Taktyka i Strategia - Forum Strona GłównaTaktyka i Strategia - Forum Strona Główna

To forum wykorzystuje pliki cookies do zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Ustawienia dotyczace plików cookies można zmienić samodzielnie w przegladarce internetowej.
Szczegóły na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload


Poprzedni temat «» Następny temat
Kawaleria i czołgi w Wielkiej Wojnie.
Autor Wiadomość
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 26 Lip, 2005   

I znow wspomnienia...a co jest ze wspomnieniamy tych szarz ktore sie nie powiodly (a tych w np. 2WS tez bylo kilka)?
Jak raz napisalem ze taka nieudana szarza byla ktora skonczyla sie wzieciem do niewoli kawalerzystow to napisales ze mam kiepskie zrodlo bo nie ma w polskich zrodlach nic o owej szarzy.
Nie wiem juz gdzie ale na jakiejs stronie o kaw. czytalem ze wlasnie bylo wiele szarz ktore nie znalazly odnotowania w zrodlach...
Moze znasz jakies relacje o takich niepowodzeniach?

Szarza to ryzyko, jak sie nie powiedzie to masakra. Podobnie owe ataki z zaskoczenia.
Z czasem szybkostrzelnosci broni palnej owa szansa na niepowodzenie wzrosla znacznie....
Ostatnio zmieniony przez slowik Wto 26 Lip, 2005, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 26 Lip, 2005   

moim zdaniem szarża kawaleryjska w XXwieku to raczej przejaw desperacji atakującego niż metoda walki-przeważnie szarża była takim ,,rzutem na tasmę" -wyjeżdzamy a tu akurat piechota wroga zaskoczona tak samo jak my, jak dojedziemy do nich pierwsi niz oni zaczną strzelac to może przeżyjemy , bo jak nie to wiadomo ... -akurat porownanie do walki na bagnety jest dobre bo to z reguły były akty desperacji,jeszcze bym dodał ataki samurajskimi mieczami na dalekim wschodzie-szanse powodzenia były podobne (jedyna przewaga kawalerii była taka ,że koń dojedzie szybciej niz dobiegnie piechur z bagnetem na karabinie)
 
 
 
Kutrzeba
Porucznik



Dołączył: 27 Paź 2004
Posty: 728
Skąd: Lublin KUL
Wysłany: Wto 02 Sie, 2005   

Darth napisał:
To byla szarża czy racej zajęcie opuszczonych pozycji, gdyż ogień artylerii "uciszył" stanowiska km??
To że przeciwnik zwiał nie zmienia faktu że była to szarża.
Słowik napisał:
I znow wspomnienia...a co jest ze wspomnieniamy tych szarz ktore sie nie powiodly (a tych w np. 2WS tez bylo kilka)?
Cytat:
Jak raz napisalem ze taka nieudana szarza byla ktora skonczyla sie wzieciem do niewoli kawalerzystow to napisales ze mam kiepskie zrodlo bo nie ma w polskich zrodlach nic o owej szarzy.
Nie wiem juz gdzie ale na jakiejs stronie o kaw. czytalem ze wlasnie bylo wiele szarz ktore nie znalazly odnotowania w zrodlach...
Moze znasz jakies relacje o takich niepowodzeniach?

Już ci tłumaczyłem słowik że autor tego źródła tworzył jakąś fikcję na potrzeby propagandy. Nie było żadnego oddziału który mógłby w tym czasie wykonać w podanym przez autora rejonie wspomnianą szarżę. Była tam Wołyńska BK która walczyła wówczas pod Mokrą.
Cytat:
Szarza to ryzyko, jak sie nie powiedzie to masakra. Podobnie owe ataki z zaskoczenia.
Z czasem szybkostrzelnosci broni palnej owa szansa na niepowodzenie wzrosla znacznie....

Generalnie szarże podejmowano tylko wtedy gdy można było zaskoczyć przeciwnika i większość z kilkunastu szarż kampanii wrześniowej zakończyła się sukcesem.
O to lista szarż kawalerii w kampanii wrześniowej:
Cytat:
Krojanty - 01. 09.

Szarża dywizjonu 18. Pułku Ułanów Pomorskich (1. szw., 2. szw., po jednym plutonie z 3. i 4. szw.) dowodzonego przez dowódcę pułku płk Kazimierza Mastalerza. Atak ten był częścią działań mających na celu powstrzymanie natarcia nieprzyjaciela dla umozliwienia wycofania się z zagrożonych pozycji własnej piechocie. Dywizjon polskiej kawalerii wykonując manewr na tyły skrzydła niemieckiej 2. Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej zaskoczył podczas odpoczynku około 800 osobowy oddział tej jednostki. Niemcy ponieśli ciężkie straty, całkowitego rozbicia uniknęli jednak dzięki ogniowi broni maszynowej transporterów ubezpieczających ich postój z pobliskiego lasu. Podczas szarży poległ dowódca pułku ułanów płk Kazimierz Mastalerz, dowódca 1. szwadronu rtm. Eugeniusz Świeściak, ppor. Milicki, ppor. Unrung oraz 25 ułanów. Działania polskiej kawalerii na tyłach niemieckich jednostek wywołały silne zaniepokojenie w ich dowództwach.


--------------------------------------------------------------------------------


Mokra - 01. 09.


Szarża 1. i 3. szwadronu 19. Pułku Ułanów Wołyńskich na ugrupowane w lesie pod wsią Mokra oddziały niemieckiej 4. Dywizji Pancernej. Dzięki zaskoczeniu nieprzyjaciel nie stawił silnego oporu i w popłochu opuścił swoje pozycje. Podczas szarży użyto lanc. Dowodził nią rtm. Antoni Skiba.


--------------------------------------------------------------------------------


Lasy Królewskie w rejonie Janowa i Krzynowołgi Małej - 01. 09.


Patrol 11. Pułku Ułanów Legionowych dowodzony przez ppor. Władysława Kossakowskiego prowadząc obserwację nieprzyjaciela natknął się na pododział kawalerii niemieckiej. Ppor. Kossakowski zdecydował się przeprowadzić szarżę, oto jak wspomina te wydarzenia: "Przy końcu tej wędrówki, na skraju jeszcze jednej polanki zobaczyliśmy oddziałek kawalerii niemieckiej. Oni nas nie widzieli, ale stali na naszej drodze jakoś pod słońce. Spytałem swoich - szarżujemy? W odpowiedzi usłyszałem wyciągnięcie z pochew szabel. Nie będąc widziani, ustawiliśmy się szeroko i z ogromnym wrzaskiem wycwałowaliśmy z lasu. Zaskoczenie było całkowite, ale przyjęto szarżę, tylko że nasz impet był większy. Właściwie minęliśmy się między sobą. Pamietam że kpr. Juckiewicz nadział jakiegoś Niemca na lancę. Galopowaliśmy w swoja stronę, a Niemcy w swoją. Bylismy wszyscy niebardzo przytomni z emocji strachu. Tuż były już placówki naszej piechoty, wielka ulga. Do pułku dołączyliśmy późnym wieczorem."


--------------------------------------------------------------------------------


Borowa - 02. 09.


1. szwadron 19. Pułku Ułanów Wołyńskich pod dowództwem rtm. Antoniego Skiby wykonał atak w szyku konnym na szwadron niemieckiej kawalerii dywizyjnej. Nieprzyjaciel wycofał się ze wsi Borowa nie podejmując walki.


--------------------------------------------------------------------------------


Osuchowo - 11. 09.

1. szwadron 20. Pułku Ułanów pod dowództwem por. Jana Burtowego przebija pierścień niemieckiego okrążenia.


--------------------------------------------------------------------------------


Kałuszyn - 12. 09.

Wykonana w nocy szarża 4. szwadronu 11. Pułku Ułanów Legionowych na ugrupowane w Kałuszynie wojska niemieckie. Była najprawdopodopodobniej efektem pomyłki. Dowódca 6. Pułku Piechoty Legionów, chcąc przeprowadzić rozpoznanie wydał rozkaz "Kawaleria naprzód!", co dowodzący 4 szw. 11 puł. por. rez. Andrzej Żyliński (w zastępstwie rtm. Franciszka Wrzoska) uznał za rozkaz szarży. Atak kawalerii mimo dużych strat przyniósł sukces i znacznie przyczynił się do odbicia Kałuszyna.


--------------------------------------------------------------------------------


Mińsk Mazowiecki - 13. 09.

Szarża 1. szwadronu 2. Pułku Ułanów Grochowskich, atak polskich kawalerzystów załamał się.


--------------------------------------------------------------------------------


Maliszewo - 13. 09.

1. szw. 27. Pułku Ułanów dowodzony przez rtm. Borysa Gierasiuka po kilkugodzinnej walce pułku wykonał szarżę w pościgu za pobitym nieprzyjacielem biorąc licznych jeńców i zajmując Maliszewo.


--------------------------------------------------------------------------------


Brochowo - 15. 09.

Szarża części 17. Pułku Ułanów Wielkopolskich na niemieckie pozycje. Do starcia jednak nie doszło, atak został wykonany w martwym polu celem uzyskania efektu psychologicznego. Właściwe natarcie odbyło się w spieszeniu.


--------------------------------------------------------------------------------


Gajówka Dembowskie - 16. 09.

Pluton 4. szwadronu 17. Pułk Ułanów Wielkopolskich natarciem w szyku konnym zmusza nieliczną placówkę niemiecką do opuszczenia stanowisk.


--------------------------------------------------------------------------------


Wólka Węglowa - 19. 09.

Gros 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich (bez szw. ckm i plutonu ppanc. które wykonywały samodzielne zadanie) pod dowództwem płk Edwarda Godlewskiego otrzymał rozkaz rozpoznania sił niemieckich w rejonie Wólki Węglowej. Pozbawiony ciężkiego uzbrojenia pułk musiał lawirować pomiędzy pozycjami nieprzyjaciela. Podczas marszu dołączył do niego niewielki oddział kawalerzystów 9. Pułku Ułanów Małopolskich. Płk Godlewski licząc na zaskoczenie wydał rozkaz szarży w kierunku ogólnym na Wólkę Węglową. Na czele szarży ruszył w linii 3. szw., dowodzony przez por. Mariana Walickiego, za nim kolejno szwadrony 1., 2., 4. Ułanom udało się zaskoczyć przeciwnika podczas odpoczynku, dzięki czemu atak w pełni się powiódł i oddział stał się pierwszym z armii "Poznań", któremu udało się przebić po bitwie nad Bzurą do oblężonej Warszawy. Podczas wykonywania ataku pod rannym kpr. Feliksem Maziarskim trzymającym drzewce sztandaru 14. Pułku Ułanów padł koń. W ostatniej chwili kpr. Mieczysław Czech podjął od niego sztandar i dołączył do dowódcy, za ten to czyn gen. Juliusz Rómmel odznaczył go swoim własnym orderem Virtuti Militari. Powodzenie natarcia w szyku konnym okupiono ciężkimi stratami spowodowanymi głównie przez ogień czołgów (105 zabitych ułanów i 100 rannych tj. łącznie ok 20% stanu), w wyniku poważnych ran zmarł prowadzący szarżę por. Walicki. Tym którzy dostali się do niewoli obiecano za bohaterstwo zwolnienie do domu, obietnicy jednak nie dotrzymano. Jeńcy polscy którzy przyznali się do udziału w szarży zostali rozstrzelani. Pozostałym prowadzonym przez wachm. Rudolfa Zeneckera udało się nocą zbiec i dołączyć do pułku.
Włoski korespondent wojenny, Mario Appelius, będący obserwatorem szarży opisał ją w sposób następujący: "Nagle bohaterski zespół kawalerzystów w sile około paruset koni wyłonił się w galopie z zarośli. Nacierali oni mając w środku rozwinięty sztandar...[wg relacji kpr. Maziarskiego były to tylko drzewce sztandaru z wysuniętymi z pokrowca wstęgami Krzyża Virtuti Militari - ML] Wszystkie niemieckie karabiny maszynowe umilkły, a tylko działa strzelały. Ich ogień stworzył zaporę ogniową na przestrzeni 300 metrów przed liniami niemieckimi. Polscy kawalerzyści nacierali całym pędem jak na średniowiecznych obrazach! Na czele wszystkich galopował dowódca z podniesioną szablą. Widać było, jak malała odległość pomiędzy grupą polskich kawalerzystów a ścianą niemieckiego ognia. Szaleństwem było kontynuować tę szarżę na spotkanie śmierci. A jednak Polacy przeszli".


--------------------------------------------------------------------------------


Łomianki - 19. 09.

Szarżą do Warszawy przebił się zwiad 6. Dywizjonu Artylerii Konnej.


--------------------------------------------------------------------------------


Kamionka Strumiłowa - 21. 09.

Szarża 3. szwadronu 1. Dywizjonu Konnego zgrupowania płk Halickiego.


--------------------------------------------------------------------------------


Krasnobród - 23. 09.

1. szwadron 25. Pułku Ułanów Wielkopolskich ponosząc ciężkie straty zajął Krasnobród, biorąc do niewoli sztab niemieckiej 8. Dywizji Piechoty. Na przeciw polskiej szarży wyszedł pododdział kawalerii niemieckiej, nie zdołał on jednak wykorzystć korzystniejszego dla siebie terenu (szarża z góry) i został zmuszony do odwrotu. Dowódca polskiego szwadronu por. Tadeusz Gerlecki poległ.


--------------------------------------------------------------------------------


Husynne - 24. 09.

Szarża ok. 500 kawalerzystów z zapasowego szwadronu 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich, Dywizjonu Konnego Policji Państwowej i kawalerii dywizyjnej na piechotę Armii Radzieckiej. Podczas walk oddziały polskie znajdujące się w rejonie wsi Husynne zostały otoczone, wówczas kawaleria otrzymała rozkaz ataku szarżą na lewe skrzydło Rosjan. Atak prowadziła Policja Konna, na widok której nacierająca piechota przeciwnika rzuciła się do ucieczki ponosząc ciężkie straty. Naprzeciw polskiemu natarciu, wyszedł jednak silny oddział pancerny i zmusił kawalerzystów do odwrotu. Polacy ponieśli równie dotkliwe straty co radziecka piechota, następnie zostali okrążeni i zmuszeni do kapitulacji.


--------------------------------------------------------------------------------


Morańce - 26. 09.

27. Pułk Ułanów na rozkaz dowódcy Nowogródzkiej BK wykonał dwie szarże na niemiecki batalion piechoty broniący wsi Morańce. Atak załamał się, poległ dwodca 3.szw. rtm. Józef Kwieciński, dowódca 2. szw. por. Stefan Olszewski, dowódca 1. plutonu z 1. szw. por. Wacław de Latour, dnia następnego zmarł z ran por. rez. Ignacy Popławski, dowódca jednego z plutonów szw. ckm. Śmierć poniosło 20 ułanów, 50 zostało rannych. Pomimo porażki przeprowadzony z determinacją atak ułanów miał niewątpliwy wpływ na rozpoczęcie przez Niemców pertraktacji, które zakończyły się opuszczeniem przez nich wsi Morańce.

--------------------------------------------------------------------------------

Wiking napisał:
Cytat:
moim zdaniem szarża kawaleryjska w XXwieku to raczej przejaw desperacji atakującego niż metoda walki-przeważnie szarża była takim ,,rzutem na tasmę" -wyjeżdzamy a tu akurat piechota wroga zaskoczona tak samo jak my, jak dojedziemy do nich pierwsi niz oni zaczną strzelac to może przeżyjemy , bo jak nie to wiadomo ... -akurat porownanie do walki na bagnety jest dobre bo to z reguły były akty desperacji,jeszcze bym dodał ataki samurajskimi mieczami na dalekim wschodzie-szanse powodzenia były podobne (jedyna przewaga kawalerii była taka ,że koń dojedzie szybciej niz dobiegnie piechur z bagnetem na karabinie)

Żaden akt desperacji. Atak na bagnety był bardzo powszechnie stosowaną przez nasze wojska metodą walki w nocy. Po podejściu na odpowiednią odległość do przeciwnika najpierw rzucano granaty a po ich eksplozji ruszano do ataku na bagnety. Możliwości odparcia takiego ataku były niewielkie. Przeciwnik był bowiem zaskoczony a celne strzelanie w nocy jest raczej trudne. To że nie była to nowoczesna metoda walik nie przekreślało jej skuteczności. Trzeba tutaj powiedzieć że we wrześniu kawaleria równie często jak piechota uciekała się do tej metody walki i ataki tego typu stosowała o wiele częściej niż sporadyczne szarże.
 
 
Gość

Wysłany: Wto 02 Sie, 2005   

Cofnijcie się do 1914.

Było coś takiego jak bitwa pod Hujczami, ale za piernika nie wiem, o co to chodziło i czy akurat walczyła tam kawaleria.
Na pewno podczas bitwy gorlickiej Rosjanie usiłowali użyć masy kawalerii, ale im nie wyszło.
 
 
Viking
Major



Dołączył: 24 Mar 2004
Posty: 1912
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto 02 Sie, 2005   

Cytat:
Żaden akt desperacji. Atak na bagnety był bardzo powszechnie stosowaną przez nasze wojska metodą walki w nocy.
bo nie mieliśmy wogle pistoletów maszynowych :!: to jedyny powód, Niemcy nie musieli się bawic w takie ryzykowne akcje bo sobie mogli atakując strzelac seriami z broni maszynowej- u nas to były swego rodzaju akty desperacji bo w zwykłym ataku(tylko ostrzeliwując się) nasza piechota nie miała by zadnych większych szans,własnie z powodu braku pistoletów maszynowych
 
 
 
Gość

Wysłany: Wto 02 Sie, 2005   

Viking napisał/a:
Cytat:
Żaden akt desperacji. Atak na bagnety był bardzo powszechnie stosowaną przez nasze wojska metodą walki w nocy.
bo nie mieliśmy wogle pistoletów maszynowych :!: to jedyny powód, Niemcy nie musieli się bawic w takie ryzykowne akcje bo sobie mogli atakując strzelac seriami z broni maszynowej- u nas to były swego rodzaju akty desperacji bo w zwykłym ataku(tylko ostrzeliwując się) nasza piechota nie miała by zadnych większych szans,własnie z powodu braku pistoletów maszynowych


Viking, pistiolety maszynowe pojawiły się dopiero pod koniec I Wojny (Villiar-Perosa, Thompson, Erma).

Coś Wam Panowie temat umyka.
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Nie 07 Sie, 2005   

Ostatnio troche czytalem o kawalerii i jej funkcji w I.WS...

Na stalych i pozycyjnych frontach nie bylo dla kaw. mozliwosci dzialan. Treningi walki konnej z czasow pokojowych mialy bardzo zadko mozliwosc zastosowania. Na froncie wschodnim jednostki kaw. jeszcze jako tako mialy zastosowanie w wojnie manewrowej jednak walczyc musialy juz spieszone. Im dluzej trwala wojna tym wiecej jednostek kaw. bylo spieszanych i organizowanych jak piechota.
Na zachodzie przy kazdej wiekszej ofensywie alianci mieli kilka dywizji kawalerii by za jej pomoca wykorzystywac do poscigu w przypadku przelamania frontu. Tam gdzie udal sie wylom juz kilka karabinow maszynowych zmuszalo kaw. do spieszenia. W wyniku kosztow tych jednostek tam gdzie nie mialy one mozliwosci dzialania w jakimkolwiek stopniu zostawaly one rozwiazywane...
 
 
Gość

Wysłany: Wto 16 Sie, 2005   

Niestety musiałem zadziałać, bo to nie offtopik o kawalerii.
Czytałem niedawno w Rzepie (nigdy się poważnie tym nie zajmowałem), że wojska polskie i bolszewickie w sierpniu 1920 liczyly po stokilkadziesiąt tysięcy bagnetów.

Tu jest przyczyna łabędziego śpiewu kawalerii.
 
 
slowik
Major


Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1675
Skąd: ur.: Torun; zamieszkania: Wieden
Wysłany: Wto 16 Sie, 2005   

Rozumiem, ale Zulu jedno pytanie: czy zatrzymales gdzies te posty? bardzo chcialbym by kolega Kutrzeba wyjasnil gdzie ja niby pisze o szarzach na czolgi (bo ja napewno tak nie twierdzilem jak on tu pisal).
 
 
Gość

Wysłany: Śro 17 Sie, 2005   

slowik napisał/a:
Rozumiem, ale Zulu jedno pytanie: czy zatrzymales gdzies te posty? bardzo chcialbym by kolega Kutrzeba wyjasnil gdzie ja niby pisze o szarzach na czolgi (bo ja napewno tak nie twierdzilem jak on tu pisal).


Przepraszam, ale ich nie zachowałem, a nie pomyślałem, żeby je przenieść.
 
 
Forteca
St. sierżant


Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 335
Wysłany: Śro 12 Lip, 2006   

Na froncie północnym rosyjska kawaleria była stosowana skutecznie (za cenę wielkich strat), np pod Drobinem gdzie prawie rozbiła zaplecze korpusu Dickhuta czy też pod Przasnyszem (zarówno II i IV) gdzie przejechała się po artylerii jak też piechocie, skutecznie dezorganizujšc niemiecki atak.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 12 Lip, 2006   

Gorzej było z batalią gorlicką, gdzie też Rosjanie usiłowali wielką ilością jazdy kontratakować, co nie wywołało pożądanego rezultatu.
 
 
Bergman
Kapitan



Dołączył: 22 Paź 2004
Posty: 1367
Skąd: Żory
Wysłany: Pon 06 Lis, 2006   

Czy ktoś ma informacje na temat wykorzystania czołgów przez Rosjan w trakcie I wojny?
Czy też te czołgi które pojawiły się w trakcie wojny domowej trafiły tam dopiero razem z interwentami?
_________________
- Jak się nazywasz przystojniaku?
- Borewicz
- A jak masz na imię?
- Porucznik
 
 
Bavarsky
Plutonowy


Dołączył: 17 Paź 2006
Posty: 193
Wysłany: Pon 06 Lis, 2006   

Hmm co do czołgów i ich zastosowania w walce podczas I WOJNY ŚW. polecam książkę Witolda Ławrynowicza „Prekursorzy. Pierwsze brytyjskie czołgi” jak i tego samego autora „Droga do Blitzkriegu” którą właśnie czytam.
Co do zastosowania przez Rosjan, z tego co do tej pory zdołałem zakumać to jest to że Rosjanie ogólnie nie kładli nacisku na rozwój czy w ogóle walkę czołgami podczas I wojny św.

Np taki A7V Mephisto, Niemiecki pseudo "TANK" to było coś!

A i tak jak dowiem się czegoś więcej to przekaże.
 
 
 
Marcin Z
Szeregowy


Dołączył: 19 Sty 2007
Posty: 24
Skąd: Galicja
Wysłany: Śro 24 Sty, 2007   

Ale pod Limanową ( Jabłoniec ) kawaleria węgierska walczyła pieszo, użyto koni jako środka transportu, a nie walki.
 
 
Gość

Wysłany: Śro 24 Sty, 2007   

Tak po prawdzie to tam akurat nie miała warunków do użycia konia jako środka walki.
Swoją drogą ciekawe jest to, że do ofensywy gorlickiej Państwa Centralne przeznaczyły słownie jedną dywizję kawalerii.
Dziwne, prawda?
 
 
Marcin Z
Szeregowy


Dołączył: 19 Sty 2007
Posty: 24
Skąd: Galicja
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007   

Pod Chyszówkami legioniści pod dowództwem Rydza - Śmigłego wzięli do niewoli szwadron kawalerii rosyjskiej. Faktem jest, że kozacy wówczas spali, lecz Piłsudski w książce "Moje pierwsze boje" opisuje z jakimi trudnościami ( wąskie, kamieniste i śliskie drogi ) poruszały się w czasie walk w Beskidzie Wyspowym oddziały kozackie. Zatem wydaje się, że kawalerzyści w warunkach górskich mogli być wykorzystywani w ograniczonym zakresie.
 
 
axxamith
Szeregowy


Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 32
Skąd: Mysłowice
Wysłany: Sob 30 Cze, 2007   

Witam Sztabowców!
Temat ciekawy więc, za powoleniem, wypowiem się...
Herr Kutrzeba pisze o czym innym i Herr Słowik pisze o czym innym. Zmasowana szarża kawalerii rzeczywiście na masy piechoty szans nie ma. Siła ognia XX wiecznej piechoty mającej na wyposażeniu km-y jest ogromna. Jednakże koń, jako środek szybkiego transportu mógł mieć rację bytu. Wypady Ułanów mające na celu zabezpieczenie pewnych celów, punktów terenowych lub w celu zmylenia przeciwnika mają sens. A jeśli pojawia się szansa na denerwujący i dezorganizujący rajd na tyły wroga to czemu nie skorzystać? Zawsze to lepiej dla nas. Oczywiście rozpoznanie to jest działanie w ktorym jepiej sprawdza się kawaleria niż np. taka kompania cyklistów. Ale nie łudźmy się! Kawaleria musi działać w ramach doktryny sił połączonych, współdziałając z piechotą. Bo to piechota była główną bronią w tych czasach....
_________________
Proszę o krytykę. To powoduje że myślę intensywniej!!
 
 
 
Huncwocik
Kapral


Dołączył: 31 Lip 2007
Posty: 95
Wysłany: Wto 21 Sie, 2007   

O, widzę, że temat siadł. Szkoda. Swoje trzy grosze dorzucę - zależy o jakim etapie WW mówimy?

W początkowych etapach wojny kawalerii było wcale dużo. Nikt nie sprawdził jednak nowej doktryny wojny w polu. I tak, gdy okazało się, że konnica na nowym, pozycyjnym, ciągło-pasmowym polu walk nie ma praktcznie szans, gdy okazało się, że hamuje ona tylko wszystkie ofensywy, wprowadza zamęt, a jej okopowa manewrowość jest żałosna, od razu się jej wyzbyto, zostawiając tylko symboliczne oddziały właśnie dla zabezpieczenia transportu itp. Ale raczej nie zdobywania nią żadnych celów, to nie ta wojna. Po kilku miesiącach I WŚ zamieniła się w wojnę okopową i nie było celów strategicznych do zajęcia (oprócz linii kolejowych, ale te były za linią frontu, więc niedostępne). Bito się o pasmo 20 metrów do kilometra szerokości, nie bardzo wiedząc co dalej. To był taki sparing niedoświadczonych ludzi bez planów na przyszłość - chyba że planem jest "musimy ich przewrócić". Wojna pozycyjna to też była nowość,m nikt na nią nie był przygotowany. Z tych wszystkich powodów Ułania musiała zejść z konia i wejść do okopów, bo jej siodłowa skuteczność była znikoma.

Ta agonia kawalerii zaczęła się właściwie od końca XVII wieku, husaria była przykładem - najlepsza konnica zaczęła nie dorównywać sile ognia coraz to lepiej uzbrojonej piechoty, i trzeba było wprowadzać coraz to nowe i nowe taktyki na wyrównanie szans.

A co dopiero, gdy mówić o 1914? Rzeczone CKMy, co robią, to każdy fan SL wie. A jeszcze jak teren jest otwarty (jedyne skuteczne pole ataku kawalerii)...
 
 
Gość

Wysłany: Wto 21 Sie, 2007   

Huncwociku nie twkij w błocie frontu zachodniego. Skocz na front włoski np., gdzie w czasie ofensywy Conrada na wiosnę 1916 roku Austriacy skopali tyłki Russom i przesunęli się nieco do przodu w terenie, przy którym teren we Flandrii był bułką z masłem.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 8