy obywatel tego kraju. Z resztą nie widzę tu potrzeby definiowania, bo mówimy o społeczeństwie.

Dalej, ktos wykoncypował, że Amerykanie nie są idiotami, bo wymyslili B-2. Fakt, tak samo jak F-22, bezzałogowe samoloty zwiadowcze, program FUTURE WORIER i M1A2 Abrams, ale także filozoficzną koncepcję bitwy powietrzno - lądowej. Zwłaszcza to ostatnie świadczy o tym, że ich przewaga nie jest czysto techniczna. Oni potrafią wpo prostu kreatywnie myśleć.

Rzeczą, która u nich zawsze podziwiałem i która jak nic przydałaby się w Polsce jest doskonałość z jaka wprowadzili trójpodział władzy. Ma to dwie zalety: po pierwsze wiadomo, że nie ma sejmokracji, a po drugie jek sie coś chrzani, to wiadomo kogo winić. A u nas: Sejm skupia w swych rękach władze ustawodawczą i większość władzy wykonawczej. To nie jest zdrowy system. Sądowniczą jescze niezabardzo, ale obserwujcie mości Ziobrę i inne komisje śledcze. POza tym, jak przychopdzi do tego kto jest za coś odpowiedzialny to od Annasza do Kajfasza, czy raczej od urzędu do urzędu.

I ostatnia kwestia, że Amerykanom się udało. Jeśli tak, to poczekajmy. Może nam tez się kidys uda... Tak na zasadzie prawdopodobieństwa. Bo fakt faktem od czasów Chrobrego (prawie 1000 lat będzie) nie mielismy jakoś tego fuksa. Tym optymistycznym akcentem zakończę ten post i czekam na opinie.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
historyk
Sierżant



Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 220
Skąd: Gorny Ślonsk
Wysłany: Wto 08 Maj, 2007   

Memnon napisał/a:

Dalej, kolejny mądarala zarzucił, że edukacja w USA jest nastaiwona kierunkowo, z kontekstu domysliłem się, że chodzi o specjalizację, bo na początku myślałem, że jest tendencyjna (co swoją drogą jest poniekąd prawdą). No i bardzo dobrze. To znaczy należy inaczej rzecz ująć. Tam wybiera się bloki tematyczne, ale nikt fizykowi jądorwemu nie zabroni zrobić sobie zaliczenie z filozofii.

Dalej, ktos wykoncypował, że Amerykanie nie są idiotami, bo wymyslili B-2. Fakt, tak samo jak F-22, bezzałogowe samoloty zwiadowcze, program FUTURE WORIER i M1A2 Abrams, ale także filozoficzną koncepcję bitwy powietrzno - lądowej. Zwłaszcza to ostatnie świadczy o tym, że ich przewaga nie jest czysto techniczna. Oni potrafią wpo prostu kreatywnie myśleć.


Nie żaden mądrala tylko ja. Jest taka opcja jak cytuj. Nie twierdzę, że kierunkowość (czy też specjalizacja) w edukacji jest zła ale nie wolno z tym przeginać. Amerykanie to specjaliści od jednej, dosłownie JEDNEJ rzeczy.
Stworzyli bardzo dobrą technikę wojskową i jej produkty oraz koncepcję walki. To jeszcze niczego nie dowodzi. Nad tymi projektami nie pracował milion osób, a to i tak byłaby 1/300 społeczeństwa. Amerykanie dobrze inwestują w zdolnych ludzi, na których opiera się państwo. Tyle tylko, że jest ich garstka, a reszta to wg mnie idioci. To samo odnosi się do sukcesów sportowych. Z 300 mln obywateli pochodzących właściwie z wszystkich zkątków Ziemi nie trudno zrobić selekcję i wytrenować mistrzów. Szczególnie przy takich nakładach finansowych i technologicznych na sport (w tym doping). Podobnie będzie z Chinami w 2008 roku. Mi to przypomina Ruskich zwyciężających ilością, a nie jakością.
Amerykanom się udało? Pewnie! Pomyślcie kiedy oni ostatnio mieli wojnę na swoim terytorium, kóra by ich niszczyła? Wojna secesyjna, koniec XIX wieku. Na kolejnych wojnach, na które posyłali swoich chłopców już tylko zarabiali. I i II wojna światowa są chyba najlepszym przykładem. Dalej z pieniedzmi było już krucho ale zdobywali doświadczenie i testowali technologie, choc swoją drogą, na każdej wojnie zarobiła przynajmniej zbrojeniówka, a obecnie zarabiają naftowcy Busha mimo iż budżet jest obciążony koszmarnie. ale jak to mówią: Każdy głupi ma szczęście.
_________________
Cognoscetis veritatem, et veritas liberabit vos.
 
 
FIOL
Chorąży


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 351
Skąd: Głogów
Wysłany: Śro 09 Maj, 2007   

Co do tezy o ilości rządzącej światem to powtórzę:

-Dlaczego to nie Hindusi czy Chińczycy nie rządzą światem?
Każdy naród jest 3 razy liczniejszy od USA.

Bo tą hipoteza,że liczy się tylko ilość to obalono już w XVIII w.
 
 
historyk
Sierżant



Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 220
Skąd: Gorny Ślonsk
Wysłany: Śro 09 Maj, 2007   

FIOL napisał/a:

-Dlaczego to nie Hindusi czy Chińczycy nie rządzą światem?
Każdy naród jest 3 razy liczniejszy od USA.

Odpowiedź znajduje się w moim wcześniejszym poście. Amerykanie dobrze inwestują w zdolnych i utalentowanych ludzi, których wyłapują z masy 300 mln obywateli. Hindusi i Chińczycy gdyby w nich zainwestować też by pokazali conieco, bowiem są to nacje szybko przyswajające wiedzę. Obecnie jednak dość zapuźnione ale gdy sie spojży w przeszłość to widać że potrafią dużo osiągnąć, ot choćby wynalezienie prochu przez Chińczyków. Ktoś może powiedzieć, że to wyczyn jednostki ale jak wytłumaczyć to, iż Chińczycy i Japończycy dawno przed Europejczykami przywykli do dbania o higienę osobistą i picia herbaty zamiast wody, będącej źródłem epidemi?
_________________
Cognoscetis veritatem, et veritas liberabit vos.
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Czw 10 Maj, 2007   

historyk napisał/a:
Memnon napisał/a:

Dalej, kolejny mądarala zarzucił, że edukacja w USA jest nastaiwona kierunkowo, z kontekstu domysliłem się, że chodzi o specjalizację, bo na początku myślałem, że jest tendencyjna (co swoją drogą jest poniekąd prawdą). No i bardzo dobrze. To znaczy należy inaczej rzecz ująć. Tam wybiera się bloki tematyczne, ale nikt fizykowi jądorwemu nie zabroni zrobić sobie zaliczenie z filozofii.

Dalej, ktos wykoncypował, że Amerykanie nie są idiotami, bo wymyslili B-2. Fakt, tak samo jak F-22, bezzałogowe samoloty zwiadowcze, program FUTURE WORIER i M1A2 Abrams, ale także filozoficzną koncepcję bitwy powietrzno - lądowej. Zwłaszcza to ostatnie świadczy o tym, że ich przewaga nie jest czysto techniczna. Oni potrafią wpo prostu kreatywnie myśleć.


Nie żaden mądrala tylko ja. Jest taka opcja jak cytuj. Nie twierdzę, że kierunkowość (czy też specjalizacja) w edukacji jest zła ale nie wolno z tym przeginać. Amerykanie to specjaliści od jednej, dosłownie JEDNEJ rzeczy.
Stworzyli bardzo dobrą technikę wojskową i jej produkty oraz koncepcję walki. To jeszcze niczego nie dowodzi. Nad tymi projektami nie pracował milion osób, a to i tak byłaby 1/300 społeczeństwa. Amerykanie dobrze inwestują w zdolnych ludzi, na których opiera się państwo. Tyle tylko, że jest ich garstka, a reszta to wg mnie idioci. To samo odnosi się do sukcesów sportowych. Z 300 mln obywateli pochodzących właściwie z wszystkich zkątków Ziemi nie trudno zrobić selekcję i wytrenować mistrzów. Szczególnie przy takich nakładach finansowych i technologicznych na sport (w tym doping). Podobnie będzie z Chinami w 2008 roku. Mi to przypomina Ruskich zwyciężających ilością, a nie jakością.
Amerykanom się udało? Pewnie! Pomyślcie kiedy oni ostatnio mieli wojnę na swoim terytorium, kóra by ich niszczyła? Wojna secesyjna, koniec XIX wieku. Na kolejnych wojnach, na które posyłali swoich chłopców już tylko zarabiali. I i II wojna światowa są chyba najlepszym przykładem. Dalej z pieniedzmi było już krucho ale zdobywali doświadczenie i testowali technologie, choc swoją drogą, na każdej wojnie zarobiła przynajmniej zbrojeniówka, a obecnie zarabiają naftowcy Busha mimo iż budżet jest obciążony koszmarnie. ale jak to mówią: Każdy głupi ma szczęście.


Wiem, że jest opcja "cytuj". Tyle tylko, że żeby zebrać wszystki cytaty, obrobić je i uporządkować musiałbym spędzić przed kompem z 2,5 godziny. No a jak ktos czyta mojego posta to i tak wie co pisał i do kogo jest dany fragment adresowany. egzemplum TY.

A Amerykanie... Nie jestem antropologiem, ale zazwyczaj jest tak, że gzie sie więcej genów miesza to ludzie wychodzą jacyś bardziej do rzeczy. Tak gdzieś czytałem.

POza tym oczywiście, że dobrze inwestują zdolnych ludzi. A dlaczego mieliby tego nie robić? Jednak nie sądzę, żeby głąbów było tam dużo więcej niz gdzie indziej. Im specjalizacja nie przeszkadza, bo umieją budowac zespoły. Pracowałes kiedyś w Polsce w zespole? Jak tylko jest wchodzi kwestia pieniędzy, to musisz uważac na kazdy ludzki uśmiech, bo nie wiesz co się za nim kryje. Słynne amerykańskie "how do you do?" "i'm fine, thanks" to coś więcej niż tylko zdawkowa grzeczność. Wracając do specjalizacji, to dzisiaj świat jest tak rozwinięty, że nie sposób się nie specjalizować. NIe ma człowieka, który wiedziałby wszystko nawet z powiedzmy fizyki, nie mówiąc juz o interdyscyplinarności. W zespole spotyka się kilku ludzi, dzielą się zadaniami, kierownik składa wszystko do kupy i tym sposobem mamy coś dużo lepszego niż gdyby całoś projektu robił i analizował jeden człowiek.

Jeśli zaś idzie o szczęście Amerykanów, to jest w tym sporo prawdy. Tyle tylko, że Amerykanie pomagają szczęściu. Wojna wyczerpuje kraj, nawet jeśli toczy się poza granicami. Jedyna równica to to, że nie niszczo ona kraju. Problem jest innego rodzaju. Wiesz ile kosztuje USA taka zamorska wojna? Pewnie znacznie więcej niż taka na własnej ziemi. Tyle tylko, że USA wiedzą, którą wojne moga wygrać, w którą sie angazować i gdzie się moga coś zyskać. Polacy na przykład bardzo czesto trkktują wojnę jako kwestię honoru, czasami jako zabawę. Często zapominają o tym cytacie z Sun Tzu: "wojna jest dla państwa kwestią najwyższej wagi, sprawą życia lub śmierci (...) kto przystepuje do niej nieprzygotowany, może być poczytywany za głupca". Za często sądzimy, że jakieś konwencje czy zwyczaje ochronią nas zamiast karabinów i czołgów. Dyplomacja tymczasem jest dobra dopuki trwa. Potem decyduje armia.

Na koniec drobne usprawiedliwienie. POdałem osiągnięcia wojskowe Amerykanów, bo to przykłady z mojego i pewnie naszego podwórka. Nie bardzo orientuję sie w naukach ścisłych i co tam chłopaki zza oceanu ostatnio wynaleźli. Jeszcze jedno mi sie nasówa. Amerykanie trochę przypominają Rzymian. Nie tylko sami robiuą różne rzeczy, ale potrafią przejmowac wynalazki innych. To tyle na razie.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
O'nell
St. sierżant



Dołączył: 17 Cze 2005
Posty: 291
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 10 Maj, 2007   

Ameryka jest jedynym krajem na świecie w którym gdy sie prowadzi wojne zwiększa sie PKB (zresztą jak dowodzi historia -II wojna ,korea ,wietnam,desert storm 91)
_________________
CoMe On YoU SoNs Of BiTcHeS ,Do YoU WaNt To LiVe FoReVeR
-WeLcOmE To ThE SuCk-
 
 
 
historyk
Sierżant



Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 220
Skąd: Gorny Ślonsk
Wysłany: Czw 10 Maj, 2007   

Ja nie twierdze, że specjalizacja to coś złego. Pisłaem wcześniej, że sam tego pragnąłem podczas edukacji w liceum, bo uczyłem się rzeczy nieprzydatnych, na które poświęcałem czas i energie kosztem moich zainteresowań. Amerykanie mają jednak taki problem, że poszli w tym zbyt daleko i znając jedną rzecz są kompletnymi głąbami z innej.
Wielkie brawa również za inwestowanie w zdolnych ludzi ale tak jak pisałem to tylko garstka społeczeństwa, reszta jest na mizernym poziomie.
Teraz przykład: Brat znajomego pojechał do USA, jego syn poszedł do odpowiednika liceum i zrobił mature rok wcześniej, bo tam jest tak, że jeśli mature zdasz to możesz ją pisać w każdym momencie. Rzecz niby dobra gdyby nie fakt, że amerykanie rozgarnięci nie są na co narzeka ten chłopak. Mówi nawet wprost, że to same debile.

Niezależnie od słuszności istnienia mitu wg mnie Amerykanie zasłużyli sobie poniekąd na opinię idiotów, za sprawą wysokiego mniemania o sobie i arogancji wobec innych narodów i kultur. To także jest wskaźnik mądrości narodu. No ale czego my od nich chcemy po 300 latach funkcjonowania? Mają bardzo świerzą historię i dlatego dla nich liczy się tylko tu i teraz. Takie podejście prowadzi do destrukcji.
_________________
Cognoscetis veritatem, et veritas liberabit vos.
 
 
Memnon
Porucznik



Dołączył: 13 Maj 2004
Posty: 728
Skąd: Krosno/Rzeszów
Wysłany: Wto 15 Maj, 2007   

historyk napisał/a:

Niezależnie od słuszności istnienia mitu wg mnie Amerykanie zasłużyli sobie poniekąd na opinię idiotów, za sprawą wysokiego mniemania o sobie i arogancji wobec innych narodów i kultur. To także jest wskaźnik mądrości narodu. No ale czego my od nich chcemy po 300 latach funkcjonowania? Mają bardzo świerzą historię i dlatego dla nich liczy się tylko tu i teraz. Takie podejście prowadzi do destrukcji.


Tu się zgodzę. To znaczy Amerykanie nie tyle nie mają szacunku dla kultur. Przeciwnie, mają go całkiem sporo. To jednak, że są aroganccy to jest prawda do sześcianu. Ostatnio czytałem Clancy'ego. Był on zdania, że 4 halikoptery, kazdy uzbrojony w 16 rakiet kierowanych HELLFIRE zniszczą 128 pojazdów wroga. Polski wydawca nabijał się, że wychodzi na to, że osiągną 200% skuteczności. To znaczy to zapewne pomyłka (choć potem w podnieceniu doposał, że wychodzi to cała brygada pancerna), ale o czymś świadczy. POza tym w tej samej książce autor utrzymywał praiwe przy każdej okazji, że USA ma najlepszy sprzęt, ewentualnie będzie go mieć, ewentualnie, że nie ma idealnych rozwiązań.
Teraz czytam o Afganistanie. Wiecie czym różni się sterfa brytyjska od Amerykanskiej? Poziomem spokoju. Kiedy ostatnio słyszeliście o zamachach na Brytyjczyków? A dzieje się tak dlatego, że wyspiarze starają się dogadać po ichniemu, a Amerykanie koniecznie w sposób biurokratyczny.
_________________
Wojna jest dla państwa sprawą najwyższej wagi, kwestia przetrwania lub upadku, dlatego należy jej poświęcić poważne studia.
- Sun Tzu -
 
 
 
bert04
St. szeregowy


Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 71
Wysłany: Wto 15 Maj, 2007   

Mały off-top

Czytałem jakiś czas temu książkę Clancy'ego o amerykańskich oddziałach specjalnych. A raczej próbowałem czytać... Tak nudnej chały już dawno w ręku nie miałem. W ksiązce telefonicznej jest więcej akcji, w słowniku ortograficznym są barwniejsze opisy. Nie wiem, dlaczego wszyscy się nim tak zachwycają.

Na szczęście książka była tylko wypożyczona
 
 
Paulus
Szeregowy


Dołączył: 13 Maj 2007
Posty: 11
Skąd: Toruń
Wysłany: Wto 15 Maj, 2007   

Włączając się do dyskusji - miałem średnią przyjemność wyjechać na Work and Travel do USA dwa lata temu i generalnie podzielam pogląd, że przecietny Amerykanin ma mniejsza wiedze od przecietnego Polaka (co wcale nie znaczy że jest mniej inteligentny)

Generalnie obserwując Amerykę byłem jednak zszokowany poziomem kultury TAK KULTURY w Ameryce!!
Oczywiście każdy może podać przykład Murzyna z Bronksu, który nigdy nie wychodził poza swoją dzielnicę i ma żadne pojęcie o świecie, ale takie przykłady można znaleść we Francji, a pewnie niedługo w Polsce

Tylko że każdy (tu nie przesadzam) Amerykanin z którym rozmawiałem, a miałem głównie kontakt z pracownikami Burger Kinga, którzy dorabiali sobie w wakacje a normalnie byli w liceum lub go skończyli zna dokładnie historię swojego kraju - potrafili zarzucać mnie dokładnymi datami z wojny o niepodległość, secesyjnej, znali geografię USA, najwazniejszych pisarzy, mężów stanu - przeciętny Polak po liceum nie posiada takiej wiedzy o własnym kraju, a tak jak wspomnieliście do tego dochodzi wiedza specjalistyczna

I jeszcze jedno - każdy kto chciałby rozwinąć swoje umiejętności ma takie możliwości - w każdej szkole istnieją kółka zainteresowań, w ramach których organizowane są darmowe wyjazdy nawet na drugi koniec kraju, programy stypendialne, konkursy

Jesli ktoś napisze ze przeciętny Amerykanin nie posiada wiedzy o świecie zgodzę się z nim w 100% ale ich to po prostu nie interesuje - wiedza o świecie jest dla nich jedną ze specjalizacji
a co do arogancji - miałem przyjemność z rozmawiać ze studentami z Rosji ich nic nie przebije...
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 16 Maj, 2007   

Ja słyszałem różne rzeczy o amerykanach, między innymi że w ich odpowiednikach liceów są przypadki kolesi którzy nie potrafią przeczytać jednego zdania. Ostatnio jednak słyszałem też że w USA nie ma większych bufonów niż Polacy emigranci mieszkający tam na stałe.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
axxamith
Szeregowy


Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 32
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Wto 22 Maj, 2007   

Ave!
coś do poczytania...
http://www.fronda.pl/arch/04-05/046-047.htm

A teraz zupełnie z innej beczki...co myślicie o Izraelu? Czy izraelici mieli szczęście czy byli tak dobrzy, a może to jednak plemie Pana? Pytam o wojny w XX wieku. Nikogo nie obrażam...pytam tylko...
_________________
Proszę o krytykę. To powoduje że myślę intensywniej!!
 
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 23 Maj, 2007   

Taki jest efekt rozwiązywania testów wyboru na sprawdzianach. Tak po prawdzie to nie trzeba umieć pisać ani czytać aby to zaliczyć.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Tomasz Kornaszewski
Plutonowy


Dołączył: 24 Sie 2005
Posty: 136
Skąd: Killearn, Stirlingshire
Wysłany: Czw 24 Maj, 2007   

Witam

Chciałbym Panom zadać pytanie – na jakiej podstawie możemy określić, że jakiś naród jest głupi „en masse”? Czy na podstawie propagandy antyamerykańskiej serwowanej nam codziennie przez media? Czy też może po obejrzeniu kilku amerykańskich filmów skierowanych do ludu, motłochu (nie używam tego słowa w znaczeniu pejoratywnym)?

Moim zdaniem można, a i to nie zawsze, oceniać kogoś kogo się zna bardzo dobrze, przez wiele lat, najlepiej osobiście. A i tak zawsze to będzie Kowalski, Brown, Shultz, a nie Polak, Amerykanin czy Niemiec.

Można próbować porównywać systemy gospodarcze, społeczne, edukacyjne, wojskowe. A więc:

- Gospodarczo USA nadal stoi nienajgorzej, ciągle jest to gospodarka rozwijająca się (a nie stojąca w miejscu jak Europa);
- Społecznie – nie podajmuje się oceny;
- Edukacyjnie USA jest wiodącym krajem świata – bo nie liczy się szkolnictwo powszechne, a universyteckie. Nadal ok 80 % naukowców świata pracuje w tym kraju. I nie liczy się kim są ci naukowcy (hindusi, chińczycy, europejczycy) bo oni pracują TAM. Ciągle TAM dokonywane są nowe odkrycia, wdrażane są nowe technologie.
- Wojskowo – nie trzeba być specjalnie mądrym gdy ma się wypracowaną przewagę technologiczno-materiałową. I nie jest to wcale minus – wojnę należy wygrać, a liczenie na geniusz dowódców i mądrość oficerów może się zemścić. Wygraną należy mieć w kieszeni gdy wojnę się zaczyna – vide Sun Tzy. I najlepiej gdy osiągnie się to środkami ekonomiczno-militarnymi.

A propos analfabetyzmu – a co to komu przeszkadza. W wielu przypadkach człowiek tam może się obejść bez tej umiejętności przez cełe życie. Nie oznacza, że musi być specjalnie głupi – nie ma po prostu wiedzy.
Znam osobiście kilku dość dobrze wykształconych osobników, a ich głupota jest niezmierzona...
Nauka nie jest egalitarna, jest elitarna. I aby państwo dobrze funkcjonowało nie potrzeba aby wszyscy mieli dobre, średnie wykształcenie.

Można w końcu podać argument o amerykańskiej arogancji. Trochę w tym może być racji, bo w końcu trudno nie być aroganckim gdy jest się okupantem w pokonanych Niemczech, Japonii, Iraku. Natomiast nie jest to jedynie ich przypadłość – nie znam innych ale Anglicy są potężnymi arogantami (w końcu kto w swoim czasie rządził 1/4 świata). Co ciekawe Polacy przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii też takimi się stają – gdy widzą jakimi są orłami w porównaniu do tubylców :) .

A na końcu zadajmy sobie pytanie – Co dziś byśmy robili gdyby USA nie przystąpiło do wojny, gdyby nie było Land Lease’u, gdyby równo handlowali z oboma stronami. Jaki świat mielibyśmy teraz?

Pozdrowienia
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Pią 25 Maj, 2007   

Cytat:
A na końcu zadajmy sobie pytanie – Co dziś byśmy robili gdyby USA nie przystąpiło do wojny, gdyby nie było Land Lease’u, gdyby równo handlowali z oboma stronami. Jaki świat mielibyśmy teraz?

Nie byłoby kłopotu z Kaczorami u władzy, raportami z likwidacji służb specjalnych, komunistycznej przeszłości a co za tym idzie zacofanej o 20 lat gospodarki i pseudo demokracji, mówilibyśmy po niemiecku, mieli metro w każdym większym mieście, kilka stadionów, tysiące kilometrów autostrad na których można by jeździć aż koła odpadną bo bez ograniczeń. Byłbym dumny ze wspaniałej marynarki wojennej i potężnej armii uzbrojonej w kilkaset nowoczesnych samolotów wielozadaniowych zamiast kilkunastu. Co prawda nie byłoby też Izraela ale zważywszy nato: http://www.ioh.pl/forum/viewtopic.php?t=6921 i to: http://www.ioh.pl/forum/viewtopic.php?t=6989 raczej niewielka strata.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
1234
St. szeregowy


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 46
Wysłany: Pią 25 Maj, 2007   

I to byłaby raczej wersja optymistyczna.
 
 
FIOL
Chorąży


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 351
Skąd: Głogów
Wysłany: Sob 26 Maj, 2007   

jogi bear napisał/a:
Cytat:
A na końcu zadajmy sobie pytanie – Co dziś byśmy robili gdyby USA nie przystąpiło do wojny, gdyby nie było Land Lease’u, gdyby równo handlowali z oboma stronami. Jaki świat mielibyśmy teraz?

Nie byłoby kłopotu z Kaczorami u władzy, raportami z likwidacji służb specjalnych, komunistycznej przeszłości a co za tym idzie zacofanej o 20 lat gospodarki i pseudo demokracji, mówilibyśmy po niemiecku, mieli metro w każdym większym mieście, kilka stadionów, tysiące kilometrów autostrad na których można by jeździć aż koła odpadną bo bez ograniczeń. Byłbym dumny ze wspaniałej marynarki wojennej i potężnej armii uzbrojonej w kilkaset nowoczesnych samolotów wielozadaniowych zamiast kilkunastu. Co prawda nie byłoby też Izraela ale zważywszy nato: http://www.ioh.pl/forum/viewtopic.php?t=6921 i to: http://www.ioh.pl/forum/viewtopic.php?t=6989 raczej niewielka strata.


Nie byłoby polskiego bałaganu.
Nic by nie było. :(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 11