Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Najbardziej bitny naród II WŚ

Najbardziej bitny naród II Wojny Światowej to:
Amerykanie
0%
 0%  [ 1 ]
Brytyjczycy
0%
 0%  [ 1 ]
Finowie
13%
 13%  [ 22 ]
Francuzi
0%
 0%  [ 1 ]
Japończycy
13%
 13%  [ 21 ]
Kanadyjczycy
0%
 0%  [ 1 ]
Niemcy
12%
 12%  [ 20 ]
Polacy
53%
 53%  [ 86 ]
Rosjanie
3%
 3%  [ 5 ]
Włosi
1%
 1%  [ 2 ]
Głosowań: 2
Wszystkich Głosów: 160

Autor Wiadomość
PzKpfw II
Major



Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 1554
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   Najbardziej bitny naród II WŚ

Aż prosiło się o zadanie tego pytania na forum,niniejszym postanowiłem rozpocząć dyskusję.Od lat zagadnienie to powoduje ożywione rozmowy i spory.Ciekaw więc jestem jakie poglądy wyznają forumowicze.Nie ukrywam,że niektóre narody zamieściłem czysto kurtuazyjnie (zgadnijcie,które to :wink: ),dla innych (Belgowie,Holendrzy) zabrakło miejsca z powodu marginalnej roli,jaką odegrały w trakcie działań wojennych.Miałem mały problem z Węgrami i Rumunami,ostatecznie wpisałem zamiast nich Francuzów.Ja wybrałem Finów,wiadomo dlaczego.
 
 
Karol3414
Major



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 1650
Skąd: 60 Pułk Piechoty Wielkopolskiej, Ostrów WLKP.
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Oczywiście najbardziej bitny jest naród Polski. Japończycy to mogliby wygrać w konkursie na najbardziej fanatyczny naród, a i tam pewnie nie mieli by szans z sarecenami. Dylemat miałe z tymi finami, ale ostatecznie zwyciężyła Polska krew.
_________________
Za gruzy naszych miast,
za braci naszych krew.
 
 
 
polak
Kapral


Dołączył: 23 Mar 2004
Posty: 81
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

dylemat Polacy-Finowie rozstrzygnąłem (wbrew patriotyzmowi) na korzyść Finów
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Ja tam bym z Polakami nie przesadzał. Nie było źle, ale bitniejszymi narodami, licząc palce, zapełnił bym pewnie dłoń. Przekonany jestem, że cieszymy się większą sławą we własnych oczach niż cudzych ;-) (nic jednak sławie nie ujmując - proszę mnie o brak patriotyzmu nie oskarżać, nie o patriotyzm w ankiecie chodzi - najlepszy czołg 7TP ;-) ).
Zastanawiałem się, który naród wybrać i co ma świadczyć o bitności.
Wiele punktów zyskują Niemcy - wszak tłukli co się tylko ruszało. Walczyli tez bez wątpienia dzielnie.
Japończycy - może faktycznie nie należy mieszać fanatyzmu z bitnością? Gdyby nie to nie miałbym wątpliwości.
Australijczycy (teraz pisze tekst i nie mam czasu sprawdzić czy są) - we wszystkich grach zachodnich ich charakterystki zawsze wyróżniają się na plus.
Finowie - też nieźle, ale walczyli tak naprawdę tylko ze źle wyszkoloną, dowodzoną, choć liczną armią sowiecką. Zresztą mają w tej chwili najwięcej głosów.
W II wojnie walczyło pewnie jeszcze parę innych "bitnych" i wartych wzmianki narodów (a wśród nich Polacy).

No, ale dobra, ankieta jest ankieta, zagłosować trzeba. No dobra, po dojżałym namyślę nie wyobrażam sobie żebym mógł nie zagłosować na Japończyków. Powiem więcej baaardzo się dziwie, że ktoś głosuje inaczej.

Uuuuuu, brak Australijczyków. Ale błąd!
 
 
Czerwona Świnia
Chorąży


Dołączył: 17 Mar 2004
Posty: 376
Skąd: Warszawa / Węgorzyno, Ks. Zachodniopomorskie
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Witam.
Dawno nie pisałem - może teraz czas trochę pozwoli i w tym temacie się wypowiem.

Ja głos oddam na polaków. Dlaczego? To dobry naród do wojaczki. Wystarczy dać mu w co uwierzyć i oddadzą się temu zupełnie. Zresztą z obrazem polaków wśród innych narodów chyba nie jest tak źle - ot choćby filmy "Bitwa o Anglię" (?) i "O jeden most...". Jak pamiętam było tam mało, ale całkiem pozytywnie. A trzeba pamiętać, że w owym czasie byliśmy po "drugiej stronie barykady".

Czytałem jakieś wspominki (to dawno było, kojarzę okładkę, ale tytułu za...) o walkach w Tobruku, i tam były przytoczona relacja jakiegoś polskiego oficera. Ów wspominał, że nieznany mu brytyjski oficer powiedział do niego, że już się kiedyś spotkali. Nasz przewertował całą pamięć i odpowiedział, że nie przypomina sobie. Na to Brytyjczyk
- Pan może nie pamiętać - to było jakieś 150 lat temu pod Waterloo.
Jak się okazało, walczył tam pułk Brytyjczyka.

Szkoda, że w ankiecie nie ma Ghurka jak i innych nacji Commonwealth'u (oprócz hokeistów rzecz jasna).

A propos francuzów - wczoraj oglądałem "Zazdrość bogów". Jeden z bohaterów wspominał taka sytuację: faszystowski dygnitarz wchodząc do pokoju, w który miał zostać podpisany akt bezwarunkowej kapitulacji, zobaczył francuskich oficerów, i bardzo zdziwiony zapytał:
- To z nimi też przegraliśmy wojnę?

Pozdr.
 
 
Gość

Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Oczywiście, że moi rodacy.

Finom nic odmówić nie można, ale to w końcu turyści byli od Sikorskiego, nie od Mannerheima.

Bitności nie można tez odmówić Japończykom, z tym, że ta nacja jakoś nie przystaje do reszty, która mimo wszystko wykazywała jakiś tam racjonalizm.

Japończycy, poza jednostkami, nazwałbym to piechoty morskiej nie wykazywali tego racjonalizmu z przyczyn m.in. religijnych, dlatego raczej nie pasują do tego zestawienia.
 
 
Panzer
Chorąży



Dołączył: 17 Mar 2004
Posty: 406
Skąd: Dębica
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Przede wszystkim Polacymoi drodzy!!Tylko Polacy!
A dlaczego?Już odpowiadam:
W Kampanii Wrześniowej ogromna większość żołnierzy polskiej armii walczyła do końca (czyli do wyczerpania amunicji lub do śmierci...).Chyba nikt nie zarzuci Wojsku Polskiemu,że gdy skończyła się amunicja nie rzucało sie ono w dzikim szale z nożami/bagnetami w ręku na wroga,co czesto było cechą charakteryzującą Japończyków (z całym dla nich szacunkiem).Polscy żołnierze doskonale wiedzieli,ze ich bezsensowna śmierć nie pomoże Ojczyźnie zrzucić z karku hitlerowskiego i komunistycznego buta.Dlatego też w poszukiwaniu mozliwości walki o Jej świętą sprawę walczyli oni na WSZYSTKICH frontach II Wojny Swiatowej,gdzie tylko dostrzegali jakąś szansę walki z wrogami.Żaden inny naród nie był w stanie do poświęceń na taką skale,na jaką uczynił to Naród Polski.
Niemcy-walczyli w sumie dobrze,ale gdy mieli przewage w uzbrojeniu i liczbie lub górowali nad przeciwnikiem organizacją.Polacy walczyli zawsze z każdym wrogiem,gdy tylko nie było to niepotrzebne samobójstwo.
Finowie-ktoś juz to napisał-walczyli z Ruskimi,których zawsze było dużo,lecz nie grzeszyli bynajmniej najnowszym wyposażeniem (przynajmniej mówiąc o wojnie z 1939),poza tym pogoda i pora roku byla wtedy po ich stronie.
Japończycy-pisałem.
Amerykanie i Brytyjczycy-dzielni w porywach,ale jak im artyleria nie zorała pozycji wroga wzdłuż i wszerz,to nieczęsto grzeszyli poświęceniem takim jak Polacy.
Francuzi- :lol: ,dobrzy do picia wina z niemieckimi jednostkami tyłowymi (co zresztą umożliwiło przerwania zaopatrzenia Niemcom na I linii 8) )Wyjątek-Legia Cudzoziemska (zresztą skladająca sę w większości z innych narodowości)
Ruscy-zdolni do poświęceń w chwilach krytycznych,lecz nie beznadziejnych.(Stalingrad)Ale czy można to porównac do choćby obrony Grodna lub Wizny?
Australijczycy i Hindusi-dzielni,ale ich wkład w pokonanie nazizmu był nieporównywalnie mniejszy od naszego,polskiego.
O innych nie piszę.
Powinniśmy być dumni z naszych przodków,nie tylko żołnierzy II Wojny,którzy krwią zaplacili za ziemię,którą dziś tak łatwo się sprzedaje.
P.S.Kończę zanim ktokolwiek mnie posądzi o jakieś fanaberie czy co...
P.S.2Czekam na polemikę (jeśli takowa będzie)
P.S.3Pozdrawiam wszystkich.
_________________
"Oni się nie zestarzeją,
jak ci,co pozostali,
wiek ich nie pochyli,czas ich nie złamie,
będziemy o nich pamiętać zawsze,
gdy słońce wstaje i gdy zachodzi"
O Żołnierzach II Wojny Światowej
 
 
 
Gość

Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Żadne fanaberie, Panzer.

Polacy już we Wrześniu pokazali, że potrafią, mimo przewagi walczyć twardo i rozsądnie - wyszkolenie wojska stało na wysokim poziomie, wodze, przede wszystkim na szczeblu operacyjnym z reguły nie dorastali do sytuacji - z dowódców armii jeden to notoryjny kretyn (Dąb), drugi to "święty" kombinator (Rómmel), trzeci to autentyczny dezerter (Fabrycy).
Przedrzymirski na poziomie, Bortnowskiemu coś nie bardzo szło, PeGe przy wielkim dlań szacunku z mej strony, był dobry na poziomie mapy sztabowej, bo ludźmi kierować nie potrafił kompletnie, a to zdaje się pożadana cecha każdego dowódcy.

Zostaje Szyling, ale ten akurat za wiele zdziałać nie mógł.

Jak już napisałem, turyści to akurat Sikorskiego, nie De Gaulle'a.

Australijczycy - tu akurat tylko patriotyzm powstrzymał mnie od głosowania na nich, bo akurat bitności i twardości im odmówić nie mozna.

W ciężkich walkach na Nowej Gwinei, zwłaszcza na Szlaku Kokoda, pokazali, że są warci swych przeciwników, gdy Amerykanie z reguły mieli ze wszystkim problemy i ciągle im coś przeszkadzało.
Jak napisał Śp. Flisowski ("Burza nad Pacyfikiem"), Australijczykom akurat wszelkie niedogodności zawsze udawało się przezwyciężyć.

Kanadyjczycy?
A gdzie oni się tak wykazali, żeby ich tu umieszczać?

Gurkhowie?
Świetne, bitne wojsko, ale sami najemnicy.

Niemcy?
Bez przesady z tą ich bitnością.
 
 
Wojpajek
Major



Dołączył: 04 Maj 2004
Posty: 1978
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

No właśnie- to smutne że my tu prawimy o tym jak to nasi dziadowie i pradziadowei walczyli cały czas o Polskę, a teraz wszystko to nasz prezydent (który zawsze nawet w swojej młodości służył naszym kochanym wyzwolicielom) i cała ta zgraja towarzystwa, które zawsze było "pozytywnie" nastawione do kapitalizmu teraz całą naszą ziemię sprzedaje. Bez amunicji z nożami na wroga, nawet powstanie Styczniowe (choć może bez sensowne)- pokazuje że poza bitnością byliśmy tez trochę sfanatyzowani (podobnie marsz górali z Chochołowa na Kraków- sprzęt naszych: kosy i cepy; przeciwnik Austriacy: strzelby i armaty). Powstanie Warszawskie- ofiara ludności cywilnej- nikt nie stał z tyłu i nie strzelał do nas jak byśmy uciekali (NKWD i Stalingrad)- dobrowolny zryw narodu Polskiego. Nie doceniona pomoc Żydom. Zawsze gdy można było to walczyliśmy. Dlatego chyba to my zasługujemy na te pierwsze miejsce.
Drugie NIemcy, Japońcy (zarówno Niemcy jak i Japońcy walczyli z dużym poświęceniem albo dla cesarza albo dla wodza) i Finowie (no cóż chyba walczyli w podobnych dysproporcjach jak my we wrześniu).
Cytat:
Zresztą z obrazem polaków wśród innych narodów chyba nie jest tak źle - ot choćby filmy "Bitwa o Anglię" (?) i "O jeden most...". Jak pamiętam było tam mało, ale całkiem pozytywnie.

Może wtedy nie ale teraz mój kumpel był w Anglii w normalnej rodzinie i tam nikt nie wiedział gdzie leży Polska :?: Inny przykład w USA przeciętny Amerykanin uważa że Oświęcim był Polskim obozem zagłady dla Żydów :!: :evil: :twisted:
 
 
Gość

Wysłany: Pią 25 Cze, 2004   

Kiedyś przeciętnego studenta amerykańskiego podobnio zapytano o Zatokę Perską.

Szukali biedaczki jej u wybrzezy Peru.

Jak się ma mocarstwo, można nie wiedzieć, gdzie lezy Polska.
A z tymi obozami zagłady to akurat nie ich wina, że im wodę w mózgu robią.
 
 
Karol3414
Major



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 1650
Skąd: 60 Pułk Piechoty Wielkopolskiej, Ostrów WLKP.
Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

To prawda, że amerykanie nie są zbyt szeroko wyedukowani, taki mają system edukacji, wąska specjalizacja i wystarczy. Ale niedawno na amerykańskim forum poświęconym Stell Panther rozmawiałem z jednym takim amerykancem, który jako emblemat wykorzystał Orła Białego z Koroną na czerwonym tle, spytałem go czy pochodzi z Polski? On na to, że jego pradziadek pochodził (czyli dosyć dawno, zważywszy że mój rozmówca miał ponad 30 chyba), ale jest bardzo dumny ze swojego pochodzenia, bardzo podobał mu się też mój poprzedzni podpis (cytat J.Becka).
Nie zapominajmy też o Westerplatte i Poczcie Gdańskiej. Polski naród jest bardzo waleczny, to my przecież zdobyliśmy Mt.Cassino. Co do "Ojeden most za daleko" to najbardziej podobało mi się jak Sosabowski, powiedział do jednego z brytoli (chyba jakiegoś z dowództwa RAF-u) "sprawdzam tylko po czyjej Pan jest stronie" czy jakoś w tym sensie.
Co do waleczności brytoli, to owszem ich dowódcy byli waleczni aletylko wtedy gdy dowodzili Kanadyjczykami lub innymi sojusznikami.
Francuzi szkodza gadać, mam o nich podobne zdanie jak o Włochach (dzi.ki w głowach a nie wojna).
Amerykanom nie można za wiele zarzucić bo w końcu mogli zniszczyć japonców i dać se spokój, ta wojna i tak toczyła się daleko od nich.
Ruscy - jak by za mną stał pluton egzekucyjny to też bym walczył.
Wracając jeszcze do brytoli, żeby im nie umniejszać to dzielnie walczyli ale tylko w Bitwie o Anglię, czyli w okresie zagrożenia. Jeśli by przegrali watpię czy byli by w stanie walczyć dalej tak jak Polacy, którzy za wszelką cenę i nie bacząc na to gdzie, walczyli aby dojść do "wolnej ojczyzny" jak pokazała historia walka ta trwał dłużej niż innych narodów, bo aż do 1990 roku.
_________________
Za gruzy naszych miast,
za braci naszych krew.
 
 
 
PzKpfw II
Major



Dołączył: 18 Mar 2004
Posty: 1554
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   A gdzie ta Australia jest?

Pablo napisał/a:
Uuuuuu,brak Australijczyków.Ale błąd!
A ilu ich walczyło na froncie w porównaniu z innymi,zamieszczonymi nacjami?Poza tym jak napisałem na wstępie,miejsca dla niektórych zabrakło,nie da się w ankiecie umieścić więcej niż dziesięciu wariantów!Ktoś się może wzburzyć,że na przykład nie ma Czechów :wink: czy dzielnych Greków bądź Jugosłowian,ale w przypadku ankiety trzeba iść na kompromis.Proste?
Zulu napisał/a:
Kanadyjczycy?A gdzie oni się tak wykazali,żeby ich tu umieszczać?
W roku 1942 rajd na Dieppe,rok 1944 w Normandii.Więcej ich było niż Australijczyków,spytaj weteranów od Maczka.
 
 
Karol3414
Major



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 1650
Skąd: 60 Pułk Piechoty Wielkopolskiej, Ostrów WLKP.
Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   Re: A gdzie ta Australia jest? Re: Na antypodach :)

PzKpfw II napisał/a:


Zulu napisał/a:
Kanadyjczycy?A gdzie oni się tak wykazali,żeby ich tu umieszczać?
W roku 1942 rajd na Dieppe,rok 1944 w Normandii.Więcej ich było niż Australijczyków,spytaj weteranów od Maczka.

No właśnie, lądowanie pod Dieppe, to kolejny dowód jak łatwo było wojować angolom gdy dowodzili oddziałami złożonymi z żołnierzy nie brytolskich.
Atak na Dieppe przeprowadzić miała kanadyjska 2. Dywizja Piechoty gen. mjr Robertsa, oraz oddział kanadyjskich komandosów.
Zresztą operacja ta była raczej poakzówką niż rzeczywistą próbą lądowania. Polityczny punkt widzenia wygrał z militarnym, operacja ta była źle przygotowana, źle pomyślana i tylko wykoananie było prawie dobre (bo kanadyjskie) ale co z tego gdy cały ten plan był jak papier toaletowy.
I jeszcze jeden dowód na bitnośc francuzów i angoli: Linia Maginota i cała ta "dziwna wojna".
A na bitność francuzów, wczorajszy mecz ME2004 z Grecją :lol:
_________________
Za gruzy naszych miast,
za braci naszych krew.
 
 
 
Gość

Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

Cytat:
Zulu napisał:
Kanadyjczycy?A gdzie oni się tak wykazali,żeby ich tu umieszczać?
W roku 1942 rajd na Dieppe,rok 1944 w Normandii.Więcej ich było niż Australijczyków,spytaj weteranów od Maczka.


Spytajcie WZ, jak świetnie wojowali w Normandii ci Kanadyjczycy.
Jak miałbym wskazać lepszych, to FKE i jego działania na froncie włoskim.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

Co wy z tymi Australijczykami???
Przecież było ich dużo. W Europie walczyło kilka dywizji, a na pacyfiku najmniej kilkanaście. Plus lotnictwo i marynarka wojenna. To mało jak na ich populację? W dodatku gdzieby nie walczyli to zdobywali bardzo dobrą opinię.
Jeszcze raz powołam się na autorów gier (wielu), przecież ponad przecietnych znawców historii. Nie wiem czy zdarza sie żeby kapelusznicy z wieeelkimi bagnetami nie dostali ponadprzeciętnych charakterystyk za jakość/morale. Jest to najlepiej chyba oceniana aliancka nacja z czasów II wojny światowej. Obok może Finów bo ci też zawsze mieli wysokie charakterystki. Problem z tym, że nigdy nie występowali razem. Dodam, że w książkach które czytałem wysoka opinia o Australijczykach się potwierdzała.
Co do Greków to też się zgadzam, że powinni się znaleźć zamiast choćby Francuzów czy Włochów.

Oczywiście i tak uważam, ze bitność Japonczyków (nawet jeśli wynikająca z fanatyzmu), dzięki także dobremu wyszkoleniu, bije na głowę inne nacje.
 
 
Gość

Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

Cytat:
Oczywiście i tak uważam, ze bitność Japonczyków (nawet jeśli wynikająca z fanatyzmu), dzięki także dobremu wyszkoleniu, bije na głowę inne nacje.


Tam było wyszkolenie na poziomie armii pruskiej z wojny z Francją - kij kaprala znaczył więcej aniżeli pomyślunek.
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

Mylisz się. Na malajach Japoński batalion, wzmocniony kilkoma czołgami przełamywał czołowo obronę dywizji brytyjskiej. To byli naprawdę dobrze wyszkoleni żołnierze. A, że nie lubili kija to inna bajka ;-)
 
 
Gość

Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

Pablo napisał/a:
Mylisz się. Na malajach Japoński batalion, wzmocniony kilkoma czołgami przełamywał czołowo obronę dywizji brytyjskiej. To byli naprawdę dobrze wyszkoleni żołnierze. A, że nie lubili kija to inna bajka ;-)


Nie mylę się - na Guadalcanal brakowało im wszystkiego, począwszy od pomysłu na walkę.

Przykłady pułkownika Kuzume na Biaku to wyjątki, nie reguła.

Na Malajach Brytyjczycy nie mieli pojęcia jak walczyć w dżungli i dlatego dostawali w zęby, między innymi nie przez czołowe przełamanie, ale przez ciągłe obchodxzenie brytyjskich pozycji.
Zresztą, czy to byli na pewno Brytyjczycy, a nie kolorowi?
 
 
Pablo
Podporucznik


Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 527
Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

Jedni i drudzy (kolorowi i brytole). A przełamywali czołowo również - jak się obejsć nie dało. Co do Guadalcanalu to Amerykanie mieli tam permanentną wielokrotną przewagę. Owszem żółtki za bardzo wierzyli w swoje umiejętności i atakowali czasem bez sensu, ale tek czy inaczej z sensem się nie dało.
Zresztą i tak jest to temat o bitności.
 
 
Gość

Wysłany: Sob 26 Cze, 2004   

No własnie, o bitności, nie o waleniu łbem w mur albo straszeniu przeciwnika własnymi umiejętnościami poruszania się w dżungli.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10