Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
"Wojny napoleońskie" M. Kukiel - fragment
Autor Wiadomość
Pyra
Kapitan



Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 1061
Skąd: Pyra vel stary Murat
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007   "Wojny napoleońskie" M. Kukiel - fragment

****************************
Marian Kukiel
Wojny napoleońskie
****************************

ROZDZIAŁ XII.
NAPOLEOŃSKA SZTUKA WOJENNA.
I. PRAKTYKA WOJENNA I TEORJA WOJNY.
l. ZWYCIĘSTWO DZIEŁEM MYŚLI I CHARAKTERU WODZA. W rozdziałach poprzednich widzieliśmy w szkicowym zarysie przebieg głównych kampanij napoleońskich. Każda z tych kampanij stanowi wypadek odrębny, toczy się w innych warunkach, ma odmienny charakter; każda z wielkich operacyj przeprowadzonych przez Napoleona stanowi dzieło sztuki odmienne od innych, wymagające osobnego rozważenia. Przegląd tych kampanij, operacyj, bitew pozwolił nam już stwierdzić niejednokrotnie, że nie los ślepy, nie szczęście zwyciężało za Napoleona, ale człowiek, umiejący panować nad losem. "Niema - powiadał Napoleon - wielkich czynów, któreby były dziełem przypadku i szczęścia; są one zawsze wynikiem pracy myślowej i genjuszu... Spójrzcie na Aleksandra, Cezara, Hannibala, Gustawa Adolfa i innych; stale im się wiedzie; czy dlatego stają się wielkimi ludźmi, że mają szczęście? Nie, wiedzie im się dlatego, że będąc wielkimi ludźmi umieli zapanować nad szczęściem, Jeśli studjuje się sprężyny ich powodzeń, widzi się z zadziwieniem, że robili oni wszystko by powodzenia te osiągnąć".
Co robił Napoleon, by osiągnąć powodzenie wojenne? Czy można sztukę osiągania powodzeń wojennych - krótko mówiąc, sztukę wojenną - ująć w jakieś prawidła? Wszak żywiołem wojny jest niepewność, a każde położenie wojenne jest wypadkiem szczególnym. Napoleon sam pisał; "Taktyka, zmiany szyków, nauka artylerji i inżynierji dają się zawrzeć w traktatach mniej więcej tak ściśle, jak geometrja; ale znajomość wyższych działów sztuki wojennej nabyć można jedynie studjując historję wojen i bitew wielkich wodzów, przez doświadczenie. Niema reguł ścisłych, określonych; wszystko zależy od charakteru, jakim natura obdarzyła dowódcę, od jego zalet, jego wad, od natury wojsk, działania broni, od pory roku i tysiąca okoliczności, które sprawiają, że rzeczy nie są nigdy do siebie podobne''.
2. ZASADY I METODY WOJOWANIA. Jakżeż tę różnorodność zjawisk historji wojennej pogodzić z nabywaniem znajomości strategii przez studiowanie historji wojen, skoro żadnych reguł wysnuć z historji tej nie można?
Otóż Napoleon utrzymuje, że właśnie historja wojen pozwala ustalić nie reguły wprawdzie, ale zasady i metody wojowania. Wyliczając kampanje swych wielkich poprzedników pisze: ,,Historja tych ośmdziesięciu trzech kampanij stanowiłaby pełny traktat sztuki wojennej; zasady, jakich należy się trzymać w wojnie obronnej i zaczepnej, wypływałyby z tej historji, jak ze źródła". I dodaje o sobie: ,,Wszystkie plany czternastu kampanij Napoleona były zgodne z prawdziwemi zasadami wojny; jego wojowanie było śmiałe, ale metodyczne"...
Kiedy indziej mówi Napoleon;
"Przypisywano losowi moje największe czyny, a niepowodzenia moje przypiszą napewno moim błędom; jeśli jednak opiszę swe kampanje, mellow.gifią się ludzie, że w powodzeniu i w niepowodzeniu zawsze rozum mój i moje zdolności działały jedynie w zgodzie z zasadami".
Jeśli są zasady i metody wojowania, wypływające z historji wojen, istnieje zatem dla Napoleona teorja wojny. "Każda wojna - pisze - musi być metodyczna, bo każda musi być prowadzona zgodnie z zasadami i z regułami sztuki, z rozumem, celowo; musi być prowadzona z wyrachowaniem sił posiadanych". Powiadał niegdyś - jeszcze jako wódz Wielkiej Armji, że gdyby kiedyś miał czas, spisałby W sposób dostępny dla wszystkich zasady sztuki wojennej i każdy wojskowy mógłby się z książki tej nauczyć wodzostwa, jak każdej innej umiejętności. Powiadał nawet, że zadziwionoby się zwięzłością tych wskazań.
Czy niema sprzeczności w tekstach powyższych? Raz upatruje Mistrz w dziejach wojen nieskończoną różnorodność zjawisk, wykluczającą ścisłe reguły; zaraz zaś w innych ustępach tejże zapiski mówi o wypływających z dziejów wojen zasadach, o metodzie w sztuce wojennej, a nawet o redutach sztuki.
Pewne jest, że uznaje on teorję naukową wojny i że składa się ona w jego myśli z zasad, równie niezmiennych, jak zasady logicznego myślenia i ze wskazań metodycznych, wypływających z odniesienia tych zasad do rożnych możliwości wojny. Te wskazania metodyczne składają się na jego system wojenny.
3. MYŚLI TEORETYCZNE NAPOLEONA. Genjusz Napoleona jest to genjusz praktycznego działania. Nie jest on teoretykiem. Nawet na Św. Helenie, dyktując swe pamiętniki i liczne uwagi o najróżniejszych wydarzeniach i zjawiskach, nie podyktował zapowiadanego ongi traktatu teoretycznego o wojnie. Jednakże, choć nie teoretyk, wiele myślał o wojnie ze ścisłością matematyka. ,,To nie genjusz jakiś - powiadał - szepce mi do ucha co mam czynić w pewnem położeniu, nieoczekiwanem dla innych; mówi mi to rozumowanie, rozważanie, doświadczenie" i dodaje "ja wciąż pracuję myślą". To też Napoleon nie był to umysł, tworzący arcydzieła pod wpływem natchnień chwilowych; ciągła, systematyczna praca duchowa była cechą jego umysłu. Pozostały po nim nietylko czyny, ale i myśli. Z luźnych jego wypowiedzeń się i uwag, a zwłaszcza z jego nieporównanych instrukcyj, dawanych zastępcom, pomocnikom, podwładnym, więc Ludwikowi, Józefowi, Hieronimowi Bonaparte, Eugeniuszowi Beauharnais, Massenie, Berthierowi, Davoutowi, Soultowi i innym, możnaby złożyć całą teorje napoleońskiej strategji i taktyki, posługując się historją napoleońskich kampanij, operacyj i bitew jako sprawdzianem rzeczywistości.

II. ZASADY NAPOLEOŃSKIE.

4. ZNISZCZENIE PRZECIWNIKA. Na czoło wszystkich zasad napoleońskiej sztuki wojennej wysuwa się bezwzględne dążenie do zniszczenia żywej siły przeciwnika. W r. 1797 powiadał gen. Bonaparte: "Jest wielu dobrych generałów w Europie, ale oni widzą za wiele rzeczy naraz, ja widzę tylko masy nieprzyjacielskie, które staram się zniszczyć, pewny, że wszystko inne tem samem upadnie". Innemi słowy pierwszą zasadą jest powalenie przeciwnika przez zniszczenie jego armji, co osiąga się walną bitwą. Stąd cecha duchowa Napoleona jako wodza: głód bitwy. Wszystkie inne względy podporządkowuje się tej zasadniczej idei przewodniej, wynikającej dla Napoleona z samej natury wojen.
Dążąc do zniszczenia przeciwnika, wódz musi jednocześnie dążyć do zachowania siły własnej od zniszczenia.
Stąd konieczność przewidywania zgóry wszelkich, najgorszych ewentualności, idąc do "najdalszych granic przewidywania ludzkiego" by wyjść obronną ręką z każdego położenia, jakie może się wytworzyć.
5. DĄŻENIE DO PRZEWAGI SIŁ NAD PRZECIWNIKIEM. Ażeby zniszczyć przeciwnika w bitwie, trzeba być silnym. Nigdy w przeświadczeniu Napoleona nie jest się zanadto silnym na wojnie i w bitwie.
"Zwycięstwo - powiada on - jest udziałem większych batalionów". W przeciwieństwie do większości współczesnych uświadamia on sobie w całej pełni zasadę przewagi sil, dąży do zapewnienia sobie tej przewagi, stwarzając sobie coraz potężniejsze narzędzie wojny, rozwijając je do najdalszych granic możliwości. Tę siłę zbrojną stara się przygotować, zorganizować, wyszkolić, zaopatrzyć, duchowo ją porwać i opanować; stara się o jej zachowanie i utrzymanie w stanie zdolnym do walki. Gdy idzie o akt siły, o bitwę, każe "ściągnąć do niej wszystkie siły, nie zapomnieć o żadnym bataljonie; często najmniejsza siła decyduje o losie walki".
6. JEDNOŚĆ DZIAŁANIA. Skuteczność działania sił posiadanych wymaga jednolitego ich użycia, Stąd zasada jedności działania sformułowana genjalnie przez młodego Bonapartego 1794 r.:
,,Z systemami wojennemi jest to samo co z oblężeniem twierdzy: trzeba skierować wszystkie ognie na jeden punkt; gdy wyłom wybity, równowaga jest zwichnięta, reszta staje się zbyteczna, twierdza pada".
A zatem zespolenie wszystkich wysiłków w jednem głównem działaniu, wobec którego wszystko inne schodzi na plan drugi, w jednem działaniu jednolicie pakierowanem.
Więc w jednej kampanji jeden tylko główny teatr operacyjny; na jednym teatrze operacyjnym jedna armja (to jest jeden wódz); w jednym czasie jedno tylko działanie główne;
wszystkie siły na innych teatrach operacyjnych działają na korzyść głównego teatru operacyjnego;
wszystkie siły, nie uczestniczące w głównej operacji, muszą działać tak, by przyczynić się do jej powodzenia, pracując pośrednio na rzecz działania głównego;
a zatem:
jak najwięcej sił do działania głównego;
tylko to, co ścisłe; niezbędne, wydzielone na drugorzędne teatry operacyjne czy kierunki, do drugorzędnych działań.
Zobaczymy później wskazania metodyczne, wynikające z zasady jedności działania.
Zasada powyższa, rozwinięta tutaj w dziedzinie strategji, jest dla Napoleona ideą przewodnią każdego działania wojennego, każdej wojny, każdej operacji, każdej bitwy, nietylko na szczeblu armji (czy grupy armij) ale na każdym szczeblu dowodzenia.
7. ZAPEWNIENIE SWOBODY DZIAŁANIA. Aby działanie mogło doprowadzić do zniszczenia przeciwnika, wódz musi posiadać i zachować swobodę realizacji zamiarów własnych, wbrew przeciwstawiającej się woli przeciwnika. Stale więc, gdy tylko możliwe staje się jego działanie zaczepne czy jego opór, siły własne muszą być "en garde", w gotowości odparcia i ukarania każdego zamachu.
Tę swobodę działania zapewnia samo ugrupowanie sił, to jest rozczłonkowanie ich takie, że pozwala przeciwstawić na czas całą siłę zebraną każdemu zamachowi przeciwnika. O każdym zamachu przeciwnika trzeba wiedzieć na czas, ,,aby powziąć decyzję i nie być zmuszonym do takiej decyzji, jaka jest dogodna dla nieprzyjaciela", Stąd konieczność wywiadu i rozpoznania. By wygrać czas potrzebny do manewru przeciw rozpoznanemu przeciwnikowi, trzeba nieraz powstrzymujących czy opóźniających walk, prowadzonych przez bezpośrednio zagrożone człony ugrupowania lub specjalnie wydzielone straże przednie, grupy osłonowe, czy ,,korpusy obserwacyjne". Trzeba uniezależnić się od terenu przez odpowiednią organizację tyłów, stworzenie ośrodków operacyjnych, manewr linjami komunikacyjnemi.
Ale najskuteczniej zapewnia swobodę działania zaskoczenie.
"Wszystko ma być sekretem i tajemnicą" co się tyczy własnego planu i zamiaru.
Więc nagłość jego realizacji, a z chwilą jej podjęcia "czynność, czynność i szybkość!"
8. EKONOMJA SIŁ. Zasadę ekonomji sił widzieliśmy wyłaniającą się z zasady jednostki działania. Polega ona na celowym rozdziale sił posiadanych pomiędzy zadanie główne i zadania drugorzędne, tak, by maximum ich doprowadzić do działania głównego w rozstrzygającym punkcie i rozstrzygającej chwili.
Przewaga sił niezawsze jest naszym udziałem. Gdy przeciwnik jest liczniejszy, to jest ma przewagę sił bezwzględną, dążyć trzeba do przewagi względnej w decydującem miejscu i czasie.
"Sztuka wojenna - pisze Napoleon, - polega na tem, by zawsze, nawet mając armję mniej liczną, być mocniejszym od przeciwnika w miejscu, gdzie się naciera lub tam, gdzie przeciwnik naciera".
Tak pojęta zasada ekonomji sił wymaga zatem od wodza, by będąc słabszym, stawał się w punkcie rozstrzygającym mocniejszym od przeciwnika. Myśl wodza i jego siła duchowa ma słabość liczebną zamienić w siłę.
Uzyskać względną przewagę siły masą mniejszą przeciw masie większej można tylko wprowadzając w grę czynnik czasu, który dla Napoleona w strategji, jak w mechanice, stanowi "wielki czynnik pomiędzy ciężarem a siłą".
Czas występuje tutaj podwójnie;
jako przyśpieszenie działania masy własnej;
jako opóźnienie działania masy przeciwnika (fałszywe wiadomości, demonstracje, działania opóźniające).
"Siła działania na wojnie, jak ilość ruchu w mechanice, mierzy się iloczynem masy i szybkości".
Wystarczy rzucić okiem na pierwsze operacje 1796 roku.
Ta sama masa, dzięki szybkości jej działania, jest (prawie w całości) użyta przeciw Austrjakom, przeciw Sardyńczykom, znów przeciw Austrjakom. Znaczna część dokonywa nadto w drugim, trzecim i czwartym dniu operacji owego "jeu de va et viens" między Austrjakami a Sardyńczykami, między Dego a Millesimo.
Każdy bataljon francuski dokonał co najmniej podwójnej, jeśli nie potrójnej pracy bojowej w porównaniu z bataljonami sprzymierzonych.
Przy mniejszej masie, siła działania francuskiego była dzięki temu większa od siły działania przeciwnika, a Bonaparte miał wszędzie, gdzie się bił, przewagę liczby.
9. PRZEWAGA KIERUNKU. Na wojnie, jak w mechanice, wyzyskanie siły zależy od kierunku jej użycia. Napoleon wybiera kierunek użycia siły własnej taki, by odrazu zrujnować cały układ sił przeciwnika. Jest to działanie na flankę i na tyły ze strony najniebezpieczniejszej dla napadniętego.
Ale przeciwnik również działa, również dążyć może do obejścia lub oskrzydlenia.
Operacja ma być tak zbudowana, by własny manewr mógł rozwijać się swobodnie, bez troski o połączenia tyłowe, podstawy zaopatrzenia, ośrodki żywotne własnego kraju; by przeciwnie manewr przeciwnika trafiał w próżnię lub wyczerpywał się w walkach z opóźniającą go drugorzędną siłą osłonową.
"Sztuka wojenna - powiada Napoleon - wskazuje, że należy obchodzić lub oskrzydlać jedną flankę przeciwnika, bez rozdzielania armji własnej"
A zatem dążenie do przewagi kierunku działania wiąże się u Napoleona najściślej z zasadami jedności działania i ekonomją sił. Osaczając przeciwnika, chce on uniknąć wszelkiego rozproszenia sił i wysiłków, wszelkiego ryzyka narażenia własnych sił podzielonych na porażki częściowe.
Manewr, doprowadzający własne siły w położenie, z którego będą mogły z przewagą kierunku uderzyć, musi zapewnić całości sił współdziałanie w przestrzeni i czasie, jednoczesny, skoordynowany wysiłek w bitwie.
10. PROSTOTA ZASAD NAPOLEOŃSKICH. Powyższych kilka zasad napoleońskich wydaje się niemal oczywistością; są one tak proste jak zdrowy rozsądek; możnaby napozór uznać je za zbędne w ich prostocie, gdyby nie fakt, że wieki całe mijały, zanim znalazł się człowiek, który zasady te w pełni sobie uświadomił i czynem oczywistość ich ukazał światu.
Od uznania ich do wcielenia w czyn jest zresztą daleko. A w sztuce wojennej "wszystko polega na sposobie wykonania".
III. NAPOLEOŃSKIE METODY PROWADZENIA WOJNY.

11. PLANY OPERACYJNE. Napoleon wyraził się raz, że "nie miał nigdy planu operacyjnego". Pisarze wojskowi, zwłaszcza niemieccy, wyciągnęli stąd wniosek, że napoleońskie plany operacyjne, zgodnie z zasadą później sformułowaną przez Moltkego, nie sięgały poza pierwsze starcie się z przeciwnikiem. Takiemu rozumieniu słów Mistrza przeczą fakty. Przed swoją pierwszą kampanją włoską opracował on w formie szeregu memorjałów plan tej kampanji, od wzięcia Ceva i podyktowania pokoju Sardyńczykom, do podboju Lombardji i marszu na Wiedeń; później, już nie zmuszony szukać aprobaty dla swych planów, nie redagował już memorjałów, a trzymając swoje zamiary w tajemnicy, zwierzał je tylko urywkowo, w miarę koniecznej potrzeby, niektórym tylko z wykonawców. Widzieliśmy jednak, że w r. 1805 zanim przeszedł Ren, widzi już armję austrjacką odciętą od Wiednia przez uprzedzenie jej nad Lechem, że w r. 1806 zanim opuścił Paryż, widzi Prusaków odciętych od Berlina, zmuszonych bić się z frontem odwróconym; ogólna myśl przewodnia kampanji istnieje W chwili jej rozpoczęcia. Wódz walczy odtąd o swobodę realizacji tej myśli przewodniej.
Działając, jak mówi metodycznie, to jest "zgodnie z zasadami i regułami "sztuki, z rozumem, celowo wybiega Napoleon myślą i przewidywaniem daleko naprzód, stwarzając szereg hipotez, opartych na przewidywanych możliwościach i szukając zawczasu rozwiązań, odpowiadających każdej hipotezie. Pracą tą idzie "do granic ludzkiego przewidywania" i zatrzymuje się z chwilą, gdy liczba hipotez wzrasta tak, że niepewność wyklucza rozumne przewidywanie.
Pracy tej dokonywa Napoleon sam, bez udziału sztabu; nie należy też utożsamiać tak pojętych planów operacyjnych z dzisiejszemi "planami koncentracji" czy "planami operacyjnemi", wypracowanemi przez szefów sztabów generalnych w czasie pokoju, w formie instrukcyj rozesłanemi wykonawcom i oczekującemi w szafach żelaznych na wybuch wojny, by automatycznie wejść w życie.
Napoleon nie ma rąk związanych podobnemi dokumentami. Przewidując więcej i dalej niż ktokolwiek inny, zachowuje on zarazem nietylko "sekret i tajemnicę", lecz także pełną swobodę przystosowania swych zamierzeń do rozwijającej się rzeczywistości wojennej.
Podejmując kampanię, operację czy wydając bitwę, Napoleon nietylko chce zniszczyć masy nieprzyjacielskie, ale wie, jaką droga zmierzać będzie do celu.
12. ORGANIZACJA DOWÓDZTW. "Jedność dowództwa - powiada Napoleon - jest rzeczą najważniejszą na wojnie. Nie może być dwóch armij na tym samym teatrze operacyjnym". Oczywiście nie idzie tu o nazwę "armja". Jeśli tak się nazywa masę 50 czy 100.000 ludzi, połączoną osobą dowódcy, może tych armij być parę, albo kilka. Napoleon jako cesarz miewa (z tą nazwą lub bez niej) po dwie i trzy armje na tym samym teatrze. Idzie o co innego; na jednym teatrze operacyjnym nie może być dwóch niezależnych od siebie wodzów. Wódz musi być jeden, czy go nazwiemy dowódcą armji, czy dowódcą grupy armij, czy dowódcą naczelnym. Bez tego niema dla Napoleona jedności działania; bez niej niema jednolitego wysiłku, skierowującego wszystkie środki w jednej chwili na jeden punkt i burzącego równowagę układu wojennego przeciwnika.
Napoleon stwarza przeto na głównym teatrze operacyjnym główną armję, którą nazywa Wielką Armją.
Na drugorzędnych teatrach działają armje drugorzędne i korpusy obserwacyjne.
Na każdym jest jeden wódz, którego zakres samodzielności jest tem większy, im odległość jest większa i luźniejszy związek operacyj na tym teatrze z operacjami głównemi.
Niejednokrotnie Napoleon działa na tym samym teatrze grupą armij. Tak chcą okoliczności.
Nazwa ta dlań nie istnieje.
Jak przed wprowadzeniem przezeń "korpusów armji" istniał podział armji na "skrzydło prawe", "środek", "skrzydło lewe", "straż przednią", "odwód" i t. p., tak samo nazywa teraz te armje, w które rozrosła się jego Wielka Armja, nie uznając poniekąd formalnie ich istnienia i nie organizując ich dowództwa w sposób, gwarantujący ich sprawność operacyjną.
Ujemne strony tego zjawiska widzieliśmy w kampanjach 1812 - 1813 roku.
Udoskonalenie nowego potężnego narzędzia wojny, grupy armij, pozostawił Nepoleon następcom.
13. UGRUPOWANIE SIŁ. Utrzymuje się legenda o skupieniu przez Napoleona mas wojska na małych przestrzeniach jako formie typowej jego strategji. Jest to błąd. Studjując jego kampanje widzieliśmy ugrupowania jego sił na przestrzeniach bardzo rozległych, bardzo rozczłonkowane wszerz i w głąb, ogarniające całe teatry operacyjne.
Jednocześnie Napoleon powtarza raz po razu, że trzeba zawsze mieć siły połączone, że trzeba móc je w całości skoncentrować do bitwy.
Tkwi w tem pozorna sprzeczność.
Jomini, który (według własnego świadectwa Napoleona) umiał podpatrzyć tajemnice jego sztuki, powiada:
"Jednym z punktów zasadniczych dzisiejszej nauki o ruchach wojsk jest umiejętność kombinowania poruszeń kolumn tak, by móc ogarniać, bez narażania ich, jak największy front strategiczny, pokąd są poza zasięgiem nieprzyjacielskiego działania. W ten sposób wprowadza się przeciwnika w błąd co do rzeczywistego przedmiotu zamierzonych działań; armja może poruszać się wygodniej i szybciej.
Trzeba jednak umieć zawczasu ustalić zarządzenia koncentracyjne, by zebrać swe masy, gdy będzie szło o cios stanowczy".
Taka była, jak widzieliśmy na długim szeregu przykładów, metoda Napoleona.
Rozczłonkowuje on swe siły szeroko i głęboko; w układzie ich początkowym nic nie zdradza przeciwnikowi jego zamiarów. Swobodę ich realizacji zapewnia tajemnica. Ale w układzie sił tkwią możliwości koncentracyj, przewidzianych, obmyślanych, obliczonych z cyrklem w ręku, odpowiadających:
zamiarom własnym,
hipotezom co do działań przeciwnika.
Rozrzucona pozornie, armja jest w gotowości, "en mesure" by stawić czoło każdej ewentualności. W tem znaczeniu jest połączona.
Przez samo rozczłonkowanie chroni się ona sama na wszystkich kierunkach niebezpiecznych. Każdy człon ugrupowania jest strażą przednią, boczną, odwodem, słowem członem ubezpieczenia całości, gotowym pracować na rzecz swobody działania dowódcy.
Ale zbliża się chwila użycia siły, a tem samem ześrodkowania sił posiadanych na kierunku wybranym.
Z tą koncentracją sił Napoleon wyczekuje jak najdłużej, by w ostatniej chwili zaskoczyć przeciwnika i jak najpóźniej "zdemaskować" swój manewr.
Raptownie, "wielkiemi marszami wojennemi" po 40 - 50 km na dzień, człony ugrupowania rzucają się we wskazanych kierunkach, zbiegając się do rozstrzygającego działania.
Czynią to ruchem wprzód, jak w manewrze na Ulm, ruchem bocznym, jak do manewru na Jenę, na Olsztyn, na Smoleńsk, niekiedy ruchem wstecznym, jak Davout z pod Ratyzbony.
Teraz odpada już troska o kierunki drugorzędne, odsłonięte przez koncentrację armji.
O wszystkiem rozstrzygnie bitwa. Rzecz w tem, aby być silniejszym w bitwie.
Zasady jedności działania i koncentracji sił mają teraz pierwszeństwo.
Swobodę działania ma zapewnić jego szybkość i nagłość.
"Wszystko teraz zależy od obliczenia godzin".
Przeciwnik sądzi jeszcze, jak Mack pod Ulm, jak Prusacy pod Erfurtem, jak Barclay pod Smoleńskiem, że armja napoleońska jest rozproszona w przestrzeni, że może być bita kawałkami, gdy nagle armja ta wypada na flankę lub na tyły, zebrana całkowicie tak, że w jednym dniu zejść się może na jednem polu bitwy.
"To kolejne następstwo posunięć szerokich i posunięć dośrodkowych jest - pisze Jomini - prawdziwą cechą wielkiego wodza". Jest to cecha najbardziej charakterystyczna napoleońskiej metody operacyjnej, dziedzina, w której Napoleon pozostał dotąd mistrzem nieprześcignionym.
14. LINJE OPERACYJNE. KOMUNIKACJE. TWIERDZE. Jedną z zasad napoleońskich jest jedność linji operacyjnej armji, przyczem linją operacyjną nazywa linję, łączącą armję z jej najbliższą podstawą zaopatrzenia. Taką linją operacyjną jest naprzykład, w operacji smoleńskiej linja Witebsk - Babinowicze - Rożaśna a później linja Orsza - Lady - Smoleńsk; w operacji na Moskwę linja Smoleńsk - Wiaźma - Możajsk i t. p. Jedność linji operacyjnej jest tylko pochodną zasady jedności działania. Napoleon nie chce, by armja była zmuszona przykrywać naraz dwa kierunki rozbieżne, co doprowadzić może do podziału sił, rozproszenia wysiłków. Z chwilą, gdy przerzucił armję z pod Witebska na oś Orsza - Smoleńsk, natychmiast zarzuca linję operacyjną witebską, przerzuca ją na Orszę, a wraz z nią linje komunikacyjne.
Mając zawszę jedną tylko linję operacyjną naraz, Napoleon miewa po dwie i trzy linje komunikacyjne, prowadzące z kraju do najbliższej podstawy zaopatrzenia. Rzecz jest w tem, że linje komunikacyjne nie wymagają specjalnej obrony, ich chwilowe pochwycenie przez przeciwnika nie jest jeszcze niebezpieczne dla armji.
Natomiast armja nie może być odcięta od swej najbliższej podstawy operacyjnej, musi więc utrzymać swą "linje operacyjną".
A zatem linje komunikacyjne, nie krępują swobody działania Napoleona; ich wielość ułatwia manewrowanie niemi, to jest przerzucanie transportów z jednej (zagrożonej) na drugą.
Linją operacyjna wymaga obrony.
Tem bardziej podstawa zaopatrzenia, czyli, według terminologii napoleońskiej "ośrodek operacyj".
By to osiągnąć jak najmniejszemi siłami, bez odciągania sił, potrzebnych w działaniu rozstrzygającem, Napoleon stara się stale:
mieć linję operacyjną jak najkrótszą, w miarę ruchu naprzód stwarzając nowe "ośrodki operacyj",
umieszczać "ośrodki operacyj" w twierdzach lub fortyfikować je tak, by stawić mogły czoło zamachowi przeciwnika.
Napoleon nie myśli nigdy o osłonie całego obszaru na flankach i tyłach swej armji przed działaniami nieprzyjacielskiemi. Wymagałoby to wydzielenia sił, które byłyby stracone dla rozstrzygającego działania.
W czasie tego działania zostawia obszary te odsłonięte (jak naprzykład w czasie manewru na Jenę cały obszar między Bamberg a Renem, w czasie manewru na Smoleńsk cały obszar od Orszy aż po Połock).
Chce tylko, by przeciwnik nie znalazł w odsłoniętych obszarach łatwego łupu.
Więc wszystko, co jest na tyłach - do ośrodka operacyj.
Co nie zdąży - do twierdz.
Taka jest główna rola twierdz w wojnie napoleońskiej. Są one oparciem dla manewru. Napoleon uważa je za taki oręż, jak każdy inny, oręż, którym "trzeba umieć władać".
15. OPERACJE ZACZEPNE I OPERACJE OBRONNE. "Cała sztuka wojenna - powiada Napoleon - polega na obronie, dobrze obmyślonej, bardzo przezornej i na działaniu zaczepnem śmiałem i prędkiem". Już to sformułowanie wskazuje, że Napoleon pojmuje wojnę jako kombinację działań zaczepnych i obronnych i że jest daleki od przypisywanej mu później jednostronnej, szkodliwej doktryny "ofensywy mimo wszystko", "ofensywy za wszelką cenę".
Ofensywa jest dla Napoleona środkiem, by dopaść przeciwnika połączonemi siłami i narzucić mu bitwę z zapewnioną przewagą kierunku. Ocenia on wysoko olbrzymie korzyści moralne ofensywy. Stosuje ją zawsze, gdy stosunek sił lub inne okoliczności przyjazne pozwalają liczyć na powodzenie.
Jeśli jednak przewaga sił jest po stronie przeciwnika, Napoleon stosuje zazwyczaj obronę strategiczną, przyjmując stanowisko wyczekujące "pogotowia strategicznego", czyhając na błędy przeciwnika, by ukarać je uderzeniem zaczepnem.
W ofensywie stosuje on niejednokrotnie na drugorzędnych kierunkach i teatrach operacyjnych działania obronne, które stanowią nieraz część integralną manewru zaczepnego.
W obronie przezeń prowadzonej, manewr zaczepny i natarcie taktyczne kombinują się z operacjami obronnemi i nadają im piętno.
"Najgorszą rzeczą w obronie jest kordon" - powiada Napoleon. Odrzuca więc zasadniczo obronę bierną, która musi doprowadzić do kordonu. Odrzuca ją nawet w tym wypadku, gdy można oprzeć ją o potężną linję wodną lub twierdze. Jest ona bowiem w sprzeczności z zasadami swobody działania, ekonomii sił, przewagi kierunku, dając wszystkie korzyści, płynące z zastosowania tych zasad - przeciwnikowi. "System kordonowy jest najszkodliwszy - pisze Napoleon - i linje takie jak Ren a nawet Wisła dadzą się utrzymać jedynie przez zajęcie punktów, pozwalających przejść do ofensywy". "Nic niebezpieczniejszego - pisze innym razem - jak chcieć bronić poważnie linji rzeki, ustawiając się na przeciwległym brzegu, bo gdy raz przeciwnik pochwyci jakąś przeprawę, a zawsze tak się dzieje, zaskoczy armję w ugrupowaniu obronnem zbyt rozciągniętem i przeszkodzi w jej koncentracji".
Cóż zatem ma robić obrońca?
"Rzeki, lub wszelkie linji bronić można tylko trzymając punkty wyjściowe do ofensywy, bo gdy poprzestaje się na obronie, ponosi się ryzyko, nie mając nic wzamian; ale gdy się kombinuje obronę z ruchem zaczepnym, naraża się przeciwnika na ryzyko gorsze, aniżeli to, na jakie on naraża obrońcę".
Korzyść takiej kombinacji obrony z działaniem zaczepnem wynika oczywiście stąd, że obrońca może przygotować teren działań, wyzyskując wszelkie jego korzyści (twierdze, fortyfikacje, mosty, magazyny) a w samem przejściu z obrony do działania zaczepnego jest czynnik zaskoczenia.
Widzieliśmy na długim szeregu przykładów, od 1796 po 1815, że Napoleon nie stosuje nigdy biernej obrony, że wyjątkowo tylko stosuje obronę bezpośrednią, przeciwstawiając się przeciwnikowi czołowo na osi działania jego sił; że właściwą formą obrony jest dlań obrona pośrednia, godząca z położenia flankowej manewrem zaczepnym we flankę lub tyły nacierającego przeciwnika lub manewr z położenia środkowego, polegający na kolejnych działaniach zaczepnych przeciw rozdzielonym w przestrzeni siłom przeciwnika, z dążeniem do względnej przewagi sił i do przewagi kierunku. Obrona rozwiązuje się zatem ostatecznie w większości wypadków manewrem zaczepnym.

16. FORMY MANEWRU. Istnieje niewątpliwie forma manewru, nietylko z upodobaniem stosowana przez Napoleona, ale idealnie czyniąca zadość zasadom sztuki wojennej: jest to manewr na flankę i na tyły przeciwnika, z zaskoczeniem połączoną siłą własną.
Manewr taki prowadzi do zniszczenia przeciwnika, gdyż odbiera mu możność całkowitego uchylenia się od bitwy. Pozwala on bić przeciwnika przewagą sił, gdyż wyprowadza całą siłą własną na jedno jego skrzydło. Zapewnia jedność działania, gdyż uczestniczy w niem - poza siłami wiążącemi czołowo, niezawsze wydzielanemi, wymierzanemi skąpo i czem prędzej ściąganemi do siły głównej - cała armja własna. Przez samo zagrożenie przeciwnika w sposób najdotkliwszy i wynikające stąd jego ubezwładnienie forma ta pozwala na najdalej idącą ekonomję sił. Wreszcie w istocie formy tej leży przewaga kierunku, o ile uniezależnienie się od własnych komunikacyj i zaskoczenie przeciwnika w czasie i przestrzeni, chwilą i kierunkiem działania, zapewnia swobodne rozwinięcie się manewru.
Im pełniej manewr się rozwinie, dzięki zaskoczeniu i szybkości przechodzą z manewru flankowego w manewr na tyły, tem pełniej występują wszystkie cechy powyższe, a zwłaszcza tkwiąca potencjalnie w tej formie działania możliwość zupełnego zniszczenia przeciwnika.
Zbyteczne byłoby wyliczać dziesiątki manewrów napoleońskich, tak zbudowanych; przypomnę Lodi, Bassano, Arcole, Marengo, Ulm, Jenę, Olsztyn, Landshut, Wilno, Smoleńsk - przykłady klasyczne.
Oczywiście jest ryzyko w tym manewrze. Obchodząc flankę przeciwnika, Napoleon otwiera mu drogę na tyły własne. Widzieliśmy, jaką drogą redukuje niebezpieczeństwo takiego przeciwdziałania. Stara się, by uderzenie przeciwnika trafiałoby próżnię (typowe są pod tym względem manewr na Jenę i manewr na Smoleńsk). Liczy jednak na wpływ paraliżujący swego posunięcia, a jeśli przeciwnik nie zdezorganizuje się bez bitwy, zwycięstwo przyniesie rozgrywka taktyczna - walna bitwa.
Manewr na tyły skuteczny może być tylko, gdy są siły potrzebne do tej taktycznej rozgrywki. Inaczej zdarzyć się może, że odcięta od swych podstaw i zdezorganizowana będzie własna armja (przykład Saint Dizier 1814).
Okoliczności niekiedy, skłaniają Napoleona do stosowania manewru dośrodkowego (koncentrycznego) dwustronnego. Jest to wypadek rzadki, Napoleon rozmija się wówczas świadomie ze swą formułą metodyczną: "Sztuka wojenna wskazuje, że należy obchodzić lub oskrzydlać jedną flankę przeciwnika bez rozdzielania przytem własnej armji". Manewr dwustronny w razie powodzenia daje olbrzymie możliwości zniszczenia przeciwnika; ale w formie tej zastosowanie zasad jedności działania i ekonomji sił staje się trudne. Formę tę zastosował Napoleon w manewrze na Pułtusk, w manewrze na Eggmühl, w manewrze przeciw Bagrationowi, w manewrze na Budziszyn. Nigdy nie uwieńczyło jej pełne powodzenie.
Jednakże tej właśnie formie manewru uległ sam Napoleon pod Lipskiem i pod Waterloo, a już nad Berezyną groziła mu ona zagładą.
Jak pogodzić tę sprzeczność?
Manewr dośrodkowy dwustronny jest w wojnach napoleońskich formą skutecznie stosowaną przy wielkiej przewadze sil nad przeciwnikiem.
Rozumiemy, że Napoleon stosuje ją tylko wyjątkowo; uważa on przecież, że nigdy nie jest się zanadto silnym na polu bitwy, chce zawsze jednej bitwy, stoczonej całą siłą. W manewrze dwustronnym tkwi zaś zawsze możliwość dwóch bitew oddzielnych, przyczem w jednej z nich słabszy nawet przeciwnik osiągnąć może przewagę i zwyciężyć.
Taka była sytuacja pod Auerstadt, gdy wbrew rachubom Cesarza doszło jednocześnie do dwóch jednoczesnych bitew z Prusakami, a Davout wygrał bitwę tylko przewagą intelektualną i moralną.
Taka była sytuacja po bitwie pod Dreznem, zakończona katastrofą korpusu Vandamme'a.
Odpowiedzią na wszelkie działania koncentryczne jest działanie po liniach wewnętrznych.
Manewr po linjach wewnętrznych jest formą, którą Napoleon stosuje po mistrzowsku od pierwszej do ostatniej ze swych kampanii. Stosuje ją wtedy, gdy jest słabszy od przeciwnika; stosuje ją także ilekroć przeciwnik siły swe rozdzielił w przestrzeni.
Forma ta każe słabszemu bić kolejno tą samą siłą, z przewagą liczby, rozdzielone części sił liczniejszego przeciwnika. ,,Tak działając - pisał do Masseny Bonaparte - mając 30.000 pobijesz 50.000 i okryjesz się nieśmiertelną sławą". W manewrze po linjach wewnętrznych realizują się w najdalszych swych konsekwencjach zasada jedności działania i zasada ekonomji sił. Natomiast najwyższą trudność stanowi utrzymanie swobody działania wobec koncentrycznie nacierającego przeciwnika. W manewrze tym walczy się z jedną częścią sił przeciwnika o swobodę działania przeciw drugiej. Także uzyskanie przewagi kierunku wymaga wysokiej zręczności, zimnej rozwagi i błyskawicznej szybkości decyzyj. Można przyjąć, że ta forma manewru stawia najwyższą próbę siłom intelektualnym i moralnym wodza. W manewrze po linjach wewnętrznych Napoleon dwukrotnie uległ, ale właśnie w manewrze po linjach wewnętrznych zdobył sobie największe uwielbienie współczesnych i potomnych.
Manewr po linjach wewnętrznych może być czysto zaczepny: armja napoleońska rzuca się między rozdzielone masy przeciwnika, albo rozrywa te masy, by uzyskać położenie środkowe i manewrem flankowym zwrócić się przeciw jednej z nich, a następnie przeciw drugiej. Do tego typu należą operacje 1796 i operacje 1815. rozpoczynające się od rozerwania nieprzyjacielskiego układu sił.
Manewr po linjach wewnętrznych może być obronno-zaczepny: armja napoleońska wyczekuje w położeniu środkowem (pogotowie strategiczne), by nagle siły swe, szybko skoncentrowane, rzucić na jedną z posuwających się rozdzielonych części przeciwnika. Ten typ występuje w kampanjach 1796, 1813. Są inne wypadki, gdy armja ta, zmuszona do odwrotu, rekoncentruje się raptownie do zwrotu zaczepnego przeciw jednej z podzielonych mas przeciwnika, a powaliwszy ją lub odrzuciwszy, zwraca się przeciw drugiej (Castiglione, ogół operacyj 1814).
Manewr po linjach wewnętrznych rozwiązuje się szeregiem manewrów zaczepnych: będzie to najczęściej manewr na flankę lub na tyły jednej z rozdzielonych mas przeciwnika (Montenotte, Bassano, Arcole, Montmirail, Montereau, Soissons, Saint Dizier).
Naodwrót, manewr, pomyślany jako flankowy, nieraz wprowadza w położenie środkowe między dwiema częściami rozerwanego ugrupowania nieprzyjacielskiego i daje sposobność oddzielnej z niemi rozprawy (manewr na Ulm, manewr na Landshut, manewr wileński, manewr na Montmirail).
W tem przenikaniu się wzajemnem dwóch form manewru, które Napoleon doprowadził do doskonałości i poniekąd stworzył, leży dowód jednolitości jego metody działania, będącej wynikiem gruntownych i ścisłych rozważań nad wojną i nad zasadami sztuki wojennej.
17. PRZEPROWADZENIE MANEWRU DO BITWY. Manewr napoleoński zmierza do narzucenia przeciwnikowi bitwy w warunkach, zwiększających szansę zniszczenia jego żywej siły. Manewr prowadzi więc do bitwy i przygotowuje bitwę. Błędne są przypuszczenia, by Napoleon kiedykolwiek stawiał sobie za cel wymanewrowanie przeciwnika bez zniszczenia jego siły żywej, czy też stracił z oczu masy przeciwnika dla przedmiotów geograficznych.
Ugrupowania armij napoleońskich w manewrze do bitwy bywają szeroko i głęboko rozczłonkowane (luźniej, niż w wojnach ponapoleońskich). Podział na kolumny - zazwyczaj trzy - daje możność obejścia każdego oporu nieprzyjacielskiego, zajścia przeciwnikowi drogi odwrotu, narzucenia mu walki, przedewszystkiem zaś przyśpiesza rozwinięcie się armji do bitwy. Rozczłonkowanie w głąb pozwala na szybką zmianę frontu w kierunku flanki, W tem ugrupowaniu armja tworzy "czworobok batalionowy", mogący stawić czoło każdej okoliczności, wytworzonej nieprzyjacielskiem przeciwdziałaniem, a dający szybko rozwinąć się, by przeciwnika związać, osaczyć i pobić.
Odstępy między członami ugrupowania i głębokość ich są to wartości zmienne; są one funkcją przestrzeni, dzielącej od przeciwnika i czasu, potrzebnego by rozwinąć armję do bitwy.
Im odległość od przeciwnika większa, tem swobodniejsze rozczłonkowanie, by ogarnąć większą przestrzeń, by zwiększyć możliwości manewrowe, by ułatwić ruchy i wyżywienie wojska. Im bliżej przeciwnika, tem bardziej wysuwa się na plan pierwszy wzgląd na szybkie rozwinięcie się do bitwy. Front operacyjny 200 km zacieśnia się kolejno do 60 km, wreszcie do 30 km. Jest to przeciętny front operacyjny armji w przeddzień bitwy.
Skracają się głębokości kolumn. Stosuje się szerokie formacje marszowe. Często tylko artylerja i tabory idą drogami, piechota i kawalerja maszerują obok dróg naprzełaj. Armja staje się gotowa do bicia jak "bataljon w ręku dobrego majora".
Napoleon prowadzi armję gotową "stawić czoło każdej ewentualności", ale prowadzi ją z jasną myślą przewodnią, którą chce zrealizować niezależnie od przeciwdziałania nieprzyjacielskiego. Swobodę realizacji swej idei zapewnia sobie przedewszystkiem tajemnicą, nagłością, szybkością; w drugim rzędzie wywiadem tajnym, zwiadami rozpoznawczemi i ubezpieczającemi kawalerji lekkiej i rozpoznaniem przez masy kawalerjii skierowanem tam, gdzie znaleźć może Wódz wyjaśnienie położenia i "rozedrzeć zasłonę", która je pokrywa; pracują dalej na rzecz swobody działania Wodza te wielkie jednostki, którym (pod tą nazwą albo też bez żadnej nazwy) przypada rola straży przednich lub bocznych.
Armja maszeruje. Myśl Wodza pracuje tymczasem, przewidując dalszy przebieg wydarzeń. Odgaduje ona możliwości przeciwdziałania nieprzyjacielskiego. Stwarza hipotezy. Każdej z nich odpowiada ewentualny warjant planu, polegający na przystosowaniu do powożenia, z utrzymaniem myśli zasadniczej. Trzeba "rozerwać zasłonę", wyeliminować wszystkie hipotezy prócz jednej, potwierdzonej przez fakty lub logikę położenia. Więc kawalerja "strategiczna szuka odpowiedzi na pytania, które stawia jej Wódz. W walce z oddziałami przeciwnika jednostki pierwszego rzutu zdobywają dane o siłach, ugrupowaniu, zamiarach przeciwnika. W potrzebie powstrzymują go i wiążą, łamiąc słabsze opory i wygrywając czas potrzebny na skoncentrowanie się i manewr siły głównej, unikając przytem bitwy z siłami przeważającemi (klasyczne użycie Lannes'a w 1806 roku). Zaznacza się tu ewolucja w doktrynie napoleońskiej; coraz bardziej unika Cesarz walk, prowadzonych częścią sił, coraz bardziej przestrzega swych marszałków przed uwikłaniem się bez rozkazu w bitwę, niebezpiecznem dla swobody działania całości armji.
Gdy przeciwnik stwierdzony, gdy hipotezy, które Napoleon brał pod uwagę co do przeciwdziałań przeciwnika, sprowadziły się stopniowo do jednej, myśl Wodza okręca pole przewidywanej bitwy i w ostatniej chwili forsownemi maszami, często nocnemi, ściąga on na ten punkt wszystkie człony swego układu sił. Jest to koncentracja do bitwy.
,,Jest zasadą, pisał Cesarz, nie dopuszczającą wyjątków, że wszelkie zgrupowanie armji do boju ma dokonać się zdala od przeciwnika". Teoretycznie jest zatem Napoleon za zebraniem wszystkich sił rozporządzalnych na małej przestrzeni przed bitwą, jak to uczynił pod Austerlitz, pod Wagram, pod Możajskiem, pod Dreznem, pod Waterloo. Zasada ta jest dlań konsekwencją zasad przewagi sił i jedności działania. Ale w praktyce niezawsze jest czas na uprzednią koncentrację. Zdarza się, że gdy przeważna część sił walczy, część ich mniejsza, często bardzo poważna, biegnie dopiero w stronę pola bitwy, jużto staje się odwodem, jak Ney pod Rivoli, jak Desaix pod Marengo; jużto skierowana przez Wodza na flankę lub tyły przeciwnika, by zdezorganizować jego szyk bojowy i przygotować rozstrzygnięcie, jak Serurier pod Castiglione, jak Davout pod Auerstadt, jak Davout i Ney pod Iławą, jak Ney pod Budziszynem, jak Drouet d'Erlon pod Ligny.
Narażona jest wówczas jedność działania, ale ryzyko w tej dziedzinie może być powetowane spotęgowaną przewagą kierunku.
Bitwa jest dla Napoleona ogniskiem, w którem zbiegają się wielkie linje całej kampanji. "Systemy bitew zawierają się już w systemach kampanij". Manewr do bitwy zlewa się w jedną całość z bitwą.
Myśl przewodnia manewru określa kierunek głównego wysiłku w bitwie.
18. METODY NAPOLEOŃSKIE. W pobieżnym zarysie przebiegliśmy napoleońskie metody prowadzenia operacyj. Mogliśmy stwierdzić, z jak nieprzepartą logiką wynikają one z, niezmiennych praw wojny, w zastosowaniu do tych warunków prowadzenia wojny, w jakich przyszło Napoleonowi działać. Dziedzina ta, w której mamy już do czynienia z konkretnemi sposobami działania, doznała wielu zmian po Napoleonie. Zmiany te nie przekreśliły jednak napoleońskich metod operacyjnych, chociaż wprowadziły w dziedzinę operacyjną mnóstwo zjawisk nowych, przeobrażając warunki, środki działania, elementy rachuby czasu i przestrzeni.
Mimo wszystkie zmiany warunków, plan Schlieffena ofensywy na Francję (zastosowany z modyfikacjami 1914 r.) był jakby powtórzeniem manewru wileńskiego; operacje jesienne w Prusach Wschodnich 1914 r. były świadomie przeprowadzonym manewrem po linjach wewnętrznych, przygotowanym przez studja wojen napoleońskich, a w kampanji polskiej 1920 r., w szczególności w operacji warszawskiej odnajdziemy pokrewieństwo myślowe z niejedną koncepcją napoleońską. Metody operacyjne napoleońskie są więc dziś jeszcze żywotne i długo jeszcze wojny napoleońskie będą źródłem, z którego płynąć będzie nauka "wysokich działów sztuki wojennej".

IV. TAKTYKA NAPOLEOŃSKA.

19. RÓŻNORODNOŚĆ ZJAWISK TAKTYCZNYCH. Z przejściem w dziedzinę taktyki spotykamy różnorodność zjawisk w dziedzinie metod i sposobów działania, wynikającą nieuchronnie z różnorodności warunków, w jakich rozgrywały się poszczególne bitwy napoleońskie, w zależności od położenia ogólnego, stosunku sił w ludziach i sprzęcie, właściwości terenu, składu wojska a także od ewolucji poglądów taktycznych Napoleona, jego podwładnych dowódców i jego przeciwników. Taktyka jest dziedziną ciągłych przeobrażeń, co uświadomił sobie Napoleon, Dlatego nie można mówić z należytą podstawą o "idealnej koncepcji bitwy" u Napoleona. Nie może być "idealnej koncepcji", któraby godziła ze sobą zjawiska tak zasadniczo od siebie różne, jak z jednej strony Austerlitz, a z drugiej strony Jena albo Budziszyn.
Znów można tylko szukać metody zastosowania wielkich zasad sztuki wojennej do walki poszczególnych broni i do bitwy.
20. POSZCZEGÓLNE BRONIE W BITWIE. PIECHOTA. Piechota napoleońska wyrosła z rewolucyjnej. Jest ona już nietylko najliczniejszą, lecz także najważniejszą z broni głównych i dźwiga na sobie główny ciężar wałki. Odziedziczyła po piechocie doby rewolucyjnej taktykę kombinującą bój tyraljerski z natarciami w kolumnach na bagnety. Ewolucja broni tej nie poszła w kierunku zorganizowania i udoskonalenia tyraljerki. Ta forma walki, przeciwnie, ulegała w miarę postępów wyszkolenia piechoty pewnym ograniczeniom na rzecz walki ogniowej w szyku rozwiniętym zwartym, dającej większą możność panowania nad ludźmi i manewrowania. Tyrljerka pozostała nadal formą, stosowaną w terenie pokrytym, a zwłaszcza w walce o miejscowości. W otwartem polu tyraijerka osłaniała tylko czoło i flanki właściwego szyku bojowego, który kombinował zazwyczaj w pierwszym rzucie bataljony rozwinięte z kolumnami bataljonowemi, w dalszych stosował wyłącznie linję kolumn batalionowych. Do złamania przeciwnika używano kolumn, przyczem zasada przewagi sił w punkcie rozstrzygającym, pojmowana nieraz wadliwie, prowadziła do tworzenia kolumn olbrzymich, do "przeciwstawiania zmasowanego mięsa ludzkiego" zarządzeniom taktycznym przeciwnika. Tak było pod Iławą, Frydlandem, Wagram, Możajskiem, Waterloo. Przyczyniał się do tego jakościowy upadek piechoty od 1809 roku począwszy i zmniejszanie się jej sprawności manewrowej, co skłaniało dowódców do stosowania prostych szyków i prostych poruszeń. Także ogień piechoty zaczyna schodzić na plan drugi, wobec braku wszelkiego wyszkolenia strzeleckiego.
Napoleon absolutnie nie godził się z tem uwstecznieniem taktyki piechoty i barbarzyńskiem uproszczeniem jej form działania. "Nie uderzeniem, ale ogniem rozstrzyga się dziś bitwy" - pisał na wyspie Św. Heleny. "Siła piechoty polega na jej ogniu". Jednakże nie zdołał opanować szkodliwej ewolucji myślowej wykonawców. Środek zaradczy znajdował w coraz ściślejszem współdziałaniu artylerji z piechotą i wyposażeniu piechoty w działa towarzyszące. Ogień artylerji staje się wyłącznym panem pól bitew. Piechota naporem swych mas, odpowiednio skierowanych, ma obalać przeciwnika, zachwianego przez artylerję. W r. 1800 umiała triumfować pod Montebello bez artylerji przeciw silnej artylerji przeciwnika. Od 1809 jest bez potężnego wsparcia artylerji przeważnie bezsilna.
21. KAWALERJA. Kawalerja napoleońska jest przedewszystkiem (jak w dawniejszych czasach) bronią pola bitwy. Rozpoznaje w zasadzie tylko kawalerja lekka. Ciężka kawalerja i dragoni są do walki; kawalerja ciężka do wielkich uderzeń przełamujących, dragoni do manewrowania, walki konnej, a w potrzebie pieszej walki ogniowej. Dlatego odwód kawalerji Murata nie odrazu jest narzędziem rozpoznania; w 1805 r. trzeba mu specjalnie przydzielać w tym celu kawalerję lekką; od 1806 r. ma dywizje specjalne kawalerji lekkiej, które w rozpoznaniu podtrzymuje w razie potrzeby za pomocą kirasjerów lub dragonów. Od 1812 r. Napoleon uczynił kawalerję zdolną do wszelkich zadań, łącząc w jej korpusach dywizje ciężkie i lekkie, a w dywizjach ciężkich łącząc kirasjerów z ułanami, których lanca czyniła bronią groźną w boju, a lekkość koni i uzbrojenia czyniła zdatnymi do zwiadów.
Różnorodna pod względem użycia taktycznego, cała kawalerja bierze udział w bitwie, stanowiąc częścią ubezpieczenie bojowe na flankach i w lukach szyku bojowego, ale przedewszystkiem odwód, ruchliwy, błyskawicznie szybki w działaniu, używany jużto w celu pogłębienia powodzeń, wywalczonych przez piechotę, jużto do powstrzymania postępów nieprzyjacielskich, do uzyskania zwycięstwa lub odwrócenia klęski.
Napoleon rozwinął potężnie siłę i zastosowanie taktyczne tej broni, jako odwodu niezawodnego przez swą szybkość, jako broni zaskoczenia, jako broni pościgu.
22. ARTYLERJA. Znaczenie artylerji rośnie nieustannie w toku wojen napoleońskich przy ciągłem udoskonalaniu metod jej użycia. Zasada ekonomji sił, realizowana w tej dziedzinie po mistrzowsku, doprowadza do tworzenia na polu bitwy olbrzymich bateryj, po kilkadziesiąt i sto dział, "skupiających wszystkie ognie na jeden punkt" i torujących pociskami drogę masowym natarciom piechoty i szarżom kawalerji. Napoleon stosuje przygotowanie natarć artylerją, wspieranie ich przez posuwającą się skokami artylerję konną, udział artylerji towarzyszącej w walce z bliska. Wyższość jego w użyciu artylerji nad przeciwnikami, obok zapału i poświęcenia jego piechoty i kawalerji, pozwala mu na przełamywanie frontów nieprzyjacielskich, stanowiące cechę charakterystyczną bitwy napoleońskiej.
23. NATARCIE FLANKOWE I PRZEŁAMANIE FRONTU. Poza bitwami, rozegranemi działaniem po linjach wewnętrznych, jak Rivoli i Austerlitz, natarcie flankowe jest istotną cechą bitwy napoleońskiej.
"Wygrywa się bitwy obchodząc przeciwnika, rzucając się na jego flankę" - pisał jeszcze generał Bonaparte.
Przez działanie flankowe realizuje się w dziedzinie taktycznej przewaga kierunku działania. W różnych bitwach napoleońskich spotykamy się z natarciami na flankę, dokonanemi wielką lub małą częścią ogólnej siły, sięgającemi głęboko lub płytko, ograniczającemi się często do zwykłego oskrzydlenia. W kampanjach 1796 do 1807 natarcie flankowe jest dążeniem ogólnem na każdym szczeblu dowodzenia i wyciska piętno na każdej bitwie; nawet przy innej koncepcji bitwy - Rivoli i Austerlitz - bitwa rozwiązuje się uderzeniami flankowemi i osaczeniem części armji nieprzyjacielskiej. Ta rola działania flankowego zdaje się słabnąć w kampanjach późniejszych: pod Wagram oskrzydlenie płytkie częścią tylko korpusu Davouta, pod Możajskiem oskrzydlenie zbyt słabym korpusem Poniatowskiego, trafiające czołowo na nieprzewidziany opór, pod Lipskiem oskrzydlenie zbyt słabym korpusem Macdonalda, podobnież trafiające czołowo na przedłużone skrzydło, pod Waterloo poprostu niema już oskrzydlenia. Same przykłady mówią za siebie. O ile działanie flankowe nie wyłania się automatycznie z manewru do bitwy, jak pod Jena - Auerstädtem, pod Iławą, pod Eggmühl, pod Lützen, pod Budziszynem, ale podejmowane jest na samem polu bitwy, z natury rzeczy może ono doprowadzić tylko do słabego oskrzydlenia lub do przedłużenia skrzydła. Ale działanie flankowe w dobie pełnego rozkwitu taktyki napoleońskiej nie jest działaniem głównem. Nie ono rozstrzyga bitwę. Ono współdziała tylko w przygotowaniu chwili, "rozstrzygającej o losach bitwy".
W ówczesnych bitwach walka rozstrzyga się szybko, najczęściej w ciągu kilku godzin. W tych warunkach siły, działające czołowo, by skutecznie związać przeciwnika i nie dać się pobić, muszą być prawie równoważne z nieprzyjacielskimi. Przeniesienie punktu ciężkości sił na manewr flankowy może być niebezpieczne - wykazał to dowodnie Eggmühl, podobnież dwustronny manewr flankowy grozi rozproszeniem wysiłków, jak wykazała Iława. Napoleon zawsze skłonny był uważać wysiłek czołowy za główny; tylko czołowe działanie bowiem mógł przeprowadzić z należytą koncentracją sił, to jest bataljonów, szwadronów, pocisków działowych. Oczywiście zawsze szło o skierowanie wszystkich ogni na jeden punkt, punkt najsłabszy w układzie bojowym przeciwnika. Takie działanie wypływało logicznie z zasad jedności działania, ekonomji sił, przewagi kierunku.
Gdzie jest punkt najsłabszy?
Niekiedy same warunki nieprzyjacielskiego działania zgóry punkt ten określają, armja nieprzyjacielska, działając, sama odstania miejsce niebezpieczne i wystawia je na przełamujące uderzenie. Tak było pod Austerlitz, podobnie pod Rivoli. Ale są to wypadki specjalne.
Częściej znacznie Napoleon przewiduje w swym planie bitwy wytworzenie działaniem własnem tego słabego punktu w układzie sił nieprzyjacielskich, na który skieruje uderzenie przełamujące.
Zazwyczaj czołowy bój równoległy nie wystarczy, by wywołać znaczne osłabienie przeciwnika na części frontu bojowego.
Natomiast, natarcie flankowe lub oskrzydlenie, wyłaniające się w chwili, gdy przeciwnik jest już czołowo związany bitwą, natychmiast wywołuje ogołocenie jego frontu z odwodów, odciąga jednostki drugiego rzutu z zagrożonego skrzydła, tem samem zaś wywołuje osłabienie się frontu a zwłaszcza skrzydła, na które wychodzi. Jeśli nawet przeciwnik zdołał i skrzydło przedłużyć (jak pod Możajskiem i Lipskiem) i odwrócić niebezpieczeństwo, zawsze będzie to kosztem osłabienia frontu, zawsze następstwem będzie pewne zarysowanie się układu bojowego w punkcie, przewidzianym przez Napoleona jako punkt przełamania.
Tak walka czołowa i działanie flankowe przygotowują główny wysiłek, natarcie przełamujące, po którem następuje ogólny, ostatni wysiłek - natarcie ogólne, wywracające cały system taktyczny nieprzyjacielski.
24. PLAN I PRZEPROWADZENIE BITWY. Plan bitwy napoleońskiej istnieje w zarysie w przeddzień oczekiwanej bitwy. Jest on zawsze przeniesieniem w dziedzinę taktyczną planu operacji całej, a nawet kampanji. Już w r. 1796, w operacji wstępnej przeciw Austrjakom i Sardyńczykom widzimy to zjawisko kierunek główny wysiłku w bitwie jest podyktowany ogólnym planem rozerwania związku dwóch armij nieprzyjacielskich; Napoleon manewruje lewem skrzydłem przeciw Austriakom pod Montenotte, prawem skrzydłem przeciw Sardyńczykom nad Corsaglją i to bez względu na trudności terenowe i taktyczne. W r. 1806 zasadniczą myślą operacji jest odciąć Prusaków od Berlina; w planie bitwy leży manewr grupą prawoskrzydłową na północną flankę Prusaków, a gdy się wyjaśniło, że korpusy prawego skrzydła natknęły się na opór, Napoleon improwizuje nowy manewr oskrzydlający częścią korpusu Soult'a, znowu prawem skrzydłem, znowu na północną flankę Hohenlohego. W r 1809 Eggmühl, Aspern, Wagram, Znaim mają identyczną myśl przewodnią: wysiłek główny tak skierowany, by zepchnąć przeciwnika ku północy, uniemożliwiając mu wycofanie się wdół Dunaju, gdzie miałby możność połączyć się z innemi częściami swojej siły zbrojnej. W r. 1812 pod Witebskiem, Smoleńskiem, Możajskiem widzimy ruch oskrzydlający od wschodu, główny wysiłek skierowany ku północy, zamiar zepchnięcia przeciwnika z dróg, łączących go z głównym ośrodkiem sił i zbrojeń rosyjskich, Moskwą. Pod Lipskiem oskrzydlenie od wschodu, by zepchnąć Schwarzenberga z jego linij odwrotowych do Czech, a zarazem rozerwać jego łączność z Blücherem i Bemadottem.
Jak rozegra Napoleon bitwę, zależy od zmiennych okoliczności. Są bitwy napoleońskie, jak Austerlitz, jak Wagram, jak Możajsk, gdzie cała armja jest w ręku wodza "jak bataijon w ręku dobrego majora".
Są inne, rozpoczęte częścią sił, rosnących w toku bitwy, jak Rivoli, jak Marengo, jak Jena.
Są bitwy, w których przygotowanie rozstrzygnięcia dać ma pojawienie się wydzielonej czyści sił na flance lub tyłach przeciwnika: tak pod Castiglione, pod Iławą, pod Budziszynem.
Są inne, w których ruch oskrzydlający zostaje podjęty z głębokiego ugrupowania czołowego: tak pod Jena, Wagram, Możajskiem, Lipskiem.
Są wreszcie bitwy, w których rozstrzygnięcie przygotowuje się, rzucając część sił pierwszego rzutu w odsłonięty środek nieprzyjacielskiego ugrupowania - tak było pod Austerlitz.
Cechą wspólną jest jedno; dążenie Napoleona do zdruzgotania przeciwnika wielkim, ześrodkowanym wysiłkiem, który przygotowuje w pierwszych fazach bitwy, zachowując sobie swobodę jego wykonania i jego potęgowania aż do zupełnego zniszczenia przeciwnika.
Przygotowanie przypada w udziale:
czołowo walczącym jednostkom pierwszego rzutu:
jednostkom manewrującym na flankę lub oskrzydlającym.
Napoleon trzyma w ręku jak największą część sił w odwodzie, czekając, aż walka czołowa i manewr dadzą w wyniku rozkład nieprzyjacielskiego "systemu bitwy". Jednostki w pierwszym rzucie wprowadzone w bój muszą zużyć całą swą siłę bojową, niezasilane; osiągnąwszy pierwsze przedmioty wytknięte, otrzymują dalsze przedmioty działań lub przegrupowują się, by uderzyć w innym kierunku (przykłady klasyczne: Massena pod Rivoli i pod Wagram, Soult pod Austerlitz). Jeśli siły te nie wystarczają, występuje odwód kawalrji, wiążąc lub łamiąc przeciwnika. Ale wielkie masy właściwego odwodu czekają nietknięte. Gdy dojrzeje chwila natarcia przełamującego, przygotowanego przez "sto dział", przeprowadzonego dziesiątkiem bataljonów, jeszcze Napoleon pozostawia sobie zazwyczaj ostatni odwód, gwardję, panując tem samem całkowicie nad losem bitwy, aż do samej chwili jej rozstrzygnięcia.
Cechą znamienną bitwy napoleońskiej jest przedewszystkiem sposób, w jaki jest ona prowadzona, ta ekonomja sił w bitwie, która pozwala wodzowi na idealnie jednolite działanie i utrzymanie w ręku swobody działania. aż do ostatka.
Zniszczenie przeciwnika byłoby nieraz o wiele pełniejsze, gdyby manewr sięgał głębiej, prowadzony był większą stosunkowo częścią ogólnej siły. Dążenie do jedności działania i swobody działania przeważa zazwyczaj w napoleońskich koncepcjach bitew nad szansami osaczenia przeciwnika. W tem zaznacza się przezorność i rozwaga, będące wybitną cechą taktyki napoleońskiej.
Zniszczenie osiąga się w bitwie napoleońskiej działaniem broni, bardzo morderczem przy stłoczeniu sił na niewielkiej przestrzeni; przedewszystkiem jednak osiągnąć można je pościgiem.
Pościgu nie znała taktyka sprzed Napoleonem. On go właściwie stworzył, by ulec sam pościgowi pruskiemu po Waterloo.
Niezawsze pościg jest udziałem zwycięzcy.
Pościgiem dobił Napoleon zwyciężonych przeciwników po Mondovi, po Bassano, po Rivoli, po Ulmie, po Austerlitz, po Jenie, po Montmirail; nie było mu dane dokończyć pościgiem zwycięstw takich, jak Castiglione, Arcole, Marengo, Iława, Eggmühl, Wagram, Możajsk, Lützen, Budziszyn, Ligny.
Pościg napoleoński jest rozwinięciem natarcia przełamującego. Jego siła niszcząca nie leży zatem w taktycznem obejściu czy oskrzydleniu, ale w przewadze kierunku, osiągniętej przez manewr do bitwy, zazwyczaj tak wielkiej, że prosty czołowy wysiłek - wyprowadza na drogi odwrotowe pobitego przeciwnika.

ZAKOŃCZENIE.
Powyższy, pobieżny rzut oka na napoleońską sztukę wojenną i kampanje największego z mistrzów tej sztuki pozwolił nam podziwiać genjusz Wodza, działający z niezrównaną metodycznością, "w zgodzie z prawdziwemi zasadami wojny", a zarazem z nieporównaną również odwagą i polotem twórczego natchnienia.
Napoleon mówił o genjuszu wodza;
"Achilles był synem bogini i śmiertelnego człowieka. Jest to obraz genjuszu wojennego. Boski jego dział, to wszystko, co wypływa ze zjawisk natury moralnej, z charakteru, talentu, z interesów naszego przeciwnika, z przekonań, ze stanu duchowego żołnierza, który jest silny i zwycięski, lub słaby i zwyciężony, zależnie od tego, co jemu samemu się wydaje. Dział ziemski, to broń, szańce, dyspozycje bojowe, to wszystko, co polega na kombinacji sił materjalnych".
Zarys powyższy przedstawił szkicowo dział ziemski twórczości Napoleona. Zaledwie zaznaczono twórczość jego genjuszu w dziedzinie wyższej, którą sam nazywa boską: w dziedzinie panowania nad zjawiskami natury duchowej, Napoleon ujarzmiał los mądrem, przezornem i śmiałem kombinowaniem sił materialnych, ale szczególniej jako władca duszy żołnierskiej, umiejący z niej wydobyć najwyższe natężenie ofiarności i poświęcenia, stoi on w historji samotny w swej nieporównanej wielkości. W obu dziedzinach jest wzorem niedoścignionym, często niedocenionym i niezrozumianym. Poznać go i zrozumieć powinien żołnierz polski, następca tych, którzy "na lombardzkiem polu" zanucili w piosence legjonów: "Dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy".



NAPISAŁ TO Castiglione Z FORUM GERY, JA TYLKO TO TU UMIESZCZAM, CAŁOŚĆ ZOSTAŁA PRZEPISANA PRZEZ Castiglione
_________________
Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.- Kazimierz Pawlak "Sami swoi"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8