Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Czy okręty się "skrcają" ?
Autor Wiadomość
Wojciech Zalewski
Generał (wydawca)


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2004
Posty: 14485
Skąd: warszawa
Wysłany: Sob 07 Paź, 2006   Czy okręty się "skrcają" ?

podczas piątkowej dyskusji padło pytanie:
czemu Musashi był dłuższy od Yamato o 4 m?
Niby proste pytanie ale wywołało burzę dyskusyjną.
Otóż powstała kwestia - czy okręty płynące po morzu Arktycznym są krótsze od tych co pływają po morzu śródziemnym.
Bo skoro różnica temperatur wynosi np 50 stopni to może na 200 m bieżących pokładu coś im się jednak rozszerza?
niby śmieszne pytanie ale żaden nie chciał dać głowy że jest inaczej.
chętnie posłucham fachowców.
 
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Sob 07 Paź, 2006   

Ciekawa kwestia :D

Ale sądze, że nie.
Pomijając już kwestie dział - bo może są wykonane z metalu o dużej odporności na zmiany temperatury, ale stery powinny się zacinac, jeżeli by się choć trochę skurczyły...
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Nitager
Plutonowy



Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 130
Skąd: Katowice
Wysłany: Sob 07 Paź, 2006   

Są krótsze pod warunkiem, że każdy element konstrukcji okrętu ma jednakowy współczynnik rozszerzalności i we wszystkich przekrojach okrętu panuje jednakowa temperatura i jednakowo szybko się ona zmienia w całym okręcie jeśli wpłynie on na ciepłe albo zimne wody.
Jeżeli tak, to okręt powinien być nie tylko krótszy, ale i węższy i niższy. :)
I takie równomierne kurczenie sie i rozrzerzanie nie zaszkodzi całej konstrukcji.

A co będzie jeśli poszycie okrętu będzie się kurczyć bo na zewnątrz jest zimno a wewnętrzne elementy konstrukcji będą kurczyć się wolniej albo wcale, bo w środku okrętu jest cieplej ?
A jak pokład jest do tego drewniany to co ? Szpary się porobią ? Albo wybrzuszenia ?

Coś to wcale takie proste nie jest.
Ale zgadam się, że na logikę biorąc przy znacznych zmianach temp. coś musi się zmieniać.
 
 
kozioł
St. sierżant


Dołączył: 04 Mar 2005
Posty: 345
Wysłany: Sob 07 Paź, 2006   

nawet jeśli się zmienia to chyba nie aż tak bardzo bo np takie grodzie by się niedomykały albo coś, idąc dalej to i kaliber dział, wszystkich, by się zmieniał, a samoloty też w powietrzu byłyby raz mniejsze, raz większe :lol:
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Sob 07 Paź, 2006   

Bartek napisał/a:
kozioł napisał/a:
nawet jeśli się zmienia to chyba nie aż tak bardzo bo np takie grodzie by się niedomykały albo coś, idąc dalej to i kaliber dział, wszystkich, by się zmieniał, a samoloty też w powietrzu byłyby raz mniejsze, raz większe :lol:


O setne czy tysięczne części milimetra?

Czyli statki/okręty o jakis milimetr?
Rzeczywiście, taka zmiana raczej nie ma dużego wpływu nawet na działanie precyzyjnych mechanizmów.
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Wojciech Zalewski
Generał (wydawca)


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2004
Posty: 14485
Skąd: warszawa
Wysłany: Nie 08 Paź, 2006   

coś musi się dziać przeca to fizyka jest
Grodzi nie muszą ulegać zmianom, gdyż nie mają kontaktu z otoczeniem
Inaczej jest z poszyciem, tu musi coś na tych km2 powierzchni coś pracować , nie może być inaczej
 
 
 
Gość

Wysłany: Nie 08 Paź, 2006   

A nie bierzecie pod uwagę faktu, że takie bydlęta jak Yamato i Musashi nie były budowane taśmowo i pewne rzeczy można było zmienić w trakcie montażu?
Zwłaszcza, że Japończycy zrobili kolosy, które ich w rzeczywistości technologicznie przerosły - np. nie umieli sobie do końca poradzić z naprężeniami takiego kadłuba.
Druga bajka, że róznica w długości kadłuba czy innych parametrów dwóch jednostek tego samego typu nie była niczym nadzwyczajnym i wcale nie musiała wynikać z rozszerzalności cieplnej materiału (zwłaszcza, że Yamato i Musashi po okolicach koła podbiegunowego nie pływały).

Nato,miast jeśli chodzi o rozszerzalność i wydłużanie/skracanie kadłubów prosta uwaga:

Royal Navy konstruowała okręty przeznaczone dla służby na wodach macierzystych (w tym w okolicach Orkadów), na wodach arjtycznych, tropiku i gdzie bądź.

Nie można było zaprojektować 1/2 krążowników t. Fiji do służby w tropikach, a pozostałej połowy do służby w warunkach arktycznych, bo to byłaby organizacyjno-taktyczna paranoja.

Stąd też tej kwestii to ja bym nie demonizował.
Oczywiście, że nawet dla humanisty Zulusa sprawa jest prosta - okręt pływający do Murmańska był ciupkę krótszy jak okręt pływający do Sierra Leone,ale bez przesady z wpływem na własności bojowe.
 
 
jogi bear
Chorąży


Dołączył: 31 Maj 2006
Posty: 397
Wysłany: Wto 10 Paź, 2006   

Cytat:
podczas piątkowej dyskusji padło pytanie:
czemu Musashi był dłuższy od Yamato o 4 m?

ma inne pytanie:
dlaczego gruszka dziowowa była na bismarcku większa niż na tirpitzu? :wink:
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Wto 10 Paź, 2006   

Od kiedy Bismarck miał gruszkę?
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Wojciech Zalewski
Generał (wydawca)


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 15 Mar 2004
Posty: 14485
Skąd: warszawa
Wysłany: Wto 10 Paź, 2006   

MOże mam marynarza dała mu większą gruszkę niż jego bratu na Tirpitzu :)
 
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

hmm, a co to jest gruszka DZIOWOWA? :lol:

A tak już bez znęcania się: Jogi, chyba pomyliłeś gruszkę z jakims innym elementem konstrukcyjnym. No chyba, że to miała byc sprawdzająca podpucha.
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Piotr Wodtke
Kapitan



Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 1014
Skąd: Grudziądz/Płock
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

:D :lol: :D :lol: :D :lol: :D :lol:
:lol: :D :lol: :D :lol: :D :lol: :D
Ale się ubawiłem.
Piszę to jako inż. mechanik.

Tylko Nitager podał warunki konieczne do spełnienia się takiego "cudu".

Okręt wojenny (i w ogóle każda jednostka pływająca) to skomplikowana konstrukcja zbudowana z materiałów o różnych współczynnikach rozszerzalności cieplnej.
Dodatkowo w środku tej konstrukcji znajdują sie duże ilości źródeł ciepła (chociażby kotły).

A więc reasumując Zulu podał chyba najbliższe prawdzie wytłumaczenie innej długości bliźniaków.
_________________
Paragraf dwudziesty drugi:
„Człowiek, który chce się zwolnić z działań bojowych, nie jest prawdziwym wariatem.”
Joseph Heller, "Paragraf 22"
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

czyli reasumując: Okręty to zupełnie inna bajka niż np Concorde, któy owszem w trakcie lotu zmieniał długość o ok. 12 cm.
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Piotr Wodtke
Kapitan



Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 1014
Skąd: Grudziądz/Płock
Wysłany: Śro 11 Paź, 2006   

Bergman napisał/a:
czyli reasumując: Okręty to zupełnie inna bajka niż np Concorde, któy owszem w trakcie lotu zmieniał długość o ok. 12 cm.


Owszem bo zmiana wymiarów Concorde była związana z duża prędkością przelotową i zjawiskiem tarcia, które nagrzewało płatowiec. Podobnie działo się z SR-71 (chyba dobrze napisałem :shock: )

Ani Yamato ani Mushasi nie pływały z taką predkścią aby ich kadłuby nagrzewały się w sposób, który wpływał na rozszerzalność cieplną elementów kadłuba.
_________________
Paragraf dwudziesty drugi:
„Człowiek, który chce się zwolnić z działań bojowych, nie jest prawdziwym wariatem.”
Joseph Heller, "Paragraf 22"
 
 
Maciej3
Szeregowy


Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 26
Wysłany: Pią 21 Sty, 2011   

A jednak kadłuby się wydłużały, skracały, poszerzały itp.
W przypadku bieguna i równika i pancernika różnica długości mogła wynosić ładnych kilka albo i kilkanaście centymetrów.

I dodam, że miało to wpływ na działanie mechanizmów.
To słynne zacinanie się wież 4 lufowych w początkowym okresie służby pierwszej dwójki typu KGV było właśnie spowodowane nie uwzględnieniem w wystarczającym stopniu rozszerzalności temperaturowej tych okrętów. A, że same wieże jak i wszystkie mechanizmy miały totalnie innowacyjny charakter to i stare doświadczenia nie na wiele się zdały.

Źródłem informacji i zacięciu się wież z tego powodu jest Dawid K Brown. Konstruktor okrętowy, więc raczej wie co mówi a nie mówi co wie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8