Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
MARKET-GARDEN
Autor Wiadomość
merlin
St. szeregowy


Dołączył: 24 Sie 2004
Posty: 44
Skąd: Konstantynów Łódzki
Wysłany: Śro 15 Wrz, 2004   

masz racje Pablo

FW - 190 w wersji szturmowej był najlepszym samolotem szturmowym Frontu wschodniego. Było to wynikiem faktu, że samolot ten mimo,że uzyty do zadań szturmowych w dalszym ciagu miał cechy mysliwca ( tak samo jak brytyjski Tajfun" bardzo mocny silnik tak ponad 2 x od Iła silne i dobre uzbrojenie, zwrotność i szybkośc co dawało pilotowi większe szanse przeżycia )

Co do Henshela ( rozumiem ,ze chodzi ci o dwusilnikowego Hs 129 ) to to nie był to taki zły samolot . Problem lezał w tym ,ze :
- zastosowano w nim za słabe silniki ( dokładnie zdobyczne ) co sie odbiło na parametrach .
- było ich niewiele.
_________________
Pozdrawiam Merlin
 
 
jacalup
Kapral


Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 84
Skąd: Bialystok
Wysłany: Pon 14 Mar, 2005   

Ciekawy serwis od najbardziej wysuniętym odcinku operacji MARKET-GARDEN
http://www.arnhemarchive.org/depth.htm
 
 
 
jacalup
Kapral


Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 84
Skąd: Bialystok
Wysłany: Pon 14 Mar, 2005   

Kto czytał z Was pamiętniki gen. R. Urqhuart'a dowudcy 1 DPD "Red Devils" wydane z 15 lat temu?

Bo nie wiem czy warto kupic na Allegro
 
 
 
qamil
Kapral


Dołączył: 23 Wrz 2004
Posty: 98
Skąd: Janów Lub.
Wysłany: Wto 15 Mar, 2005   

Czytałem. Książka nie najgorsza, mapy takie sobie. Jak nie za drogo, a pasjonujesz się tym tematem, to polecam, choć fajerwerków nie ma.
 
 
Łukasz
Szeregowy


Dołączył: 10 Lip 2004
Posty: 29
Wysłany: Pon 02 Maj, 2005   

Postanowiłem dodać swoje 3 grosze do gasnącej dyskusji. Według mnie o niepowodzeniu operacji M-G przesądził cel operacji - zdobycie jakichś tam mostów, a nie zniszczenie określonych sił przeciwnika. To później strasznie się mściło na dalszych etapach planowania a później wykonania operacji. Np. skoro celem było zdobycie mostów, a nie zniszczenie określonych sił wroga to już nie przyłożono dostatecznej wagi do rozpoznania sił wroga w rejonie operacji (co skończyło się fatalną niespodzianką pod Arnhem). Dalej skoro zakładano dojście do mostów przez wojska Pow.-Des. oraz ich obronę do czasu nadejścia XXX Korpusu to nie zasatanawiano się w sposób dostateczny, w jaki sposób wojska powietrznodesantowe mają zniszczyć znajdujące się w rejonie siły przeciwnika, w tym ewenutalne siły pancerne. Gdyby podjęto taką analizę to oczywistym stałoby się wypracowanie skutecznej metody współdziałania z lotnictwem, bo tylko tak spadochroniarze mogli liczyć na sukces w walce z II korpusem pancernym SS. I tp. i td.

Pozwalam sobie zauważyć, iż wobec takiego określenia celu operacja MG zakończyłaby się fiaskiem nawet gdyby 1DPD udało się dotrzeć do mostu w Arnhem większą siłą i utrzymać go do czasu nadejścia XXX korpusu Ostatecznie bowiem alioanci mieliby na Renie most z wszczelaną w niego niemiecką bronią przeciwpancerną i artylerią oraz solidną obroną wokół przyczułka, a poniesione straty i tak zahamowałyby dalsze działania.

Ponadto uważam, iż przewartościowano zdolności bojowe wojsk powietrznodesantowych. Te elitarne jednostki osiągały mierne efekty w toku poprzednich operacji II wojny światowej. Doświadczenia Niemców - raczej fuksem wygrane operacje w Holandii 1940 oraz na Krecie 1941 wskazują, iż pozbawione ciężkiego sprzętu jednostki powietrznodesantowe mają ogromne problemy z pokonaniem "zwykłych liniowych" jednostek i raczej nie sprawdzają się jako formacje ofensywne. Dziwi zatem, iż pomimo takich doświadczeń alianci postawili wojskom powietrznodesatnowym tak ambitne i bardzo ofensywne cele, których te jednostki po prostu nie były w stanie zrealizować (dzialające samodzielnie wojska powietrznodesantowe nie tylko nie zdobyły mostu w Arnhem lecz także mostu w Nimjegen, który został zdobytu dopiero po połączeniu i to fuksem /bo powinien był wylecieć w powietrze/).

Liczę na ciekawą dyskusję i wasze stanowisko w sprawie!
 
 
Espada
Chorąży



Dołączył: 13 Sie 2004
Posty: 439
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pon 02 Maj, 2005   

Ja mam takie podejście do tej operacji, trzeba było dowódcy pokroju Maczka albo Pattona - najlepszy byłby Rommel :lol: ale wiadomo nie wystąpi, aby natarcie XXX KA miało taki impet jaki powinno mieć, no i bez względu co tam pod Arnhem stoi to należało wspierać tych biednych spadochroniarzy TYM POTĘŻNNYM LOTNICTWEM(w przełożeniu na B35 to tak z 30 jednostek :lol: 8) :lol: co RK???) :!: :!: :!:
Niedawno był na Discovery reportaż o operacji M-G i zapadło mi w pamięci zdanie,że wywiad Aliantów zrzucił 1DSpad 10km od Arnhem bo obawiał się POTĘŻNEJ osłony p-lot nad tym miastem. Jak dla mnie nie mogłoby być większej bzdury, bo nawet jeśli byłoby w tej strefie trzykrotnie więcej dział plot niż faktycznie to aby osiągnąć zaskoczenie należałoby rzucać spadochroniarzy jak najbliżej miasta nawet za cenę strat rzędu 50%... :!: :!: :!: Jeśli Niemcy byli w stanie ponieść takie straty w trakcie lądowania na Krecie a i tak ją zdobyli to czemu nie mieliby zaryzykować Alianci????
Wiadomo jak było, szczególnie z "ofensywnym duchem" brytyjskiego żołnierza w XXX KA, krew i ofiary spoadochroniarzy praktycznie na marne!!!
_________________
In mare via Tua!!!
 
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Pon 02 Maj, 2005   

Cytat:
Doświadczenia Niemców - raczej fuksem wygrane operacje w Holandii 1940 oraz na Krecie 1941 wskazują, iż
w 1941r była troche inna specyfika działan wojsk powietrzno-desantowych, np niemieccy spadochroniarze w wiekszosci skakali uzbrojeni tylko w noz i pistolet..., szczęściarzami byli ci ,ktorzy posiadali pistolet maszynowy-zasobniki z całą bronią były zrzucane odzdzielnie :!: stąd tak olbrzymie straty spadochroniarzy niemieckich(trzeba miec swiadomosc ze ci spadochroniarze musieli walczyć od razu po lądowaniu z jednostkami liniowymi wroga uzbrojeni czesto tylko we wspomniany noz i pistolet-dlatego szczegolnie zajecie Krety było wielkim wyczynem wojennym)

co do Market-Garden:nie wierze w powodzenie tej operacji:za dużo było tam załozonego przypadku, za dużo celow do zdobycia, od ktorych zależało być albo nie być tej operacji, co do głownych błedów to jeszcze były to: za małe wsparcie lotnicze,i przerzut wojsk w kilku rzutach-przeciez to nie do pomyslenia by wojska mające zdobyć głowny cel tj Arnhem były tam transportowane ,,na raty" i to przy zmiennej pogodzie
 
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

Lukasz,
Kreta to rzez ale jak by nie bylo (fuks fuksem), cel osiagneli. zreszta Viking dokladniej opisal. Holandia to poszlo tak jak mialo pojsc (nie fuks ale plan).

Dzialania powietrzno-desantowe zawsze wiaza sie z pewnym ryzykiem, a takze ze stratami.

Ale policzmy sukcesy i porazki.nie chodzi o straty ale o cel i wynik.

Tak na szybko :

nieudane: MG

udane: Holandia, Norwegia, Kreta, Normandia...

lista do uzupelnienia.



P.S mowimy tylko i wylacznie o desantach a nie o dzialaniach ladowych prawda? (Bastogne, Monte Cassino... ;) )
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

jeszcze z udanych operacji:- to desant niemiecki na wyspach Dodekanezu w 1943r

-i operacja ,,Varsity' czyli operacja powietrzno desantowa podczas forsowania Renu w 1945r
 
 
 
Teufel
Szeregowy



Dołączył: 04 Sie 2004
Posty: 778
Skąd: Stadt Thorn
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

usunięte
_________________
Legiony i ja mamy się dobrze.
Ostatnio zmieniony przez Teufel Śro 12 Kwi, 2006, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Łukasz
Szeregowy


Dołączył: 10 Lip 2004
Posty: 29
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

Cytat:
udane: Holandia, Norwegia, Kreta, Normandia...


Byłbym bardziej sceptyczny przy ocenie tych operacji:

1. Holandia - na stronie MMP czytałem opis gry symulującej inwazję na Holandię w 1940 r. - sukces Niemców bardzo bardzo trudny do powtórzenia!!! Co jednak wskazuje na duży łut szczęścia Niemców!

2. Kreta - w pierwszym dniu spadochroniażom nie udało się zdobyć żadnego celu, tylko szczęściu zawdzięczają przejęcie kontroli nad pierwszym lotniskiem (bodaj w Maleme czy jakoś tak pisane)

Konkludując: 1 i 2 to nie wynik dobrze zaplatnowanej i zrealizowanej operacji lecz wynik zbiegu szeregu korzystnych dla Niemców przypadków. Stąd operacje te winny być ocenione jako nieudane, gdyż opieranie planów kolejnych operacji na założeniu, iż znów się coś poszczęści i przeciwnik da plamę prowadzi do operacji takich jak M-G.

3. Normandia - z tych ocen z jakimi się spotkałem trudno wywieźć, iż lądowanie spadochroniaży w Normandi było sukcesem. Rozrzuceni w nocy na znacznym obszarze nie odegrali tak doniosłej roli jaka im była przypisana (przynajmniej z takimi komentarzami się spotkałem - stąd podczas M-G desant w dzień, po doświadczeniach z Normandi było chyba jasne, iż zrzuceni w nocy spadochroniaże nie będą w stanie stworzyć siły zdolnej do zdobycia jakichkolwiek celów).

4. Nie spotkałem się z opisem działań spadochroniaży podaczes inwazji na Norwegię w 1940 r. stąd trudno mi oceniać tą operację.

Podsumowując, nie znam dużej operacji powietrznodesantowej, której sukces stanowił by następstwo dobrze przygotowanego i zrealizowanego planu działania, gdzie "pomoc" przeciwnika nie miałaby istotnego wpływu na jej wynik!
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

Cytat:
1. Holandia - na stronie MMP czytałem opis gry symulującej inwazję na Holandię w 1940 r. - sukces Niemców bardzo bardzo trudny do powtórzenia!!! Co jednak wskazuje na duży łut szczęścia Niemców!

2. Kreta - w pierwszym dniu spadochroniażom nie udało się zdobyć żadnego celu, tylko szczęściu zawdzięczają przejęcie kontroli nad pierwszym lotniskiem (bodaj w Maleme czy jakoś tak pisane)
co do Holandii a szczegolnie Krety-może i Niemcy mieli sporo szczęścia ale oni mistrzowsko zaimprowizowali gdy wymagala tego sytuacja-np na Krecie wystarczyło że spadochroniarze zdobyli SKRAJ jednego lotniska :!: a już zaczeły lądować samoloty z piechotą gorską, to niepodważalne iż to wynik wysokich umiejetnosci dowodzenia i organizacji w ekstremalnych warunkach dowództwa niemieckiego

poza tym nie można pisać ze te operacje sie nie sprawdziły bo przeciwnik ,,pomógł", prawie zawsze jest tak że zwycięstwo jest wynikiem sumy błędow przeciwnika , w taki sam sposob jak piszesz można by umniejszyć znaczenie każdej bitwy, moim zdaniem operacja ,,Merkur" choć mocno odbiegala od początkowych założen została przeprowadzono perfekcyjnie,Niemcy mimo początkowej porażki spadochroniarzy i ich bardzo cięzkich strat oraz rozbicia desantu morskiego zdolali opanować sytuacje w ekstremalnie niekorzystnych warunkach,wykorzystac posiadane atuty i błędy przeciwnika i go pobić,to naprawde niebywały sukces-alianci nie potrafili dzialać w podobny sposób czego doskonałym przykładem było Arnhem

no i pamiętajmy ze Niemcy byli prekursorami dużych operacji powietrzno-desantowych,Alianci mieli już co analizować i mogli uniknąć błędow z 1940 i 1941r jakie popelnili Niemcy
 
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

Lukasz, na dokladne oceny akcji zawsze wplywa osobista, subjektywna ocena. Dlatego mozna prosto i krotko wyliczac: udalo sie czy sie nie udalo? sukces czy jego brak?

Wazne jest tez to na jaka skale ocenia sie powodzenie/niepowodzenie operacji.
Patrzac na cele i miare ich osiagniecia:
Holandia : Niemcy tak zaplanowali i im sie udalo =>pelny sukces
Kreta: duze schody ale udalo sie, umozliwili innym jednostkom desant na wyspe => sukces
Normandia : wedle planu (nie wszystkie cele osiagniete) => czesciowy sukces
Norwegia: zajeli swe cele => sukces
MG : lipa, nie zajeli celow, dostali w kosc => brak sukcesu
operacja Varsity' : bez problemow => sukces
......

Takimi rzeczami jak fuks/szczescie/blad przeciwnika zawsze mozna powiekszyc/umnijeszyc ocene. Na wynik bardzo wielu operacji kazdego rodzaju wojsk wplywaja te faktory.
Dlatego wyliczanie go jako powod lub przeszkode sukcesu operacji jest niewlasciwe.

Napisales:
1[Holandia] i 2 to nie wynik dobrze zaplatnowanej i zrealizowanej operacji lecz wynik zbiegu szeregu korzystnych dla Niemców przypadków

Alez oczywiscie ze taka akcje zaplanowano. Tylko dlatego ze planujacy liczy sie z reakcja przeciwnika nie oznacza to szczescia!
 
 
Łukasz
Szeregowy


Dołączył: 10 Lip 2004
Posty: 29
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

Cytat:
moim zdaniem operacja ,,Merkur" choć mocno odbiegala od początkowych założen została przeprowadzono perfekcyjnie


Ja jednak potrzymuję negatywną ocenę tej operacji. Okoliczność, iż Niemcy potrafili błyskawicznie dostosować się do zaistniałej sytuacji i bezwzględnie wykorzystać paswyną postawę przeciwnika nie zmienia faktu, iż realizacja pierwotnych założeń zakończyła się kompletnym fiaskiem i takie wnioski z tej operacji winny być wyciągnięte na przyszłość. Wydaje mi się bowiem, iż przy palnowaniu operacji wojskowych należy zakładać co najmniej poprawną postawę przeciwnika i nie można sukcesu uzależniać od błędów drugiej strony oraz łutu szczęscia!

Innymi słowy, choć Niemcom udało się wyjść obronną ręką podaczas desantów w Holandii 1940 oraz na Krecie 1941, to jednak operacje te pokazały, iż wojska spadochronowe znajdowały się często w niezwykle ciężkiej sytuacji i miały poważne problemy z osiągnięciem zakładanych celów. Dziwi zatem, iż okoliczność ta nie została uwzględniona podczas planowania opercji Market - Garden, w szczególności po niezbyt obiecujących doświadczeniach z Normandi.
 
 
Łukasz
Szeregowy


Dołączył: 10 Lip 2004
Posty: 29
Wysłany: Wto 03 Maj, 2005   

Ad. Slowik


To właśnie ten sposób oceny prowadził moim zdaniem do przewartościowania możliwości wojsk powierznodesantowych i w prostej linii przyczynił się do klęski pod Arnhem. Jeśli bowiem ocenisz Kretę jako sukces (no bo przecież Niemcy zajęli wyspę i zadali aliantom znaczne straty) to wyciągasz z tego wniosek, iż wojska powietrznodesatnowe mają duże możliwości, są super i w ogóle, a zatem powinno się planować jak najwięcej operacji powietrznodesantowych (wniosek tym bardziej uzsadniony jeśli jako sukces uznać desnat w Holandi w 1940 oraz w Normandii 1944 - w sumie same spektakulatne sukcesy). Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej tym operacją (w szczególności Krecie), a przed wszystkim działaniom sapdochroniarzy (przyjętych w planach założeniom oraz późniejszej realizacji tych planów), to już nie jest tak różowo!!! Gdyby Monty zadał sobie trud analizy poczynań wojsk powietrznodesantowych w tych operacjach oraz podjął próbę ustalenia dlaczego zakończyły się one sukcesem, to zapewne musiałby bardzo mocno zrewidować swój optymizm przy planowaniu M-G.
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Śro 04 Maj, 2005   

Tu nie chodzi o przewartosciowanie jendostek powietrzno desantowych, ale o sens/rodzaj ich uzycia, ich mozliwosci itd.

Wszystko zalezy od tego na jakie pytanie sie odpowiada.
Jezeli chodzi o to ile operacji powietrzno desantowych zakonczylo sie sukcesem to wlasnie takie rozwiazanie jest wlasciwe (udane, nieudane...)

Jezeli chodzi o to czy operacja powietrzno desantowa ma sens/snes osiagniecia celu to dochodzi sie do wniosku ze prawidlowe zaplanowanie i przygotowanie ich uzycia przynosil czesto sukces (podobnie jak z bronia pancerna).Przygotowanie i plan sa tu bardzo wazne.
W przypadku Krety innej mozliowosci inwazji tej wyspy nie bylo (flota brytyjska) dlatego desant powietrzny byl jedyna alternatywa.
Nie slyszalem o operacji gdzie sami spadochroniarze wykonywali ja samemu. Zawsze ich dzialania powiazane byly z innymi rodzajami wojsk,czy to zeby umozliwic desant innym jednostkom (patrz Kreta) czy tez utorowanie drogi innym lub jej zablokowanie oraz zajecie waznych objektow (Holandia, Normandia, Norwegia).

Ich dzialania "otwieraly zamek" a inne rodzaje wojsk mialy za zadanie "uderzyc" tak by drzwi sie otworzyly.
w ekstremalnym przypadku niechlujstwa klucz sie lamal (MG), czasami sie zacinal ale w koncu otwieral zamek ze zgrzytem (Kreta) a najczesciej szybko i sprawnie otwieral zamek (Holandia, Norwegia itd itd.).


P.S na temat MG trudno sie wypowiadac, kicha, brak przygotowania, atuty jak np. lotnictwo nie wykorzystane....ale czy jezeli zostalaby przygotowana prawidlowo i tak tez wykonana nie wiem czy by sie nie powiodla....ale gdybanie zawsze zostanie gdybaniem....
 
 
Łukasz
Szeregowy


Dołączył: 10 Lip 2004
Posty: 29
Wysłany: Wto 07 Cze, 2005   

Cytat:
ale czy jezeli zostalaby przygotowana prawidlowo i tak tez wykonana nie wiem czy by sie nie powiodla


A co rozumiesz przez słowo "powiodła się". Bo z tego co wiem, to po dojechaniu do Arnhem XXX korpus miał zmienić kierunek natarcia i wzdłuż Renu dojechać do Zagłębia Ruhry i zakończyć wojnę. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko zamiar zakończenia wojny przez natarcie jednym korpusem (w skład którego wchodziła tylko jedna dywizja pancerna), który miałby przejechać "bez sprzeciwu" ze strony Niemców pare setek kilometrów (tak na oko) przy wąskim pasie natarcia. Samo bowiem zdobycie mostu w Arnhem (oraz mostów na drodze do Arnhem) było wszak środkiem, który miał doprowadzić do zakończenia wojny w 1944 r. Tymczasem nawet gdyby 1 DPD udało się zdobyć most drogowy w Arnhem, a XXX Korpusowi połączyc z 1 DPD, to jest chyba oczywiste, iż po walkach jakie wywiązały się w Holandii na tym cała operacja by się skończyła.

Po za tym, trudno prawidłowo przygotować operację, która oparta jest na założeniach sprzecznych z podstawowymi zasadami sztuki wojennej. Pomijając "detale", o których pisano już wyżej wskazać należy na brak jakiegokolwiek marginesu błędu (podczas krytykowanej przeze mnie inwazji na Krętę celem było zdobycie między innymi trzech lotnisk, dla sukcesu operacji wystarczało zdobycie jednego z nich - tymczasem dla sukcesu MG konieczne było zdobycie wszystkich mostów, a co najmniej wszystkich mostów na dużych rzekach, brak mostu na jednej z dużych rzek oznaczał fiasko całej MG).
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 07 Cze, 2005   

Celem operacji "MG" bylo przejsce dolnego Renu w Arnhem (by obejsc linie Zygfryda). To co by sie dzialo i potoczylo po operacji (zapewne inne operacje ;) ) juz nie podlega temu co bylo jej celem. I piszac "powiodlo" oznacza to dojazd i przekroczenie mostu w Arnhem.
Nie rozmawiamy chyba o sensie owej operacji (pomysl porojony i ryzyko fiaska ogromne) ale o wykonaniu samej operacji w sobie. Masz racje ze powodzenie owej zalezalo od wielu czynnikow a wlasnie brak jednego celu (tzn.. mostu) oznaczalo fiasko. Jednak wlasnie tu jest element "gdybania" czy jezeli byloby i wsparcie lotnicze, i prawidlowe rozpoznanie oraz zaopatrzenie cel ten by osiagnieto.
Dzialania spadochroniarzy zawsze wiaza sie z pewnym ryzykiem, bo dzialania te zwiazene sa z zaskoczeniem, jednak prawidlowe zaplanowanie i przygotowanie prowadzilo najczesciej do sukcesu a zadko do porazki prawda? (pisalem o tym w poprzednim poscie chyba...)
 
 
SebeQ
Kapral


Dołączył: 25 Mar 2004
Posty: 90
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 07 Cze, 2005   

Z tego co czytałem to przed operacją M-G nie było żadnych planów na rozwinięcie jej powodzenia. Plany te pochodzą z okresu puźniejszego kiedy to zaczęto się zastanawiać "po co nam to było"...., a celował w nich sztab brytyjski (wiadomo dlaczego).
XXX korpus nie miał obejść lini Zygfryda, zdobywać Ruhry czy czego tam jeszcze. Celem było tylko Arnhem, co widać wyraźnie w założeniach ataku że DPancGw przejdzie po zdobytych mostach jak po dywanie i w szybkim tempie osiągnie Arnhem (nie pamiętam dokładnie, zakładano 2 dni).
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Śro 08 Cze, 2005   

Cala ta operacja miala za cel zdobyc Arnhem (i tym miec mozliwosc )
Po powodzeniu mozna by bylo atakowac Reich bez potrzeby forsowania Renu, tak samo nie trzeba by bylo walczyc na lini Zygfryda (ona biegla od granicy szwajcarii az po holandie.)

aha, tu dobry link:
http://www.marketgarden.com/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8