Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
współcześni władcy mórz i oceanów

czy są nimi
okręty podwodne
32%
 32%  [ 11 ]
lotniskowce
58%
 58%  [ 20 ]
pancerniki
8%
 8%  [ 3 ]
inne typy okrętów
0%
 0%  [ 0 ]
Głosowań: 0
Wszystkich Głosów: 34

Autor Wiadomość
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Czw 30 Lis, 2006   współcześni władcy mórz i oceanów

oglądałem wczoraj program na Discovery gdzie wybierano 10 najlepszych okrętów ostatniego stulecia. pomijając ilość bzdur jakie zostały powiedziane najbardziej zastanowiło mnie to że nie wymieniono ani jednego ze współczesnych prawdziwych władców mórz jakimi moim zdaniem są okręty podwodne. dlaczego? są szybkie mają wielki zasięg, przenoszą potężne uzbrojenie, ale ich najlepszą bronią jest niewidzialność. dzięki niej są zawsze o jeden krok do przodu przed każdym innym przeciwnikiem i to one są tu myśliwymi.
lotniskowce są niezbędne dla zapewnienia panowania w powietrzu a tym samym ochrony własnych jednostek nawodnych oraz linii żeglugowych przed atakami wrogiego lotnictwa i wrogich okrętów nawodnych oraz ich zwalczania, są też potrzebne dla wspierania lub prowadzenia samodzielnych operacji na terenach oddalonych od rodzimego terytorium. w przypadku jednak zagrożenia ze strony okrętów podwodnych są w stanie jedynie się przez nimi bronić, są "roślinożercami".
nawodne jednostki eskortujące mogą prowadzić działanie ofensywne przeciw okrętom podwodnym jednak jak już wyżej napisałem są zawsze o krok do tyłu a w pojedynku 1:1 mają mierną szansę na zwycięstwo.
a może po prostu się mylę?
dlatego zakładam ankietę a kolegów użytkowników proszę o uzasadnienie swojego zdania na ten temat.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

jest pięć głosów i ani jednego uzasadnienia :( . czy ktoś ma coś do powiedzenia na ten temat?
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 05 Gru, 2006   

Juz 6 :)
OP trudno nazwac wladcami oceanow - raczej takimi cichymi zabojcami, ktorzy cierpliwie czekaja na swoje ofiary... OP ma bardzo ograniczone zastosowania bojowe - przynajmniej w prownaniu z lotniskowcem. Zwalczanie celow nawodnych? Oslona powietrzna? (tego to akurat OP nie potrafi :) ). Fakt, ze 1/1 lotniskowiec bylby bezbronny. Chociaz wydaje mi sie ze nikoniecznie (nie znam ise prawie na marynarce wspolczesnej a cala wiedze na ten temat mam z ksiazek Clancy`ego wiec nie dyskutuje) :)
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006   

Profes79 napisał/a:
Juz 6 :)
OP trudno nazwac wladcami oceanow - raczej takimi cichymi zabojcami, ktorzy cierpliwie czekaja na swoje ofiary... OP ma bardzo ograniczone zastosowania bojowe - przynajmniej w prownaniu z lotniskowcem. Zwalczanie celow nawodnych? Oslona powietrzna? (tego to akurat OP nie potrafi :) ). Fakt, ze 1/1 lotniskowiec bylby bezbronny. Chociaz wydaje mi sie ze nikoniecznie (nie znam ise prawie na marynarce wspolczesnej a cala wiedze na ten temat mam z ksiazek Clancy`ego wiec nie dyskutuje) :)

niestety ale posiadanie jakiejkolwiek innej wiedzy jest przez nas zwykłych śmiertelników :) niemożliwe. nikt nie ujawni dokładnych możliwości jakimi dysponują jakiekolwiek okręty wojenne, jednak możemy oszacować to w pewnym przybliżeniu biorąc pod uwagę źródło pochodzenia informacji (głównie są to "reklamówki" :) :) ).
generalnie można przyjąć że lotniskowiec nadaje się do zwalczania celów podwodnych jak okręt podwodny do zwalczania celów nawodnych. innymi słowy różne rodzaje jednostek mają różne możliwości i wzajemnie się uzupełniają. jednak aby lotniskowiec mógł wpłynąć na jakiś akwen, najpierw cała flota mniejszych jednostek musi mu oczyścić przedpole. jeden okręt podwodny jest z pewnością w stanie podejść i zaatakować kilka jednostek nawodnych, jednak aby odnaleźć i zaatakować jednego intruza z pod powierzchni potrzebna jest cała flotylla, nasuwa się wniosek że jeden okręt podwodny jest równym przeciwnikiem dla flotylli innych okrętów.
oczywiście nie oznacza to że należy zaprzestać budowy lotniskowców i innych jednostek, wiadomo że okręt podwodny nie wykona takich zadań jak wspieranie lądujących lub walczących na lądzie oddziałów oraz innych z szerokiego wachlarzu zastosowań bojowych jak to ładnie ujął Profes79. jednak aby inne zadania mogły być właściwie wykonywane konieczne jest wywalczenie panowania na konkretnym akwenie a okręty podwodne mają w tym wielki udział, moim zdaniem kluczowy. bez oczyszczenia okolicy z okrętów podwodnych jest to niemożliwe. dlatego to właśnie te jednostki uważam za władców mórz i nie rozumiem dotychczasowego wyniku ankiety :?
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006   

Ja zagłosowałem na OP - jeden taki może cały świat zmasakrować...
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006   

Cytat:
Ja zagłosowałem na OP - jeden taki może cały świat zmasakrować...


Przesada, raczej niewiele więcej ponad kontynent :wink:

Ja dałem głos na lotniskowce - de facto taki jeden za pomocą swojej grupy lotniczej może (przy starciu 1:1) załatwić dowolnu OP w zasiegu swojego lotnictwa, że o okręcie nawodnym nie wspomnę. No i taka "grupa lotnicza" to często więcej niż całe lotnictwo średniej wielkości państwa.
 
 
tomasdivius
Kapral


Dołączył: 14 Cze 2006
Posty: 119
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006   

Glos na lotniskowce, to sa takie male plywajace armie, moga wiele wyrzadzic krzywdy przeciwnikowi, jednak fakt jest, ze musza plywac z eskorta w koncu sa bardz drogie :D
_________________
http://www.swiat-podrozy.pl
 
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Wto 05 Gru, 2006   

Forteca napisał/a:
Ja dałem głos na lotniskowce - de facto taki jeden za pomocą swojej grupy lotniczej może (przy starciu 1:1) załatwić dowolnu OP w zasiegu swojego lotnictwa

OP to okręt podwodny? pytam ponieważ nie do końca wierzę w to co zostało tu powiedziane :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: . jeśli jednak nie jest to wypadek przy pracy to spodziewam się przekonywujących argumentów jak i czym grupa lotnicza z lotniskowca miałaby zatopić okręt podwodny. :shock:

aa... zastanawie mnie też jakie argumenty ma anonim który zagłosował na pancerniki.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 06 Gru, 2006   

Jak to czym? Eskadra powietrzna ZOP to najwiekszy wrog OP - boje sonarowe, helikoptery przeznaczone specjalnie do zwalczania OP, wyposazone w torpedy przeciwko OP - przewinal sie tu jeden podwodniak, ale tylko nas skrytykowal i wiecej znaku zycia nie daje :) A we wszystkich znanych mi ksiazkach najwieksze zagrozenie dla okretu jest z powietrza - i to juz od II WS. Okret nawodny mozna zatopic - przed samolotem czy helikopterem mozna sie tylko schowac a i to ne zawsze.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Śro 06 Gru, 2006   

Profes79 napisał/a:
Jak to czym? Eskadra powietrzna ZOP to najwiekszy wrog OP - boje sonarowe, helikoptery przeznaczone specjalnie do zwalczania OP, wyposazone w torpedy przeciwko OP - przewinal sie tu jeden podwodniak, ale tylko nas skrytykowal i wiecej znaku zycia nie daje :) A we wszystkich znanych mi ksiazkach najwieksze zagrozenie dla okretu jest z powietrza - i to juz od II WS. Okret nawodny mozna zatopic - przed samolotem czy helikopterem mozna sie tylko schowac a i to ne zawsze.

przykładów z drugiej wojny światowej nie ma sensu tutaj przytachać, ówczesne okręty podwodne tak naprawdę były zwykłymi jednostkami nawodnymi zdolnymi do czasowego schodzenia pod wodę, ich zlokalizowanie było znacznie łatwiejsze niż współcześnie.
powiadasz że pojawił się tu jakiś podwodniak (pod jakim tematem?) i zaczął krytykować, pewnie jego doświadczenie nie zgadzało się z teoriami jakie koledzy wtedy wysnuwali i pewnie skrytykuje nas ponownie jeśli zajrzy tu ponownie. a szkoda że się więcej nie pojawił bo z pewnością miał więcej do powiedzenia niż ktokolwiek z nas.
żeby móc z powierzchni zaatakować okręt podwodny najpierw trzeba go zlokalizować i to dość dokładnie. boje sonarowe, helikoptery przeznaczone specjalnie do zwalczania OP, wyposażone w torpedy przeciwko OP, różne urządzenia do wykrywania anomalii magnetycznych itd... wszystko pięknie tylko jaka jest skuteczność tego sprzętu w zwalczaniu okrętów podwodnych. jeżeli wierzyć po części autorom typu wspomnianego tutaj Clansy'ego a z pewnością miał do czynienia z osobami które są w temacie znacznie częściej niż ktokolwiek z nas (Forteca chwalił się kontaktami z lotnikami może zna paru podwodniaków? 8) ), to znalezienie okrętu podwodnego nie jest wcale takie proste jakby się mogło zdawać. żeby wytropić taki okręt potrzeba co najmniej dwóch śmigłowców ZOP działających w parze, polowanie jest długotrwałe i wymaga dokładnego zlokalizowania intruza, jeśli się tego nie zrobi jak należy torpeda zostanie zrzucona zbyt daleko i okręt podwodny ma dużą szansę na ucieczkę wtedy cała zabawa zaczyna się praktycznie od początku. ponadto zdaje się że OP ma większą szansę usłyszeć wiszący nad wodą śmigłowiec niż ten usłyszeć jego. boje sonarowe trzeba zrzucać całymi dziesiątkami a postawienie zapory jest słyszalne dla OP który może ją wyminąć, odnoszę wrażenie że to są raczej straszaki niż broń ofensywna. aby wykryć anomalię pochodzącą z okrętu trzeba przelecieć dokładnie nad nim no a ocean jest długi i szeroki. ile maszyn ZOP potrzeba aby przeszukać akwen o konkretnej wielkości, ile znowu ich potrzeba aby można to było robić nieprzerwanie a każda dodatkowa na pokładzie lotniskowca to o jeden mniej samolot typu F18. sami amerykanie twierdzą że ich okręty podwodne bardzo łatwo jest znaleźć, wystarczy szukać najcichszego miejsca w oceanie. z drugiej strony okręt podwodny ma bardzo wiele możliwości na zlokalizowanie grupy bojowej lotniskowca. może wyjść na peryskopową i posłuchać sygnałów radiowych, pamiętajmy że zasięg z którego pracę radaru można wykryć dwukrotnie przekracza skuteczny max zasięg tego urządzenia a takie lotnisko jak USS Nimitz musi bez przerwy omiatać przestrzeń powietrzną w celu kontrolowania ruchu powietrznego. dwa reaktory i cztery śruby muszą wytwarzać "gigantyczny" hałas a okręt podwodny nasłuchuje, zakłócenia z powierzchni bardziej przeszkadzają jednostkom nawodnym ZOP niż jemu. to dowódca okrętu podwodnego wie więcej i do niego należy pierwszy ruch. możliwości ataku dla OP są dwie, może wystrzelić torpedy ale wtedy musi podejść bardzo blisko czyli minąć najpierw wszystkie linie obrony a potem jeszcze uciec co niewątpliwie jest trudniejsze niż wejście do środka. druga możliwość to atak pociskami typu Harpoon lub czymś podobnym, wtedy można atakować z dystansu. oczywiście istnieją systemy obronne jak np ten amerykański "AEGIS" ale czy w rzeczywistości jest możliwa obrona przed nowoczesnym pociskiem przeciw-okrętowym? jak do tej pory wszystkie chyba trafiały w cel. zawsze można też zorganizować atak 2-3 okrętów podwodnych, wtedy można się pokusić najpierw o wykończenie eskorty a potem głównego celu.
największe zagrożenie dla okrętu podwodnego może i jest z powietrza (chociaż ja stawiam na inny okręt podwodny) ale pytanie brzmi jak wielkie jest to zagrożenie? dla człowieka idącego szosą największym zagrożeniem są jadące samochody a jednak ryzyko potrącenia nie jest aż tak wielkie.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 06 Gru, 2006   

Sproboje wyrywkowo:

Zespol ZOP rzeczywiscie jest bardzo czasochlonnyi zasobochlonny - ale skuteczny. Okret na peryskopowej moze sobie nasluchiwac radaru i tego calego szumu elektronicznego ale z dystansu; wejscie na peryskop w zasiegu rozpoznania lotniczego to prosta i nieskomplikowana forma popelnienia seppuku (przy w miare normalnej pogodzie).

Amerykanskie OP rzeczywiscie wykrywa sie szukajac ciszy :) (Swoja droga pamietasz system "preria-maska"?) Dotyczy to zwlaszcza okretow rakietowych. Z rosyjskimi juz tak elegancko nie jest, a o innych konstrukcjach nie wspomne (dywagacje - brak dokladnych danych).

Podwodniak pojawil sie w temacie o najlepszym OP, skrytykowal odnoszenie sie do danych technicznych i zniknal.. Szkoda - zawsze dobrze posluchac kogos kto ma stycznosc z zagadnieniem bezposrednio.

OP ma szanse uslyszec OP jezeli nie jest po dtermoklina. Zauwazenie stawiania bariry zalezy od jego pasywnych systemow sonarowych.

Odpalenie hapoona czy innego pocisku lokalizuje OP z dokladnoscia do kilku metrow - to juz chyba proba taranowania bylabybezpieczniejsza. Zgadza sie, ze lotniskowiec zajety jest wtedy obrona, ale roznoczesnie z pokladu startuje zespol ZOP i mamy OP z glowy. POza tym watpie czy jeden harpoon stanowi zagrozenie dla okretu wielkosci lotniskowca.

Jezeli chcesz atakowac 2-3 OP, to ja zaloze ze lotniskowiec ma eskorte - przez zewnetrzny pierwscien moze i przejdziesz, przez wewnetrzny juz bedzie gorzej a o ucieczce zapomnij. Harpoon wystrzelony spoza pierscienia zewnetrznego do lotniskowaca po prostu nie doleci (przynajmniej USA - nie wie jak z obrona przeciwrakietowa radza sobie Rosjanie).

Tez jestem ciekaw uzasadnienia co do pancernika. :)
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Śro 06 Gru, 2006   

U podwodniaków kontaktów nie mam :( Chyba że na zasadzie znajomy-znajomego)

Cytat:
to znalezienie okrętu podwodnego nie jest wcale takie proste jakby się mogło zdawać. żeby wytropić taki okręt potrzeba co najmniej dwóch śmigłowców ZOP działających w parze, polowanie jest długotrwałe i wymaga dokładnego zlokalizowania intruza, jeśli się tego nie zrobi jak należy torpeda zostanie zrzucona zbyt daleko i okręt podwodny ma dużą szansę na ucieczkę wtedy cała zabawa zaczyna się praktycznie od początku


Ale,co innego okręt ukrywający się, idący z prędkością 1-2 w, a co innego okręt atakujący - ten musi rozwijać prędkość celu, przynajmniej marszową - a wtedy jego "cichość" zamieniasię w 'głośność"

Ten przykład z "najcichszym miejscem" dotyczy zdaje się tylko okrętów - nosicieli pocisków balistycznych - bo te noszą cenny ładunek.

Cytat:
Odpalenie hapoona czy innego pocisku lokalizuje OP z dokladnoscia do kilku metrow - to juz chyba proba taranowania bylabybezpieczniejsza. Zgadza sie, ze lotniskowiec zajety jest wtedy obrona, ale roznoczesnie z pokladu startuje zespol ZOP i mamy OP z glowy. POza tym watpie czy jeden harpoon stanowi zagrozenie dla okretu wielkosci lotniskowca.


Ba, żeby jeszcze trafił - jeden harpoon (a nawet dwa) ma dużą szansę na zdmuchnięcie przez system przeciwlotniczy lotniskowca - rakiety i działka szybkostrzelne.

Cytat:
Tez jestem ciekaw uzasadnienia co do pancernika.


Niewrazliwość na współczesne rakiety, przeznaczone na cienkie kadłuby współczesnych okrętów :?:

Stosunkowa taniość zrzucenia na głowę przeciwnika ton materiałów wybuchowych w krótkim czasie (w stosunku do kosztów zrobienia tego samego przez samoloty czy rakiety) :?: - szczególnie pomocne przy desantach
 
 
Gość

Wysłany: Śro 06 Gru, 2006   

Cytat:
Niewrazliwość na współczesne rakiety, przeznaczone na cienkie kadłuby współczesnych okrętów

Stosunkowa taniość zrzucenia na głowę przeciwnika ton materiałów wybuchowych w krótkim czasie (w stosunku do kosztów zrobienia tego samego przez samoloty czy rakiety) - szczególnie pomocne przy desantach


No tak, ale juz w walce morskiej pancernik taki uzyteczny przestaje byc - zreszta ciezka dyskusja na ten temat juz sie przez to forum przetoczyla. Lotniskowiec z tych trzech typow okretow jest najbardziej wszechstronny.
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Śro 06 Gru, 2006   

Cytat:
No tak, ale juz w walce morskiej pancernik taki uzyteczny przestaje byc -


Jeeli przez uzyteczność rozumiemy parametr koszt/efekt to faktycznie, koszty utrzymania pancernika, a szczególnie pensje wielotysięcznej załogi to znaczące obciążenie budżetu.

Bo formalnie to taki "większy" niszczyciel jest [więc jednostka użyteczna bardzo] - harpoony ma, od biedy dało by się wcisnąć Aegisa kosztem jednej wieży, śmigłowce ZOP ma [zresztą podał to przedmówca], pancerz czyni go bardziej odpornym na ciosy (znacznie bardziej od nowoczesnych okrętów), a z 16-calówek w boju spotkaniowym to może strzelać odłamkowymi i nie musi trafiać by wyeliminować okręt nieprzyjaciela [to ostatnie to oczywiście żart]

Ale oczywiście lepiej mieć lotniskowiec czy nowoczesny OP, to dyskusji nie podlega.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Czw 07 Gru, 2006   

Profes79 napisał/a:
Cytat:
Niewrażliwość na współczesne rakiety, przeznaczone na cienkie kadłuby współczesnych okrętów

Stosunkowa taniość zrzucenia na głowę przeciwnika ton materiałów wybuchowych w krótkim czasie (w stosunku do kosztów zrobienia tego samego przez samoloty czy rakiety) - szczególnie pomocne przy desantach

No tak, ale juz w walce morskiej pancernik taki uzyteczny przestaje byc - zreszta ciezka dyskusja na ten temat juz sie przez to forum przetoczyla. Lotniskowiec z tych trzech typow okretow jest najbardziej wszechstronny.

niewrażliwość na współczesne rakiety? pewnie nie zatonie ale czy nadaje się do dalszej służby bez przeprowadzania remontu? zresztą na ciężkie opancerzenie szybko znaleziono by skuteczny sposób, między innymi dlatego pewnie przestano się w takowe bawić na okrętach, więcej z tym by było zachodu (nie wspominając o kosztach) niż pożytku.
jeśli chodzi o tą taniość zrzucania ton materiałów wybuchowych to też chyba nie do końca tak. ile z tych "materiałów" trafi w coś sensownego i jaka jest gwarancja że w ogóle w coś trafi, jakie są rzeczywiste koszty przeniesienia tych ton z terenu USA na teren wroga. ten temat był już wałkowany więc nie chce mi się rozpisywać.
Profes79 napisał/a:
Harpoon wystrzelony spoza pierscienia zewnetrznego do lotniskowaca po prostu nie doleci

Forteca napisał/a:
Cytat:
Odpalenie hapoona czy innego pocisku lokalizuje OP z dokladnoscia do kilku metrow - to juz chyba proba taranowania bylabybezpieczniejsza. Zgadza sie, ze lotniskowiec zajety jest wtedy obrona, ale roznoczesnie z pokladu startuje zespol ZOP i mamy OP z glowy. POza tym watpie czy jeden harpoon stanowi zagrozenie dla okretu wielkosci lotniskowca.

Ba, żeby jeszcze trafił - jeden harpoon (a nawet dwa) ma dużą szansę na zdmuchnięcie przez system przeciwlotniczy lotniskowca - rakiety i działka szybkostrzelne.

dlaczego 1 harpoon? zawsze można posłać więcej okręt ma ze cztery wyrzutnie (torpedowe a ostatnio podobno kombinują coś z pionowymi).
zastanawia mnie czy ten AEGIS jest tak skuteczny jak go reklamują. osobiście uważam że prawdopodobnie na zestrzelenie takiego Harpoona lub innego nowoczesnego pocisku może być potrzeba więcej niż jednej rakiety ale myślę że jest możliwe. nie dałbym jednak uciąć sobie ręki że nie doleci.
a te działka? coś mi świta ale nie wiem dokładnie gdzie, jest chyba co najmniej jeden przykład amerykańskiego okrętu którego one nie uchroniły, pocisk był zdaje się francuski?
Forteca napisał/a:
Ale,co innego okręt ukrywający się, idący z prędkością 1-2 w, a co innego okręt atakujący - ten musi rozwijać prędkość celu, przynajmniej marszową - a wtedy jego "cichość" zamieniasię w 'głośność"

ale ten okręt podwodny nie ma taranować tylko wystrzelić salwę torped, po co ma rozwijać max prędkość? i niby jak miałby wycelować przy max prędkości, sonar pasywny powyżej 20 węzłów jest ponoć głuchy jak pień. wystrzelenie torped i tak dekonspiruje okręt, dlatego jedyne co mu pozostaje po oddaniu salwy to zejść na max głębokość i gaz do dechy. (ten temat jeszcze rozwinę niżej)
Forteca napisał/a:
Ten przykład z "najcichszym miejscem" dotyczy zdaje się tylko okrętów - nosicieli pocisków balistycznych - bo te noszą cenny ładunek.

ale na hunter-killerach też chyba nie instalują perkusji? te aby móc kogoś podejść też muszą być ciche. swoją drogą to ten tekst słyszałem ostatnio w odniesieniu do tych "seawolwów" czy jak im tam?
Forteca napisał/a:
U podwodniaków kontaktów nie mam

szkoda :cry: . kolejne źródło wiedzy stracone.
Profes79 napisał/a:
POza tym watpie czy jeden harpoon stanowi zagrozenie dla okretu wielkosci lotniskowca.

na dno raczej go nie pośle ale może mniej lub bardziej boleśnie okaleczyć to nie ulega wątpliwości.
Profes79 napisał/a:
Odpalenie hapoona czy innego pocisku lokalizuje OP z dokladnoscia do kilku metrow - to juz chyba proba taranowania bylabybezpieczniejsza. Zgadza sie, ze lotniskowiec zajety jest wtedy obrona, ale roznoczesnie z pokladu startuje zespol ZOP i mamy OP z glowy.

z głowy? czy ja wiem? to chyba nie wygląda tak że wystarczy pstryknąć palcami i już nad OP wisi stado maszyn ZOP. niech już taki zespół będzie nawet w powietrzu w momencie ataku, mimo to musi nadlecieć nad intruza a to już zajmie chwilę (chyba że mają farta i był dokładnie pod nimi, tylko czy OP nie słyszałby łoskotu nad głową i odpalał?). tymczasem po oddaniu salwy OP pozostaje zejść na max głębokość i dawać dyla tak daleko jak tylko się da. w momencie gdy maszyny ZOP nadlecą we właściwe miejsce, mogą zrzucić torpedę w ciemno i liczyć że sama znajdzie cel albo zanurzyć uszy lub raczej w tym wypadku aktywny sonar i zamiatać, ale intruz może być już kawałek dalej, wtedy znowu muszą lecieć w nowe miejsce i zrobić pomiar albo od razu walić w ciemno itd. po zmianie pozycji OP może zwolnić przyczaić się i po cichu próbować umknąć albo ponownie zaatakować.
Profes79 napisał/a:
Jeżeli chcesz atakowac 2-3 OP, to ja zaloze ze lotniskowiec ma eskorte - przez zewnetrzny pierwscien moze i przejdziesz, przez wewnetrzny juz bedzie gorzej a o ucieczce zapomnij

ale mając 2-3 okręty można przerzedzić eskortę zanim zabierze się za większy kąsek, o to mi chodziło gdy to pisałem.

ponadto po raz kolejny wychodzi problem eskorty (to te jednostki między innymi nazwałem "inne typy okrętów"), czy bez eskorty lotniskowiec sobie poradzi? czy coś co nie jest w stanie samodzielnie się przeciwstawić zagrożeniu zasługuje na tytuł "władcy mórz"? moim zdaniem nie.
Profes79 napisał/a:
OP ma szanse uslyszec OP jezeli nie jest po dtermoklina. Zauwazenie stawiania bariry zalezy od jego pasywnych systemow sonarowych.

specjalnie nie wspominałem nic o termoklinie, ona czasami jest czasami jej nie ma, zbyt ryzykowne jest planowanie czegokolwiek na podstawie takiego założenia.
coś co zrzuca boje robi hałas a i boje robią plusk. amerykanie się chwalą że potrafią usłyszeć żerującą na dnie krewetkę to powinni usłyszeć i samolot lub śmigłowiec zrzucający bojki. to oczywiście przechwałki ale nikt nie budowałby łajby o tak wąskim zakresie zastosowań i kosztującej 500mln za sztukę gdyby tak łatwo było ją posłać na dno.
Profes79 napisał/a:
Zespol ZOP rzeczywiscie jest bardzo czasochlonnyi zasobochlonny - ale skuteczny. Okręt na peryskopowej moze sobie nasluchiwac radaru i tego calego szumu elektronicznego ale z dystansu; wejscie na peryskop w zasiegu rozpoznania lotniczego to prosta i nieskomplikowana forma popelnienia seppuku (przy w miare normalnej pogodzie).

dokładnie to jest to co miałem na myśli pisząc o radiu. :lol:
Profes79 napisał/a:
Amerykanskie OP rzeczywiscie wykrywa sie szukajac ciszy (Swoja droga pamietasz system "preria-maska"?) Dotyczy to zwlaszcza okretow rakietowych. Z rosyjskimi juz tak elegancko nie jest, a o innych konstrukcjach nie wspomne (dywagacje - brak dokladnych danych).

no skoro już jesteśmy przy ruskich okrętach to wrażenie robiły na mnie Alfy, co prawda nie były cichsze niż amerykańskie ale za to ponoć mogły schodzić na 600 a gdzie niegdzie stoi że na 1000 metrów. ówczesne torpedy (ciekawe jak dzisiejsze) prawie na pewno nie mogły ich dosięgnąć na tej głębokości ze względu na zbyt duże ciśnienie. prędkość max tych jednostek też była niewiele mniejsza niż max prędkość torpedy więc mogły mieć realną szansę na ucieczkę. i to nie tylko Clansy tak twierdzi.
Profes79 napisał/a:
(Swoja droga pamietasz system "preria-maska"?)

jasne. czy oni stosują coś takiego w rzeczywistości? bo jakieś próby na bank robili.

skoro już jesteśmy przy wynalazkach to ostatnio obiło mi się o uszy że z napędem "magnetohydrodynamicznym" (patrz polowanie na czerwony październik) naprawdę coś kombinowano. może wiecie coś więcej o tym?

Forteca napisał/a:
...lepiej mieć lotniskowiec czy nowoczesny OP, to dyskusji nie podlega

ależ podlega. chyba że masz na myśli że lepiej mieć OP=okręt podwodny. :twisted: :wink:
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Gość

Wysłany: Czw 07 Gru, 2006   

Cytat:
wrażenie robiły na mnie Alfy, co prawda nie były cichsze niż amerykańskie ale za to ponoć mogły schodzić na 600 a gdzie niegdzie stoi że na 1000 metrów


I wg. Clancy`ego halasowaly jak groszki w puszce po konserwach. :)

Eskorte wprowadzilem, gdy zaczales mowic o kilku OP :) Wczesniej dyskutowalem o 1/1

Co do ZOP - zawsze jeden zespol jest w pogotowiu, w razie potrzeby moga wystartowac w kilkanascie sekund. Zejscie nizej OP tez nie zajmuje sekundy, w dodatku robi halas.

Lotnictwo ma wiekszy zasieg niz artyleria pancernika - wsparcie desantu jak najbardziej pancernik, ale newiele wiecej.


Cytat:
na hunter-killerach też chyba nie instalują perkusji


Perkusji moze nie maja, ale wez pod uwage, ze glownym przeciwnikiem byl ZSRR ktory systemow pasywnych wcale jakich bardzo dobrych nie mial.
 
 
Gość

Wysłany: Sob 09 Gru, 2006   

Lotnictwo pokładowe przede wszystkim działa szybciej jak pancernik.
Chyba, że młwimy o pancenriku uzbrojonym wyłącznie w broń rakietową.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Wto 12 Gru, 2006   

Profes79 napisał/a:
Co do ZOP - zawsze jeden zespol jest w pogotowiu, w razie potrzeby moga wystartowac w kilkanascie sekund. Zejscie nizej OP tez nie zajmuje sekundy, w dodatku robi halas.

kilkanaście sekund to chyba lekka przesada :wink: , ale to że wystartuje jeszcze niczego nie daje bo zespół musi dolecieć do miejsca gdzie najprawdopodobniej jest wrogi OP, teraz dopiero można atakować w ciemno albo zanurzyć uszy i dopiero strzelać (chyba się powtarzam ale to żeby wszystko było jasne). przez ten czas okręt też ma szansę się przemieścić, trzaski kadłuba podczas zanurzania czy też hałasy napędu po tym jak wystrzelono już torpedy a więc tym samym zdradzono swoją obecność nie mają znaczenia, trzeba zmykać w znaczeniu zmienić pozycję, oddalić się jak najbardziej od miejsca wykonania ataku a następnie zaczaić, to chyba jedyna możliwość.
Profes79 napisał/a:
Cytat:
wrażenie robiły na mnie Alfy, co prawda nie były cichsze niż amerykańskie ale za to ponoć mogły schodzić na 600 a gdzie niegdzie stoi że na 1000 metrów

I wg. Clancy`ego halasowaly jak groszki w puszce po konserwach. :)

dokładnie, ale też pisze że potrafiły się zaczaić. oczywiście kwestią dyskusyjną jest czy ich prędkość i możliwość schodzenia głębiej rekompensowały większą hałaśliwość czy też może nie, nie chcę tego jednak roztrząsać w tym temacie.
Profes79 napisał/a:
Eskorte wprowadzilem, gdy zaczales mowic o kilku OP :) Wczesniej dyskutowalem o 1/1

a ja wprowadziłem więcej OP przewidując że ktoś wprowadzi argument że lotniskowce nigdy nie pływają samotnie, zamiast uciąć wątek doprowadziłem do jego rozwinięcia, to się nazywa porażka :D .
Profes79 napisał/a:
Cytat:
na hunter-killerach też chyba nie instalują perkusji

Perkusji moze nie maja, ale wez pod uwage, ze glownym przeciwnikiem byl ZSRR ktory systemow pasywnych wcale jakich bardzo dobrych nie mial.

racja, ruscy mieli gorszy "słuch" ale amerykanie nie mogli określić dokładnie jak bardzo. ponadto okręt podwodny ma służyć co najmniej kilkanaście lat, przez ten czas nawet ruscy mogliby dokonać postępu w dziedzinie pasywnej hydrolokacji co należało brać pod uwagę. dam głowę że wyciszyli te łajby jak tyko umieli i nie liczyli na to że Rosjanie będą dreptali w miejscu. zresztą to określenie o "najcichszym miejscu w oceanie" słyszałem odnośnie ich najnowszych cacuszek.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Niedzwiedz
Kadet


Dołączył: 13 Wrz 2006
Posty: 9
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pią 15 Gru, 2006   

Ja tylko na chwilkę.
Skoro mówimy, że amerykańskie okręty to najcichsze miejsce na oceanie, to dlaczego już drugi rok męczą szwegkiego Gotlanda- chyba jednak jest on jeszcze cichszy.
Pozatym naszego Orła też męczyli przez wiele lat-jak był Orzeł na Baltopsie to amerykańców było mnustwo, jak przestał chodzić na Baltops to amerynanie też jkby pojawiają się w mniejszej liczbie.

P.S. Jedna ważna sprawa. Osoba pływająca na OP to PODWODNIK a nie jak to się ogólnie przyjmuje podwodniak.
Pozdrawiam.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Nie 17 Gru, 2006   

taaa... nie należy oczywiście zapominać że oprócz okrętów tzw "atomowych" istnieją najcichsze z najcichszych czyli konwencjonalne OP których możliwości od czasów ostatniej wielkiej wojny znacznie się zwiększyły. są to co prawda raczej królowie "płytkich akwenów" ale zagrożenie jakie stanowią jest równie a może i większe niż okrętów oceanicznych.
_________________
Jestem patriotą i nigdy, przenigdy za żadne skarby świata nie oddam Yellowstone, nawet jednego akra własnej ziemi.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10