Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Kącik humoru
Autor Wiadomość
preclo
Kapitan



Dołączył: 17 Mar 2004
Posty: 1406
Skąd: 1-sza Eskadra Wiatraków, Świdnik
Wysłany: Śro 06 Paź, 2004   

Taki oto sobie śmieszny obrazek, który powinien być bliski naszym sercom ;)



znalezione na funiaste.net
_________________
RZut, RZucać a NIE żut, żucać :|
Żeton a NIE rzeton :|
Błagam !, nie profanujcie chociaż tych słów :)
...::: [ www.bykom-stop.avx.pl ] :::...
 
 
 
Gość

Wysłany: Wto 14 Gru, 2004   

Umarł Breżniew. Przygotowania do pogrzebu idą pełną parą. Wszystko przygotowane, zagraniczni goście się zjechali, no i uroczystośc ruszyła... Za trumną Breżniewa idzie jego sekretarz Susłow. Nagle Breżniew wychyla się z trumny:
-Towarzyszu Susłow, orgiestra jest?
-Jest, jest, ale leżcie spokojnie, towarzyszu pierwszy sekretarzu, bo wszystko popsujecie.
Kondukt idzie dalej, za jakiś czas Breżniew się wychyla z trumny:
-Towarzyszu Susłow, a kompanie honorowe są?
-Tak jest, wszystkich rodzajów wojsk, ale leżcie, towarzyszu Breżniew, bo wszystko zepsujecie.
Znowu chwila spokoju, i po raz kolejny wychyla się Breżniew:
-Towarzyszu Susłow, a moje medale, ordery wszystkie są?
-Tak, towarzyszu wszystkie.
-Gwiazdy Bohatera ZSRR też?
-Tak, obie.
-A to sukinsyny, pośmiertnie nie dali trzeciej!!!!
 
 
Gość

Wysłany: Czw 16 Gru, 2004   

Awaria w elektrowni atomowej w Czernobylu... Za jakiś czas powstał problem, co zrobić z zasiewami tytoniu, który rósł dość blisko. Zniszczyć szkoda, zużytkować za bardzo nie można... W końcu sprawa oparła się o KC KPZR. Dyskutowano długo, padały różne propozycje. Wybrano jedną:
Tytoń normalnie pójdzie na papierosy, a na opakowaniu zostanie umieszczony napis:
Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni...
:)
Ostatnio zmieniony przez Gość Czw 16 Gru, 2004, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Sob 25 Gru, 2004   

Pewne małżeństwo zaprosiło na kolację najlepszą przyjaciółke żony. Kolacja udała się znakomicie, śmiali się i rozmawiali we trójke do pózna. Gdy przyjaciółka wychodziła gospodarz zaoferował, ze ją odwiezie do domu. W samochodzie dalej rozmawiali i robiło sie coraz milej. Gdy byli już na miejscu przyjaciółka zaprosiła go na lampkę wina. Wypili całe wino i koniec konców wylądowali w lóżku. O trzeciej nad ranem niewierny mąż mówi:
- O rany! Muszę iść do domu! Żona mnie zabije!
- Masz rację. Kiepska sytuacja - twoja żona to moja najlepsza przyjaciółka... Ale jak ty się jej wytłumaczysz?
- Nie martw się, pożycz mi tylko trochę talku.
- co???
- O nic nie pytaj. Zobaczysz - będzie dobrze.
Przyjeżdża po chwili do domu i drzwi otwiera mu wściekła żona
- Gdzie byłeś !!!
- Kochanie. Bardzo Cię przepraszam. Twoja przyjaciółka jest bardzo miła i bardzo atrakcyjna. Zdradziłem cię z nią. Przepraszam.
Żona patrzy na niego i po chwili wykrzykuje:
- Pokaż ręce! (ręce są całe w talku)
- Nie kłam ŚWINIO! Znowu grałeś z kolegami w kręgle!!!!!

:lol:

Przed oblicze Pana Boga przybywa trzech piłkarzy: Ronaldo, Beckham i Figo. Stają u wrót raju i czekają. Pierwszego proszą Ronaldo. Piłkarz staje przed Bogiem, a ten go pyta:
- Co ciebie tu sprowadza, synu?
- Od slumsów Rio do luksusowych dzielnic Madrytu zawsze sprawiałem ludziom radość. Chciałem, by byli szczęśliwi. Mogłem to czynić grając w piłkę, ponieważ w tym jestem najlepszy.
Bóg pochwalił piłkarza i posadził go po swojej prawej stronie. Drugi wchodzi Figo. Bóg pyta:
- A ciebie co tu sprowadza?
- Ja cale życie byłem przykładem prawdziwego sportowca. Zawsze dawałem z siebie 100 procent. Młodzi piłkarze brali ze mnie przykład. Kibice wiedzieli, że na mnie mogą liczyć. Bóg pomyślał i posadził Figo po swojej lewej stronie. Wchodzi Beckham. Bóg wychyla się zdziwiony i stwierdza:
- A ty to chyba po piłkę tutaj przyszedłeś...

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Pon 03 Sty, 2005   

Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d*.*ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu.
Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...

:lol:

Kapral mówi do szeregowca:
- Masz żetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mówić: Tak jest panie kapralu! A więc masz żetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Śro 12 Sty, 2005   

Z okazji 100-lecia urodzin Lenina znany polski malarz miał namalować obraz pt. "Lenin w Polsce". Partyjna delegacja przyjeżdża z Moskwy, aby obejrzeć gotowe dzieło. Obraz przedstawia żonę Lenina - Nadieżdę Krupską w niedwuznacznej sytuacji z Dzierżyńskim.
- No dobrze... A gdzie jest Lenin?
- Jak to gdzie? W Polsce!

:lol:

Z fabryki odkurzaczy w ZSRR odchodzi najstarsza pracownica. Dyrektor wygłasza mowę:
- Była pani z nami najdłużej ze wszystkich. Była pani najlepszą pracownicą. Tak więc w dowód uznania zasług dla kraju, za zgodą KC KPZR otrzymuje pani dyplom "Zasłużony dla socjalizmu" oraz Order Przodownika Pracy.
- A czy nie mogłabym w zamian dostać odkurzacza?
- Nie ma pani odkurzacza? Ani jednego pani nie wyniosła? Dobrze wiemy, wszyscy wynoszą.
- A wyniosłam, wyniosłam. Kilkanaście ich było... Ale co w domu złożyłam, to zawsze był Kałasznikow.

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Sob 15 Sty, 2005   

Rozmawiają dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jako? nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! Już wim! UJOT!

:lol:

Idzie turysta i spotyka bacę siedzącego na hali i pasącego barany. Turysta nie miał zegarka, podchodzi więc do bacy i pyta:
- Baco, a nie wiecie aby która jest godzina ?
Baca wziął w rękę kij i zaczął gmerać w jajach najbliższego barana.
- A ósma dwadzieścia.
Turystę wielce zaciekawiło to nowatorskie podejście do mierzenia czasu i poprzysiągł był sobie że wracając znowu zapyta bacę. Jak powiedział, tak zrobił. Wracając znowu podszedł do bacy, który nadal siedział w tym samym miejscu.
- Baco a powiedzcie ino, która teraz jest godzina?
Baca znów wziął w ręce kijek i jak poprzednio zaczął gmerać w jajach barana, który pasł się przed nim i mówi:
- A czwarta dziesięć.
Tego już było za wiele.
- Baco a jak wy to w jajach barana czytacie, która jest godzina?
- Jo nie w jajach cytom ino one mi zasłaniają wieżę z kościoła...

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Gladky
Kapitan



Dołączył: 01 Sie 2004
Posty: 1461
Skąd: Tuchów/Lublin KUL
Wysłany: Sob 15 Sty, 2005   

Do bacy przyjezdża bardzo bogaty turysta z Warszawy w pozłacanym mercedesie z alufelgami, najmowszym radiem, oponami i w ogóle full wypas.
Milioner pyta Bacę:
-Góralu mogę u Was przenocować??
-pewno ze mozecie panocku, odpowiada baca.
-A czy macie dzieci, bo widzicie mam taki samochód świetny i nie chciałbym żeby ktoś go zniszczył...
- Zadnyk dzieci ni mom i mioł nie bede - rzecze góral.
Zatem Warszawiak zdecydował się na nocleg. Rano budzą go trzaski i dziwięk tłuczonego szkła i metalu. Wygląda przez okno i widzi swój samochód zdemolowany z czeredą dzieci po nim biegających.
Biegnie szybko do Bacy i krzyczy:
- Baco, przecież mówiliście, że nie macie dzieci...
- Bo nijakich ni mom.
- A co tam biega po moim samochodzie, kto go zniszczył, nie pańskie dzieci??
- Ja nijakich dzieci ni mom.
- No to co tam jest??
- A tam to som sk....syny

:lol:

Baca łowi ryby w Czarnym Dunajcu i złapał złotą rybkę...
Rybka [pyta go:
- Baco jakie jest Twoje życzenie??
- Chciołbyk, coby w Czeczenii zapanował pokój.
- Ależ baco, ja wiem gdzie jest ta Czeczenia, nie mieszam się nigdy w politykę, no po prostu wymyślcie coś innego.
- No to byk kcioł, zeby moja Maryska, była taka piykno jak Pamela Anderson.
- Rybka spogląda na zdjęcie bacowej żony i mówi: No to biegnijcie po Atlas, będziemy szukać Czeczenii...

:lol:
_________________
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Pon 17 Sty, 2005   

Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki. Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie kilogramowy kawał żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem: "Jak dzieci, cholera, jak dzieci..."

:lol:

Król Artur bardzo kochał swoją żonę, kochał ponad wszystko na świecie i codziennie dziękował bogu, że taka wspaniała żona mu się trafiła. Więc kiedy pewnego dnia musiał wyjechać, skonstruował jej pas cnoty z gilotynką, który w wypadku za dalekiego posunięcia się któregoś z dworzan, karał go sromotnie.
Po powrocie król Artur zwołał wszystkich rycerzy okrągłego stołu i postanowił sprawdzić, czy któremuś "czegoś" nie brakuje. Podchodzi do pierwszego - nie ma przyrodzenia, do drugiego - to samo, do trzeciego - również... I tak samo pozostali, aż doszedł do ostatniego rycerza - Lancelota, patrzy mu w spodnie: JEST, jest przyrodzenie!!! Król zadowolony krzyczy: "Lancelocie! Mój przyjacielu! Tylko ty mnie nigdy nie zdradzisz!!"
A Lancelot milczy....

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Karol3414
Major



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 1650
Skąd: 60 Pułk Piechoty Wielkopolskiej, Ostrów WLKP.
Wysłany: Pon 24 Sty, 2005   

Dobre Kiedryn i takie zyciowe :lol:

Jasio mówi do ojca:
- Tato, wzywają cię do szkoły.
- A co znowu zrobiłeś?
- Nic... Tylko stolik wysadziłem.
Po trzech dniach:
- Tato, wzywają cię do szkoły.
- A co znowu zrobiłeś?
- Nic... Tylko ławkę wysadziłem.
Po tygodniu:
- Tato, wzywają cię do szkoły.
- Nie pójdę już więcej do twojej szkoły!
- Słusznie. Po co chodzić po ruinach?

---------

Rozmawiają dwie "panienki". Jedna pyta:
- Jaki rodzaj seksu preferujesz?
- Lubię po bożemu, a ty?
- Ja uwielbiam kochać się "na rodeo".
- Na rodeo? A jak to się robi?
- Na początku kocham się w pozycji na jeźdźca, po 20 sekundach mówię że mam AIDS i próbuję się utrzymać.

---------

Fragment artykułu z gazety:
"Sprostowanie. W przedwczorajszym numerze zamienione zostały teksty podpisów pod zdjęciami grzybów trujących i jadalnych. Czytelników, którzy przeżyli, przepraszamy za pomyłkę".

-----------

Wesoła zagadka
- Jak Królewna Snieżka budzi krasnoludki?
- ?
- Seven Up!

---------

Do małżeństwa siedzącego za stolikiem podchodzi kelner.
- Co szanownemu państwu podać?
- Prosimy o herbatę z rumem.
Kelner przynosi herbatę z rumem. Po kwadransie znów zjawia się przy stoliku.
- Jak państwu smakuje?
- Wspaniale! - odpowiada mężczyzna. - Ja piję rum, a żona herbatę.
_________________
Za gruzy naszych miast,
za braci naszych krew.
 
 
 
Kiedryn
St. sierżant



Dołączył: 21 Kwi 2004
Posty: 342
Skąd: warszawa
Wysłany: Czw 27 Sty, 2005   

Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?
_________________
Jeżeli wyparłeś wroga z jego pozycji to nie zabieraj się za drugie śniadanie bo on może wrócić i zabrać ci kanapki.
 
 
 
Kiedryn
St. sierżant



Dołączył: 21 Kwi 2004
Posty: 342
Skąd: warszawa
Wysłany: Czw 27 Sty, 2005   

I z tej samej serii:

Stirlitz szedł nocą przez las, nagle na drzewie zobaczył parę świecących oczu.
-"Sowa"- pomyślał Stirlitz
-"Sam jesteś sowa"- pomyślał Borman


Prędkościomierz samochodu Bormana pokazywał 60 km/h obok szedł Stirlitz udając że nigdzie się nie spieszy.
_________________
Jeżeli wyparłeś wroga z jego pozycji to nie zabieraj się za drugie śniadanie bo on może wrócić i zabrać ci kanapki.
Ostatnio zmieniony przez Kiedryn Pią 28 Sty, 2005, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Czw 27 Sty, 2005   

No jak Stirlitz to coś też dorzucę :wink: :

Stirlitz wchodzi do gabinetu Muellera:
- Nie chciałby pan pracować dla radzieckiego wywiadu? - pyta. – Nieźle płacą.
Zszokowany Mueller patrzy podejrzliwie. Stirlitz zmieszany idzie do drzwi.
Przystaje:
- Nie ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, że ludzie zapamiętują tylko koniec rozmowy.

:lol:

Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał kotek.
- Chcesz mleczka, głuptasku? - spytał czule Stirlitz.
- Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.

:lol:

Stirlitz wolnym krokiem zblizyl sie do lokalu kontaktowego. Zapukal umówione 127 razy. Nikt nie otworzyl. Po namysle wyszedl na ulice i spojrzal w okno. Tak, nie mylil sie. Na parapecie staly 63 zelazka - znak wpadki.

:lol:

Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant. - To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma.

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Kiedryn
St. sierżant



Dołączył: 21 Kwi 2004
Posty: 342
Skąd: warszawa
Wysłany: Pią 28 Sty, 2005   

Karol3414 napisał/a:
No to już przesada, dwa te same dowcipy pod rząd, no chyba że to taki kawał. :lol:


Ups...
Wpisywałem wszystkie do jednego pliku mogło mi się kliknąć nie tak jak trzeba. Już poprawiłem i dorzucam nowe w ramach rechabilitacji :-)

Nieśmiertelne Radio Erewan :D
P: Czy to prawda, ze radzieckie lodzie podowodne maja rekord zanurzenia?
O: Tak, to prawda, Dwie ciagle jeszcze pozostaja w zanurzeniu od 1957 roku.

P: Czy to prawda że w związku radzieckim zboże rośnie jak słupy telegragiczne??
O: O tak to prawda, a czasami nawet gęściej...
_________________
Jeżeli wyparłeś wroga z jego pozycji to nie zabieraj się za drugie śniadanie bo on może wrócić i zabrać ci kanapki.
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Pią 28 Sty, 2005   

no to jeszcze kilka ,,Stirlitzów" :wink: :

Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał - znak, że jego żona właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od siedmiu lat nie był w domu.

:lol:

Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów.
- To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.

:lol:

Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było.
- Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz siadając na zaspie.

:lol:

Stirlitz szedł przez Reichstag pijany w trzy dupy i w rozchełstanym mundurze. Dziś, 23 lutego, w dniu Armii Radzieckiej, chciał wyglądać jak prawdziwy radziecki oficer.

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Corniculus
Szeregowy



Dołączył: 31 Paź 2004
Posty: 28
Skąd: Myślenice
Wysłany: Pią 04 Lut, 2005   

W pewnej rosyjskiej wiosce pewnego zimowego dnia wczesnym rankiem woła ojciec swoich trzech synów i tak powiada:
- Ano wydarzyła się, synkowie, przykra rzecz dzisiejszej nocy. Ktoś zrzucił nasz wychodek do rzeki. I chciałbym wyjaśnić, kto to był.
Cisza. Ojciec dalej:
- Oszukiwać ojca grzech. Przypomnijcie sobie, jak nasz ojczulek Lenin razu pewnego ściął w sadzie wiśnię. A gdy ojciec zapytał, kto to zrobił, Włodzimierz Iljicz przyznał się, że to on. I ojciec mu wybaczył.
- Dobra, tatuś – mówi w końcu średni syn. – Ja zrzuciłem wychodek.
Ojciec przekłada go przez kolano, wyjmuje rzemień i zaczyna lać. Syn wrzeszczy:
- Taaatooo! Jak to! A Lenin, wiśnia...
- Tak, synu, ale kiedy Lenin ścinał wiśnię, jego ojciec na niej nie siedział!

:lol:

Breżniew przyjechał z przyjacielską wizytą do Warszawy. Towarzysze obwożą go po mieście, a pierwszy sekretarz wciąż dopytuje się o nazwy ulic, którymi przejeżdżają.
- Teraz jedziemy ulicą Armii Czerwonej. To jest ulica Armii Ludowej, a to plac Konstytucji...
- A ten plac? - pyta Breżniew na następnym skrzyżowaniu.
- To jest plac Zbawiciela – odrzekł jeden z towarzyszy i ugryzł się w język.
Leonid Breżniew nie wydawał się zaniepokojony. Uśmiechnął się z fałszywą skromnością i poklepując go po ramieniu mruknął:
- Cóż, towarzysze, jeśli tak uważacie... Jest mi miło...

:lol:
_________________
Si vis pacem, para bellum...
 
 
 
Silvershoot
Porucznik


Dołączył: 04 Lis 2004
Posty: 726
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 15 Lut, 2005   

Terrorysta porwał amerykanina i rosjanina. Pyta sie ich:
- Jakie jest wasze ostatnie życzenie :?:
Amerykanin odpowiedział:
- Napić się coli i zjeść hot doga
terrorysta spełnił jego rządanie i spytał się rosjanina
- A ty co chcesz
- Kopnij mnie w pupę
Terrorysta kopnął ruska a ten szybko zdjął liny wyjął broń i zabił wszystkich. Amerykanin zdziwiony pyta się jego:
- Czemu nie zrobiłeś tego wcześniej :?:
- My ruskie nie agresor :!:
_________________
"Gwardia umiera, ale się nie poddaje."
P. Cambronne
 
 
Gość

Wysłany: Nie 27 Mar, 2005   

Czemu w dawnej Czechosłowacji nie produkowano pościeli?

Bo:
-członkowie partii mieli życie usłane różami,
-artyści spoczywali na laurach,
-służba bezpieczeństwa (StB) stała na straży,
-świadomi obywatele czuwali,
-reakcja nie spała,
-a pozostali siedzieli.
:)
 
 
Cyber Stefan
Podporucznik


Dołączył: 22 Mar 2004
Posty: 514
Skąd: Słobity / Toruń
Wysłany: Śro 11 Maj, 2005   

jak wyzej

Przewodnik erotyczny

Samcom gatunku homo sapiens przedstawiamy garść porad, co robić, aby polowanie na płeć piękną zostało uwieńczone sukcesem.

¤ Przed randką obowiązkowo zażyj kąpieli (zmień uprzednio wodę w wannie, bo z tej wczorajszej wybił się już osad na dnie), wyczyść uszy (nie, nie kluczykiem od samochodu), użyj dezodorantu (uważaj, te w sprayu są łatwopalne), załóż świeżą bieliznę i czyste ubranie (wyprane, a nie wytrzepane).
¤ Niezależnie od tego, jak bardzo jesteś na minusie, nigdy nie przynoś swej dziewczynie kwiatów skradzionych z cmentarza! No bo jeśli dzień wcześniej pochowała babcię albo w bukiecie znajdzie wstążkę z „ostatnim pożegnaniem”... Nigdy też nie przynoś jej sztucznych kwiatów, żeby na dłużej wystarczyły. Ona może nie zrozumieć żartu...
¤ Bądź przebojowy. Udowodnij jej, że od dawna się nią interesujesz. Nie zapodawaj jednak tekstu: „Zawsze chciałem czochrać się z tobą. Po raz pierwszy pomyślałem o tym w męskim kiblu w technikum. Wówczas napisałem twoje imię na ścianie. Markerem!”.
¤ Pół litra wódki i paczka chipsów na przegryzkę to kiepski prezent na urodziny twej ukochanej. Naprawdę!
¤ Niezależnie od tego, ile twoja wybranka ma lat, jeśli mieszka z rodzicami, dogadaj się z nimi, kiedy ma wrócić do domu. Czasem będzie to przed dziesiątą; czasem, że w poniedziałek. Jeśli natomiast usłyszysz, że nigdy, zastanów się dobrze, czy na pewno chcesz iść na tę randkę.
PS Jeżeli mimo stosowania się do powyższych wskazówek żadna niewiasta cię nie chce, nie angażuj się w porwania. A nuż któraś w końcu da się uprowadzić i nikt jej potem nie będzie chciał zabrać z powrotem... Plastikowe lale są tańsze w eksploatacji.
 
 
 
Piotr Wodtke
Kapitan



Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 1014
Skąd: Grudziądz/Płock
Wysłany: Czw 12 Maj, 2005   

Coś z bogatej skarbnicy humoru radzieckiego:

Bogaty biznesmen z USA przejechał do Moskwy aby zobaczyć mauzoleum Lenina. Pojechał więc na Plac Czerwony własnym BMW. Po obejrzeniu mumii wodza rewolucji spostrzegł że w takzwanym międzyczasie ktoś mu gwizdnął samochód. Podszedł więc do stojącego w pobliżu milicjanta i mówi:
- Towarzyszu milicjancie ktoś mi ukradł moje BMW kiedy byłem w mauzoleum Lenina;
- Byliście w mauzoleum Lenina;
- No przecież mówię;
- I widzieliście wodza rewolucji;
- Widziałem;
- A widzicie Lenin wielki człowiek a czapkę trzyma.
_________________
Paragraf dwudziesty drugi:
„Człowiek, który chce się zwolnić z działań bojowych, nie jest prawdziwym wariatem.”
Joseph Heller, "Paragraf 22"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8