Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Czy Marynarka Wojenna'39 "zjadła" Wojsko Polskie ?
Autor Wiadomość
bert04
St. szeregowy


Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 71
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006   Czy Marynarka Wojenna'39 "zjadła" Wojsko Polskie ?

Witam. Jestem tu nowy, mam nadzieję, że jest OK że od razu otworzę nowy temat. Jeśli było / jest to już gdzieś indziej omawiane to proszę o wskazówkę. Przyznaję się też, ze nie jestem może tak super oczytany jak niektórzy uczestnicy forum i w tym moja nadzieja. Jesli coś przekręcę, to proszę o korekturę, piszę z pamięci

Znam następujące fakty: II RP miała dużo piechoty i kawalerii (jest o tym osobny temat), zaledwie początki broni pancernej, niezbyt udane lotnictwo (mówię o samolotach, nic złego o pilotach). Za to na marynarkę to mieliśmy sporo funduszy. Ale jaka to była marynarka? O ile pamiętam największe jedmostki to było z pięć niszczycieli (Burza, Błyskawica, Grom, Wicher i jakiś jeszcze) oraz dwa okręty podwodne klasy oceanicznej (Orzeł i Sęp). Jeśli się nie mylę, nie miały one za zadanie bronić polskiego wybrzerza (chyba że chwilowo) ale ptzedostać się w kierunku Anglia / Francja i tam wspomagać działania aliantów.

Jeśli mnie skleroza nie myli, to te statki (a przynajmniej niektóre) zostały wybudowane z darów społecznych. Budowano je w stoczniach zagranicznych (Holandia, Francja), czyli ani złotówka nie została w Polsce. Wszystko dostał zagraniczny przedsiębiorca / robotnik / rząd (podatki). Do tego dochodzą wydatki na utrzymanie - jakie? Nie mam pojęcia. Ale podejrzewam, że niemało. Gdyby jeszcze te chluby polskiej marynarki miały być wykorzystane w walce, to mozna by przeliczać te koszta na siłę ognia, ale jak wiemy było inaczej. Polska za niemały grosz kupiła i utrzymywała od "sojuszników" siedem jej samej nieprzydatnych okrętów, wyszkoliła je i wyposażyła, a wszystko to za "honor" bronienia tychże sojuszników.

TEZA:
Zamiast tych jakze prestiżowych okrętow zakupić / wybudować więcej mniejszych jednostek obronnych (chociażby małe U-Booty, mieliśmy ich już parę), resztę zainwestować w broń pancerną i dozbrojenie jednostek lądowych. Broń dla nich produkowaliśmy sami, może by i na jedną lub drugą fabrykę więcej starczyło. A jak nie, to kupować za granicą, jeśli ma bronić kraju, to czemu nie? O lotnictwie wolę się nie wypowiadać, mam tu swoje zdanie (patrz wyżej), ale może i dla nich by coś zostało.

Uwagi:
- Była tu dysktowana propozycja rozwiązania kawalerii i inwestowania w broń pancerną. Moim zdaniem kawaleria bądź co bądź coś tam wniosła do Kampanii Wrześniowej (czy to się pisze wielką literą?), a co dajmy na to taki Orzeł tam zdziałał? i ile kosztował?
- Cała ta historia z tymi okrętami przypomina mi jak żywo obecną politykę sojuszniczą: wysyłanie Polaków do Iraku, zakup F-16 itd. Ale to tematy na osobne topic'i, nie chcę tej dygresji tu rozwijać
- Specjalnie nie piszę w dziale marynarki, bo by mnie tam maryniści na najwyższym maszcie powiesili :wink: A tak serio, to tu jest II WŚ i tu chyba miejsce na takie dyskusje.
Ostatnio zmieniony przez bert04 Sob 27 Maj, 2006, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Darth (ocenzurowany)
"Global Thermonuclear War"


Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 1942
Skąd: Płock
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006   

Uuuu... rzeczywiście, trochę więcej oczytania by się przydało...

Na dzień dobry tutaj:
http://fow.aplus.pl/forum/viewtopic.php?t=961

ale całe Forum OW jest godne dokładnego przeczytania i "wgryzienia się "w temat (takze Forum o ORP "Orzeł", w którym oprócz dziejów tegoż szczegółowo rozprawialiśmy takze o doktrynie użycia naszych OP przed wojną.

W skrócie:
PMW przed 1939 rokiem była budowana z uwzględnieniem DWÓCH wrogów: Niemiec (mniej) i ZSRR (bardziej). [uwaga: nikt nie zakładał jednoczesnej wojny na dwa fronty, bo to z góry oznaczalo mogiłę]
W przypadku wojny z Niemcami jej rola rzeczywiście sprowadzała się zasadniczo do zbrojnego zamanifestowania polskiej obecności na Wybrzeżu i do ewakuowania rdzenia do baz sojuszniczych => Kriegsmarine była nie tylko silniejsza, ale także mogła nie dopuścić Aliantów na Bałtyk, blokując Cieśniny Duńskie. Poza tym Wehrmacht mógł szybko odciąć bazy morskie od reszty kraju, co czyniło flotę raczej mało użyteczną. Dlatego w 1939 roku nasz flota zrobiła w sumie dobrze, chociaż jej operacyjne użycie woła o pmstę do nieba (Unruga powinno sie za
nieudolność rozstrzelać... ale to odrębna kwestia).
Natomiast inaczej ma się sprawa w przypadku wojny z ZSRR:
wtedy nasza flota miała po pierwsze uniemożliwić działanie zespołom nawodnym Floty Bałtyckiej i osłaniać (przynajmniej częściowo) konwoje zaopatrzeniowe z Zachodu do Gdyni. [Konstancę brali na siebie Rumuni]. Dlatego mamy siły nawodne: stawiacz min o wielkiej pojemności (około 300 sztuk), potężne niszczyciele (zarówno Wichry, jak i Gromy byly swego czasu najsilniejszymi jednostkami tej klasy na Bałtyku!) zdolne do walki ze swoimi odpowiednikami, a nawet do ataku torpedowego na "wielkie sztuki", no i równie potężne OP: trzy Wilki - stawiacze min (blokada baz FB, ew. na trasach podejścia zespołów nawodnych FB) i dwa Orły - szybkie, z dużym zapasem torped i autonomiczności ["oceaniczne" to wyszły niejako przypadkiem, raz, ze wzorowane na holenderskich OP budowanych do służby w Indiach Holenderskich, dwa, że wymóg dużego zapasu uzbrojenia i duzego zapasu paliwa, pozwalającego na długotrwałe działanie bez konieczności zawijania do własnej bazy, tudzież na długotrwałe rozwijanie dużych prędkości w celu dotrzymania kroku potencjalnym celom niejako wymusza powstanie okrętu o "oceanicznych" parametrach]. I masz odpowiedź, dlaczego nasza flota była, jaka była.

No i tyo nie do końca tak, ze wszystko miało być budowane za granicą. Gdyby nie wojna, to ~roku 1942 mielibyśmy w służbie co najmniej dwa niszczyciele zmodyfikowanego typu Grom (Huragan i bodaj Piorun), które miały być budowane w Gdyni => na Huragana już zebrano sporą część blach, które potem użyto do budowy poc. panc. Smok Kaszubski. Podobnie mieliśmy też u nas budować ścigacze => u Brytoli zamówiliśmy serię próbną, a potem miała być licencja i duża seria z naszych stoczni.
Być może z czasem dorobilibyśmy sie jednego-dwóch krążownikow... za to na pewno równolegle do Huraganów zamówiliśmy co najmniej dwa zmodyfikowane Orły bodaj we Francji (zamówienia anulowane w 1939 roku).
_________________
Oh, Mother Russia, union of lands,
Will of the people strong in command.
Oh, Mother Russia, union of lands -
Once more victorious the Red Army stands!

[Sabaton - The art of War - Panzerkampf]


Kosovo i Metohija je Srbija!
 
 
 
bert04
St. szeregowy


Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 71
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006   

Dzięki za pierwszy komentarz. Ciekawy jest ten podany link, zawsze czytałem, że Wicher i Burza były zaliczane do niszczycieli (z tym piątym to rzeczywiście gafa). Z tekstu wynika, ze taka marynarka wojenna była gotowa na wojnę z ZSRR, a nie z Niemcami (podobnie jak armia lądowa - co za przypadek). O wojnie na dwa fronty nie ma co mówić, bo do 17 września PMW na Bałtyku juz przecież nie istniała. Ale czy nie jest tak, że wiele jednostek zostało kupionych, kiedy Niemcy zaczęły się już jawnie zbroić? Taki ORP Orzeł to w '39 (innych teraz nie pamiętam, ale chyba też po '36). Więc pozostaje pytanie, czy akurat takie jednostki były Polsce wtedy potrzebne.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 24 Maj, 2006   

Ten piąty niszczyciel tomoże ORP Huragan, t. Grom, na którego materiał gromadzono. Okręt miał być budowany w Polsce (jako pierwszy), zaś blach użyto do "opancerzenia" któregoś z pociągów pancernych improwizowanych przez LOW.

Jeśli natomiast idzie o budowę nowych jednostek w Polsce, to niestety nowoczesny okręt wojenny to nie czołg.
Trudno zbudować dość dużą jednostkę w kraju, który nie miał żadnego poważnego zaplecza stoczniowego i doświadczenia w budowie.
Nie wszyscy mieli takiego speca, jak Austro-Węgry swego Josepha Romako.
 
 
wujaw
Podporucznik


Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 537
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Śro 24 Maj, 2006   

Ja jeszcze dodam, że zamówienia w stoczniach francuskich miały podłoże korupcyjne, bo w stoczniach gdzie budowano okręty udziały mieli członkowie rządu francuskiego.A pod konioec lat 30-tych ewentualne zamówienia we Francji miały być związane z wykorzystaniem pożyczki wojskowej(tej samej dzięki której Rydz Śmigły został marszałkiem).
 
 
Gość

Wysłany: Czw 25 Maj, 2006   

wujaw napisał/a:
Ja jeszcze dodam, że zamówienia w stoczniach francuskich miały podłoże korupcyjne, bo w stoczniach gdzie budowano okręty udziały mieli członkowie rządu francuskiego.A pod konioec lat 30-tych ewentualne zamówienia we Francji miały być związane z wykorzystaniem pożyczki wojskowej(tej samej dzięki której Rydz Śmigły został marszałkiem).


Tak. Stąd też kolejne dwa okręty t. Sęp miały być budwan w durnych stoczniach francuskich, zamiast w solidnych holenderskich, mających za plecami doświadczenia z U-Bootami (przynajmniej niektóre)
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Czw 25 Maj, 2006   

Zulu von Auffenberg napisał/a:
wujaw napisał/a:
Ja jeszcze dodam, że zamówienia w stoczniach francuskich miały podłoże korupcyjne, bo w stoczniach gdzie budowano okręty udziały mieli członkowie rządu francuskiego.A pod konioec lat 30-tych ewentualne zamówienia we Francji miały być związane z wykorzystaniem pożyczki wojskowej(tej samej dzięki której Rydz Śmigły został marszałkiem).


Tak. Stąd też kolejne dwa okręty t. Sęp miały być budwan w durnych stoczniach francuskich, zamiast w solidnych holenderskich, mających za plecami doświadczenia z U-Bootami (przynajmniej niektóre)


No nie wiem, czy te stocznie holenderskie były rzeczywiście najlepszym wyborem. Owszem, okręty robili bardzo porządne i mieli w tym doświadczenie, tym niemniej już przy budowie "Orła" i "Sępa" występowały skandaliczne opóźnienia, nie tylko z winy stoczniowców, ale też Niemców. Jak czytałem w godnej polecenia książce M.Borowiaka "Stalowe drapieżniki" wywierali naciski dyplomatyczne na Holandię, aby jak najbardziej wstrzymywała przekazanie okrętów Polsce. Nie mówiąc już o tym, że "Sępa" trzeba było uprowadzić do Polski siłą, bo w momencie kiedy odbywały się na nim testy, w stoczni pojawili się hitlerowscy dywersanci i istniała realna groźba, że okręt może się znaleźć w niebezpieczeństwie (wiecie jak to bywa - robotnik upuścił papierosa i...).

Dlatego też Francja miała swoje zalety, choćby dlatego, że co byśmy u niej nie zamówili, Niemcy mogliby im skoczyć z naciskami dyplomatycznymi, a i opóźnienia nie byłyby może tak wielkie. A w ogóle (moim skromnym zdaniem) to trzeba było brać - jeśli już - w Wielkiej Brytanii, może jakiś zmodyfikowany typ "S".
I to w dużej ilości, za to niezbyt duże. Jakbyśmy mieli 10-12 okrętów podobnych do niemieckich typu II B albo II C, to 8-9 mogłoby zawsze trzymać patrol pod wybrzeżami niemieckimi.
Bo zasadniczo uważam, że i tak jakby doszło do wojny z ZSRR, to "Orły" na wiele by nam się nie przydały, choćby nawet dotarły pod Murmańsk albo Archangielsk żeby topić tonaż wroga. Nie umniejszam zdolności polskich podwodniaków, ale raz-dwa wykończyły by je liczne radzieckie niszczyciele. A przecież ZSRR nie musiałby chyba stoczyć z nami aż tak ciężkiej kampanii, żeby musieć sprowadzać sprzęt z zagranicy (a zresztą - od kogo? Francja i Anglia by im nie sprzedały, zostają tylko Niemcy, ale jakby taki "Orzeł' zatopił niemiecki frachtowiec pod Murmańskiem, to byśmy mieli prze...rąbane u Germańców. Już widzę te tytuły w hitlerowskich gazetach "Polska prowokacja" itp.) Tak więc kupowanie "Orłów" było moim zdaniem posunieciem zupełnie niepraktycznym. Trzeba nam było kilkanaście mniejszych okrętów. A co do stoczni, to już się wypowiedziałem.

BTW: a te afery korupcyjne przy przetargach na okręty we Francji to też ciekawa historia, ludzie w ogóle się nie zmieniają :D
 
 
 
Patton
Szeregowy


Dołączył: 24 Wrz 2006
Posty: 25
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sob 30 Wrz, 2006   

50 km wybrzeza jeden port a my chcemy kolonie miec w ameryce s i wielka marynarke by ich pokrecilo nakupili by czałgów pistoletow maszynowych

{zaczynam mieć dosyć}
_________________
"Zabije cię brak wojny"
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Pon 02 Paź, 2006   

Cytat:
Nie umniejszam zdolności polskich podwodniaków, ale raz-dwa wykończyły by je liczne radzieckie niszczyciele.


Jakie niszczyciele ? Liczne ? To co w takim razie oznacza słowo "nieliczne" ?

O poziomie wyszkolenia nie wspomnę...
 
 
TKS
Plutonowy


Dołączył: 21 Cze 2006
Posty: 181
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Zgadza się Polska musiała i musi mieś marynarke wojenną ( choćby małą ).

A swoją drogą ktoś się orjętuje w stanie teraźniejszem MW?
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Cytat:
Bo zasadniczo uważam, że i tak jakby doszło do wojny z ZSRR, to "Orły" na wiele by nam się nie przydały, choćby nawet dotarły pod Murmańsk albo Archangielsk żeby topić tonaż wroga.

:shock: :shock: :shock: :shock:
Przecież miały być wysłane na Wołgę 8)

BTW Borowiek NIE jest godny polecenia :D


Cytat:
A swoją drogą ktoś się orjętuje w stanie teraźniejszem MW

Tak trochę :)

Cytat:
Jakie niszczyciele ? Liczne ? To co w takim razie oznacza słowo "nieliczne"

Liczne - obydwa.
Nieliczne - cała reszta
:D

Cytat:
Tak. Stąd też kolejne dwa okręty t. Sęp miały być budwan w durnych stoczniach francuskich, zamiast w solidnych holenderskich, mających za plecami doświadczenia z U-Bootami (przynajmniej niektóre)

A nastepne w polskich, które nie miały żadnego doświadczenia
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Emden napisał/a:
shock: :shock: :shock: :shock:
Przecież miały być wysłane na Wołgę 8)


Bez komentarza :?

Emden napisał/a:
BTW Borowiek NIE jest godny polecenia :D


To Twoje zdanie, przyjacielu... moim zdaniem JEST godny polecenia.


Emden napisał/a:
Liczne - obydwa.
Nieliczne - cała reszta
:D


No cóż, ZSRR miał w 1939 ok. 40-50 niszczycieli, z czego jak sądzę 10-12 działało w ramach Floty Arktycznej... "Orzeł" i "Sęp" musiałyby przepłynąć kilka tysięcy kilometrów, żeby znaleźć się w strefie działania, a tak długie patrole wyczerpują załogę. Zresztą Rosjanie mogliby próbować blokady (choćby dalekiej) cieśnin duńskich, co jeszcze bardziej utrudniłoby sprawę.
 
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Akurat to,że mielismy sporą jak na warunki Bałtyku flotę podwodna to plus.Głupotą było jej nieumiejetne wykorzystanie.Gdyby operowała na niemieckich liniach komunikacyjnych i u wejśc do portów to na pewno nie jeden statek/okręt wroga poszedł by na dno.Co do niszczycieli,to rzeczywiście w wojnie z Niemcami od razu trzeba było je ewakuować lub spisac na straty-ale w wojnie z ZSRR mogły by sie juz wykazać.W zasadzie patrzac na potencjał Polski uwazam,że flota nie była za duża-raczej za mała. :wink:
 
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Przepraszam, że zapytam, ale skąd do diaska wytrzasnąłeś ten Ocean Arktyczny?
Z Borowiaka?

Czy zastanawiałes się kiedyś po co nasze okrety podwodne robiły po 20 wezłow i miały aż 12 wyrzutni?
Czy zastanawiłeś się dlaczego Orły były tak duże, skoro do zwalczania żeglugi handlowej spokojnie nadawały by sie okrety takie jak Ubooty II?
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Umpapa
Plutonowy


Dołączył: 03 Lis 2005
Posty: 149
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Robiły po 12 węzłów bo , jak to już gdzieś na forum napisano, uznawano za konieczność strategiczną - dogonienie sowieckich pancerników.
Ale to dorabianie ideologii do okoliczności.
Wiadomo dlaczego zamawiano akurat takie wielkie OP - bo nikt więcej nie chciał sprzedawać nam OP na kredyt. Włosi i USA proponowali nam świetne małe OP, ale nia na kredyt - a na to Polski stać nie było.
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Emden napisał/a:
Przepraszam, że zapytam, ale skąd do diaska wytrzasnąłeś ten Ocean Arktyczny?
Z Borowiaka?

Czy zastanawiałes się kiedyś po co nasze okrety podwodne robiły po 20 wezłow i miały aż 12 wyrzutni?
Czy zastanawiłeś się dlaczego Orły były tak duże, skoro do zwalczania żeglugi handlowej spokojnie nadawały by sie okrety takie jak Ubooty II?


Pytasz mnie czy Vikinga?

Jeśli mnie, to spieszę poinformować, że bardzo się interesuję tematem polskich okrętów podwodnych i nie musiałem się zastanawiać nad sprawą 20 węzłów i 12 wyrzutni i wielkości Orłów, bo wydało mi się to dość oczywiste. Duże rozmiary + dużo wyrzutni + spora prędkość = oceaniczny okręt podwodny. Skoro ocenaiczny, to nie przeznaczony do działań na małym akwenie, w tym przypadku na Bałtyku. Skoro nie na Bałtyku, to poza nim. Gdzie są zatem szlaki morskie naszych potencjalnych przeciwników, Rzeszy i ZSRR? Niemieckie na Morzu Północnym, które jest strefą panowania marynarki brytyjskiej. Czy plan polski przewidywał wyjście Orłów na ten akwen i szkodzenie niemieckiej żegludze powiedzmy koło Helgolandu? Chyba nie... bo niczego takiego nie przedsięwzięto. A była przecież i blokada morska cieśnin, i wzmożone patrole lotnicze itp. Jasne, zawsze można powiedzieć, że Wilk i Orzeł mimo to sforsowały niemiecką blokadę i przeszły do Anglii, tyle że wiele Niemcom po drugiej stronie cieśnin nie zaszkodziły. A drugi nasz potencjalny wróg, z myślą o którym zbudowano Orły? Jedyne dostępne dla naszych okrętów radzieckie szlaki są pod Murmańskiem (bo chyba nie myślałeś o Leningradzie, gdzie można było wysłać Wilki :?: albo Sewastopolu :lol: ), gdzie bazowała tzw. Flota A r k t y c z n a (nie, nie z Borowiaka). Tak więc okolice Murmańska to jedyne miejsce, gdzie teoretycznie mozna było w pełni wyzyskać bojowo zalety Orłów.
 
 
 
Darth (ocenzurowany)
"Global Thermonuclear War"


Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 1942
Skąd: Płock
Wysłany: Śro 04 Paź, 2006   

Błąd.
Krasnoznamiennyj Bałtijskij Fłot był pierwszoplanowym przeciwnikiem dla naszych OP => Wilki miały zaminowac wyjście z Zatoki Fińskiej, a Orły miały plować na zespoły ciężkie (dwa pancerniki w obstawie). To, ze z takim zapasem paliwa wychodzi "okręt oceaniczny" to kwestia wtórna, tym bardziej, ze Holendrzy wzorowali się w sporej mierze na swoich OP robionych dla potrzeb Indii Hilenderskich. Dla MW RP ważny był zapas paliwa czyli długi okres pozostawania w morzu bez konieczności zawijania do bazy, która mogła być atakowana z powietrza. Stąd też duży zapas torped.

Kwestia niewykorzystania naszych OP przeciwko Niemcom to już problem "trefnego" planu użycia MW... ale o tym to możesz sobie poczytać na www.fow.aplus.pl, m.in. w temacie "ORP Orzeł" => tam to już było wałkowane.

Zauważ, że zasadniczo to ZSRR NIE MIAŁ szlaków morskich, na których m,ogłyby operować OP, szczególnie polskie... konwoje do Murmańska to kwestia odległej przyszłości i sojuszu ZSRR z Zachodem, prawda? A czegoś takiego to w 1939 roku nikt nie przewidywał...
_________________
Oh, Mother Russia, union of lands,
Will of the people strong in command.
Oh, Mother Russia, union of lands -
Once more victorious the Red Army stands!

[Sabaton - The art of War - Panzerkampf]


Kosovo i Metohija je Srbija!
 
 
 
podchorąży Brock
Podporucznik


Dołączył: 21 Wrz 2004
Posty: 659
Skąd: Warszawa/Siedlce
Wysłany: Czw 05 Paź, 2006   

Darth (ocenzurowany) napisał/a:
Błąd.
Krasnoznamiennyj Bałtijskij Fłot był pierwszoplanowym przeciwnikiem dla naszych OP => Wilki miały zaminowac wyjście z Zatoki Fińskiej, a Orły miały plować na zespoły ciężkie (dwa pancerniki w obstawie). To, ze z takim zapasem paliwa wychodzi "okręt oceaniczny" to kwestia wtórna, tym bardziej, ze Holendrzy wzorowali się w sporej mierze na swoich OP robionych dla potrzeb Indii Hilenderskich. Dla MW RP ważny był zapas paliwa czyli długi okres pozostawania w morzu bez konieczności zawijania do bazy, która mogła być atakowana z powietrza. Stąd też duży zapas torped.

Kwestia niewykorzystania naszych OP przeciwko Niemcom to już problem "trefnego" planu użycia MW... ale o tym to możesz sobie poczytać na www.fow.aplus.pl, m.in. w temacie "ORP Orzeł" => tam to już było wałkowane.

Zauważ, że zasadniczo to ZSRR NIE MIAŁ szlaków morskich, na których m,ogłyby operować OP, szczególnie polskie... konwoje do Murmańska to kwestia odległej przyszłości i sojuszu ZSRR z Zachodem, prawda? A czegoś takiego to w 1939 roku nikt nie przewidywał...



Zapewne masz rację, wobec tego nie rozumiem jednej rzeczy: na diabła nam były te dwa za duże na Bałtyk Orły, skoro za te pieniądze mogliśmy kupić ze cztery mniejsze, a tylko trochę ustępujące danami taktyczno-technicznymi Orłom okręty?
 
 
 
Darth (ocenzurowany)
"Global Thermonuclear War"


Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 1942
Skąd: Płock
Wysłany: Czw 05 Paź, 2006   

Dlaczego "za duże"?
Orły miały mieć duży zapas paliwa, zeby móc pływać z dużą prędkością i przez długi czas BEZ ZAWIJANIA DO WŁASNEJ BAZY, co umożliwiałoby np. dwu- trzykrotne atakowanie sowieckiego zespołu podczas jednej akcji bojowej.

Dużo paliwa = duży okręt.
No i zobacz - współczesne OP proj. 877 "Kilo" jakoś się całkiem ładnie na Bałtyku mieszczą...
_________________
Oh, Mother Russia, union of lands,
Will of the people strong in command.
Oh, Mother Russia, union of lands -
Once more victorious the Red Army stands!

[Sabaton - The art of War - Panzerkampf]


Kosovo i Metohija je Srbija!
 
 
 
Emden
Podporucznik



Dołączył: 01 Sty 2005
Posty: 529
Skąd: Rumia
Wysłany: Czw 05 Paź, 2006   

Co więcej, nie tylko dużo paliwa, ale też torped, wyrzutni, potęzne siliniki itd.

Więc, czasem lepiej nie mysleć za dużo, a poczytać :D
_________________
Wiele razy widział jak toną, nigdy jednak nie ulegały łatwo, nie rozlatywały się w efektowny sposób. Nie można ich znokautować jednym ciosem. Nie można im zadać ciosu łaski. Zawsze musiały być dobijane okrutnie... jak "Stirling"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 3,2 sekund. Zapytań do SQL: 9